Wydobyci z wody…

W

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa mój Szwagier, Kamil Niedźwiedzki. Dziękując za przyjaźń, wsparcie i wieloraką pomoc, życzę, aby każdego dnia coraz bardziej spełniał się w roli Męża, Ojca, Szwagra – i w każdej roli, w jakiej Pan już Go postawił, a jeszcze postawi w przyszłości. Niech daje Mu jak najwięcej dobrych natchnień i błogosławi we wszystkim, co dobre!

Imieniny przeżywa dziś także Szymon Olender, mój były Lektor z Parafii w Celestynowie, a obecnie Mąż i Ojciec, a tak w ogóle: Człowiek bardzo bliski i życzliwy, z którym – podobnie, jak i z Jego Rodzicami – pozostaję w stałym kontakcie.

Urodziny natomiast przeżywają:

Michał Jaśkowski – mój Brat stryjeczny z Olsztyna;

Ałła Michajłowa – posługująca w swoim czasie w Parafii mojego Brata w Surgucie.

Wszystkim świętującym życzę stałej i wielkiej radości z powołania chrześcijańskiego – o czym więcej w rozważaniu. Pamiętam w modlitwie – nie tylko zresztą dzisiaj…

I już zapraszam zatem do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Co konkretnie mówi do mnie Pan? Jakich konkretnych wskazań dzisiaj mi udziela? Duchu Święty, oświeć umysły i serca!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 15 Tygodnia zwykłego, rok I,

18 lipca 2023., 

do czytań: Wj 2,1–15a; Mt 11,20–24

CZYTANIE Z KSIĘGI WYJŚCIA:

Pewien człowiek z pokolenia Lewiego przyszedł wziąć za żonę jedną z kobiet z tegoż pokolenia. Ta kobieta poczęła i urodziła syna, a widząc, że jest piękny, ukrywała go przez trzy miesiące. A nie mogąc ukrywać go dłużej, wzięła skrzynkę z papirusu, powlekła ją żywicą i smołą i włożywszy w nią dziecko, umieściła w sitowiu na brzegu rzeki. Siostra zaś jego stała z dala, aby widzieć, co się z nim stanie.

A córka faraona zeszła ku rzece, aby się wykąpać, jej służące zaś przechadzały się nad brzegiem rzeki. Gdy spostrzegła skrzynkę pośród sitowia, posłała służącą, aby ją przyniosła. A otworzywszy ją, zobaczyła dziecko: był to płaczący chłopczyk. Ulitowała się nad nim mówiąc: „Jest on spośród dzieci Hebrajczyków”. Jego siostra rzekła wtedy do córki faraona: „Chcesz, a pójdę zawołać ci karmicielkę spośród kobiet Hebrajczyków, która by wykarmiła ci to dziecko?” „Idź”, powiedziała jej córka faraona. Poszła wówczas dziewczyna zawołać matkę dziecka. Córka faraona tak jej powiedziała: „Weź to dziecko i wykarm je dla mnie, a ja dam tobie za to zapłatę”. Wówczas kobieta zabrała dziecko i wykarmiła je. Gdy chłopiec podrósł, zaprowadziła go do córki faraona, i był dla niej jak syn. Dała mu imię Mojżesz, mówiąc: „Bo wydobyłam go z wody”.

W tym czasie Mojżesz dorósł, poszedł odwiedzić swych rodaków i zobaczył, jak ciężko pracują. Ujrzał też Egipcjanina bijącego pewnego Hebrajczyka, jego rodaka. Rozejrzał się więc na wszystkie strony, a widząc że nie ma nikogo, zabił Egipcjanina i ukrył go w piasku.

Wyszedł znowu nazajutrz, a oto dwaj Hebrajczycy kłócili się ze sobą. I rzekł do winowajcy: „Czemu bijesz twego rodaka?” A ten mu odpowiedział: „Któż cię ustanowił naszym przełożonym i rozjemcą? Czy chcesz mnie zabić, jak zabiłeś Egipcjanina?” Przeląkł się Mojżesz i pomyślał: „Z całą pewnością sprawa się ujawniła”.

Faraon usłyszał o tej sprawie i usiłował stracić Mojżesza. Uciekł więc Mojżesz przed faraonem i udał się do ziemi Madian.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły.

Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam.

A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie”.

Pierwsze dzisiejsze czytanie to początek historii Mojżesza – niezwykłej historii niezwykłego człowieka, który odcisnął swoje znamię na całym obrazie narodu wybranego na przestrzeni wszystkich jego dziejów. Do dziś zresztą Mojżesz jest kimś wielkim dla Żydów, a i my, chrześcijanie, za takiego go uważamy.

To jemu bowiem Bóg powierzył niezwykle doniosłe – ale i niezwykle trudne – zadanie wyprowadzenia swego narodu z niewoli egipskiej. To z nim także Bóg rozmawiał jak z przyjacielem, niemalże twarzą w twarz, powierzając mu swoje tajemnice i swoje decyzje, swoje rozstrzygnięcia poszczególnych, konkretnych spraw. Bardzo intensywne i bogate w niezwykłe wydarzenia miał Mojżesz życie, zresztą także i niekrótkie…

A oto dzisiaj słyszymy, że i początek tegoż życia był także niezwykły. Zapobiegliwa i odważna matka nie pozwoliła, by jej syn podzielił los wielu swoich rodaków – rówieśników, którzy w wodzie zakończyli swój żywot. Zaledwie wczoraj, w pierwszym czytaniu, słyszeliśmy barbarzyński nakaz faraona, aby dopiero co narodzonych Hebrajczyków topić w wodzie, żeby w ten sposób zapobiec liczebnemu powiększaniu się narodu.

I oto dzisiaj jesteśmy świadkami sytuacji, w której to mały Hebrajczyk, w tej wodzie, w której wielu jego rówieśników znalazło śmierć – odnalazł ocalenie. To jakby rzucenie w twarz wyzwania faraonowi, to jakby otwarty sprzeciw wobec jego barbarzyńskiego nakazu. I to – powiedzmy wprost – sprzeciw bardzo skuteczny, bo ów mały Hebrajczyk nie tylko przeżył, ale też po latach wyzwolił zupełnie swój naród spod jakiejkolwiek władzy faraona.

Także – i to ciekawe, zauważmy to – przeprowadzając swój naród przez wodę: przez wzburzone wody Morza Czerwonego, które na ten jeden moment rozstąpiły się, otwierając przed Izraelitami drogę ocalenia.

Zatem, owo ratowanie przez wodę i w wodzie w jakiś sposób było przypisane owemu Hebrajczykowi, co też wyrażało i o czym przez całe życie przypominało mu jego imię: Mojżesz, które nadała mu córka faraona, właśnie na pamiątkę tego, że «wydobyła go z wody». Jak na ironię i jakby po to, by wyraźnie pokazać faraonowi granice jego brutalnej władzy – to właśnie jego córka postąpiła wbrew nakazowi ojca, ratując chłopca, skazanego z góry na śmierć i nie pozwalając mu zginąć w wodzie – wydobywając go z wody.

Oczywiście, moi Drodzy, my wszyscy dobrze wiemy, że w całej tej historii nie o wodę jako taką chodzi, ani o jej życiodajne i ozdrowieńcze działanie, o którym dobrze wiemy. Owszem, dzisiaj przekonujemy się, że określenie wody mianej „życiodajnej”, akurat w przypadku Mojżesza nabrało jeszcze jednego, o wiele bardziej mocnego, szerokiego, a przy okazji spektakularnego znaczenia. Mojżesz ocalał w wodzie i przez wodę. Ale nie dzięki wodzie.

Mojżesz ocalał dzięki Bogu, któremu spodobało się takimi właśnie sposobami i poprzez takie właśnie wydarzenia pokazać swoją władzę i ograniczyć samowolę samozwańczego władcy świata, jakim był faraon. Moi Drodzy, to trzeba widzieć i z tego zdawać sobie sprawę: to Bóg działa. To Bóg dokonuje tak niezwykłych znaków! To Bóg ocala, ratuje, ożywia! To Bóg jest Panem świata – nie faraon! Tego nie można nie widzieć!

Nie wolno nam popełnić błędu, jaki popełnili mieszkańcy miast, wyliczonych dzisiaj w Ewangelii przez Jezusa. Wszędzie tam dokonało się tak wiele znaków Bożej miłości, Bożej troski o człowieka – powiedzmy wprost: tak wiele cudów! I cóż z tego, kiedy widząc je wszystkie i przyjmując z Bożej ręki wszystkie te dary Jego miłości – oporny naród pozostawał przy swoich grzechach.

A czyż Mojżesz, który sam na sobie doświadczył cudownych interwencji Bożych i potem był ich świadkiem, a nawet sam ich w imię Boże dokonywał – nie musiał zmagać się z oporem i niewdzięcznością rodaków, którym ciągle coś nie pasowało, którym ciągle było mało, którzy ciągle buntowali się przeciwko Bogu – pomimo tak wielu i tak spektakularnych znaków Jego opieki!

Weźmy sobie zatem do serca przestrogę, jaka płynie dla nas z dzisiejszego pouczenia, iż znaki Bożej opieki trzeba dostrzegać, trzeba je wszystkie wyraźnie widzieć i Bogu za nie dziękować, ale przede wszystkim – trzeba je rozwijać, pomnażać; trzeba je dobrze wykorzystać, nie wolno ich marnować, lekceważyć… Nie wolno stawiać Bogu nowych żądań, kiedy się nie zauważyło i nie odwdzięczyło za to, co się już otrzymało. Nie wolno lekceważyć Boga i Jego darów – tak różnorodnych, tak licznych, z taką miłością nam podarowanych.

Żadnych Bożych darów nie wolno tak potraktować – także tych, o które nie prosiliśmy i które może uważamy za niepotrzebne, zbyteczne, dane nam zamiast czegoś, co jest nam jakoby bardziej teraz przydatne. Nie, to Bóg wie, co nam jest najbardziej w danym momencie przydatne. Dlatego daje nam takie dary, jakich właśnie potrzebujemy. A naszym zadaniem jest je wszystkie dostrzec, żadnego nie pomijając – i zrobić z nich jak najlepszy użytek. I nigdy nie przestać za nie dziękować.

Natomiast dla nas, chrześcijan, płynie dziś jeszcze jedna ważna lekcja – ta mianowicie, że my wszyscy zostaliśmy uratowani przez wodę: przez wodę Chrztu Świętego zostaliśmy uratowani od grzechu pierworodnego, obdarzeni godnością dzieci Bożych i zaproszeni do zbawienia. Obyśmy zawsze o tym pamiętali, że zostaliśmy «wydobyci z wody» – z wody grzechu, w wodzie Chrztu Świętego obmyci i w ten sposób włączeni do Kościoła. Obyśmy nigdy nie zapomnieli o tej swojej wielkiej godności, o której nam także, przez całe życie, przypomina imię, nadane nam na Chrzcie Świętym, ale też imię chrześcijanina, które od tamtego dnia nosimy.

Obyśmy tego daru nigdy nie zmarnowali! Obyśmy wszystkim, co robimy i jakimi jesteśmy – potwierdzali, że Pan nie pomylił się, wydobywając nas z wody. I że zawsze może na nas liczyć…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.