Już od dzisiaj!

J

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywają:

Beata Kulikowska – Grzechnik – na moim pierwszym wikariacie, w Radoryżu Kościelnym: zaangażowana w działalność KSM, a obecnie Katechetka;

Michał Żuk – w swoim czasie, włączający się w działalność Wspólnot młodzieżowych;

Gala Frankowska – niegdyś Organistka w Surgucie, w Parafii Księdza Marka, a obecnie przebywająca w Polsce.

Drogim Jubilatom życzę wielkiej wiary, nadziei i miłości! Zapewniam o modlitwie!

Drodzy moi, rozpoczynamy Wielki Post. A dzisiaj – Popielec. Dzień ten nie zobowiązuje nas do uczestnictwa we Mszy Świętej, ale chcę Was bardzo prosić: jeżeli macie tylko taką możliwość, pójdźcie dzisiaj na Mszę Świętą. Naprawdę, to bardzo ważne! Serdecznie Wszystkich zachęcam!

Chodzi o dobre i mocne wejście w ten święty czas. Jeżeli zatem macie tylko taką możliwość, pójdźcie na Mszę Świętą i przeżyjcie ją w wielkim skupieniu.

Przypominam, że dzisiaj obowiązuje nas wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post ilościowy.

Ja dzisiaj zastępuję Księdza Dziekana na trzech Mszach Świętych w kościele: o 9:00, o 16:00 i o 18:00. Dotychczasowe doświadczenie podpowiada, że będzie dużo ludzi… Już kiedyś – w związku z tym – wraz z ówczesnym Wikariuszem, przekładaliśmy obrzęd posypania głów popiołem na koniec Mszy Świętej – i dzisiaj na to samo się nastawiamy. Na wszystkich Mszach Świętych będzie mi pomagał Szymon Sala, za co Mu już teraz dziękuję!

Teraz natomiast pochylmy się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co Pan dzisiaj mówi do mnie osobiście i konkretnie? Wzywajmy mocy i pomocy Ducha Świętego!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa Popielcowa,

18 lutego 2026., 

do czytań: Jl 2,12–18; 2 Kor 5,20–6,3; Mt 6,1–6.16–18

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA JOELA:

Tak mówi Pan: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana, Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. Któż wie, czy się nie zastanowi, czy się nie zlituje i pozostawi po sobie błogosławieństwo plonów na ofiarę z pokarmów i ofiarę płynną dla Pana, Boga waszego.

Dmijcie w róg na Syjonie, zarządźcie święty post, ogłoście zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci i ssących piersi; niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty, a oblubienica ze swego pokoju.

Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pana! Niech mówią: «Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg?»”

Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i zmiłował się nad swoim ludem.

CZYTANIE Z DRUGIEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:

Bracia: W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.

Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem Pismo:

W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie,

w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą”.

Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.

Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

Co roku te same czytania towarzyszą naszemu wejściu w Wielki Post. Słyszeliśmy je tyle razy, bo już tyle razy rozpoczynaliśmy ten święty czas, ale wydaje się, że każdego roku brzmią one tak bardzo szczególnie i mocno – właśnie w tym dniu, który dziś przeżywamy. Z jednej strony, są to słowa bardzo mocne i jednoznaczne, nie pozostawiające żadnej przestrzeni na różne domysły i dywagacje. Z drugiej strony – są one bardzo konkretne, jasno i precyzyjnie wskazujące, co należy czynić, aby wypełnić wolę Bożą w kwestii nawrócenia, o czym dzisiaj mowa. Kolejne czytania odsłaniają przed nami kolejne obszary naszej duchowej pracy w tym świętym czasie.

I tak w pierwszym czytaniu słyszymy: Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana, Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. Któż wie, czy się nie zastanowi, czy się nie zlituje i pozostawi po sobie błogosławieństwo.

Bardzo ciekawe zestawienie: nawróćcie się przez post i płacz i lament – i to ma być jednocześnie nawrócenie serca. Czyli potrzebne są te zewnętrzne znaki, jak post, jak płacz, jak lament, jednak nie mogą być one tylko takimi gestami dla samych gestów i praktykami dla samych praktyk, czyli najczęściej gestami na pokaz. One mają być wyrazem nawrócenia serca. Nawrócenia, czyli zawrócenia z jednej drogi i zwrócenia się ku drugiej, tej właściwej. To właśnie w tym kontekście, Autor biblijny zachęca do rozdzierania serc, a nie szat.

Ten dobrze znany w tamtym czasie gest, polegający na rozchyleniu ubrania na piersi i odsłonięciu jej przed innymi – na znak bądź to potwierdzenia szczerości swoich intencji, bądź też podkreślenia swojej niewinności, a wreszcie; dla wyrażenia bólu serca z powodu nieszczęścia, jakie człowieka spotkało – w tym przypadku miałby oznaczać żal tegoż serca z powodu własnych grzechów.

I oto dzisiaj słyszymy, że nie chodzi o teatralne gesty rozdzierania szat i odsłaniania serca na pokaz, aby zademonstrować przed światem jakieś swoje wielkie poruszenie, ale o prawdziwe poruszenie serca. Czyli – tak konkretnie i bardzo precyzyjnie – o zmianę myślenia! Tak, o przemianę całego wewnętrznego nastawienia człowieka, o gruntowną przebudowę świadomości – z nastawienia na siebie samego, na nastawienie na Jezusa.

On sam, Jezus Chrystus, bardzo czytelnie i dla wszystkich zrozumiale, tłumaczy to dzisiaj w Ewangelii, niezwykle dokładnie i szczegółowo omawiając właściwy sposób wykonania trzech czynności, które my – w naszych pacierzach – nazywamy trzema dobrymi uczynkami, czyli: modlitwa, post i jałmużna.

I tak, w sprawie tej pierwszej słyszymy: Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Z kolei, w sprawie postu słyszymy: Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

I wreszcie, w sprawie jałmużny Jezus naucza: Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Z pewnością zauważamy, że zdaniem, które kończy każdą z tych kolejnych wypowiedzi – takim niejako refrenem tej Jezusowej nauki o dobrych uczynkach – jest to: A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Na początku zaś dzisiejszej Ewangelii usłyszeliśmy słowa: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.

Wszystko zatem nastawione na Ojca w Niebie! To On ma widzieć. A ludzie nie? Owszem, ludzie też! W innym miejscu Ewangelii Jezus mówi, «aby ludzie widzieli nasze dobre uczynki i chwalili Ojca, który jest w Niebie””. I tak naprawdę nie ma w tych obu wskazaniach sprzeczności – jeżeli zachowa się to, o co dzisiaj Jezus tak mocno nas prosi, by to Ojciec Niebieski przede wszystkim widział nasze dobro i by to Jego pochwała była największą motywacją naszego działania.

Zgodnie zresztą z tym, co w drugim dzisiejszym czytaniu powiedział Święty Paweł Apostoł, gdy do wiernych Gminy chrześcijańskiej korynckiej, ale i do nas wszystkich, zwrócił się z bardzo mocnym wezwaniem: W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą. Po czym dodał: Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Aby zakończyć to swoje dzisiejsze pouczenie tym konkretnym i wiele mówiącym stwierdzeniem: Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.

Ciekawie, a nawet intrygująco brzmi to zdanie, że Bóg uczynił Jezusa grzechem. Oczywiście, rozumiemy to tak, że Jezus, który nigdy nie znał grzechu, nie popełnił żadnego grzechu, bo nie mógłby go popełnić, bo zaprzeczyłby samemu sobie – wziął na siebie grzechy nas wszystkich. I Bóg przyjął Jego zbawczą Ofiarę właśnie za te grzechy. W ten sposób Jezus otworzył nam wszystkim drogę do pełnego pojednania z Bogiem. Ale czy to pojednanie nastąpi, czy nie – to już zależy od nas! Od każdej i każdego z nas – osobiście i indywidualnie.

Bo całe to słowo Boże i te jakże konkretne wskazania przyniosą dobry skutek i zaowocują konkretną przemianą, i przyniosą pożytek nam, ludziom, a Bogu chwałę – jeżeli każda i każdy z nas potraktuje je jako wezwanie, skierowane indywidualnie, osobiście i imiennie do siebie. Także ja, jako kapłan, głoszący dzisiaj te słowa z ambony i odczytujący dla Was fragment dzisiejszej Ewangelii, mam je odczytać i odnieść w pierwszym rzędzie do siebie. I nie może nas zmylić fakt, iż wszystkie dzisiejsze czytania zwracają się do słuchaczy w drugiej osobie liczby mnogiej, czyli przez: „Wy”.

Każde słowo Boże, odczytywane w liturgii, zawsze odnosi się indywidualnie i osobiście do każdego z jej uczestników. Do mnie, kapłana, jako pierwszego – po to, abym życiem świadczył o tym, czego nauczam – ale i do Ciebie: Droga Siostro, i do Ciebie, Drogi Bracie.!Jeżeli każda i każdy z nas naprawdę przejmie się tymi wskazaniami, które dzisiaj daje Pan i spróbuje wprowadzić je w życie, wówczas zacznie zmieniać się rzeczywistość wokół nas. Ale najpierw – musi się ona zmienić w nas: w każdej i w każdym z nas.

Bo przecież – jak wspomnieliśmy sobie na początku – to nie jest pierwszy Wielki Post w naszym życiu, prawda? Rok temu też zaczął się Środą Popielcową – było to 5 marca 2025 roku – i też słyszeliśmy te same czytania. I także jakieś postanowienia poczyniliśmy, po czym uczestniczyliśmy w Rekolekcjach, w kolejne niedziele śpiewaliśmy Gorzkie Żale, w kolejne piątki kroczyliśmy szlakiem Drogi Krzyżowej, a tak w ogóle, to staraliśmy się jednak trochę wyciszyć i może jednak trochę ograniczyć swoje życiowe zachcianki i rozrywki… Czyli – spełniliśmy te czynności zewnętrzne, jakie wskazane są w Wielkim Poście. Można powiedzieć, że – uwzględniając dzisiejsze realia – rozdzieraliśmy szaty, a więc podjęliśmy zewnętrzne znaki umartwienia i przemiany.

Czy za nimi poszło rozdzieranie serca, czyli postawienie sobie bardzo konkretnych, może nawet trudnych pytań o swoje życie, o swoje słowa i czyny, o swoje decyzje i wybory, o swoje relacje z Bogiem i z ludźmi, o swój sposób myślenia i patrzenia na rzeczywistość?… Czy postawiliśmy sobie odważnie takie pytania – i czy zmierzyliśmy się z nimi? Czyli – tak bardzo konkretnie – coś zmieniło się w moim i Twoim życiu po tamtym Wielkim Poście? A po poprzednim? A po jeszcze wcześniejszym?

Drodzy moi, fakt naszej dzisiejszej obecności w kościele i przyjęcie na swoje głowy pobłogosławionego popiołu – gest w swej istocie, powiedzielibyśmy, bardzo archaiczny i zupełnie nie pasujący do „nowoczesnego” modelu dzisiejszego świata – świadczy o naszej wierze i odwadze. Tak, również o odwadze, bo nietrudno sobie wyobrazić, że właśnie ci „postępowi” i „nowocześni” ludzie sukcesu, dzisiejsi „zdobywcy świata”, pędzący za karierą, za pozycją i prestiżem, za bogactwem i powodzeniem – popukają się w czoło i powiedzą: „A cóż to za Średniowiecze!”

A jednak my z przekonaniem przyjmujemy ten znak pokuty i nie wstydzimy się tego, co też świadczy o naszej wierze i dobrej woli. Niech za tym pójdą teraz czyny. Niech pójdzie konkretne działanie. A wcześniej jeszcze – bardzo konkretne decyzje! Niech przez ten Wielki Post chociaż jedna, ale bardzo konkretna przemiana, dokona się w naszym życiu. Chociaż jedna, ale bardzo konkretna, którą za rok – jeśli doczekamy – będziemy mogli pokazać sobie i światu, że oto właśnie ta sfera mojego postępowania, czy też moich relacji z Bogiem czy ludźmi, została konkretnie zmieniona.

Dlatego już dzisiaj – tak, Drodzy moi, już dzisiaj! – podejmijmy jedno, ale bardzo konkretne postanowienie, dotyczący jakiejś wyraźnej zmiany w swoim postępowaniu. Może to będzie jakaś zmiana na odcinku modlitwy – może w ogóle zaczniemy się modlić codziennie i na różne sposoby, bo może tej modlitwy było za mało. A może już nigdy nie opuścimy Mszy Świętej w niedzielę i święto bez bardzo ważnej przyczyny? A może zadbamy o stały stan łaski uświęcającej, czyli o Spowiedź mniej więcej co miesiąc i stałą Komunię Świętą, na każdej Mszy Świętej?

A może zaczniemy czytać Pismo Święte – choćby króciutko, ale codziennie? A może zapanujemy nad swoimi przekleństwami? A może przestaniemy innych obmawiać? A może zaczniemy dotrzymywać słowa i dawanych obietnic? A może już nie będziemy się spóźniać na Mszę Świętą, do pracy, czy dokądkolwiek? A może…? Myślę, że długo można by tu jeszcze wymieniać i wymieniać, ale przecież każda i każdy z nas dokładnie wie, na którym odcinku najbardziej niedomaga. I za to trzeba się wziąć! Od dzisiaj!

Czy nie postanawiamy niejedzenia słodyczy lub kolacji – chyba, że ktoś ma rzeczywiście problem z obżarstwem i musi nad tym pracować – tylko podejmujemy postanowienie dotyczące tej sprawy, która nam naprawdę nie wychodzi, która daje się we znaki nam samym, ale też osobom, wśród których żyjemy, z powodu której ludziom naprawdę ciężko z nami żyć i współpracować…

Drodzy moi, powiedzmy sobie jasno – my dobrze wiemy, za co powinniśmy się zabrać. Tylko nam z niektórymi naszymi przyzwyczajeniami i schematami myślenia – powiedzmy jasno: także z niektórymi grzechami – jest po prostu dobrze. I jakoś tak nieszczególnie chcemy się za to zabierać. Dlatego łatwiej jest postanowić, że nie będziemy jedli cukierków lub kolacji, a tamta sprawa, za którą naprawdę należałoby się wziąć, to może później… Kiedyś tam… No, właśnie – nie!

Albo traktujemy poważnie Jezusa i samych siebie, albo dalej zabawiamy się w pobożnych po swojemu katolików, którzy do modlitwy ręce składają, ale potem te ręce przyłożą do wszelkiego złego! I którzy ciągle – w swoim własnym sercu i w swojej osobistej hierarchii – zajmują miejsce należne Bogu, a Boga umieszczają gdzieś na uboczu, żeby był w pobliżu, jak trzeba będzie spełnić jakąś naszą zachciankę.

Drodzy moi, jeżeli chcemy, żeby w naszym życiu coś wreszcie drgnęło, to czas wreszcie skończyć tę zabawę z życiem, z Panem Bogiem i z sobą samym – i wyjść dzisiaj z tego kościoła z jakimś konkretem. Czyli z odważnym postanowieniem, którego realizacja wreszcie coś zmieni. Niech dzisiaj – i przez cały Wielki Post – mocno brzmią nam w uszach, niech poruszają nasze serca i rozjaśniają nasze umysły te oto słowa z dzisiejszej liturgii:

Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana, Boga waszego!

W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem.

Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej.

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.

A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.

Tak – TERAZ. Od teraz. Od dzisiaj!

1 komentarz

  • Pierwszy krok zrobiony! Rozpoczęłam Wielki Post z Bożym przebaczeniem w Sakramencie Pokuty i Pojednania. Ufna w pomoc Ducha Świętego w zakresie przypominania o podjętych postanowieniach, będę każdego dnia rano robić kolejny krok a wieczorem zdawać rachunek Bogu z przeżytego dnia.
    ” Gdy drogi pomyli los zły
    I oczy mgłą zasnuje
    Miej w sobie tą ufność
    Nie lękaj się!
    A kiedy gniew świat Ci przysłoni
    I zazdrość jak chwast zakiełkuje
    Miej w sobie tą ufność
    Nie lękaj się!
    Ty tylko mnie poprowadź
    Tobie powierzam mą drogę
    Ty tylko mnie poprowadź Panie Mój
    Ty tylko mnie poprowadź
    Tobie powierzam mą drogę
    Ty tylko mnie poprowadź Panie Mój…”

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.