Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Ojciec Cezary Szcześniak, kapucyn, należący w swoim czasie – jeszcze jako Czarek – do jednej z młodzieżowych Wspólnot. Życzę Ojcu Czarkowi odwagi i mocy w głoszeniu Bożego słowa i świadczeniu o nim całym swoim kapłańskim i zakonnym życiem! Zapewniam o modlitwie.
Drodzy moi, sercem łączymy się z Uczniami, Rodzicami i Nauczycielami, którzy dzisiaj rozpoczynają rok szkolny. W modlitwie będziemy o Nich wszystkich pamiętać!
A ja bardzo serdecznie pozdrawiam Was z Siedlec, skąd zaraz wyruszę do Domu rodzinnego, gdyż wczoraj nasz Tato przeszedł kolejny zabieg na zaćmę. Zorientuję się, co i jak – i w czym można i trzeba pomóc. Jednak na 18:00 wracam do Siedlec, gdzie w Parafii Świętej Teresy, prowadzonej przez Ojców Oblatów, rozpocznę gregoriankę za świętej pamięci Edwarda, Ojca jednej z Sióstr, posługujących przy tej Parafii. Gregoriankę tę będę odprawiał poza Parafią, chociaż czasami będę się starał dotrzeć na miejsce – jeśli tylko będę w Siedlcach.
Drodzy moi, wracam jeszcze do zakończonej wczoraj Pielgrzymki. Otóż, właśnie wczoraj wieczorem, na grupie naszego Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS, funkcjonującej na messengerze, zamieściłem takie oto podsumowanie:
„Po zakończeniu tegorocznej Pielgrzymki do Rzymu – po dotarciu już do swoich domów – podziękujmy Panu naszemu i Matce Bożej Kodeńskiej, naszej Patronce, a także Janowi Pawłowi II i innym Świętym – za przeprowadzenie nas przez ten czas i opiekę nad nami!
Ze swej strony, w to dziękczynienie włączam podziękowaniem Ludziom. A są to:
►Szymon Sala – mój Zastępca i najbliższy Współpracownik na tej Pielgrzymce i w całym Duszpasterstwie Akademickim – za wspólne przygotowywanie tego wyjazdu i za wspólne czuwanie nad nim dzień po dniu, za prowadzenie modlitw i asystowanie w trakcie liturgii; za prowadzenie naszego busa najwięcej ze wszystkich Kierowców, za słówko we wtorek i za każde dobre słówko, tak hojnie do nas wszystkich kierowane!
►Filip Dawidek i Paweł Ambroziak – nasi Kierowcy, prowadzący busa po wiele godzin długiej trasy do Rzymu i z Rzymu, także w godzinach nocnych. Filipowi dziękuję za asystowanie przy celebrowaniu liturgii.
►Barbara Polak – Babcia Szymona i Babcia całej naszej Pielgrzymki i Babcia całego świata – za huraganowe świadectwo młodości
►Monika Sala – Mama Szymona; a także Danuta Kulik – po prostu: Ciocia – za dobroć i wrażliwość kobiecych serc, które okazywały nam każdego dnia; za tę dobroć i pogodę ducha dziękujemy także wspomnianej naszej Babci.
►Julia Kostuch i Gabriel Sowa – za codzienne świadectwo wiary i entuzjazm człowieka młodego, odważnie świadczącego na co dzień o swojej przyjaźni z Jezusem; za to dziękuję także wspomnianym już: Szymonowi, Filipowi i Pawłowi. Gabrielowi dziękuję także za asystowanie przy celebrowaniu liturgii.
A spoza naszej Grupy – są to:
►Natalia Kulasiak – nasza Pilotka w Rzymie, a w tym roku także Przewodniczka, a tak w ogóle, to po prostu Anioł Stróż – za dobro tak ogromne i piękne, że ten tekst musiałby być tak długi, jak stąd do Księżyca – i z powrotem. Szczególnie jednak dziękuję za ogromne serce, wyrażające się troską o najdrobniejsze szczegóły – przez cały dzień, od wczesnego rana do późnego wieczora, a w trakcie nocy: głosówkami i smsami, z pytaniami: „Czy wszystko w porządku?” i „Co jeszcze trzeba zorganizować?” A resztę – to niech już każdy dopowie…
►Brat Sławomir Steczkowski z Polskiego Papieskiego Instytutu Kościelnego w Rzymie – i tutaj to niech każdy sam powie, za co, bo mi brakuje już słów dla tego Bożego Wariata.
►Jacek Władysław Frąc – „delikatnie mówiąc”: nasz Przewodnik po Muzeach Watykańskich, dlatego „efekt końcowy tego jest taki”, że był z nami przez jeden dzień, a nie przez wszystkie, bo resztę zwyczajnie zawalił, ale w tym jednym dniu się sprawdził.
►Obsługa hotelu „Mariano” i restauracji, a szczególnie: Kelner Dawid – za życzliwość i dyspozycyjność.
►Adrian Ryczek – młody Człowiek z Warszawy, żyjący wiarą na co dzień, spotkany na Audiencji środowej – za życie wiarą na co dzień i spotkanie z nami na Audiencji środowej.
A przy okazji:
►Ojciec Święty Leon XIV – za Audiencję środową, zakończoną osobistym powitaniem z większością naszej Grupy.
Dalej zaś:
►Przewodniczka Justyna w Asyżu i bardzo życzliwa Pani na Monte Cassino – za profesjonalizm i świetny przekaz i kontakt.
►Bogusława Chomicz – Agentka PZU z Białej Podlaskiej – za błyskawiczne, profesjonalne i na korzystnych warunkach ubezpieczenie naszej Grupy, jak i wszystkich poprzednich.
►Dawid Stępnicki – za kolejne już wypożyczenie busa – na bardzo korzystnych warunkach, bez konieczności wpłaty zaliczki, z zastosowaniem wszelkich możliwych zniżek, „bo to przecież dla Księdza…”.
►Wszyscy, którzy na nas czekali, tęsknili za nami; których zostawiliśmy w domach, a którzy prosili nas o modlitwę i modlili się za nas – właśnie, za to, że się modlili i cały czas byli z nami, a dzisiaj powitali nas z radością!
Niech Pan będzie uwielbiony w tym zakończonym dziś dziele! I niech pomnoży jego duchowe owoce! Sam jednak tego nie zrobi – bez naszej współpracy. Dlatego pamiętajmy o realizacji naszych postanowień z tych wyjątkowych Rekolekcji!”
Takie sobie słówko…
Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Bardzo jestem Mu wdzięczny za to, że pomimo praktycznie nieprzespanej nocy, której dużą cześć przebył za kierownicą naszego busa – jednak swoje wtorkowe dobrowolne zobowiązanie uznaje za nienaruszalne, dlatego wywiązuje się z niego także dzisiaj. A podejmuje się tematyki niełatwej, z którą jednak świetnie sobie radzi. Zresztą, jak zawsze, o czym możecie się przekonywać w kolejne wtorki. Dzisiaj – o duchach. W sposób – bardzo realistyczny.
Niech Pan będzie uwielbiony we wszelkim zaangażowaniu Szymona w dobro, także w tym pisaniu na blogu. I także Jemu samemu – serdecznie dziękuję!
Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim konkretnym przesłaniem zwraca się dziś właśnie do mnie? Duchu Święty, rozjaśnij umysły i serca!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wtorek 22 Tygodnia zwykłego, rok II,
1 września 2026.,
do czytań: 1 Kor 2,10b–16; Łk 4,31–37
CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:
Bracia: Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego. Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych. A głosimy to nie uczonymi słowami ludzkiej mądrości, lecz pouczeni przez Ducha, wyjaśniając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha.
Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony. Któż więc poznał zamysł Pana, tak by Go mógł pouczać? My właśnie znamy zamysł Chrystusowy.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jezusa było pełne mocy.
A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: „Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży”.
Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody.
Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: „Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą”.
I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.
A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:
Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego pojąć, bo tylko duchem można to zrozumieć. Te słowa dzisiaj bardzo mocno zwróciły moją uwagę. Pokazują przede wszystkim, że wiara nie jest kwestią uczuć ani czegoś, co odbieramy wyłącznie zmysłami. Jest rzeczywistością, którą poznaje się w inny sposób – przez otwarcie się na Ducha Bożego.
Przypomniała mi się przy tym analogia, nad którą ostatnio się zastanawiałem. Dotyczy ona właśnie świata niewidzialnego. Ludzie często domagają się widocznych znaków na potwierdzenie realności świata duchowego. Ale czy na pewno używamy właściwych „narzędzi”, aby ten świat odkrywać?
Wyobraźmy sobie człowieka niewidomego od urodzenia, pozbawionego zmysłu wzroku – organu, który pozwala dostrzegać świat widzialny. Czy to, że go nie widzi, oznacza, że ten świat nie istnieje? Oczywiście, że nie. Dzięki innym zmysłom oraz opowieściom ludzi, którzy widzą, może w pewnym stopniu zbliżyć się do zrozumienia tej rzeczywistości. Nigdy jednak nie zobaczy jej taką, jaka jest.
Podobnie jest ze światem duchowym. Sam fakt, że nie da się go zobaczyć oczami, nie oznacza, że go nie ma. Być może problem nie leży w braku tej rzeczywistości, ale w tym, że próbujemy poznawać ją niewłaściwymi „narzędziami”.
Na świat duchowy powinniśmy patrzeć przez pryzmat naszego ducha. Często chcemy oczami zobaczyć coś, co nie jest przeznaczone do odbierania przez oczy. To trochę tak, jakbyśmy próbowali zrozumieć, czym jest kolor czerwony, nie używając wzroku. Oczywiście można tworzyć opisy i tłumaczyć, że kolor jest pewną właściwością przedmiotów widzialnych, ale żaden opis nie zastąpi samego doświadczenia widzenia.
Podobnie jest z wiarą. Jak czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego (KKK 37): „Umysł ludzki zasadniczo mógłby o własnych siłach dojść do prawdziwego i pewnego poznania tak jedynego osobowego Boga, który przez swoją Opatrzność czuwa nad światem i nim rządzi, jak i prawa naturalnego, które Stwórca wypisał w naszych duszach. Skuteczne i owocne wykorzystanie za pomocą rozumu tych wrodzonych zdolności natrafia jednak w praktyce na liczne przeszkody. Prawdy dotyczące Boga oraz relacji między Bogiem i ludźmi przekraczają w sposób absolutny porządek rzeczy podpadających pod zmysły i gdy powinny one wyrazić się w czynach i kształtować życie, wymagają od człowieka poświęcenia i wyrzeczenia się siebie. Rozum ludzki natomiast w poszukiwaniu takich prawd napotyka trudności wynikające z wpływu zmysłów i wyobraźni oraz ze złych skłonności, spowodowanych przez grzech pierworodny. Sprawia to, że w tych dziedzinach ludzie łatwo sugerują się błędem lub przynajmniej niepewnością w tym, czego nie chcą uznać za prawdę (Pius XII, enc. Humani generis: DS 3875).
Katechizm przypomina, że choć rozum może prowadzić człowieka do poznania Boga, to w praktyce napotyka wiele przeszkód. Zmysły z jednej strony pozwalają nam poznawać świat, ale z drugiej mogą ograniczać nasze spojrzenie i zniekształcać rzeczywistość. Dlatego, aby pojąć to, co pochodzi z Bożego Ducha, nie wystarczy zatrzymać się na tym, co widzialne i odczuwalne. Potrzeba zaangażowania naszego ducha.
Ale czym właściwie jest ten duch? Jest to niematerialny wymiar człowieka, przez który otwieramy się na Boga. To w nim człowiek poznaje prawdę, podejmuje wolne decyzje i jest zdolny do miłości, która przekracza same emocje. Duch pozwala nam panować nad tym, co cielesne, i kierować naszym życiem ku dobru. To właśnie na tej najgłębszej płaszczyźnie rodzi się relacja z Bogiem i tam człowiek odnajduje swoje prawdziwe spełnienie i szczęście.
Zignorowanie przez nas naszego wewnętrznego ducha może prowadzić do realnego niebezpieczeństwa. W dzisiejszej Ewangelii czytamy o człowieku opętanym przez ducha nieczystego. Możemy zapytać: dlaczego właśnie jego to spotkało i czy coś podobnego może przydarzyć się również nam?
Myślę, że przestrzeń duchowa w człowieku nigdy nie powinna pozostawać zaniedbana. Nie jesteśmy stworzeni do duchowej obojętności. Gdy świadomie zamykamy się na Boga i ignorujemy życie duchowe, pozostawiamy w sobie miejsce, które łatwo może zostać wypełnione czymś innym. Zły duch zawsze próbuje odciągnąć człowieka od dobra, zaciemnić obraz prawdziwego szczęścia i wmówić mu, że może żyć bez Boga.
Dlatego już dzisiaj otwórzmy się na działanie Ducha Bożego. Nie po to, by szukać niezwykłych odczuć czy nadzwyczajnych doświadczeń, ale po to, by pozwolić Mu oświecać nasz rozum, umacniać naszą wolę i prowadzić nasze życie. Wtedy słowa św. Pawła staną się także naszym wyznaniem: My właśnie znamy zamysł Chrystusowy.
