I dziś potrzeba Apollosów…

I

Szczęść Boże! Kochani, pozdrawiam już z Celestynowa. Dziękuję za towarzyszenie duchem i modlitwą naszej podróży. Każdego dnia pamiętałem o Was w modlitwie. A dzisiaj wchodzę już na nowo w rzeczywistość parafialną: za chwilę zbiórka Służby Liturgicznej, a potem spowiedź przez Pierwszą Komunią Świętą, a wieczorem – spotkanie powstającej grupy dyskusyjno – teatralnej… Jest co robić! Na szczęście!
          Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Sobota 6
tygodnia wielkanocnego,
do czytań:  Dz 18,23–28;  J 16,23b–28
Uważna lektura Księgi
Dziejów Apostolskich pozwala nam wejść głębiej
w atmosferę,
w jakiej młody Kościół się rozwijał i głosił Dobrą Nowinę. Co
ciekawe, jakkolwiek jest to atmosfera
radosna i optymistyczna,
to jednak nie brakuje wzmianek czy to o trudnościach,
czy też o różnych innych okolicznościach, które wyraźnie świadczyły o tym, że wszystko, co się wówczas dokonywało, było takie
prawdziwe, takie autentyczne, takie ludzkie
Kiedy czytamy Księgę
Dziejów Apostolskich, z pewnością nie
odnosimy wrażenia, że wchodzimy w krainę baśniowej sielanki.
Bo oto wczoraj
usłyszeliśmy, jak Paweł stanął przed sądem prokonsula, który akurat tegoż sądu
nie podjął, gdyż całą sprawę zlekceważył. Dzisiaj, dla odmiany, słyszymy o
człowieku, który głosił Chrystusa – i to nawet z wielkim zapałem – ale nie do końca wiedział jeszcze, o Kim i o
czym mówi,
niedokładnie znał naukę ewangeliczną, dlatego potrzebował swoistego „doinstruowania”,
które się dokonało, a po którym Apollos – bo o nim mowa – spełniał swą posługę
jeszcze gorliwiej.
Widzimy zatem, Kochani, że
całe dzieło głoszenia Dobrej Nowiny odbywało się w atmosferze tak bardzo ludzkiej i zwyczajnej, że aż
trudno nie odnaleźć podobieństw do naszej życiowej sytuacji i naszych problemów,
z którymi także – lepiej, lub gorzej – sobie radzimy. Tak, bo Chrystus wszedł w naszą codzienność, w tę naszą „zwyczajność”,
aby ją uświęcić.
I dlatego potrzeba, abyśmy
i my Chrystusa w tej naszej codzienności i zwyczajności dostrzegali i
wprowadzali. I abyśmy tak, jak Apollos, starali
się to robić coraz lepiej
– abyśmy umieli i chcieli poszukiwać sposobów
coraz pełniejszego i dokładniejszego świadczenia o Chrystusie. Przy czym, tu naprawdę
nie chodzi o rzeczy wielkie, ale o te
najbardziej zwyczajne.
O to, aby codzienne sytuacje, a więc spotkania w
pracy i w szkole, rozmowy z ludźmi, wspólna praca, wspólny spacer, wypad za
miasto, odwiedziny u znajomych, zakupy w sklepie, nie mówiąc już o przyjściu na
Mszę Świętą – aby to wszystko służyło
mojemu świadczeniu o wierze.
Bo Chrystus dopiero na końcu
czasów przyjdzie uroczyście i w blasku pełnej swej chwały i majestatu. Dzisiaj chce przychodzić tak zwyczajnie, dlatego
potrzebuje Apollosów – zapalonych i gorliwych świadków, ale potrzebuje też
takich dobrych ludzi, jak Pryscylla i Akwila, którzy kiedy zobaczą, że ten
zapalony człowiek może nie do końca dobrze realizuje tę swoją gorliwość, to go nie zgaszą, nie „poczęstują” go stwierdzeniem,
że „nadgorliwość gorsza od faszyzmu”, nie stłamszą w nim zapału, żeby w ten
sposób usprawiedliwić własne lenistwo, ale nakierują
tę jego gorliwość i zapał na właściwe tory i pomogą mu dalej czynić dobro.
Ileż to bowiem razy, moi
Drodzy, człowiek któremu się coś chce, zostaje tak potraktowany przez swoje
otoczenie, że już mu się potem nie chce… Tym
bardziej, im bardziej mu się wcześniej chciało
… Dlatego nie wolno nam gasić
zapału ani w sobie, ani w innych. Rzeczywistość,
w której żyjemy, bardzo potrzebuje odważnego świadectwa wiary. Może bardziej,
niż kiedykolwiek!
Warto więc wyzbyć się zazdrości i obawy o to, że
ten drugi może bardziej zabłyszczeć, niż ja, dlatego podstawię mu nogę, a sam
będę gwiazdą… Nie, to do niczego nie doprowadzi. Raczej pomóżmy sobie nawzajem,
aby Dobra Nowina w okolicznościach, w jakich dzisiaj przyszło nam żyć, mogła się
rozprzestrzeniać, przez co te nasze
niełatwe czasy będą mogły stawać się coraz bardziej ludzkimi
W tym duchu zastanówmy się:
·       
Czy
na nikogo nie patrzę zawistnym wzrokiem, kiedy ten czyni innym dobro?
·       
Czy
zamiast narzekać na świat i ludzi – staram się czynić konkretne dobro?
·       
Czy
moje świadczenie o wierze dokonuje się w codzienności, czy jedynie od święta?
Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie
umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga
.

3 komentarze

  • "Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, ujmowano czci Panu Jezusowi?

    Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, zaniknął tysiącletni zwyczaj klękania przed Panem Jezusem?

    Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, do Komunii Świętej ustawiano się w kolejkach, jak do kasy?

    Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, dzieci przestały klękać przed Panem Jezusem przyjmując Komunię Świętą?

    Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, młodzież przestała klękać przed Panem Jezusem przyjmując Komunię Świętą?

    Czy chcemy, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, dorośli przestali klękać przed Panem Jezusem przyjmując Komunię Świętą?

    Zasłużone Panie z kół różańcowych. Mają dobre katolickie rodzinne tradycje – ich dziadkowie klękali, rodzice klękali i one same przez kilkadziesiąt lat klękały przyjmując Pana Jezusa w Komunii Świętej. Dlaczego otwarcie nie sprzeciwiły się, gdy rewolucyjne posunięcia doprowadziły do ustawiania wiernych w kolejce, jak do kasy? Dlaczego same stanęły w tej kolejce, jak do kasy? Dlaczego przestały klękać przyjmując Pana Jezusa w Komunii Świętej? Czy te Panie z kół różańcowych chcą, aby na polskiej ziemi, w rzymskokatolickich parafiach, zaniknął tysiącletni zwyczaj klękania przed Panem Jezusem? Dlaczego te szacowne Panie nie stawiły katolickiego uprawnionego oporu, jak przystoi świętym?

    W czasach pomieszania powszechnego możliwy jest katolicki opór.

    W czasach pomieszania powszechnego możliwy jest katolicki uprawniony opór.

    W czasach pomieszania powszechnego naglącą powinnością jest katolicki uprawniony opór.

    Święci, kiedy zaszła potrzeba, stosowali katolicki uprawniony opór. Św. Paweł tak pisze o pewnym epizodzie, w którym bohaterami byli on sam oraz św. Piotr:

    „Cum autem venisset Cephas Antiochiam, in faciem ei restiti, quia reprehensibilis erat”.

    „Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył” (Ga 2, 11).

    Święte dzielne kobiety napominały papieży, kardynałów, biskupów i księży, kiedy zaszła taka potrzeba. Stawiały uprawniony katolicki opór wobec poglądów, decyzji i działań destrukcyjnych! Nie mówiły, że należy zawsze i wszędzie być potulnym i posłusznym bez względu na istotę sprawy, jej rangę i okoliczności! Żywoty św. Brygidy, św. Katarzyny ze Sieny, św. Gertrudy i innych nie pozostawiają cienia wątpliwości. Te żywoty to lektura obowiązkowa w dzisiejszych czasach pomieszania powszechnego! One kochały Kościół, dlatego w pewnych sytuacjach stawiały katolicki uprawniony opór.

    Kto nie kocha Kościoła, temu jest wszystko jedno, co i jak – róbta, co chceta. Czy chcemy takiego Kościoła? Czy to jest nasz ideał – zachowanie relatywistyczne, zachowawcze, przystosowawcze, oportunistyczne, poprawnościowe? Czy taki jest nasz, potulnie zaakceptowany, ideał – katolicyzm reformowany? Czy taka jest Chrystusowa wizja Kościoła? Czy taka jest wizja Kościoła zakorzeniona w nieomylnej dwutysiącletniej Tradycji?

    Św. Paweł daje odważne i klarowne świadectwo wierności Prawdzie: „Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył”.

    Wyzwanie i wezwanie aktualne!

    „Zelus domus tuae comedit me”.

    „Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie” (J 2, 17).

    Kto stanie dzisiaj w obronie czci Pana Jezusa na polskiej ziemi?

    Kto stawi dzisiaj uprawniony katolicki opór ujmowaniu czci Panu Jezusowi utajonemu w Najświętszym Sakramencie na polskiej ziemi?

    Pan Jezus oczekuje na dusze pokorne, wierne, klarowne, odważne i aktywne.

    Czy nas to obchodzi?

    Ks. Jacek Bałemba SDB "

    Dasiek

  • „Warto więc wyzbyć się zazdrości i obawy o to, że ten drugi może bardziej zabłyszczeć, niż ja, dlatego podstawię mu nogę, a sam będę gwiazdą…”
    Tak, warto.

    „…Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą.
    A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu».
    (Mt 20, 26-28)

    To jest wzór dla nas.
    Z modlitwą… Tekla

  • Uprawniony katolicki opór… Rozumiem, o co chodzi, ale zalecałbym daleko posuniętą ostrożność, żeby przypadkiem nie "wylać dziecka z kąpielą"… Bo sam znam kobietę – w jednej z Parafii, w których pracowałem – która zawsze demonstracyjnie klękała do Komunii Świętej, kiedy wszyscy podchodzili w procesji (nie używałbym określenia: kolejka do kasy), natomiast jej nieznośny i uciążliwy charakter, odczuwany także przez nas, duszpasterzy, sprawiał, że każdy jej zwyczajnie unikał, bo nikt nie chciał problemów… To może lepiej, żeby na stojąco przyjmowała Komunię, a była normalna?… Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.