Na tronie Ktoś zasiadał…

N

Szczęść
Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Ksiądz
Janusz Sałaj, Kapłan mi zawsze życzliwy i dobry Człowiek. Życzę
Solenizantowi, by swoje życie i kapłańską posługę każdego dnia
ofiarował Bogu – tak, jak Maryja! Zapewniam o modlitwie!
A
jutro, moi Drodzy, na naszym forum – słówko z Syberii! Świetnie
prawda?
Gaudium
et spes! Ks. Jacek

Środa
33 Tygodnia zwykłego, rok II,
Wspomnienie
Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny,
do
czytań: Ap 4,1–11; Łk 19,11–28

CZYTANIE
Z KSIĘGI APOKALIPSY ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:
Ja,
Jan, ujrzałem oto drzwi otwarte w niebie, a głos, ów pierwszy,
jaki usłyszałem, jak gdyby trąby mówiącej ze mną, powiedział:
„Wstąp tutaj, a to ci ukażę, co potem musi się stać”.
Doznałem natychmiast zachwycenia: A oto w niebie stał tron i na
tronie ktoś siedział.
A
Siedzący był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika, a tęcza
dokoła tronu podobna z wyglądu do szmaragdu. Dokoła tronu
dwadzieścia cztery trony, a na tronach dwudziestu czterech
siedzących Starców, odzianych w białe szaty, a na ich głowach
złote wieńce. A z tronu wychodzą błyskawice i głosy, i grzmoty,
i płonie przed tronem siedem lamp ognistych, które są siedmiu
Duchami Boga.
Przed
tronem niby szklane morze podobne do kryształu, a w środku tronu i
dokoła tronu cztery Zwierzęta pełne oczu z przodu i z tyłu:
Zwierzę pierwsze podobne do lwa, Zwierzę drugie podobne do wolu,
Zwierzę trzecie mające twarz jak gdyby ludzką i Zwierzę czwarte
podobne do orła w locie.
Cztery
Zwierzęta, a każde z nich ma po sześć skrzydeł, dokoła i
wewnątrz są pełne oczu i spoczynku nie mają, mówiąc dniem i
nocą: „Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmogący, Który
był i Który jest, i Który przychodzi”. A ilekroć Zwierzęta
oddadzą chwałę i cześć, i dziękczynienie Siedzącemu na tronie,
Żyjącemu na wieki wieków, upada dwudziestu czterech Starców przed
Siedzącym na tronie i oddaje pokłon Żyjącemu na wieki wieków, i
rzuca przed tronem wieńce swe, mówiąc: „Godzien jesteś, Panie i
Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, boś Ty stworzył
wszystko, a dzięki Twej woli istniało i zostało stworzone”.

SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
Jezus
opowiedział przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni
myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi.
Mówił
więc: „Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj
daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić.
Przywołał
więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do
nich: «Zarabiajcie nimi, aż wrócę».
Ale
jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z
oświadczeniem: «Nie chcemy, żeby ten królował nad nami».
Gdy
po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do
siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co
każdy zyskał.
Stawił
się więc pierwszy i rzekł: «Panie, twoja mina przysporzyła
dziesięć min». Odpowiedział mu: «Dobrze, sługo dobry; ponieważ
w dobrej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad
dziesięciu miastami».
Także
drugi przyszedł i rzekł: «Panie, twoja mina przyniosła pięć
min». Temu też powiedział: «I ty miej władzę nad pięciu
miastami».
Następny
przyszedł i rzekł: «Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem
zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś
człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć,
czegoś nie posiał».
Odpowiedział
mu: «Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś,
że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem,
i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy
do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał».
Do
obecnych zaś rzekł: «Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma
dziesięć min».
Odpowiedzieli
mu: «Panie, ma już dziesięć min».
Powiadam
wam: «Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą
nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli,
żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich
oczach»”.
Po
tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy.

Dzisiejsze
pierwsze czytanie jest fragmentem drugiej części Apokalipsy
Świętego Jana Apostoła,
zapowiadającej dopełnienie się
dziejów świata i człowieka poprzez wieczne uwielbienie Boga. Oto
widzimy otwarte Niebo, a w nim tron, na którym ktoś
siedział.
Tak została określona ta Istota, która
na tronie zasiadała, co wzmaga poczucie tajemniczości i
wielkości Boga,
którego nie można ani ogarnąć umysłem, ani
określić żadnym słowem. I cóż widzimy dalej?
Dokoła
tronu dwadzieścia cztery trony, a na tronach dwudziestu czterech
siedzących Starców, odzianych w białe szaty, a na ich głowach
złote wieńce.
Owych dwudziestu czterech tajemniczych
Starców to Patriarchowie dwunastu plemion Izraela oraz dwunastu
Apostołów Jezusa. W ten sposób ukazana została cała historia
świata.
Z
kolei cztery Zwierzęta pełne oczu z przodu i z tyłu
określone w innym tłumaczeniu jako istoty żywe
– symbolizują właśnie wszystkie istoty żywe, jakie kiedykolwiek
pojawiły się na świecie, a zatem: symbolizują cały świat
stworzony.
W
omawianej wizji pojawiają się także błyskawice i głosy, i
grzmoty, i płonie przed tronem siedem lamp ognistych, które są
siedmiu Duchami Boga.
To znak Ducha Świętego
w całej Jego pełni i doskonałości, co też podkreśla liczba
siedem.
I
oto wszystkie wymienione tu istoty żywe, oraz wszyscy Starcy,
wspólnie wychwalają Zasiadającego na tronie. To zapowiedź
właśnie tego, że kiedy wszystko dopełni się na ziemi – i czas
się dopełni, i historia człowieka; i zakończą się wszystkie
ludzkie sprawy – wówczas całe stworzenie odda chwałę Bogu,
upadnie przed Jego niezmierzonym majestatem, wołając: Święty,
Święty, Święty, Pan Bóg wszechmogący, Który był i Który
jest, i Który przychodzi.
Wtedy okaże się, że nie
ma innego władcy, nie ma innej potęgi, nie ma innego panowania, jak
tylko to jedyne i największe – panowanie Boga.
Mocno
tę prawdę wyraził Jezus w dzisiejszej Ewangelii, posługując się
w opowiedzianej przez siebie przypowieści obrazem surowego wyroku
na tych, którzy nie chcieli panowania nowego króla. Co więcej,
wszyscy słudzy musieli zdać sprawę z tego, jak pod jego
nieobecność gospodarowali powierzonymi sobie dobrami. To
jeszcze raz potwierdza, że wszystko, co dzieje się na świecie –
wszystkie ludzkie prace, zamierzenia i działania, wszystkie plany i
ich realizacja – wszystko będzie poddane ostatecznemu osądowi
Boga!
I tylko temu osądowi – nie będzie żadnej instancji
odwoławczej, żadnej protekcji, czy możliwości uniknięcia
tegoż osądu.
Może
to trudno przyjąć, może w to trudno uwierzyć, bo my wszyscy
jesteśmy wręcz przesiąknięci tą rzeczywistością, w której
żyjemy, a która dopuszcza przeróżne ludzkie machinacje i
machlojki
na tym polu. Na Sądzie Bożym tak nie będzie, bo
wówczas jawnymi się staną wszystkie ludzkie sprawy – i jeden
będzie ich osąd!
Zatem
teraz, zamiast zamartwiać się powszechną niesprawiedliwością i
tymi problemami, których doświadczamy ze strony ludzi i ich
odniesienia do nas, lepiej skoncentrujmy się na czynieniu dobra,
na wykorzystywaniu talentów, danych nam przez Pana; na
wypełnianiu zadań,
które On nam zlecił, słowem: na robieniu
tego, co do nas należy,
bo z tego na końcu wszyscy będziemy
sprawiedliwie osądzeni. Oczywiście, z miłością i miłosierdziem,
ale też sprawiedliwie.
Niech
nam w takim właśnie wypełnianiu naszej życiowej misji pomaga
Najświętsza Maryja Panna, której Ofiarowanie
dzisiaj wspominamy.
O czym dokładnie mówimy?
Otóż,
w
dawnych czasach istniał wśród Żydów zwyczaj
religijny,
polegający na
tym, że dzieci – nawet jeszcze nie narodzone – ofiarowano
na służbę Bożą.

Dziecko, zanim ukończyło piąty rok życia, zabierano
do świątyni w Jerozolimie i oddawano kapłanowi, który je
przestawiał Panu.

Zdarzało się czasem, że dziecko pozostawało dłużej w świątyni,
wychowywało się, uczyło służby dla sanktuarium, pomagało
wykonywać szaty liturgiczne i asystowało podczas nabożeństw.
Na
temat takiego właśnie ofiarowania
Maryi nic nie mówią Ewangelie,

sporo treści zawierają natomiast pisma
apokryficzne,
a więc te,
które powstawały jednocześnie z Ewangeliami i Listami
apostolskimi, ale nie
zostały włączone do kanonu Pisma Świętego.

I tak chociażby, napisany około 140 roku po narodzeniu Jezusa
utwór, zatytułowany: „Protoewangelia
Jakuba”,
stwierdza, że
rodzicami Maryi byli Święty Joachim i Święta Anna, i że stali
się Jej rodzicami w
bardzo późnym wieku. Dlatego przed swoją śmiercią oddali Maryję
na wychowanie i naukę do świątyni,

gdy Maryja miała zaledwie trzy lata. Mieli Ją oddać wówczas
kapłanowi Zachariaszowi, który kilka lat później stał się ojcem
Świętego Jana Chrzciciela. Maryja pozostała w świątyni około
dwunastu lat.
Opis
ten powtarza inny apokryf, a mianowicie – pochodząca z VI wieku
„Księga Narodzin
Błogosławionej Maryi i Dziecięctwa Zbawiciela”,

a także pochodzący z tego samego czasu apokryf, zatytułowany:
„Ewangelia Narodzenia
Maryi”.
Również wielu
Ojców Kościoła na Wschodzie jest przekonanych, iż taki fakt miał
miejsce.
Jednakże
wielu innych autorów katolickich w
ogóle odrzuca możliwość tego, iżby Maryja mogła przebywać w
świątyni.
A uzasadniają
to w ten sposób, że nie mamy żadnego potwierdzenia w Piśmie
Świętym na istnienie
przy
świątyni
jakiegoś przybytku dla dziewcząt.

Wydaje się też rzeczą nieprawdopodobną, by miały tam być
dzieci, których wychowaniem zajmowałyby się niewiasty – kobietom
bowiem wstęp w obręb świątyni był zakazany.
Pomimo
jednak tego, że brak jest
jednoznacznych wskazań na historyczny fakt ofiarowania Maryi

i że jest w tej sprawie tak znaczna rozbieżność zdań, święto
to dość wcześnie
zaczęto w Kościele obchodzić.

Być może, zostało to spowodowane tym, że w Kościele wiele świąt,
dotyczących tajemnic życia Jezusa, obchodzi
się również – na zasadzie podobieństwa – w odniesieniu do
życia Jego Matki.
I
tak oto, skoro obchodzimy uroczyście Poczęcie Jezusa, to obchodzimy
też Poczęcie Maryi.
Skoro przeżywamy Narodzenie Jezusa – to obchodzimy również
Narodzenie Maryi.
I skoro obchodzimy Wniebowstąpienie Jezusa – to przeżywamy także
Wniebowzięcie Maryi.
Wydaje się zatem naturalne obchodzenie – obok święta Ofiarowania
Chrystusa – także święta Ofiarowania
Jego Matki.
I
właśnie dla uczczenia tej tajemnicy obchodzono osobne święto
najpierw w Jerozolimie, a miało to miejsce prawdopodobnie już
w VI wieku,
kiedy to w
tymże mieście poświęcono kościół pod wezwaniem Najświętszej
Maryi Panny. Od VIII wieku obchodzono je już na całym Wschodzie, a
w 1585 roku Papież Sykstus V rozszerzył je na cały Kościół.
Nawet
zatem, jeżeli nie
mamy zupełnej pewności co do historycznego faktu ofiarowania Maryi
w świątyni,

nie zmienia to faktu, że to dzisiejsze wspomnienie ma bardzo
głęboką treść teologiczną,
o
dużym znaczeniu dla wzrostu naszej wiary. Oto bowiem Maryja, od
momentu, w którym została niepokalanie poczęta, poprzez swe
narodziny i przez całe życie – była
oddana Bogu.

Mając
to w świadomości i odnosząc to bezpośrednio do treści
dzisiejszych czytań mszalnych oraz związanych z nimi naszych
refleksji, zapytajmy samych siebie, czy naszą codzienność
poprzez solidne wypełniani tego, co do nas należy – ofiarujemy
Bogu,
któremu jako Jedynemu będziemy musieli zdać z tego
sprawę? Czy w związku z tym, staramy się – tylko ze względu na
Niego; tak, jak Maryja – jak najlepiej spełniać swoje zadania,
sumiennie zrealizować swoje życiowe powołanie?…

O autorze

Ks. Jacek

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale - wprost przeciwnie - podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień - w konfesjonale i poza nim - na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.

3 komentarze

  • Dzisiaj przed pobraniem wyników krwi zaszłam do budującego się kościoła Miłosierdzia Bożego w którym dawno nie byłam. Odmówiłam Koronkę do miłosierdzia Bożego i zakończyłam ją wezwaniem. O Krwi i Wodo , któraś wytrysnęła z Najświętszego Serca Jezusowego, ufam Tobie, że krew moja dzięki Twojej Krwi będzie zdrowa.Powtórzyłam trzy razy. Potem zrobiłam zdjęcia prezbiterium, na którym centralnie jest Tabernakulum nad nim na tle krzyża widnieje obraz "Jezu ufam Tobie". Po bokach malowidło Św.s.Faustyny i Świętego Jana Pawła II.
    Potem poszłam do szpitala by zrobić sobie morfologię, wyniki mogłam odebrać po 30 min. Wyniki okazały się być kolejny raz dobre- w normie, więc uznałam, że odwołam wizytę poniedziałkową u hematologa , może ktoś inny skorzysta z bliskiego terminu ale Pani w rejestracji powiedziała mi, aby jednak nie rezygnowała i przyjechała na wizytę,aby lekarz odnotowała wyniki i sama orzekła co dalej…bo tylko do końca roku lekarz przyjmuje na Kasę chorych w ramach NFZ.
    Ja wiem że uzdrowiła mnie Krew Chrystusa dlatego z wdzięcznością wychwalam mego Króla "Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmogący, Który był i Który jest, i Który przychodzi." On przyszedł do mnie z uzdrowieniem kolejny raz. Chwała Ci Jezu, bądź uwielbiona Najdroższa, Najświętsza Krwi Chrystusa, mojego Pana i Zbawcy. Amen.

    • Prawdę mówiąc, skorzystałbym z tej wizyty u lekarza… Nie wątpię w uzdrawiającą moc Jezusa, ale po to nam Pan dał lekarzy, żebyśmy korzystali z ich fachowości – zwłaszcza, jeśli już ta wizyta była wstępnie zamierzona i zaplanowana… Ks. Jacek

    • Byłam z planowaną wizytą u hematologa, ale wyniki mówiły same za siebie, nie ma zagrożenia, nie ma leczenia u specjalisty. Profilaktycznie są wskazane badania krwi co jakiś czas ale to już moja sprawa i lekarza pierwszego kontaktu.

Autor: Ks. Jacek

Ks. Jacek

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale - wprost przeciwnie - podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień - w konfesjonale i poza nim - na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.