O dużych ambicjach Jakuba i Jana…

O

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Z całego serca witam wszystkich moich Gości! Dziękuję za komentarze, których nie ma – jak dotąd – zbyt dużo, ale te, które się pojawiają, są mądre i trafne. Dziękuję i proszę o następne, abyśmy mogli nawzajem ubogacać się przemyśleniami, wynikającymi z osobistego przeżywania wiary. Szczęść Boże!
              Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Środa 8 tygodnia zwykłego, rok I,
do czytań:  Syr 36,1.4–5a.10–17;  Mk 10,32–45
W pierwszym dzisiejszym czytaniu słyszymy dramatyczną modlitwę Syracydesa o wybawienie z ucisku i nawrócenie wszystkich ludów i narodów. Spokojna i rzeczowa w swym przekazie treść Księgi tego biblijnego Mędrca zmienia się w żarliwe wołanie do Boga, którego tłem historycznym jest okupacja Palestyny przez Seleucydów i szerzenie się pogańskiej kultury greckiej.
Zaniepokojony szerzeniem się bezbożnego hellenizmu, Syracydes woła: Panie, zmiłuj się nad narodem, który jest nazwany Twoim imieniem, nad Izraelem, którego przyrównałeś do pierworodnego. Miej miłosierdzie nad Twoim świętym miastem, nad Jeruzalem, miejscem Twego odpoczynku. Napełnij Syjon wysławianiem Twojej mocy i lud Twój chwałą swoją.
Prośbę tę Bóg wielokrotnie wysłuchiwał i ratował swój Naród z niejednej opresji. Jednak Naród ten odwracał się ponownie i wielokrotnie. Dlatego dzisiaj słyszymy zapowiedź jedynego w swym rodzaju i ostatecznego wyzwolenia człowieka z mocy najgroźniejszego nieprzyjaciela, a więc – mocy zła, którego to wyzwolenia dokona Jezus swoją Męką, Śmiercią i Zmartwychwstaniem. Jezus – jak sam stwierdza – przyszedł po to, aby dać swoje życie na okup za wielu. Wiemy, że okup wpłacano za niewolnika, aby go wyzwolić. Dokładnie tego miał dokonać Jezus – swoją Ofiarą wypłacił Bogu okup za życie i zbawienie ludzi.
Trudno jednak było zrozumieć te słowa i w ogóle – sens misji Jezusa nawet jego najbliższym Uczniom. Dobitnie pokazuje to prośba, z jaką zwrócili się do Niego Jakub i Jan. Cały czas – pomimo tylu nauki znaków – widząc w Jezusie przywódcę politycznego, który po zamierzonym zwycięstwie nad przeciwnikiem będzie w nagrodę rozdzielał zaszczyty i wysokie stanowiska w hierarchii społecznej, proszą o takie poczesne miejsce właśnie dla siebie.
Jezus nie oburza się na nich – w przeciwieństwie do dziesięciu pozostałych Apostołów – ale stara się naprowadzić ich myślenie na właściwe tory. I zapowiada ich udział w chrzcie, a więc zanurzenie w Jego Śmierci i udział w kielichu, a więc udział w Jego Męce. Wiemy, że obaj Apostołowie rzeczywiście taki udział mieli: a Jan, chociaż jej nie poniósł, to jednak Jakub poniósł śmierć męczeńską,musiał znieść wiele cierpień, łącznie z zesłaniem na wyspę Patmos. Tak więc z czasem musiała się w ich umysłach i sercach dokonać jakaś przemiana myślenia i patrzenia, w tym jednak momencie wykazali się zupełnym niezrozumieniem istoty rzeczy. 
A całe to wydarzenie, w kontekście także modlitwy Syracydesa, jasno uświadamia nam, że każda Boża inicjatywa i każde Boże działanie, aby mogło być skuteczne w naszym życiu, musi być przez nas właściwie odczytane, zrozumiane i przyjęte. Dlatego potrzeba z naszej strony serc otwartych na Boże znaki i gotowych do przyjęcia Bożego Słowa i Bożego działania. Potrzebna jest nasza współpraca z łaską Bożą, bo niemożliwym jest, aby Bóg mógł nas zbawić wbrew naszej woli, albo mógł nas jakkolwiek uszczęśliwić – mówiąc kolokwialnie – „na siłę”.
Potrzeba naszych otwartych serc i umysłów, gotowych bez zastrzeżeń przyjąć to, z czym Bóg przychodzi, nawet gdyby to w tym momencie było jeszcze nie do końca zrozumiałe i przekraczało nasz ludzki sposób pojmowania. Bezgraniczne zaufanie Bogu i podjęcie z Nim współpracy przyniesie konkretne dobre owoce – owoce łaski i zbawienia.
W tym kontekście zastanówmy się:
  • Czy bez zastrzeżeń przyjmuję i wprowadzam w życie całość Bożego nauczania?
  • Czy za swoją wiarę w Boga nie domagam się z Jego strony natychmiastowej nagrody tu, na ziemi?
  • Jak walczę z pokusą do wywyższania się nad innymi?
Wysłuchaj, Panie, błagania Twoich sług. […] Niech wszyscy na ziemi poznają, że jesteś Panem i Bogiem wieków.

1 komentarz

  • Szczęśc Boże.
    Nie wiem dlaczego, ale w całym fragmencie Ewangelii (Mk 10, 32-45) mnie najbardziej porusza ta "typowo ludzka" postawa Jakuba i Jana i reakcja na nią Jezusa. On ich nie gani, nie potępia! Ale wyjaśnia wszystkim apostołom dlaczego taka postawa nie jest właściwa chrześcijańskiej misji życia, : "A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu". Czemu akurat ten fragment dzisiejszej perykopy jest dla mnie taki "żywy"? Przecież dowiadujemy się tutaj o rzeczy fundamentalnej: Świętej, zbawczej misji Chrystusa. A jednak moją uwagę przykuwa to, co dotyczy zachowania prawie każdego człowieka: pychy. Czy nie bywa przypadkiem tak, że w tej czy innej formie pycha nam towarzyszy w życiu codziennym już do tego stopnia, iż nawet jej w sobie nie zauważamy? Nie wiem, ale z jakiegoś powodu Bóg chce abym właśnie ten fragment wziął sobie do serca :).
    Serdecznie Księdza pozdrawiam
    Robert

    ~Robert, 2011-03-02 15:16

    Aha, jeszcze dodam, że nie mylę pychy z ambicją – chociaż często bywa cienka między nimi granica ;). Może dlatego tak trudno ją dostrzec?

    ~Robert, 2011-03-02 15:19

    Pycha, niestety, ciągnie się za nami, jak cień. Nikt z nas nie jest od niej wolny. Ale też nie można żyć w jakiejś jej psychozie i tylko o niej myśleć, obawiać się jej na każdym kroku. Niech w naszej postawie i w świadectwie naszej wiary jak najwięcej będzie optymizmu i radości. To znaczy – więcej uwagi koncentrujmy na promowaniu i budowaniu dobra, a nie jedynie na walce ze złem. Im więcej dobra, tym mniej zła, pychy, grzechu… Proszę mnie dobrze zrozumieć – nie chodzi mi o to, aby bagatelizować zło, ale o przesunięcie akcentów: z negatywnego, na pozytywny. Radosne promowanie dobra sprawia, że nie popadamy w grzech. Myślę, że tak trzeba się "rozprawiać" z każdym grzechem, także – z pychą, która jest źródłem innych grzechów. Serdecznie pozdrawiam!

    ~Ks. Jacek, 2011-03-07 16:27

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.