Łaska – czy uczynki?…

Ł

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Piotr Antosiewicz, za moich czasów – Prezes Służby liturgicznej w Celestynowie. Niech Pan daje Mu każdego dnia swoje dobre natchnienia i wsparcie we wszystkim, czego się podejmuje. O to będę się dla Piotra modlił.

Natomiast dopiero dzisiaj doczytałem się w moich zapiskach, że w sobotę, 17 października, imieniny przeżywała Zuzanna Łubik, Uczennica jednego z siedleckich Liceów, włączająca się w działalność Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS, uczestnicząca w niektórych naszych wyjazdach.

Urodziny natomiast tego dnia obchodził Mateusz Pietrucha, mój dobry Znajomy, którego poznałem, dzięki Rodzinie Olendrów z Celestynowa.

Niech Pan daje Im każdego dnia swoje dobre natchnienia i wsparcie we wszystkim, czego się podejmują. O to będę się dla Nich modlił.

Dzisiaj liturgia Kościoła w Polsce dopuszcza wspomnienie dowolne Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki. I – jak co roku – wyrażam niemiłe zdziwienie, że jest to tylko wspomnienie dowolne! I tylko w kilku Diecezjach. Nie rozumiem tego – zważywszy, jak wielkim Patronem dla naszej Ojczyzny jest ten Kapłan Męczennik i jak bardzo jego świadectwo jest nam, Polakom, dzisiaj potrzebne.

A ja dzisiaj pozdrawiam Was z Siedlec, gdzie najpierw rozwiozę Ogłoszenia duszpasterskie na Wydziały i do Akademików, potem załatwię kilka spraw w Siedlcach, natomiast po 15:00 będę miał radość spotkać się z Alumnem Łukaszem Goławskim, przygotowującym się do kapłaństwa w Zgromadzeniu Księży Werbistów. Łukasz jest akurat w Siedlcach – wraz z dwoma Księżmi ze swego Zgromadzenia – aby nagrać audycję w Katolickim Radiu Podlasie. I właśnie po tej audycji mamy się spotkań na obiedzie.

Natomiast o 18:00 – Msza Święta w naszym Duszpasterstwie, na prośbę i w intencjach Pana Profesora Cezarego Tkaczuka. Potem pewnie porozmawiamy przy kawie.

Chciałbym jeszcze wrócić do wczorajszego dnia, bowiem w ramach wypełniania misji, zleconej mi przez Brata Sławka Steczkowskiego z Rzymu, znalazłem się na obiedzie jubileuszowym Państwa Tadeusza i Henryki Sygów, świętujących sześćdziesiątą rocznicę zawarcia sakramentalnego Małżeństwa. Przekazałem Im życzenia i prezent od Brata Sławka. Połączyliśmy się też na moment z samym Bratem, aby i On mógł skierować do Jubilatów swoje słowo.

Natomiast nie spodziewałem się, że sam zostanę przyjęty niemalże jak gość z Watykanu. Jubilaci przedstawili mi po kolei wszystkich Uczestników Uroczystości. A było Ich niemało. Jak się dowiedziałem, wszyscy czekali właśnie na mnie i na moje słowo. Oczywiście, opowiedziałem całą historię, związaną z prośbą Brata Sławka, i złożyłem życzenia. A potem, już przy stole, odbyłem bardzo ciekawą rozmowę z kilkoma Osobami o różnych drogach ludzkiego życiowego powołania, bo i tego małżeńskiego, ale i tego kapłańskiego…

Co mnie niesamowicie poruszyło, to fakt, że znalazłem się wśród Ludzi, których nigdy wcześniej nie znałem, a poczułem się wśród nich tak, jakbyśmy się znali od zawsze! I nawet byli rodziną!

Niech nasz Pan obficie błogosławi Jubilatom, a całą Ich Rodzinę – jednoczy w miłości!

Drodzy moi, bardzo dobre wiadomości napływają z Watykanu:

https://www.vaticannews.va/pl/papiez/news/2026-10/leon-xiv-dziekuje-wiernym-za-modlitwe-podczas-hospitalizacji.html?utm_source=newsletter&utm_medium=email&utm_campaign=NewsletterVN-PL

https://www.vaticannews.va/pl/papiez/news/2026-10/zaskoczenie-i-radosc-wiernych-z-szybkiego-powrotu-papieza.html?utm_source=newsletter&utm_medium=email&utm_campaign=NewsletterVN-PL

Chwała Panu! Pamiętajmy w modlitwie o Ojcu Świętym!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co Pan konkretnie dzisiaj do mnie mówi? Z jakim osobistym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, pomóż odczytać, zrozumieć…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 29 Tygodnia zwykłego, rok II,

Wspomnienie Bł. Jerzego Popiełuszki, Kapłana i Męczennika,

19 października 2026., 

do czytań: Ef 2,1–10; Łk 12,13–21

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO EFEZJAN:

Bracia: I wy byliście umarli na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata, według sposobu Władcy mocarstwa powietrza, to jest ducha, który działa teraz w synach buntu. Pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni.

A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich, w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwa Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie.

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.

Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem”.

Lecz On mu odpowiedział: „Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?”

Powiedział też do nich: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia”.

I opowiedział im przypowieść: „Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: «Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów». I rzekł: «Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra.

I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj».

Lecz Bóg rzekł do niego: «Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?»

Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem”.

Słuchając dzisiejszego pierwszego czytania, być może postawimy pytanie: To jak to w końcu jest z tymi dobrymi uczynkami? Mają one wpływ na nasze zbawienie, czy nie mają?

Oto bowiem słyszymy, że Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia – z tym kluczowym zdaniem: Łaską bowiem jesteście zbawieni; powtórzonym nieco dalej, ale już w formie nieco dłuższej, bogatszej, bo brzmiącej tak: Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę – i dalej: A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił; gdy tymczasem już w następnym akapicie czytamy: Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili. No to mamy pełnić te uczynki, czy nie mamy? A przynajmniej – nie musimy, bo sama wiara „wystarczy”?…

Z pewnością, warto w tym celu wsłuchać się uważnie w całość czytanego dziś fragmentu Listu Apostoła Pawła do Efezjan, a szczególnie w te słowa: A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich, w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwa Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie.

Bardzo głębokie, a jednocześnie bardzo szerokie spojrzenie! Bo obejmujące to wszystko, co do tej pory, czyli do momentu, w którym Paweł pisał swoje słowa, dokonało się w relacji Bóg – człowiek, ale też wychodzące daleko w przyszłość, skoro mowa jest o tym, co ma się dokonać w nadchodzących wiekach. I właśnie może na to trzeba nam zwrócić uwagę – skoro tak Apostoł to ujął – że postawa Boga, ukazana w tej wypowiedzi, jest po prostu niezmienna. Bóg od zawsze pragnął dobra człowieka i do niego dążył – i niczego nie zmieni w tym pragnieniu i działaniu w przyszłości. A przyszłe wieki będą to jasno pokazywały i potwierdzały. A cóż takiego mają pokazywać?

A to właśnie, że to Bóg zbawia człowieka swoją łaską, a dokonuje tego przez Syna swego, Jezusa Chrystusa. I to przez Niego okazuje nam swoją łaskę. A okazuje ją pomimo naszych grzechów, czyli my nie jesteśmy w żaden sposób w stanie zasłużyć na tę Jego dobroć! W żaden sposób! Także poprzez wypełnianie dobrych uczynków.

No, dobrze! Ale jeżeli tak, to dlaczego w ostatnim akapicie znajdujemy jednak to zacytowane już stwierdzenie, iż jesteśmy stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili. Czyli jednak są jakieś uczynki, które Bóg wręcz przygotował, a więc zaplanował dla nas, jakoś je wpisał w swoje oczekiwania wobec nas, iż my je jednak wypełnimy. Jak się ma zatem jedno do drugiego: łaska Boża – do naszych uczynków?

Z pewnością, po głębszej refleksji nad dzisiejszym fragmentem Listu Apostolskiego dojdziemy do konkretnych wniosków. Ale jeszcze sięgnijmy do Ewangelii, gdzie słyszymy bardzo ciekawą i dającą do myślenia przypowieść Jezusa o tym, jak to pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: «Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów». I rzekł: «Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj».

Dalszy ciąg tej opowieści jest dla owego «pewnego zamożnego człowieka» – jak został tu określony – bardzo dramatyczny. Bo sam Bóg powiedział do Niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Jeżeli Bóg mówi do człowieka: głupcze, to jest naprawdę bardzo źle! To wielki sygnał ostrzegawczy. A jeżeli mówi to po jego śmierci – to już jest wyrok wiecznego potępienia.

Dla owego człowieka było to ostrzeżeniem, bo chociaż padło stwierdzenie mocne i konkretne, że jeszcze tej nocy odejdzie z tego świata, to jednak gdyby w tym momencie opamiętał się i zwrócił ku Bogu, odrywając się od zapatrzenia w samego siebie, uratowałby swoją duszę. Jak w rzeczywistości było – nie wiemy.

Natomiast kluczowym tutaj wydaje się jedno słowo, użyte przez owego «pewnego zamożnego człowieka», a mianowicie – skierowane do siebie samego – słowo: masz. W tym zdaniu: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone… Naprawdę, to on to wszystko ma? Oni tym wszystkim tylko dysponuje w tym czasie, a jak się dowiadujemy, to ten czas ma być bardzo krótki.

Ale też pojawia się natychmiast drugie pytanie: „Jeżeli masz – to skąd to masz? Od kogo?” Wcześniej słyszeliśmy, że dobrze mu obrodziło pole. Jaka była w tym jego zasługa? Oczywiście, że żadna – nawet, jeśli zastosował jakieś nawozy czy środki ochrony roślin, czy podjął inne zabiegi. Bo sam wzrost zboża na pewno nie zależał od niego.

I tu dochodzimy do sedna naszych rozważań: to Bóg mu to dał! A on powinien to teraz mądrze zagospodarować, uczciwie wykorzystać – być może także na pomoc innym, bardziej potrzebującym… Zatem, to Bóg okazał łaskę, ale ów «pewien zamożny człowiek» powinien podjąć z tą łaską współpracę. On jednak okazał się przede wszystkim głupim człowiekiem, dlatego wszystko wskazuje na to, że całą sprawę totalnie przegrał. Bo nie potrafił mądrze wykorzystać tego, co dostał za darmo od Boga.

I tak wyglądają nasze relacje z Bogiem, nad którymi zastanawialiśmy się, w kontekście pierwszego czytania. Zbawieni jesteśmy przez łaskę, dzięki łasce Bożej. To jest fundament, punkt wyjścia. Z tej pozycji startujemy. Gdyby nie łaska Boża – nie byłoby w ogóle o czym mówić. To właśnie z tej łaski, z tej darmowej miłości Boga do nas, Jezus Chrystus przyszedł na świat, aby otworzyć przed nami Bramy Nieba, aby dać nam szansę zbawienia.

Ale tutaj otwiera się przestrzeń do naszego działania. Mówiąc krótko: przestrzeń na odpowiedź, jaką damy Panu na Jego inicjatywę. Odpowiedź ta powinna przyjąć formę konkretnych uczynków, czyli konkretnych postaw. One są naprawdę potrzebne! Potrzebna jest nasza dobra reakcja na Bożą inicjatywę. Jeżeli bowiem zabraknie tego naszego gestu, tej naszej inicjatywy, to łaska Boża zostanie zwyczajnie zmarnowana. Jeżeli człowiek jej nie podejmie i nie nawiąże z nią współpracy, to będzie ona jakimś bytem, zawieszonym w próżni! Przesyłką pocztową, odłożoną na półce, której nikt nie odebrał.

Oby nigdy żadna taka przesyłka od Boga nie leżała – ani chwili – na jakiejkolwiek półce, ale aby jak najszybciej, od razu, bezpośrednio, trafiała do adresata. Czyli do każdego i każdej z nas, obdarowywanych przez Boga każdego dnia tyloma łaskami – z tą pierwszą, najważniejszą i największą łaską, jaką jest łaska wiecznego zbawienia. Obyśmy tę Bożą łaskę codziennie zamieniali na naszą chrześcijańską postawę, wyrażającą się w konkretnych dobrych uczynkach.

Dokładnie tak, jak czynił to Patron dnia dzisiejszego, Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki. Co o nim wiemy?

Urodził się w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, 14 września 1947 roku, we wsi Okopy, w parafii Suchowola, z rodziców Władysława i Marianny z domu Gniedziejko. W dwa dni po urodzeniu, 16 września, został ochrzczony w kościele parafialnym i tam też bierzmowany w 1956 roku.

Do Szkoły Podstawowej i Liceum Ogólnokształcącego uczęszczał w Suchowoli. Tam również, w parafialnym kościele, był ministrantem. Uzyskawszy świadectwo maturalne, zgłosił się w dniu 24 czerwca 1965 roku do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie, gdzie przygotowywał się intelektualnie i duchowo do kapłaństwa.

Podczas tych studiów musiał odbyć dwuletnią służbę wojskową w specjalnej jednostce dla kleryków w Bartoszycach. Z tego okresu znany jest fakt mężnej postawy Alumna Jerzego, który nie pozwolił odebrać sobie medalika i różańca, za co był szykanowany przez władze wojskowe. Celem tych szykan i obostrzeń w służbie było zniechęcanie żołnierzy – kleryków do powrotu na drogę powołania kapłańskiego.

Jerzy jednak powrócił, ale niemal natychmiast musiał poddać się operacji tarczycy oraz podjąć leczenie choroby serca. Przeżycia w wojsku, choroba i pobyt w szpitalu bardzo uwrażliwiły go na potrzeby, cierpienia i krzywdy bliźnich. Stał się opiekuńczy i zatroskany, zwłaszcza o chorych. W dniu 28 maja 1972 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Po święceniach pracował w Ząbkach koło Warszawy, a następnie w Warszawie – Aninie, w Parafii Dzieciątka Jezus na Żoliborzu i w kościele akademickim Świętej Anny, gdzie prowadził konwersatoria dla studentów medycyny, organizował rekolekcje i obozy o charakterze rekolekcyjnym oraz kierował duszpasterstwem pielęgniarek.

Od 20 maja 1980 roku zamieszkał przy Parafii Świętego Stanisława Kostki na Żoliborzu, gdzie jako rezydent pomagał w pracy parafialnej oraz prowadził zebrania formacyjne dla studentów Akademii Medycznej, prowadził duszpasterstwo pielęgniarek, a co miesiąc urządzał dla lekarzy spotkania modlitewne. Uczestniczył także w przygotowaniu dwóch wizyt papieskich, roztaczając z ramienia Kościoła – wraz ze swoją kilkusetosobową grupą medyczną – opiekę zdrowotną nad Pielgrzymami.

I wreszcie – z czego jest chyba najbardziej znany – bezkompromisowo zaangażował się w duszpasterstwo świata pracy, zarówno w okresie tworzenia się „Solidarności”, jak i później, gdy trwał stan wojenny w Polsce oraz po jego zniesieniu. Pomimo szykan ze strony czynników państwowych i esbeckich oraz pomówień i oszczerstw w środkach masowego przekazu, był rzecznikiem i obrońcą godności człowieka, praw ludzkich do wolności, sprawiedliwości, miłości i prawdy, a także heroldem Pawłowego i papieskiego nauczania, że zło należy zwyciężać dobrem.

Prawdy te głosił wraz ze swym Proboszczem, Księdzem Prałatem Teofilem Boguckim, przede wszystkim podczas nabożeństw za Ojczyznę, urządzanych w kościele Świętego Stanisława Kostki na Żoliborzu od czasu ogłoszenia stanu wojennego we wszystkie ostatnie niedziele miesiąca.

A te serdeczne więzy Księdza Jerzego ze światem pracy, zwłaszcza z pracownikami Huty Warszawa, zadzierzgnięte zostały w sposób niemal przypadkowy, jednak z pewnością opatrznościowy, gdy w sierpniu 1980 roku odprawił na terenie tegoż zakładu Mszę Świętą dla robotników. Oni sami z taką prośbą zwrócili się do Prymasa Wyszyńskiego, a ten wysłał kapelana, aby znalazł do tego zadania jakiegoś księdza. Kapelan natrafił na Księdza Jerzego i jego – jako pierwszego – poprosił. I tak się zaczęło – i tak już zostało, aż do owego pamiętnego 19 października 1984 roku.

Wtedy to bowiem, późnym wieczorem, wracając samochodem z posługi duszpasterskiej w Bydgoszczy, Ksiądz Jerzy został zatrzymany przez trzech funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i uprowadzony. Stało się to na szosie w Górsku, niedaleko Torunia. Nastało wtedy dziesięć dni modlitewnego oczekiwania w wielu świątyniach kraju, zwłaszcza w kościele na Żoliborzu, na powrót kapłana. Niestety, w dniu 30 października 1984 roku odnaleziono zmasakrowane ciało Księdza Jerzego, na tamie we Włocławku.

Pogrzeb, zgodnie z wolą katolickiego społeczeństwa, odbył się w Warszawie 3 listopada 1984 roku. Ksiądz Jerzy Popiełuszko został pochowany w grobie przy kościele Świętego Stanisława Kostki. W dniu 6 czerwca 2010 roku, w Warszawie, odbyła się Jego beatyfikacja.

A oto jego słowa, wypowiedziane w czasie nabożeństwa różańcowego – ostatniego nabożeństwa, odprawionego za życia ziemskiego – w Bydgoszczy, w dniu uprowadzenia i zamordowania, 19 października 1984 roku:

„Tylko ten może zwyciężać zło, kto sam jest bogaty w dobro, kto dba o rozwój i ubogacenie siebie tymi wartościami, które stanowią o ludzkiej godności dziecka Bożego. Pomnażać dobro i zwyciężać zło, to dbać o godność dziecka Bożego, o swoją godność ludzką.

Zachować godność, by móc powiększać dobro i zwyciężać zło, to pozostać wewnętrznie wolnym, nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, pozostać sobą w każdej sytuacji życiowej. Jako synowie Boga nie możemy być niewolnikami. Nasze synostwo Boże niesie w sobie dziedzictwo wolności. Wolność dana jest człowiekowi jako wymiar jego wielkości.

Zachować godność, by móc powiększać dobro i zwyciężać zło, to kierować się w życiu sprawiedliwością. Sprawiedliwość wypływa z prawdy i miłości. Im więcej jest w człowieku prawdy i miłości, tym więcej i sprawiedliwości. Sprawiedliwość musi iść w parze z miłością, bo bez miłości nie można być w pełni sprawiedliwym. Gdzie brak jest miłości i dobra, tam na jej miejsce wchodzi nienawiść i przemoc.

Zwyciężać zło dobrem, to zachować wierność prawdzie. Prawda jest bardzo delikatną właściwością naszego rozumu. Dążenie do prawdy wszczepił w człowieka sam Bóg, stąd w człowieku jest naturalne dążenie do prawdy i niechęć do kłamstwa. Prawda, podobnie jak sprawiedliwość, łączy się z miłością, a miłość kosztuje. Prawdziwa miłość jest ofiarna, stąd i prawda musi kosztować. Prawda zawsze ludzi jednoczy i zespala. Obowiązkiem chrześcijanina jest stać przy prawdzie, choćby miała ona wiele kosztować. Bo za prawdę się płaci, tylko plewy nie kosztują. Za pszeniczne ziarno prawdy trzeba czasami zapłacić.

Aby zwyciężać zło dobrem, trzeba troszczyć się o cnotę męstwa. Cnota męstwa jest przezwyciężeniem ludzkiej słabości, zwłaszcza lęku i strachu. Chrześcijanin musi pamiętać, że bać się trzeba tylko zdrady Chrystusa za parę srebrników jałowego spokoju. Chrześcijaninowi nie może wystarczyć tylko samo potępienie zła, kłamstwa, tchórzostwa, zniewolenia, nienawiści, przemocy, ale sam musi być prawdziwym świadkiem i obrońcą sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i miłości.

Aby zło dobrem zwyciężać i zachować godność człowieka, nie wolno walczyć przemocą. Komu nie udało się zwyciężyć sercem i rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludzkość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli. Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy.” To ostatnie zapisane słowa, jakie pozostawił nam Ksiądz Jerzy – jego swoisty testament…

Wzmocnieni tymi słowami i ubogaceni niezwykłym świadectwem jego świętości, ale też obdarowani słowem Bożym dzisiejszej liturgii, zapytajmy raz jeszcze samych siebie, na czym konkretnie polega, w czym się wyraża na co dzień – w czym wyrazi się konkretnie dzisiaj – nasza współpraca z łaską Bożą? Jak rozwiniemy i pomnożymy dobre natchnienia, jakich Pan dzisiaj zechce nam udzielić?…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.