Pozostać przy Jezusie – pomimo wszystko!

P

Szczęść Boże! Kochani, dzisiaj bardzo mocne pouczenie Jezusa! Polecam uwadze i refleksji! I ciągle polecam Waszej uwadze i modlitwie Wielką Księgę Intencji!
              Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Sobota 3
tygodnia wielkanocnego,
do
czytań:  Dz 9,31–42;  J 6,55.60–69
Odtąd wielu uczniów Jego
się wycofało i już z Nim nie chodziło.
Zawsze bardzo zastanawiają mnie te słowa i
ten moment. Oto Jezus wygłosił swoją mowę, którą my dziś nazywamy Mową Eucharystyczną, a w której
zapowiedział ustanowienie Eucharystii. Tyle, że uczynił to w sposób bardzo
tajemniczy. Nie powiedział, że przemieni
chleb w swoje Ciało,
że ten chleb swoim Ciałem uczyni, a wino uczyni swoją
Krwią. Nie uprzedził swoich słuchaczy, że to się odbędzie w taki sposób, jaki
znamy z Ostatniej Wieczerzy. On po prostu powiedział
im, że mają spożywać Jego Ciało i pić Jego Krew.
Dla nieprzygotowanych na
takie stwierdzenia uczniów to był po prostu szok. To prawda, że wiele ten
tajemniczy Nauczyciel dziwnych rzeczy im mówił, ale teraz – to już chyba zupełnie zwariował! No bo jak oni mają jeść
Jego Ciało?! Czysty kanibalizm!
Tak, Kochani, słuchacze
Jezusa w ten sposób mogli to wówczas zrozumieć – i tak to chyba zrozumieli.
Dlatego jedynym komentarzem stały się słowa: Trudna jest ta mowa. Któż jej
może słuchać
?
Nawet dla ludzi przyzwyczajonych – w jakimś sensie – do
języka metaforycznego i wyrazistego, jakim ówcześni nauczyciele się posługiwali,
akurat ta metafora była zbyt ostra i
zbyt radykalna.
Dlatego komentarzem były te słowa, które tu sobie
przytoczyliśmy, a odpowiedzią było odejście
wielu z nich!
I teraz zobaczmy reakcję
Jezusa. Otóż, Jezus wcale nie pobiegł z nimi i nie prosił, aby zostali. Nie mówił do nich: „Poczekajcie, Ja wam to
wszystko wytłumaczę! Nie odchodźcie! To nie tak!
Źle mnie zrozumieliście,
Ja nie to miałem na myśli! Zaraz wam wszystko na spokojnie wyjaśnię!” Nie – nic
takiego Jezus nie powiedział i nie zrobił. A co zrobił? A, to ciekawe! Patrzył, jak odchodzą.
I tylko Apostołów jeszcze zapytał:
Czyż
i wy chcecie odejść
?
A oni – cóż na to? Oni – tak samo, jak i pozostali
słuchacze – też nic z tego nie
rozumieli!
Jestem o tym najgłębiej przekonany. Ale oni wiedzieli, że skoro
ich Mistrz do tej pory nigdy ich nie oszukał
i nie wywiódł na manowce, to i teraz nie chce im na pewno zaszkodzić.
I
dlatego – chociaż nic z tego nie rozumieli – to zostali przy Jezusie, a Piotr
wypowiedział te znamienne słowa: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli
i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga
.
To było chyba
najrozsądniejsze rozwiązanie: zostać z Jezusem
– pomimo wszystko!
Pomimo tego, że w tym momencie nie rozumiem tego, co
mówi i czego ode mnie oczekuje. Tak,
teraz tego nie rozumiem, ale z czasem zrozumiem. A odchodząc od Jezusa – z
pewnością pobłądzę.
Bo Jego słowa i Jego czyny, chociaż tak bardzo
tajemnicze, to jednak z pewnością nakierowane są na moje duchowe dobro.
Zresztą, Kochani, zauważmy,
że ten właśnie Piotr, który wypowiedział się w imieniu Apostołów, już po
Wniebowstąpieniu Pana – jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu – dokonywał tak niezwykłych znaków, jak
uzdrowienia i wskrzeszenia.
A zatem, sprawdziło się jego przekonanie, że
tylko pozostając przy Jezusie będzie się szło prostą i dobrą drogą. Nawet,
jeżeli nie wszystko od początku jest zrozumiałe i oczywiste.
Tak więc, moi Drodzy, warto przy Jezusie pozostać – i warto Mu
uwierzyć! Do końca – i bez zastrzeżeń!
W tym kontekście pomyślmy:
·       
Czy
otwartym sercem akceptuję wszystko, co mówi Jezus, czy też wybieram prawdy dla
mnie wygodne?
·       
Czy
zawsze jestem przy Jezusie, nawet jeżeli nie wszystko rozumiem, co do mnie
mówi, lub co czyni?
·       
Co
robię, aby zrozumieć Jezusa?
Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia
wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga
.

5 komentarzy

  • Jakże trudno jest nam przyjąć oczywistość.
    Czy jesteśmy w stanie wytłumaczyć zachowanie matki, która ratując życie swoich dzieci, sama je traci ? Czy matka, ojciec nie są pokarmem dla swoich dzieci ? Nie dziwi nas heroizm wielkich czynów, a nie potrafimy widzieć bohaterstwa codzienności. Dlaczego to pięknym, ale ograniczonym rozumiem próbujemy mieć kontrolę nad nieskończonością.

    Niewiara człowieka zamyka na światło.
    Słowo Boga staje się jednym ze słów , nie ma stałego punktu odniesienia. Nie rozumiemy, bo nie przyjmujemy tego słowa.
    Wielu uczniów odeszło od Niego, nie chodzili z Nim, bo tak było wygodniej, prościej, by uniknąć kłopotów. Zadufanie w sobie, krótkowzroczność, strach przed trudnościami zwyciężył. Czlowiek zaczyna chodzić swoimi drogami, w rezultacie ślepnie, głuchnie na działanie Boże.
    Czy uczniowie wszystko pojęli ? myslę,że nie. Ale oni uwierzyli i poznali w Bogu będąc zakorzenionymi.

  • Ja to zazdroszcze troche uczniom ze mieli to poznanie zeby zostac przy Jezusie. Trzeba miec duzo madrosci zeby wiedziec za kim pojsc. Jest tyle miejsc ktore wydaja sie dobre a po czasie okazuje sie roznie. Oni wiedzieli i dobrze wybrali.

    Mysle tez ze Jezus mial swoja madrosc w tym ze pozwolil im odejsc. Moze to tez byla ich droga tak jak Piotr musial zaprzec sie Jezusa zeby wiecej zrozumiec.

  • Jezus pozwolił uczniom odejść. I nas nie zatrzymuje. Dał na Dekalog i możemy go przestrzegać, albo nie. Mamy wolną wolę. Pójść za Jezusem to przestrzegać Dekalogu, słuchać Słowa Bożego, karmić duszę Sakramentami i przyjmować z ufnością to wszystko co w naszym życiu się dzieje.
    "Ty masz słowa życia wiecznego"
    Głupotą byłoby odejść.

    "Próba życiowa jest dla człowieka sposobem na poznanie siebie i jego wzrastanie.
    Cierpienie, nieszczęście i niesprawiedliwość powodują, że diament, który jest w sercu każdego prawdziwego człowieka, błyszczy jaśniej.
    One zniszczą tylko tego, kto ma w sobie pustkę."
    Martin Gray "Księga życia" str.46
    Celina

  • I tutaj przypomina mi się nie tak dawna sprawa apostazji: może właśnie nie należy kogoś zatrzymywać wbrew jego woli? Może to jest większa szkoda dla Kościoła – Chrystusa niż pozwolić spokojnie odejść?
    Pozdrawiam
    Robert

  • "Nie dziwi nas heroizm wielkich czynów, a nie potrafimy widzieć bohaterstwa codzienności." Bardzo mądre i prawdziwe zdanie! Nic dodać – nic ująć! A co do problemu odejścia, to także uważam, że nikogo nie można zatrzymywać na siłę. Każdy winien jednak uświadamiać sobie wielką wartość, jaką stanowi przynależność do Kościoła. Właśnie z tego powodu napisałem na początku rozważania, że fakt odejścia uczniów i reakcji na to samego Jezusa – zawsze bardzo mnie zastanawia. I jest jednak jakimś wyznacznikiem. Natomiast zawsze za takiego odchodzącego trzeba się bardzo, bardzo modlić. Ks. Jacek

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.