Wielki – jest pokorny!

W

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Ksiądz Kanonik Doktor Jacek Sereda, Dziekan naszego Kursu, do niedawna: Diecezjalny Duszpasterz Rodzin, a obecnie: Proboszcz i Dziekan w Wisznicach; a tak w ogóle, to wspaniały Duszpasterz i Rekolekcjonista, a do tego: Potomek Błogosławionych Unitów Podlaskich i pochodzący z Parafii Pratulin. Dziękując Jubilatowi za wielorakie i owocne zaangażowanie w budowanie królestwa Bożego w sercach ludzi i kształtowaniu katolickiego obrazu rodziny – życzę niegasnącego zapału i tej wielkiej gorliwości, z jakiej jest znany. Niech Bóg Mu we wszystkim błogosławi – o co modlę się przez wstawiennictwo Matki Bożej Kodeńskiej i Błogosławionych Męczenników Podlaskich.

Drodzy moi, wczoraj przed południem i w południe udało nam się zwiedzić Coloseum, Forum Romanum i Palatyn, a po południu większa część Grupy udała się nad morze, a ja z Jankiem pojechaliśmy jeszcze raz do Bazyliki Świętego Piotra. Wieczorem, już w hotelu, była Msza Święta, po niej ostatnia z naszych stylowych kolacji, a potem: podsumowanie wyjazdu, w jednym z hotelowych pokojów.

Dzisiaj wyjeżdżamy, kierując się na Monte Cassino, gdzie planujemy Mszę Świętą, a potem już podróż do Polski.

Bogu dziękuję za ten czas! A na dłuższe i bardziej szczegółowe podsumowania przyjdzie czas później.

Tymczasem, zapraszam już do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim przesłaniem właśnie do mnie się zwraca? Duchu Święty, tchnij!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

22 Niedziela zwykła, C,

31 sierpnia 2025.,

do czytań: Syr 3,17–18.20.28–29; Hbr 12,18–19.22–24a; Łk 14,1.7–14

CZYTANIE Z KSIĘGI SYRACYDESA:

Synu, z łagodnością wykonuj swe sprawy, a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował. O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana. Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony.

Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie zła w nim zapuściło korzenie. Serce rozumnego rozważa przypowieści, a ucho słuchacza jest pragnieniem mędrca.

CZYTANIE Z LISTU DO HEBRAJCZYKÓW:

Bracia: Nie przystąpiliście do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił.

Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do pośrednika Nowego Testamentu, Jezusa.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili.

I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie wybierali pierwsze miejsca. Tak mówił do nich: „Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca; by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: «Ustąp temu miejsca»; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce.

Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: «Przyjacielu, przesiądź się wyżej»; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: „Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych.

A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.

Jakże byłoby dobrze, gdyby słowami z pierwszego dzisiejszego czytania przejęli się wszyscy – ale to naprawdę wszyscy – wielcy i mali, ważni i mniej ważni, wysoko postawieni i ci tacy… zwyczajni. Bo do każdej i każdego z nas odnosi się przestroga Mędrca Syracydesa: Synu, z łagodnością wykonuj swe sprawy, a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował.

A już szczególnie te słowa koniecznie trzeba wziąć głęboko do serca, zapamiętać i kierować się nimi na co dzień: O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana. Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony. To naprawdę niesamowicie mądre i mocne słowa! O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana. A dlaczego tak?

Bo – jak dalej czytamy – na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie zła w nim zapuściło korzenie. Natomiast, z kolei serce rozumnego rozważa przypowieści, a ucho słuchacza jest pragnieniem mędrca.

Bardzo konkretnym przykładem zastosowania tychże słów w praktyce codziennego życia jest sytuacja na uczcie, na którą – o dziwo! – zaproszony został przez przywódcę faryzeuszy. Jak słyszymy, Jezus opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie wybierali pierwsze miejsca. Tak mówił do nich: „Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca; by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: «Ustąp temu miejsca»; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: «Przyjacielu, przesiądź się wyżej»; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

I jakby jeszcze tego było mało, gospodarz usłyszał wyraźne wskazanie, kogo powinien zapraszać na ucztę, a kogo niekoniecznie… Tak szczerze mówiąc, to było to mało eleganckie ze strony Jezusa! Bo skoro został zaproszony na ucztę i to zaproszenie przyjął, to powinien usiąść grzecznie, zjeść, co podali, ewentualnie miło i uprzejmie porozmawiać z biesiadnikami, podkreślając dwadzieścia razy gościnność gospodarza, po czym – o określonej porze, zachowując wszystkie wymogi etykiety – opuścić miejsce spotkania.

A Jezus – tak totalnie, bezceremonialnie i bez ogródek – po prostu niemalże zaczął usadzać gości za stołem i jeszcze wypominać niemalże gospodarzowi, że zaprosił nie tych, co trzeba.

Patrząc od czysto ludzkiej strony na całą sprawę, tak należałoby ją ocenić. Ale Jezus nie przyszedł na ten świat, by zachowywać dworskie czy jakiekolwiek etykiety, tylko żeby doprowadzić ludzi do zbawienia. A skoro tak, to musiał nam wszystkim – począwszy od dzisiejszego gospodarza uczty – wskazać postawy i zachowania, które temu celowi posłużą, wyraźnie odróżniając je od tych, które temu celowi nie posłużą.

W drugim dzisiejszym czytaniu, Autor Listu do Hebrajczyków, wskazując na cel tej naszej życiowej wędrówki, mówi o przystąpieniu przez nas wszystkich do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do pośrednika Nowego Testamentu, Jezusa.

Obraz ten wyraźnie kontrastuje z wcześniejszym, a więc z tym obrazem Boga, jaki widzieliśmy na kartach Starego Testamentu, kiedy to przodkowie mieli okazję przystąpić do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił.

Wielki i potężny Bóg, objawiający się w taki właśnie sposób – nie tylko w taki, ale w taki również – wzbudzał wręcz strach! Oczywiście, to trzeba należycie rozumieć, bo na pewno chodziło tu o wyraźne odróżnienie się Boga jedynego od wielu bóstw pogańskich, które czczono w narodach ościennych, dlatego należało na różne sposoby podkreślić jedyność i wyjątkowość Boga Jahwe – Boga prawdziwego. Co nie zmienia faktu, że Bóg był zawsze tym Bogiem, którym jest teraz, a który bezgranicznie kocha człowieka. Natomiast tamte okoliczności wymagały zapewne innego ukazania człowiekowi prawdy o Bogu.

Kiedy jednak na świat przyszedł «Pośrednik Nowego Testamentu», czyli Jezus Chrystus, te relacje – przynajmniej w naszym, ludzkim odbiorze – zasadniczo się zmieniły. Bo Jezus, stając się jednym z nas, bardzo zbliżył się do nas. Skrócił ten niewyobrażalny i gigantyczny dystans, jaki tak naprawdę zachodzi między Bogiem a stworzeniem.

Jezus Chrystus, przychodząc na świat, od razu zajął miejsce wśród ubogich i pokornych, stając się nawet wśród nich najuboższym i najpokorniejszym. O ile był wielki, o tyle się uniżył, zajmując ostatnie miejsca w różnych ludzkich układach i hierarchiach, jakie panowały w ówczesnym świecie, ale i w obecnym także panują.

I dlatego miał największe prawo, aby swojemu gospodarzowi udzielić takich pouczeń, jakich udzielił. I aby takich samych pouczeń udzielić dzisiaj nam, przypominając nam właściwie naukę, którą my od dziecka znamy i która jest dla nas chyba nauką oczywistą, że nie należy się wywyższać nad innymi, że nie należy podkreślać przed innymi w próżny sposób swojej wydumanej wielkości, że nie należy ludzi traktować z góry, jako swojej służby; albo wręcz narzędzi, używanych do swoich celów; albo pionków, przestawianych na szachownicy własnych interesów.

Człowiek prawdziwie wielki nie musi swojej wielkości podkreślać. Człowiek prawdziwie wielki jest pokorny. Bo on swoją wielkość buduje na relacji z Bogiem, a ta z kolei nakazuje wręcz wielki szacunek do drugiego człowieka. Po prostu – prawdziwą miłość do drugiego człowieka.

Oczywiście, mówimy tu o sprawie tak naprawdę bardzo trudnej, bo nie jest tajemnicą, że człowiekowi łatwiej jest właśnie podkreślać siebie, zaznaczać i akcentować swoje zasługi, dokonania, osiągnięcia i pozycję, a takie wyciszenie się i zajęcie owego ostatniego miejsca jest bardzo trudne.

Ale czyż nie jest też tak, że dzisiaj świat tak naprawdę podziwia – może po cichu, ale jednak – wielkich świętych, bohaterów i ludzi niezwykłych, którzy robili to, co do nich należy, poświęcając się w miłości do innych, a nie robiąc przy tym żadnego, najmniejszego szumu? I nie koncentrując na sobie niczyjej uwagi, a wręcz usuwając się gdzieś w cień i na ubocze? Którym naprawdę nigdy – i to szczerze! – na żadnym rozgłosie nie zależało?

Przyznaję, że zawsze bardzo mi imponowali i imponują tacy ludzie. Na szczęście, tacy ludzie są wśród nas! Zawsze byli i nadal są! Ludzie, którzy są szczerze skoncentrowani na pełnieniu zadań, wynikających z ich funkcji czy życiowego powołania – i to na tyle w to zaangażowani, że nawet nie mają czasu czy „głowy” do tego, by myśleć o robieniu szumu wokół siebie. A okazuje się, że ludzie i tak patrzą na nich z coraz większym podziwem, pokazując ich sobie i stawiając za wzór. I traktując jako autorytet.

Bo chociaż zajmują – gdzie tylko mogą – ostatnie miejsca, to i tak wszyscy na nich patrzą i się na nich wzorują, traktując jako punkt odniesienia dla swojego życia i postawy.

Ja dzisiaj modlę się o takie właśnie nastawienie najpierw dla siebie samego – ale także dla nas wszystkich. Właśnie o wypełnienie przez nas wszystkich całym naszym życiem – a więc tym wszystkim, co będziemy myśleli mówili i czynili – tej jakże cennej porady Mędrca Syracydesa, która w jednym krótkim zdaniu wyraża właściwie to wszystko, co tu sobie dziś mówimy i którą to poradę naprawdę warto do końca życia zapamiętać i codziennie stosować: O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.