Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!

N

Wspomnienie Bł. Jana Pawła II,
do czytań:  Rz 8,1–11;  Łk 13,1–9
Z największą radością i w duchu wdzięczności Bogu, przeżywamy dzisiaj po raz pierwszy liturgiczne wspomnienie Błogosławionego Papieża Jana Pawła II. Jest to dla nas źródłem ogromnej wewnętrznej satysfakcji, że po tak krótkim procesie beatyfikacyjnym został on w dniu 1 maja bieżącego roku ogłoszony – przez swojego bezpośredniego następcę, Ojca Świętego Benedykta XVI – Błogosławionym Kościoła.
Dobrze znamy wszyscy życiową drogę naszego Rodaka na Stolicę Piotrową. Słyszeliśmy i przeczytaliśmy tyle biografii i innych pozycji, dotyczących tego wielkiego Człowieka, obejrzeliśmy niejeden film. Dlatego dzisiaj, w ramach naszego rozważania, byłoby może stosownym przypomnieć sobie ten rys biograficzny i hagiograficzny Jana Pawła II, który w swoim wystąpieniu zawarł Wikariusz Ojca Świętego dla Diecezji Rzymskiej, Kardynał Agostino Vallini, w chwili, gdy prosił Benedykta XVI o ogłoszenie Jana Pawła II Błogosławionym. Oto treść tego życiorysu:
„Karol Józef Wojtyła urodził się w Wadowicach 18 maja 1920 roku, został wybrany na Stolicę Piotrową 16 października 1978 roku. Przyszedł na świat w rodzinie Karola i Emilii z Kaczorowskich Wojtyłów. W wieku dziewięciu lat stracił matkę. Starszy brat Edmund, lekarz, zmarł w roku 1932, a ojciec, oficer Wojska Polskiego, w roku 1941.
Mając dziewięć lat, przyjął Pierwszą Komunię Świętą, a w wieku lat osiemnastu otrzymał Sakrament Bierzmowania. Po ukończeniu nauki w liceum wadowickim, został studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie w roku 1938. Po zajęciu Krakowa przez niemieckie wojska okupacyjne i zamknięciu Uniwersytetu Jagiellońskiego jesienią 1939 roku, młody Karol, dla uniknięcia deportacji do Niemiec, pracował najpierw w kamieniołomach, a potem w fabryce chemicznej Solvay w latach 1940 – 1944.
Odpowiadając na rodzące się powołanie do kapłaństwa, od 1942 roku pobierał naukę w tajnych kursach formacyjnych przy seminarium krakowskim, prowadzonym przez Arcybiskupa Krakowa, Kardynała Adama Stefana Sapiehę. Równocześnie był jednym z organizatorów tajnego „Teatru Rapsodycznego”. Po wojnie kontynuował formację duchową i intelektualną w seminarium krakowskim i na ponownie otwartym wydziale teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Otrzymał święcenia kapłańskie w Krakowie 1 listopada 1946 roku, a następnie został wysłany do Rzymu, gdzie w roku 1948 dokończył studia doktoranckie z teologii, pisząc dysertację na temat wiary w dziełach Świętego Jana od Krzyża.
W tym okresie, w czasie wakacji, posługiwał duszpastersko wśród emigrantów polskich we Francji, Belgii i Holandii. W roku 1948 powrócił do Polski i został skierowany do pracy duszpasterskiej, najpierw jako wikariusz w parafii Niegowić, a potem jako współpracownik przy parafii Świętego Floriana w Krakowie. Był duszpasterzem akademickim do 1951 roku, kiedy to podjął ponownie studia filozoficzne i teologiczne. W roku 1953 opublikował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pracę poświęconą systemowi etycznemu Maxa Schelera. Następnie wykładał teologię moralną i etykę jako profesor seminarium krakowskiego i wydziału teologicznego KUL.
Papież Pius XII mianował go, 4 lipca 1958 roku, biskupem tytularnym Ombi i pomocniczym krakowskim. Sakrę biskupią otrzymał dnia 28 września 1958 roku w katedrze na Wawelu, z rąk Arcybiskupa Eugeniusza Baziaka. 13 stycznia 1964 roku Papież Paweł VI mianował go Arcybiskupem Krakowa, wynosząc go, 26 czerwca 1967 roku, do godności kardynalskiej.
Jako uczestnik prac Soboru Watykańskiego II, obradującego w latach 1962 – 1965, uczestniczył aktywnie w przygotowaniu konstytucji soborowej „Gaudium et spes”. W okresie poprzedzającym wybór na Stolicę Piotrową, Kardynał Wojtyła uczestniczył w pięciu zgromadzeniach plenarnych Synodu Biskupów.
Został wybrany Papieżem 16 października 1978 roku. Dnia 22 października tegoż roku odbyła się uroczysta inauguracja jego Pontyfikatu. Jan Paweł II odbył 146 wizyt duszpasterskich we Włoszech, a jako Biskup Rzymu odwiedził 317 z 332 parafii rzymskich. Odbył 104 podróże apostolskie, które są przejawem jego pasterskiej troski o Kościół Powszechny. Spośród licznych dokumentów, opublikowanych za jego Pontyfikatu, należy podkreślić 14 encyklik, 15 adhortacji apostolskich, 11 konstytucji apostolskich i 45 listów apostolskich. Jako Papież napisał 5 książek: „Przekroczyć próg nadziei” – w październiku 1994 roku; „Dar i Tajemnica” – w listopadzie 1996 roku; „Tryptyk rzymski” – w marcu 2003 roku; „Wstańcie! Chodźmy!” – w maju 2004 roku i „Pamięć i tożsamość” – w lutym 2005 roku.
Jan Paweł II przewodniczył osobiście 147 ceremoniom beatyfikacji, w czasie których ogłosił 1338 Błogosławionych i 51 ceremoniom kanonizacyjnym, ogłaszając 482 nowych Świętych. Zwołał 9 konsystorzy, w których mianował 231 kardynałów. Przewodniczył 6 zgromadzeniom plenarnym Kolegium Kardynałów. Od roku 1978 powołał 15 zgromadzeń Synodu Biskupów […].
W dniu 13 maja 1981 roku dokonano na Placu Świętego Piotra nieudanego zamachu na jego życie. Uratowany macierzyńską opieką Matki Bożej, po opuszczeniu szpitala, przebaczył zamachowcowi i – świadom ponownie otrzymanego daru życia – ze zwiększoną energią powrócił do zajęć duszpasterskich, poświęcając się im w sposób heroiczny.
Jego troska duszpasterska znalazła swój szczególny przejaw, między innymi w utworzeniu licznych diecezji, w promulgowaniu Kodeksów Prawa Kanonicznego dla Kościoła łacińskiego i dla Kościołów wschodnich oraz w promulgowaniu Katechizmu Kościoła Katolickiego. Momentami szczególnie ważnymi dla pogłębienia wiary Ludu Bożego było ogłoszenie Roku Odkupienia, Roku Maryjnego i Roku Eucharystii, jak również ogłoszenie Wielkiego Jubileuszu roku 2000. Wyrazem jego żywej troski apostolskiej była propozycja zwoływania Światowych Dni Młodzieży.
Żaden z jego poprzedników nie spotkał się z tak wielką ilością wiernych: w audiencjach generalnych, których odbyło się 1160, uczestniczyło łącznie 17 600 000 pielgrzymów, nie licząc tych, którzy wzięli udział w audiencjach specjalnych i w zgromadzeniach liturgicznych oraz w spotkaniach w ramach pielgrzymek apostolskich. W czasie trwania Wielkiego Jubileuszu roku 2000 Papież spotkał się z przeszło 8 milionami wiernych. Osobnym rozdziałem były spotkania z przedstawicielami świata polityki: odbyło się 38 wizyt oficjalnych i 738 audiencji udzielonych głowom państw, oraz 246 audiencji udzielonych szefom rządów.
Zmarł w swoim apartamencie watykańskim, w sobotę 2 kwietnia 2005 roku, o godz. 21.37, w wigilię Niedzieli Przewodniej, Święta Bożego Miłosierdzia, które ustanowił. Uroczystości pogrzebowe odbyły się na Placu Świętego Piotra 8 kwietnia.” Tyle z oficjalnego życiorysu nowego Błogosławionego. Warto w tym miejscu dodać, że w tę samą Drugą Niedzielę Wielkanocną, w którą Jan Paweł II powrócił do Domu Ojca – tyle, że w roku 2011 – został ogłoszony Błogosławionym.
W liturgii brewiarzowej, spośród tak bardzo obszernego i bogatego duchowego dorobku Jana Pawła II, wybrano fragment homilii, wygłoszonej przez niego w dniu inauguracji Pontyfikatu, 22 października 1978 roku. Słowa te – z niezbadanych wyroków Bożych i za Bożym natchnieniem – stały się myślą przewodnią i wyznaczyły główny kierunek całej jego papieskiej posługi.
A oto te słowa: „Piotr przybył do Rzymu! Co go skierowało i przyprowadziło do tego Miasta, serca Imperium Rzymskiego, jeśli nie posłuszeństwo natchnieniu otrzymanemu od Pana? Może ten rybak z Galilei nie chciałby przyjść aż tutaj. Może wolałby pozostać tam, nad brzegami jeziora Genezaret, ze swoją łodzią, ze swoimi sieciami. Ale prowadzony przez Pana, posłuszny Jego natchnieniu, przybył tutaj!
Według dawnej tradycji, w czasie prześladowania za Nerona, Piotr chciał opuścić Rzym. Ale wkroczył Pan: wyszedł mu naprzeciw. Piotr zwrócił się do Niego pytająco: „Quo vadis Domine?” – „Dokąd idziesz, Panie?”. A Pan odpowiedział mu natychmiast: „Idę do Rzymu, by Mnie ukrzyżowano po raz drugi”. Piotr powrócił do Rzymu i pozostał tutaj aż do swego ukrzyżowania.
Nasz czas wzywa nas, skłania nas, zobowiązuje nas do wpatrywania się w Pana i pogrążenia się w pokornym i pobożnym rozważaniu tajemnicy najwyższej władzy samego Chrystusa. Ten, który narodził się z Dziewicy Maryi, Syn cieśli – jak mniemano; Syn Boga żywego – jak wyznał Piotr, przyszedł, aby nas wszystkich uczynić „królewskim kapłaństwem”.
Sobór Watykański II przypomniał nam tajemnicę tej władzy i fakt, że misja Chrystusa – Kapłana, Proroka (Nauczyciela) i Króla – trwa dalej w Kościele. Wszyscy, cały lud Boży uczestniczy w tej trojakiej misji. I może w przeszłości wkładano na głowę papieża tiarę, tę potrójną koronę, aby wyrazić przez ten symbol, że cały hierarchiczny ustrój Kościoła Chrystusowego, cała jego „święta władza” w nim sprawowana, nie jest niczym innym jak służbą – służbą, która ma na celu tylko jedno: aby cały lud Boży był uczestnikiem tej trojakiej misji Chrystusa i pozostawał zawsze pod władzą Pana, która bierze swój początek nie z mocy tego świata, lecz od Ojca Niebieskiego oraz z tajemnicy krzyża i zmartwychwstania.
Ta absolutna, a jednak miła i słodka władza Pana, odpowiada całej głębi człowieka, jego najwznioślejszym aspiracjom umysłu, woli, serca. Ona nie przemawia językiem siły, lecz wyraża się w miłości i w prawdzie.
Nowy Następca Piotra na Rzymskiej Stolicy wypowiada dzisiaj gorącą, pokorną, ufną modlitwę: „O Chryste! Spraw, bym mógł stać się i być sługą Twojej jedynej władzy! Sługą Twojej słodkiej władzy! Sługą Twojej władzy, która nie przemija! Spraw, bym potrafił być sługą! Co więcej – sługą Twoich sług!”.
Bracia i Siostry! Nie obawiajcie się przyjąć Chrystusa i zgodzić się na Jego władzę! Pomóżcie Papieżowi i wszystkim, którzy chcą służyć Chrystusowi i przy pomocy władzy Chrystusowej służyć człowiekowi i całej ludzkości!
NIE LĘKAJCIE SIĘ! OTWÓRZCIE, OTWÓRZCIE NA OŚCIEŻ DRZWI CHRYSTUSOWI! JEGO ZBAWCZEJ WŁADZY OTWÓRZCIE GRANICE PAŃSTW, USTROJÓW EKONOMICZNYCH I POLITYCZNYCH, SZEROKICH DZIEDZIN KULTURY, CYWILIZACJI, ROZWOJU. NIE LĘKAJCIE SIĘ! CHRYSTUS WIE, „CO JEST W CZŁOWIEKU”. TYLKO ON TO WIE!
Dzisiaj tak często człowiek nie wie, co nosi w sobie, w głębi swojej duszy, swego serca. Tak często jest niepewny sensu swego życia na tej ziemi. Tak często opanowuje go zwątpienie, które przechodzi w rozpacz. Pozwólcie zatem – proszę was, błagam was z pokorą i ufnością – pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka. Tylko On ma słowa życia, tak, życia wiecznego!” Tyle Jan Paweł II w swojej monumentalnej homilii – można by rzec: przemówieniu programowym – na rozpoczęcie Pontyfikatu.
A jego następca, Benedykt XVI, już z perspektywy zakończonego posługiwania swego Poprzednika, tak o nim mówił w homilii beatyfikacyjnej: „Drodzy Bracia i Siostry! Dziś jawi się naszym oczom, w pełnym duchowym świetle Chrystusa zmartwychwstałego, postać umiłowanego i czczonego Jana Pawła II. Dziś jego imię zostaje włączone w poczet Świętych i Błogosławionych, których on sam takimi ogłosił podczas prawie dwudziestu siedmiu lat swojego Pontyfikatu, przypominając z mocą o powszechnym powołaniu do wyżyn życia chrześcijańskiego, do świętości. […]
Karol Wojtyła, najpierw jako biskup pomocniczy, a potem jako Arcybiskup Krakowski, uczestniczył w Soborze Watykańskim II, i zdawał sobie sprawę, że poświęcenie Maryi ostatniego rozdziału dokumentu o Kościele oznaczało wskazanie na Matkę Bożą jako obraz i wzór świętości dla każdego chrześcijanina i całego Kościoła. Tę teologiczną wizję Błogosławiony Jan Paweł II odkrył już w młodości, a następnie zachowywał i pogłębiał przez całe życie. Wizja ta streszcza się w biblijnym obrazie Chrystusa na krzyżu z Maryją, Jego Matką u boku.
Obraz ten, znajdujący się w ewangelii Jana, został ujęty w biskupim, a potem papieskim herbie Karola Wojtyły: złoty krzyż, litera „M” po prawej stronie u dołu, i zawołanie: „Totus Tuus”, które odpowiada słynnemu zdaniu Świętego Ludwika Marii Grignon de Monforta, w którym Karol Wojtyła odnalazł podstawową zasadę swego życia: „Totus tuus ego sum et omnia mea tua sunt. Accipio Te in mea omnia. Praebe mihi cor tuum, Maria!” – „Cały jestem Twój i wszystko, co moje, Twoim jest. Odnajduję Cię we wszelkim moim dobru. Daj mi Twe serce o Maryjo!”.
W swoim „Testamencie” nowy Błogosławiony napisał: „Kiedy w dniu 16 października 1978 roku konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, Prymas Polski, Kardynał Stefan Wyszyński, powiedział do mnie: „Zadaniem nowego Papieża będzie wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie”. Dalej czytamy: „Pragnę raz jeszcze wyrazić wdzięczność Duchowi Świętemu za wielki dar Soboru Watykańskiego II, którego wraz z całym Kościołem – a w szczególności z całym episkopatem – czuję się dłużnikiem. Jestem przekonany, że długo jeszcze dane będzie nowym pokoleniom czerpać z tych bogactw, jakimi Sobór dwudziestego wieku nas obdarował. Jako biskup, który uczestniczył w soborowym wydarzeniu od pierwszego do ostatniego dnia, pragnę powierzyć to wielkie dziedzictwo wszystkim, którzy do jego realizacji są i będą w przyszłości powołani. Sam zaś dziękuję Wiecznemu Pasterzowi za to, że pozwolił mi tej wielkiej sprawie służyć w ciągu wszystkich lat mego Pontyfikatu”.
Ale o jaką sprawę chodzi? Chodzi o to samo, co Jan Paweł II wyraził już podczas swej pierwszej uroczystej Mszy na Placu Świętego Piotra w niezapomnianych słowach: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”. To, o co nowo wybrany Papież prosił wszystkich, sam wcześniej uczynił: otworzył dla Chrystusa społeczeństwo, kulturę, systemy polityczne i ekonomiczne, odwracając z siłą olbrzyma – siłą, którą czerpał z Boga – tendencję, która wydawała się być nieodwracalna.”
Teraz Benedykt XVI przemówił po polsku: „Swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości, ten znakomity Syn narodu polskiego, pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię. Jednym słowem: pomógł nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda jest gwarancją wolności.”
I dalej, już po włosku, Papież mówił: „Jeszcze dosadniej: przywrócił nam siłę wiary w Chrystusa, gdyż jest On Redemptor hominis – Odkupicielem człowieka, co stało się tematem jego pierwszej encykliki i przewodnim wątkiem pozostałych. Karol Wojtyła zasiadł na Stolicy Piotrowej przynosząc ze sobą głęboką refleksję nad konfrontacją pomiędzy marksizmem i chrześcijaństwem, skupioną na człowieku. Jego przesłanie brzmiało: człowiek jest drogą Kościoła, a Chrystus jest drogą człowieka.
Kierując się tym przesłaniem, będącym wielkim dziedzictwem Soboru Watykańskiego II i jego sternika, sługi Bożego, Papieża Pawła VI, Jan Paweł II prowadził Lud Boży do przekroczenia progu trzeciego tysiąclecia, który ze względu na Chrystusa mógł nazwać „progiem nadziei”. Tak, poprzez długą drogę przygotowania Wielkiego Jubileuszu, na nowo ukierunkował chrześcijaństwo ku przyszłości, Bożej przyszłości, wykraczającej poza historię, lecz również w niej zakorzenionej. Ten ładunek nadziei, który w pewien sposób został zawłaszczony przez marksizm oraz ideologię postępu, słusznie oddał on chrześcijaństwu. W ten sposób przywrócił nadziei jej autentyczne oblicze, aby móc przeżywać nadzieję w duchu „adwentu”, osobistej i wspólnotowej egzystencji skierowanej na Chrystusa, w którym wyraża się pełnia człowieka i spełnienie jego oczekiwań sprawiedliwości i pokoju.
Chciałbym na koniec podziękować Bogu za osobiste doświadczenie długoletniej współpracy z Papieżem Janem Pawłem II. Już wcześniej miałem możliwość poznania i docenienia jego osoby, lecz od 1982 roku, gdy wezwał mnie do Rzymu na Prefekta Kongregacji Nauki Wiary, przez kolejne dwadzieścia trzy lata mogłem być przy nim i coraz bardziej go podziwiać. Moja posługa była wspierana jego głęboką duchowością i bogactwem jego intuicji. Zawsze uderzał mnie i budował przykład jego modlitwy: zanurzał się w spotkaniu z Bogiem, pomimo rozlicznych trudności jego posługiwania.
A potem świadectwo jego cierpienia: Pan pozbawiał go stopniowo wszystkiego, lecz on pozostawał skałą, zgodnie z wolą Chrystusa. Jego głęboka pokora zakorzeniona w intymnym zjednoczeniu z Chrystusem, pozwoliła mu dalej prowadzić Kościół i dawać światu jeszcze bardziej wymowne przesłanie – i to w czasie, gdy topniały jego siły fizyczne. W ten sposób doskonale zrealizował on powołanie każdego kapłana i biskupa: bycia jedno z Chrystusem, z Tym, którego codziennie przyjmuje i ofiaruje w Eucharystii.
Błogosławiony jesteś umiłowany Papieżu Janie Pawle II, ponieważ uwierzyłeś. Prosimy, byś nadal umacniał z nieba wiarę Ludu Bożego!” Tyle z homilii Benedykta XVI.
A my, słuchając Bożego Słowa, przeznaczonego na dzień dzisiejszy w Liturgii Kościoła, w Ewangelii Łukaszowej odnajdujemy skierowane przez Jezusa do każdego z nas wezwanie do nawrócenia. Jest to wezwanie mocne, poparte konkretnymi przykładami dramatów ludzi, którzy trwali w swoim grzechu. Ale jednocześnie otrzymujemy bardzo wyraźny i jasny sygnał, że Pan każdemu daje drugą, trzecią i kolejną szansę, bo Jemu wcale nie zależy na ukaraniu człowieka, ale właśnie na jego nawróceniu.
Tak samo mocne i przekonujące było – i nadal jest – świadectwo i wołanie Jana Pawła II do dzisiejszego zagubionego świata, aby skierował się ku Bogu. Jan Paweł II to swoje wołanie potwierdzał swoim życiem: życiem nie według ciała, ale według ducha – jak pięknie się dziś wyraził Paweł Apostoł w swoim Liście, w pierwszym czytaniu, rozwijając zresztą dokładniej tę myśl…
Jan Paweł II to człowiek żyjący według ducha – nie mógł w to wątpić z całą pewnością nikt, kto chociażby widział go w czasie modlitwy, ale także każdy, kto na spokojnie przeanalizował owoce jego posługi. To był człowiek żyjący według ducha!
Ale to był też człowiek żyjący na ziemi i twardo po tej ziemi stąpający, rozumiał więc ludzkie problemy, trudności z życiem i postępowaniem zgodnie z wolą Bożą, zwłaszcza we współczesnym świecie… Dlatego on także dawał nam wszystkim – w imieniu Pana – drugą, trzecią i kolejne szanse… A my? Co my na to? Co ja na to?
Co na to my, Polacy, tak często zawodzący „swojego” Papieża? Także ostatnio „popisaliśmy się” takimi, a nie innymi wyborami – i to w dniu papieskim; a w mieście papieskim, Krakowie, wygrali ci kandydaci, którym jakoś nie po drodze z nauczaniem Jana Pawła II. I bardzo, bardzo wiele naszych postaw każe nam wyciągnąć wniosek, że gdy idzie o życie według tego, czego on nas nauczał, to jesteśmy jeszcze na początku drogi
A otrzymaliśmy tak wiele! Otrzymaliśmy tak niezwykłego Człowieka, a przez niego – tak bardzo wiele treści, dobrego przykładu, tak wiele miłości… Cóż, kiedy my tak, jak rozkapryszone dzieci – ciągle chcemy czegoś innego… I nie poznajemy czasu swego nawiedzenia! Jak my się z tego przed Bogiem wytłumaczymy na Sądzie?

4 komentarze

  • Chrystus jest naszym przyjacielem, to On nas codziennie przytula i bierze na Swe ramiona. Bez Niego ugrzęźlibyśmy w trudach dnia codziennego, we własnym prostactwie i grzeszności. Dlatego warto Go kochać/pokochać i otworzyć mu na oścież swe drzwi, podać Mu swą dłoń i radośnie iść przez życie. Wtedy i tylko wtedy nasza ścieżka będzie o wiele bardziej spokojniejsza i pełna niekończącej się radości. Jezus nie daje nam – na szczęście! – malutkich krzyży ale takie, jakie jesteśmy w stanie dźwignąć. Tylko dzięki tym krzyżom – a więc trudowi, niekiedy również i wzgardzeniu przez otoczenie, możemy poznać siebie, własną wartość oraz naszego kochającego Boga-Ojca.

    I niech to nas prowadzi oraz umacnia do dalszych kroków w tej naszej komicznej rzeczywistości 🙂

  • "I bardzo, bardzo wiele naszych postaw każe nam wyciągnąć wniosek, że gdy idzie o życie według tego, czego on nas nauczał, to jesteśmy jeszcze na początku drogi… " – o ile już nie w poprzek drogi :/.
    R.

  • Dziękuję Michałowi i Robertowi za wypowiedzi. Rzeczywiście, oparcie się na świadectwie i nauczaniu Jana Pawła II może być dla nas ratunkiem w obecnej – jak wspomniał Michał – komicznej rzeczywistości. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z takimi wypowiedziami, jak ta wskazana przez Roberta… Trzeba nam często przyzywać wstawiennictwa Jana Pawła II – wszak On doskonale rozumiał (chociaż już sam nie wiem, czy rozumiał, czy jedynie widział i znał) naszą polską rzeczywistość… Ks. Jacek

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.