Cóż my robimy?…

C

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Maja Zagubień, zaangażowana w swoim czasie w działalność młodzieżową w Parafii w Celestynowie. Życzę wszelkiego Bożego błogosławieństwa! I zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, bardzo serdecznie dziękujemy Księdzu Markowi – za wczorajsze słówko z Syberii – tak bardzo głębokie! Naprawdę – wyjątkowo głębokie i przejmujące! Za to mocne stwierdzenie, by pozwolić sobie na „komfort nieprzyjemności”, także ze zachętę do kontemplacji słowa: „ale”, a także za to, co Ksiądz Marek zapisał w tytule swego wczorajszego wpisu. Naprawdę, tak dużo głębi, tak dużo pięknych i mocnych myśli!

Powiem szczerze, że nawet trudno to opisywać i komentować, bo właściwie każde zdanie niesie jakąś nową, bardzo cenną i celną myśl. Zachęcam: przeczytajcie to rozważanie jeszcze raz, i jeszcze raz… I pomyślcie… I napiszcie, co myślicie… Naprawdę, warto skorzystać z tak bogatego i mądrego rozważania!

Skorzystajmy także z dzisiejszego słówka Księdza Marka:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Modlitwą wspieramy wszelkie działania Ekipy surguckiej, módlmy się też o błogosławione owoce Rekolekcji, jakie się tam odbyły.

Niech Pan pomnoży również owoce Rekolekcji akademickich, jakie w czwartek zakończyły się u nas. Oto zapis Mszy Świętej czwartkowej:

https://www.youtube.com/watch?v=tDPuUfXvLJg

I jeszcze zapis Drogi Krzyżowej, jaka w czwartek odbyła się po Mszy Świętej, na zakończenie Rekolekcji:

https://www.youtube.com/channel/UCSdFbnDXcuXxT-Uoyd6g23g

Z całego serca dziękuję Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu i Matce Najświętszej oraz Świętym Patronom – za opiekę z Nieba!

Księdzu Wojciechowi Bazanowi dziękuję za poprowadzenie nas drogami rekolekcyjnej refleksji i modlitwy!

Dziękuję wszystkim Uczestnikom Rekolekcji: zarówno tym, którzy włączali się we wspólnotę modlitwy w Kaplicy, jak i tym, którzy łączyli się z nami za pośrednictwem transmisji na FARO TV.

Za przeprowadzenie transmisji dziękuję Księdzu Pawłowi Brońskiemu i Panu Arturowi Dernowskiemu.

Za posługę w konfesjonale dziękuję Księżom Spowiednikom. A byli to: Ksiądz Piotr Oskroba, Ksiądz Tomasz Wakuła, Ksiądz Piotr Pielak, Ksiądz Jan Babik, Ksiądz Mariusz Zaniewicz, Ksiądz Jacek Lusztyk.

Asystę przy Ołtarzu pełnili: Pan Rafał Suchodolski i Pan Sebastian Rymuza.

Posługę muzyczną pełnili: Pan Tadeusz Goc, Pan Łukasz Domański Pani Emilia Porzezińska.

Dziękuję za jedną i drugą posługę, a Panu Łukaszowi Domańskiemu dziękuję za przygotowanie plakatu, zapraszającego na nasze Rekolekcje. Niech Pan będzie uwielbiony w ty pięknym dziele!

A tutaj coś nowego – i bardzo ważnego: nowy film promocyjny o duszpasterstwie akademickim:

https://www.youtube.com/watch?v=5WGt4YGGATo&t=698s

Dziękuję wszystkim Uczestnikom nagrania: Pani Doktor Adrianie Pogodzie – Kołodziejak, Panu Profesorowi Doktorowi habilitowanemu Markowi Gugale, Pani Magistrowi Inżynierowi Łukaszowi Domańskiemu, Oli Stachniak, Ani Szostak i Kubie Pałysie – za ciekawe wypowiedzi, a Księdzu Pawłowi Brońskiemu i Księdzu Grzegorzowi Lisieckiemu – za nagranie. Księdzu Pawłowi – za montaż całości i nadanie ostatecznego kształtu nagraniu.

Proszę, przekażcie to dalej – komu tylko się da – szczególnie Maturzystom!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim przesłaniem do mnie się zwraca? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 5 Tygodnia Wielkiego Postu,

9 kwietnia 2022.,

do czytań: Ez 37,21–28; J 11,45–57

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA EZECHIELA:

Tak mówi Pan Bóg: „Oto wybieram Izraelitów spośród ludzi, do których pociągnęli, i zbieram ich ze wszystkich stron, i prowadzę ich do ich kraju. I uczynię ich jednym ludem w kraju, na górach Izraela, i jeden król będzie nimi wszystkimi rządził, i już nie będą tworzyć dwóch narodów, i już nie będą podzieleni na dwa królestwa.

I już nie będą się kalać swymi bożkami i wstrętnymi kultami, i wszelkimi odstępstwami. Uwolnię ich od wszystkich ich wiarołomstw, którymi zgrzeszyli, oczyszczę ich i będą moim ludem, Ja zaś będę ich Bogiem.

Sługa mój, Dawid, będzie królem nad nimi i wszyscy oni będą mieć jedynego Pasterza, i żyć będą według moich praw, i moje przykazania zachowywać będą i wypełniać. Będą mieszkali w kraju, który dałem słudze mojemu, Jakubowi, w którym mieszkali wasi przodkowie. Mieszkać w nim będą, oni i synowie, i wnuki ich na zawsze, a mój sługa, Dawid, będzie na zawsze ich władcą.

I zawrę z nimi przymierze pokoju: będzie to wiekuiste przymierze z nimi. Założę ich i rozmnożę, a mój przybytek pośród nich umieszczę na stałe. Mieszkanie moje będzie pośród nich, a Ja będę ich Bogiem, oni zaś będą moim ludem. Ludy zaś pogańskie poznają, że Ja jestem Pan, który uświęca Izraela, gdy mój przybytek będzie wśród nich na zawsze”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy, to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił.

Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Najwyższą Radę i rzekli: „Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsca święte i nasz naród”. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: „Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród”.

Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić.

Odtąd Jezus już nie występował wśród Żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami.

A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: „Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?”

Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać.

Słowo Boże ma to do siebie, że zawiera w sobie wypowiedzi nie tylko Boga, ale i wypowiedzi człowieka, a w tym drugim przypadku: także wypowiedzi nieprzyjazne Bogu i Jego sługom, Jego sprawom… Kiedy się je jednak odczytuje w całym kontekście i ma się świadomość, że jest to część składowa głębszego przekazu, z jakim Bóg zwraca się do człowieka w swoim Słowie, to czemużby nie skorzystać także z takich stwierdzeń i sformułowań, aby służyły dobru?

Z pewnością, takim zdaniem w dzisiejszych czytaniach jest pytanie, które elita religijna narodu wybranego postawiła sobie, w obliczu znaków i cudów, dokonywanych przez Jezusa: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków?

Zamysł, towarzyszący postawieniu tego pytania, jest jasny: „Co my robimy w związku z tym, że On nam ludzi odbiera, że staje się coraz bardziej znany i słuchany, a na domiar złego – jeszcze nas krytykuje i jakieś błędy nam wytyka? Co my w związku z tym robimy? Czy my sobie na to pozwolimy? Czy Jemu na to pozwolimy?”

Potwierdzeniem takiego nastawienia jest dalszy ciąg tej wypowiedzi: Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsca święte i nasz naród. I wszystko jasne i oczywiste!

Ale to wcale nie przeszkadza, abyśmy my – przyjaciele Jezusa, Jego wyznawcy, Jego słuchacze – potraktowali to pytanie w zupełnie inny sposób, odczytali je w zupełnie innym kontekście: jako pytanie postawione swojemu sercu i sumieniu, a dotyczące naszej osobistej odpowiedzi na wielkie znaki, jakie Pan rzeczywiście czyni w naszym życiu.

W ten sposób pytanie, które w pierwotnym zamyśle miało służyć mobilizacji przeciwników Jezusa do wrogiego działania wobec Niego, może się przysłużyć do duchowej mobilizacji Jego zwolenników – do działania, skierowanego właśnie na pogłębienie relacji z Nim. I tak to można zniweczyć zamiary złego ducha, obracając to, co w pierwotnym zamyśle miało służyć złemu – ku dobremu!

Zresztą, z podobną „zmianą sensów” mamy do czynienia w dalszej części dzisiejszej Ewangelii. Już bowiem w następnych zdaniach słyszymy, że wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: „Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród”.

I tutaj następuje wyjaśnienie Ewangelisty, które potwierdzałoby to, co sobie wcześniej mówiliśmy: Tego jednak [Kajfasz] nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić.

Zatem, złe zamiary ludzi wobec Jezusa miały w nadzwyczajny sposób posłużyć zamiarom Bożej Opatrzności do wyprowadzenia dobra dla człowieka – i to dobra totalnego, ostatecznego! Można chyba nawet zaryzykować przypuszczenie, że Kajfasz, który jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwonawet nie miał świadomości, jak wielkie proroctwo wypowiedział. I jak niezwykle Bóg posłuży się ich niecnymi zamiarami do uratowania nie tylko swojego wybranego narodu, ale wszystkich ludzi!

Po tej samej linii idzie także przesłanie dzisiejszego pierwszego czytania, z Proroctwa Ezechiela, w którym słyszymy: Oto wybieram Izraelitów spośród ludzi, do których pociągnęli, i zbieram ich ze wszystkich stron, i prowadzę ich do ich kraju. I uczynię ich jednym ludem w kraju, na górach Izraela, i jeden król będzie nimi wszystkimi rządził, i już nie będą tworzyć dwóch narodów, i już nie będą podzieleni na dwa królestwa.

Czy też nieco dalej: Sługa mój, Dawid, będzie królem nad nimi i wszyscy oni będą mieć jedynego Pasterza, i żyć będą według moich praw, i moje przykazania zachowywać będą i wypełniać. Będą mieszkali w kraju, który dałem słudze mojemu, Jakubowi, w którym mieszkali wasi przodkowie. Mieszkać w nim będą, oni i synowie, i wnuki ich na zawsze, a mój sługa, Dawid, będzie na zawsze ich władcą.

A w końcu także: I zawrę z nimi przymierze pokoju: będzie to wiekuiste przymierze z nimi. Założę ich i rozmnożę, a mój przybytek pośród nich umieszczę na stałe. Mieszkanie moje będzie pośród nich, a Ja będę ich Bogiem, oni zaś będą moim ludem.

W pierwotnym zamyśle, była to zapowiedź – a dokładniej: były to zapowiedzi, bo na kartach Starego Testamentu tego typu przesłań znajdziemy więcej – wyzwolenia narodu z konkretnej niewoli politycznej, w jakiej się znalazł. Oczywiście, nie za niewinność – żeby było jasne! Bóg wyprowadzał swój lud z każdego takiego nieszczęścia, natomiast zapowiedzi, jakie słyszymy choćby dzisiaj, zawsze interpretujemy szerzej, widząc w nich zapowiedzi wiecznego zjednoczenia ludzi wiernych Bogu wokół jednego Pasterza, którym jest Potomek Dawida, Syn Boży, Jezus Chrystus.

Zatem i tutaj możemy widzieć ową „zmianę sensów”, o której mówiliśmy sobie wcześniej: to, co było poniżeniem narodu, a więc niewola, z czego jednak Bóg swój naród wyprowadza, jest zapowiedzią wiecznego wyzwolenia i zbawienia człowieka, którego sam Bóg dokona w odpowiednim czasie.

W ten sposób, potwierdza się tylko to stwierdzenie, które może dane nam było już niejednokrotnie słyszeć, że Bóg pisze prosto – na krzywych liniach ludzkich losów i dziejów! Także na krzywych – czasami nawet bardzo pokrzywionych – liniach naszych osobistych historii i losów.

I teraz, w kontekście właśnie tego, trzeba nam sobie postawić pytanie, od którego dzisiaj zaczęliśmy naszą refleksję: Co my w związku z tym robimy? Co ja w związku z tym robię? Jak na to reaguję? Jak konkretnie wpływa na moje życie to wszystko, czego Pan w nim sam dokonuje? Czy ja to w ogóle dostrzegam, że On czegoś dokonuje?…

Zatem – raz jeszcze: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków?…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.