Religijność zewnętrzna czy pobożność serca?…

R

Szczęść Boże! Pozdrawiam ostatni raz – w tej odsłonie ostatni – ze Szklarskiej Poręby. Dzisiaj akurat świeci słońce i jest pięknie! O, ironio…
        A na Pielgrzymce Podlaskiej wyruszają dzisiaj: Grupa 12 z Międzyrzeca Podlaskiego, Grupa 15 b z Komarówki Podlaskiej, oraz Grupy 1 – 6 z Katedry Siedleckiej. Dzień dzisiejszy jest też dniem oficjalnego rozpoczęcia Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej, jakkolwiek jeszcze jutro, pojutrze i 5 sierpnia będą wychodziły Grupy, z których każda idzie swoją trasą w kierunku Jasnej Góry, a jedną trasą Pielgrzymka Podlaska zaczyna iść od 6 sierpnia, już z terenu Diecezji Radomskiej. Nie ma zatem w Pielgrzymce Podlaskiej takiego ogólnego spotkania wszystkich i jednego wymarszu dla wszystkich – Grupy „promieniście” schodzą się w poszczególnych dniach i od 6 sierpnia idą jedną trasą w dwóch kolumnach: po kilkanaście Grup każda.
         Tę i inne Pielgrzymki wspierajmy naszymi modlitwami, włączając się duchowo w trud Pątników!
          Gaudium et spes!  Ks. Jacek
Wtorek 18 tygodnia zwykłego, rok I,
do czytań:  Lb 12,1–13;  Mt 15,1–2.10–14
            Owa tradycja starszych, której rzekomo nie przestrzegali uczniowie Jezusa, a więc tak zwana „Halacha”, była to ustna interpretacja Prawa tak zwanego pisanego. Stworzono ją w trosce o skrupulatne przestrzeganie tegoż Prawa. Rabini utrzymywali, że pochodzi ona od Mojżesza i że to właśnie owi „starsi” wiernie przekazują ją przez pokolenia.
Nakaz obmywania rąk przed jedzeniem to tylko jeden z kilkuset przepisów, objętych tymże mianem tradycji starszych. Prawo Mojżeszowe bowiem nigdzie nie nakazywało takiego obmywania rąk. Ale nawet jeżeli rzeczywiście miałoby ono być zachowywane, to nie ze względów estetycznych, czy higienicznych, ale miał to być gest religijny, wyrażający pragnienie trwania przed Bogiem w czystości. Tymczasem uczeni w Piśmie i faryzeusze przywiązywali ogromną wagę do zewnętrznej, rytualnej poprawności, zupełnie zaniedbując postawę i nastawienie serca.
Dlatego Jezus zdecydowanie odcina się od praktyki uznawania niektórych pokarmów za nieczyste. Takie ich kwalifikowanie wynikało z prawa starotestamentalnego, wykluczającego pokarmy, które mogły być używane do pogańskich kultów. W momencie jednak, gdy spożywane są one z czystą intencją, nie są nieczyste, co Jezus tłumaczy w bardzo wymowny sposób, że nie to, co wchodzi do ust może człowieka uczynić nieczystym, ale to, co z ust wychodzi. Bo to, co wchodzi do ust, idzie do żołądka, a więc – mówiąc obrazowo – nie dotyka serca. A to serce jest siedliskiem dobra i zła w człowieku, zatem usta wyrażają to, co jest w sercu – a w ten sposób człowiek może rzeczywiście popaść w prawdziwą, duchową nieczystość! Po prostu – w grzech!
Niech ta przestroga Jezusa skutecznie nas poruszy, abyśmy nigdy nie popadli w takie duchowe zafałszowanie, iż skrupulatnym i bardzo drobiazgowym wypełnianiem wszelkich religijnych praktyk oraz sumiennym zachowywaniem wszelkich możliwych postów i zewnętrznych umartwień będziemy się starali zakryć brud i bałagan w sercu, niejednokrotnie – niestety – panujący tam już od dawna!
            Zechciejmy w tym względzie wyciągnąć konkretne wnioski z postawy Aarona i Miriam, rodzeństwa Mojżesza, którzy będąc tak eksponowanymi osobami w Narodzie Wybranym – Aaron był przecież kapłanem, Miriam prorokinią – jednak okazali pychę, chcąc niejako równać się z Mojżeszem i kwestionując jego wyjątkową pozycję i niepowtarzalną rolę, powierzoną mu przez Pana. Ich zachowanie potwierdziło, że nic nie da posiadanie nawet najbardziej znaczącej pozycji w społeczności i może się okazać tylko jakimś zewnętrznym, tanim blichtrem, jeżeli serce skażone jest brudem niezdrowych ambicji i panuje w nim nieporządek.
            Potrzeba zatem oczyszczenia – ciągłego oczyszczania – serca, aby się nie okazało, że będąc tak blisko Jezusa, w rzeczywistości będzie się bardzo daleko, a przebywając w blasku Jego Światłości, z powodu duchowej ślepoty – będzie się trwało w ciemności!
            W tym kontekście zastanówmy się:
·        Czy moja piątkowa wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych wiąże się z umiejętnością opanowywania wszystkich innych zachcianek?
·        Czy przestrzeganie Świąt, tradycji i zwyczajów religijnych ma wpływ na to, że jestem lepszy dla innych?
·        Czy pozorną religijnością nie próbuję zasłonić brudu w swoim sercu?
Zostawcie ich. To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadają.

17 komentarzy

  • Możemy być według naszego mniemania bardzo religijnymi ludźmi. Możemy posiadać ogromną wiedzę o Bogu, a tak naprawdę możemy się minąć z Bogiem. Nasza wszelka wiedza o Bogu, powinna iść z pokorą. A niestety niejednokrotnie wiedza o Bogu idzie z naszą pychą. Uważamy, że mamy wiedzę, stajemy się bardzo zarozumiali. Za każdym razem gdy stajemy się pyszni, wyobrażamy sobie po ludzku naszą świętość, wyobrażamy sobie po ludzku nasze życie, tyle , że wtedy mijamy się z Chrystusem. Potrzeba każdemu z nas ogromnej pokory, i wiedzy, a wtedy znajdziemy Boga w życiu innych ludzi, i w własnym.
    Wtedy nasz brud serca , nie będzie przykryty pozorną religijnością.

    Pozdrawiam

    Domownik – A

  • Jak to jest, że w tym miejscu karzący Bóg ze Starego Testamentu "różni" się tak bardzo od tego miłosiernego z Nowego? Czy to różnica tylko w jego postrzeganiu przez nas? A jeśli tak, to w takim razie skąd trąd? Czy to też znak, symbol?

    pozdr.
    felix

  • Należy pamietać, że Biblia pełniła różne funkcje i różne gatunki literackie były jej słowem wyrazu. Obok wątków stricte historycznych są i elementy mitów, przypowiesci itd. – słowo Boże musiało trafić do ludzi, którzy byli wówczas w stanie zrozumieć je w taki, a nie inny sposób – co nie zmienia uniwersalizmu ST w wymiarze etyczno – moralnym. Jest to bowiem przekaz Boga dla człowieka, jakie życie jest własciwe, a jakie nie. Jakie się Bogu podoba, a jakie nie: dosć często wskazania oparte są na jaskrawych przykładach i kontrastach. Zatem o wiele łatwiej było je ówczesnym ludziom zrozumieć :).

  • @Robert
    Dziękuję za odpowiedź.
    No fakt, trzeba pamiętać, że to była zupełnie inna mentalność niż nasza. Jednak osobom, które czytają takie teksty bez kontekstu lub komentarza może wytworzyć się fałszywy obraz Boga w głowach- surowego ojca, który ciągle kontroluje i karze za nawet niewielkie przewinienie.

    pozdr.
    felix

  • "Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni swe oblicze nad tobą. niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem."
    Wystarczy, że odwróci od kogoś swoje oblicze, a jak się obroni przed złem. Czy starczy mu siły i mocy by je pokonać.
    Pan o odwrócił swoje oblicze od mieszkańców Warszawy i ponieśli tego konsekwencje w swej pysze. Uważam że nie będzie powodzenia w jakimkolwiek przedsięwzięciu bez Jego Łaski.

  • Co do trądu, którym dotknięta została Miriam, to warto doczytać w Księdze Liczb, że po interwencji Mojżesza została ona z niego jednak oczyszczona. Można więc znak ten uznać za swoiste ostrzeżenie, dane przez Boga.
    A co do wskazanej różnicy w sposobie komunikowania się Boga z człowiekiem, to – zgadzając się w pełni z wyjaśnieniem Roberta – dodałbym jeszcze i to zdanie z Listu do Hebrajczyków, że "wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał Bóg do ojców naszych przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna"! Inaczej zatem Bóg mówił zanim Boży Syn pojawił się na świecie, a inaczej potem, kiedy to właśnie On – Boży Syn – przejął inicjatywę. Dlatego w zewnętrznym sposobie wypowiadania się zaszła pewna różnica, która – jak zauważyli inni – nie stanowi różnicy co do najgłębszej istoty Bożego Objawienia. Serdecznie pozdrawiam! Ks. Jacek

  • "Pan o odwrócił swoje oblicze od mieszkańców Warszawy i ponieśli tego konsekwencje w swej pysze." – a czy Anonimowy mógłby uzasadnić owa "pychę"? Czy próba wybicia się na niepodległosć to przejaw pychy?
    Robert

  • '' Wybaczcie ale nie chciałem być anonimowy i nigdy nie będę ''

    Dasiek

    Nigdy nie mów nigdy 🙂

    Pozdrawiam

    Domownik – A

  • Zatem wszystko jasne: znowu wszystko przez księży KK – i o zgrozo, jeszcze tych przedsoborowych!!!
    Ach gdyby bardziej wierzyli wszystkim mistykom i każdemu objawieniu, zamiast wsłuchiwać się w Naukę Koscioła i głos Watykanu z pewnoscią Polska graniczyłaby z Chinami z jednej strony, a z drugiej strony Polacy moczyliby nogi w Atlantyku. A tak patrząc na naszą historię, spokojnie można powiedzieć, że "Pan odwrócił swoje oblicze" nie tylko od mieszkańców Warszawy lecz od całego narodu zgoła 360 lat temu – no, z krótką, 20 letnią przerwą. Proszę tylko, o nie sugerowanie zbiorowego grzechu "pychy", bo to zdaje mi się nieuczciwe względem żołnierzy AK (w połączeniu przecież z siłami NSZ), którzy to byli żołnierzami II RP, w większosci modlili się do Pana i NMP i nie byli wyrobnikami totalitarnych fetorów, ale bojownikami sprawy sprawiedliwej, słusznej. To, że ich zapał bojowy nie współgrał z możliwosciami technicznymi oraz zdolnosciami dowódców – to nie ich wina, ani wina mieszkańców! Nie ich winą była również zdrada aliantów (dwukrotna!), proszę o tym pamiętać przy formułowaniu zarzutów o grzechu zbiorowym. Miałbym jeszcze wiele do powiedzenia w tej sprawie, ale być może nie warto – teraz. A przy okazji wnioskuję, że "żołnierze wyklęci" to bandyci szalejący po spokojnych wioskach i rubieżach wspaniałej, nowej ojczyzny, która to miała w nazwie trzy łgarstwa?
    Pozdrawiam
    Robert

  • Przypomnijmy sobie dlaczego Pan Jezus zapłakał nad Jerozolimą i co się stało w 66 AD.
    Czyż deklaracja sanhedrynu, "że nie mamy króla jeno cezara" albo "lepiej żeby umarł jeden człowiek niż cały naród", nie miała konsekwencji. Jednak żadna refleksja nie przyszła dla nich bo w 132 roku wybuchło 2 powstanie. I jestem przekonany, że w większości modlili się do Boga i składali ofiary w świątyni. I czy to Bóg ich ukarał? Nie. Ukarał ich za bunt cesarz.
    Warszawa chciała powrotu do tego co było w okresie międzywojennym gdy rocznie zabijano ponad 100 tyś nienarodzonych. Jestem w stanie sobie wyobrazić jak wyglądałaby Warszawa gdyby powstanie odniosło sukces. Otóż podobna by była do Brukseli ze swoimi szatańskimi prawami.
    Dasiek

  • Racja – dobrze, że przegrało i wyginęło w nim tyle potencjalnych matkobójczyń – jak nic zapewne o to chodziło NMP!!! Nic to, że później komuna z aborcji zrobiła dla Polaków to samo co wczesniej Hitler – moralnie zrównała to z wypluciem gumy do żucia!!!
    Być może czasami warto stanąć przed lustrem i spytać się Boga w modlitwie: Boże o co mi chodzi, a o co chodzi Tobie? Czego chcesz ode mnie abym mógł mysleć i działać zgodnie z Twoją, nie swoją wolą!
    Pozdrawiam serdecznie
    Robert
    Dasiek – może kiedys spotkamy się na ognisku zorganizowanym przez ks. Jacka (gdzies w Polsce) dla wszystkich Jego "blogowiczów" i przy kiełbasce porozmawiamy o wielu dręczących nasze czasy i naszą historię problemach :). Licze na to :).

  • Robert
    Co do ogniska, świetny pomysł 🙂
    Ale ta odległość – cóż pomarzyć mogę, by się z Wami spotkać

    Pozdrawiam

    Domownik – A

  • Dobry pomysł z tym ogniskiem! Tyle tylko, że trzeba by chyba wykreślić jakiś geograficzny środek Polski i tam się spotkać. Chociaż może Celestynów, w którym będę pracował od końca sierpnia – będzie takim dobrym miejscem?
    A co do dyskusji Daśka z Robertem, to podpisuję się pod stanowiskiem Roberta, dziękuję natomiast serdecznie za wszystkie wypowiedzi. Szczęść Boże! Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.