Trwanie…

T

Szczęść
Boże! Moi Drodzy, w dniu wczorajszym swoje imieniny obchodzili:

Ksiądz
Prałat Mieczysław Lipniacki – mój „rodzony” Proboszcz, czyli
pierwszy Proboszcz mojej rodzinnej Parafii i mój Proboszcz od
Pierwszej Komunii Świętej, aż do Prymicji, a nawet jeszcze trochę
po niej;

Ksiądz
Prałat Mieczysław Głowacki – mój Profesor w Seminarium,
Promotor mojej pracy magisterskiej, mój Szef (przed laty) w Sądzie
Biskupim;

Ksiądz
Kanonik Mieczysław Milczarczyk – Proboszcz Parafii w Radoryżu
Kościelnym.

Z
kolei urodziny obchodziła wczoraj Monika Mazur, należąca w swoim
czasie do jednej z moich Wspólnot młodzieżowych.

Życzę
Wszystkim świętującym bezmiaru łaski Bożej i ludzkiej
życzliwości.
Niech Dobry Bóg im błogosławi – jak o tym
wczoraj pięknie pisał Ksiądz Marek.
Wspieram modlitwą!
I
właśnie

Księdzu Markowi dziękuję za wczorajsze słówko z Syberii.
Jak
zawsze, było co poczytać –

zwłaszcza, że otrzymaliśmy bardzo ciekawe przypomnienie myśli,
zawartych w noworocznych słówkach na przestrzeni ostatnich czterech
lat.
Moi
Drodzy, ten fakt nasunął mi na myśl skojarzenie z tym, czego
życzyłem Księdzu Markowi, kiedy rozmawialiśmy przez skype.
Życzyłem Mu, żeby trwał. Dzisiaj o tym jest także w słowie
Bożym i w rozważaniu. Właśnie o trwaniu. I nawet to przypomnienie
myśli, zawartych w słówkach noworocznych od roku 2015 pokazuje, że
Ksiądz Marek tam trwa. I oby trwał – dla dobra tych, którym
służy. A my – trwajmy na modlitwie, wspierając w ten sposób
Jego działania.
Życzę
Wszystkim trwania w miłości Bożej w ciągu dzisiejszego dnia – i
przez całe życie. A u nas – kolejny dzień wizyty
duszpasterskiej.
Gaudium
et spes! Ks. Jacek

Wspomnienie
Św. Bazylego Wielkiego i Grzegorza z Nazjanzu,
Biskupów
i Doktorów Kościoła,
do
czytań: 1 J 2,22–28; J 1,19–28

CZYTANIE
Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:
Najmilsi:

Któż
jest kłamcą, jeśli nie ten,

kto
zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem?

Ten
właśnie jest Antychrystem,

który
nie uznaje Ojca i Syna.

Każdy,
kto nie uznaje Syna,

nie
ma też i Ojca,

kto
zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca.
Wy
zaś zachowujecie w sobie to,

co
słyszeliście od początku.

Jeżeli
będzie trwało w was to,

co
słyszeliście od początku,

to
i wy będziecie trwać w Synu i w Ojcu.

A
obietnicą tą, daną przez Niego samego,

jest
życie wieczne.

To
wszystko napisałem wam o tych,

którzy
wprowadzają was w błąd.
Co
do was to namaszczenie,

które
otrzymaliście od Niego, trwa w was

i
nie potrzebujecie pouczenia od nikogo,

ponieważ
Jego namaszczenie

poucza
was o wszystkim.

Ono
jest prawdziwe i nie jest kłamstwem.

Toteż
trwajcie w Nim tak,

jak
was nauczył.

Teraz
właśnie trwajcie w Nim, dzieci,

abyśmy,
gdy się zjawi, mieli w Nim ufność

i
w dniu Jego przyjścia nie doznali wstydu.

SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Takie
jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy
kapłanów i lewitów z zapytaniem: „Kto ty jesteś?”, on wyznał,
a nie zaprzeczył, oświadczając: „Ja nie jestem Mesjaszem”.

Zapytali
go: „Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?”

Odrzekł:
„Nie jestem”.

Czy
ty jesteś prorokiem?”

Odparł:
„Nie!”

Powiedzieli
mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy
nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?”

Odpowiedział:
„Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak
powiedział prorok Izajasz”.
A
wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania,
mówiąc do niego: „Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani
Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?”

Jan
im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten,
którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie
jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”.
Działo
się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał
chrztu.

Dzisiejsze
czytania stanowią odpowiedź na pytanie: Kim jest Jezus Chrystus?
Święty Jan, najpierw w swoim Pierwszym Liście, przeprowadza dość
ciekawy wywód, pisząc między innymi: Któż jest kłamcą,
jeśli nie ten,
kto zaprzecza, że Jezus jest
Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i
Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca,
kto
zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca.

Widzimy
zatem, że uznanie w Jezusie Mesjasza łączy się nierozerwalnie
z uznaniem Ojca
jako Pana i Boga, a to wszystko razem nakłada na
ucznia obowiązek trwania w jedności z Ojcem i Synem. Święty
Jan tak o tym pisze: Jeżeli będzie trwało w was to, co
słyszeliście od początku,
to i wy będziecie trwać
w Synu i w Ojcu;
a następnie: Toteż trwajcie w
Nim tak,
jak was nauczył. Teraz właśnie trwajcie w
Nim, dzieci, abyśmy, gdy się zjawi, mieli w Nim ufność
i
w dniu Jego przyjścia nie doznali wstydu.

Wynika
z tego, że nie wystarczy niejako teoretycznie uznać
Jezusa za Mesjasza i Zbawiciela, ale to przekonanie, ten wybór,
należy potwierdzić swoją postawą. Dokładnie: swoim
trwaniem, czyli konsekwentnym pełnieniem woli Bożej w
codziennym życiu i postępowaniem zgodnym z nauką Jezusa.

W
Ewangelii natomiast tenże sam Święty Jan stawia to samo pytanie,
ale w kontekście posłannictwa Jana Chrzciciela. Właściwie nawet,
samo pytanie o to, kim jest Jezus, nie zostaje tam wprost
postawione,
pojawia się natomiast pytanie, skierowane do Jana
Chrzciciela, kimże to on jest – i czy przypadkiem to
właśnie on nie jest oczekiwanym Mesjaszem?

Kiedy
pada odpowiedź przecząca, pojawiają się pytania następne: A może
jest Eliaszem? A może jest prorokiem? I wówczas Jan stwierdza
bardzo pokornie: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten,
którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie
jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała.

Zobaczmy
zatem, iż Jan nie powiedział wprost, kim jest Jezus, ale o swojej
relacji do przychodzącego Mesjasza powiedział w taki sposób, że
chyba nikt nie mógł już mieć wątpliwości, kim jest Jezus –
i kim dla Jana Chrzciciela jest Jezus.

I
teraz, moi Drodzy, chodzi właśnie o to, abyśmy my sobie
odpowiedzieli – i każdego dnia, ciągle na nowo, odpowiadali –
na pytania, kim jest Jezus i kim dla nas jest Jezus? I aby tą
odpowiedzią były nie tyle słowa, co postawa. Trwanie.
Konsekwentne, cierpliwe, niekiedy wręcz mężne i odważne –
trwanie. Tak, by inni, patrząc na nas, nie mieli wątpliwości, kim
w ogóle jest Jezus – i kim dla nas jest Jezus?
I aby dzięki
temu, także im łatwiej było udzielić na te pytania odpowiedzi…

Z
pewnością, postawa dzisiejszych Patronów taką pomoc dla nas
wszystkich stanowi. A 
Patronami
dnia dzisiejszego są

Święci
Bazyli
i
Grzegorz
.
Co
możemy o nich powiedzieć?

Pierwszy
z
nich,
Bazyli, urodził się w
329 roku,
w rodzinie
zamożnej i głęboko religijnej w Cezarei Kapadockiej.
Wszyscy
członkowie jego rodziny dostąpili chwały ołtarzy:
tak
jego babka i rodzice, jak też jego bracia oraz siostra. Jest to
wyjątkowy fakt w dziejach Kościoła.

Ojciec
Bazylego był retorem – miał prawo prowadzić własną szkołę.
Młody Bazyli uczęszczał
do tej szkoły,
a
następnie udał się na dalsze studia do Konstantynopola, wreszcie
do Aten. Tu spotkał się
z
Grzegorzem z Nazjanzu, z którym odtąd pozostawał w dozgonnej
przyjaźni.
W 356 roku,
Bazyli objął katedrę retoryki po swoim zmarłym ojcu w Cezarei.
Tu
również przyjął Chrzest, mając lat dwadzieścia siedem.

Taki bowiem był wówczas zwyczaj, że Chrzest przyjmowano w wieku
dorosłym, kiedy w pełni poznało się obowiązki chrześcijańskie.

Przeżycia,
spowodowane
śmierci
ą
brata,
poważnie
wpłynęły na jego życie.

Odbył wielką podróż po ośrodkach życia pustelniczego i mniszego
na Wschodzie: Egipcie, Palestynie, Syrii i Mezopotamii. Po powrocie
postanowił
poświęcić
się życiu zakonnemu:
rozdał
swoją majętność ubogim i założył pustelnię w Neocezarei nad
brzegami rzeki Iris.

Niebawem
przyłączył się do
niego Grzegorz z Nazjanzu.
Razem
podjęli działalność pisarską, tworząc – między innymi –
podstawy bazyliańskiej
reguły zakonnej,
co
miało ogromne znaczenie dla rozwoju wspólnotowej formy życia
zakonnego na Wschodzie.

Bazyli
jest jednym z głównych prawodawców,
gdy
idzie o regulacje życia zakonnego

– i to zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie chrześcijaństwa.
Ideałem życia monastycznego – według Bazylego – jest
braterska
wspólnota,
która
poświęca się ascezie, medytacji oraz służy Kościołowi zarówno
poprzez naukę wiary, jak i w działalności duszpasterskiej i
charytatywnej.

W
364 roku,
metropolita
Cezarei Kapadockiej, Euzebiusz, udzielił mu

święceń kapłańskich.

Po śmierci tegoż metropolity, w roku 370,
Bazyli
został wybrany jego następcą.

Jako
Arcybiskup
Cezarei, wykazał talent męża stanu, wyróżniał się także jako
doskonały administrator i
duszpasterz, dbały o dobro swojej owczarni.

Bronił jej niezmordowanie słowem i pismem przed skażeniem herezji
ariańskiej. Rozwinął w swojej diecezji szeroką działalność
dobroczynną, budując na przedmieściach Cezarei kompleks budynków
na potrzeby biednych i podróżujących.
Był
człowiekiem szerokiej wiedzy, znakomitym mówcą,
pracowitym
i miłosiernym pasterzem.

Zmarł
1 stycznia 379 roku.
Jego
relikwie przeniesiono wkrótce do Konstantynopola – wraz z
relikwiami Świętego Grzegorza z Nazjanzu i Świętego Jana
Chryzostoma. Obecnie znajdują się one w Belgii.
A
co wiemy

o drugim dzisiejszym Patronie, Grzegorzu?
Urodził
się
w 330 roku, koło Nazjanzu.

Odbył wiele podróży, aby posiąść wiedzę. Związany przyjaźnią
z Bazylim, przyłączył się do niego, by prowadzić życie
pustelnicze, lecz wkrótce został kapłanem i biskupem.
W
381 roku został wybrany biskupem Konstantynopola,

usunął się jednak do Nazjanzu z powodu podziałów, które
nastąpiły w jego Kościele. Zmarł w Nazjanzie,
dnia
25 stycznia 389 lub 390 roku.

Ze względu na szczególny dar wiedzy i wymowy jest nazywany
„teologiem”.
I
może w tym momencie warto wysłuchać świadectwa, jakie

Święty Grzegorz daje w jednej ze swoich mów na temat Świętego
Bazylego – i łączącej ich przyjaźni: „Ateny złączyły nas,
jak jakiś nurt rzeczny, gdy płynąc z jednego ojczystego źródła,
porwani w różne strony żądzą nauki,
znowu
zeszliśmy się razem, jakbyśmy się umówili, gdyż Bóg tak
zrządził.
Wówczas to
właśnie nie tylko ja sam z uszanowaniem traktowałem
mojego
wielkiego Bazylego, widząc powagę jego obyczajów i dojrzałość
umysłu,
lecz także
skłaniałem do podobnego zachowania się i innych młodzieńców,
którzy go jeszcze nie znali. Bo u wielu, którzy już przedtem o nim
słyszeli,
od razu budził
szacunek. Cóż z tego wynikło?

Chyba
tylko on jeden spośród wszystkich przebywających na studiach
uniknął powszechnego obrzędu wprowadzenia – uznano bowiem, że
należy mu się więcej
czci,
niż zwykłemu
nowicjuszowi. To był początek naszej przyjaźni. […] Mieliśmy
oczy zwrócone na jeden cel i stale rozwijaliśmy w sobie nawzajem
nasze dążenie, tak by się stawało coraz gorętsze i mocniejsze.
Wiodły nas
jednakowe
nadzieje
co do przedmiotu
budzącego zwykle najwięcej zawiści – mam tu na myśli sztukę
wymowy. Jednak zawiści nie było, współzawodnictwo zaś
traktowaliśmy poważnie.

A
walczyliśmy obaj nie o to, kto będzie miał pierwszeństwo, lecz
kto ma drugiemu ustąpić,

gdyż każdy z nas uważał sławę drugiego za własną. Mogło się
wydawać, że obaj mamy jedną duszę, która podtrzymuje dwa ciała.
I jeżeli nie należy wierzyć tym, którzy mówią, że wszystko
zawiera się we wszystkim, to tym bardziej wierzyć nam, że 
jeden
był w drugim i obok drugiego.
[…]
Chociaż
więc inni noszą różne imiona czy to po ojcu, czy własne, od
swych zawodów lub czynów,
to
my uważaliśmy za wielki zaszczyt i wielkie imię być i nazywać
się chrześcijanami.”

Tyle ze świadectwa Świętego Grzegorza z Nazjanzu.

Wpatrując
się w przykład ich świętości i przyzywając ich wstawiennictwa,
a jednocześnie uważnie wsłuchując się w Boże słowo dzisiejszej
liturgii,
raz
jeszcze odpowiedzmy sobie na pytanie,
kim
dla nas jest Jezus Chrystus?
Co
inni mogą o tym powiedzieć,
patrząc
na naszą postawę?

I czy ta postawa charakteryzuje się –
trwaniem?…

3 komentarze

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.