Mamy czas?…

M

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Diakon Albert Paszkowski, pochodzący z Diecezji Siedleckiej, a będący aktualnie w Archidiecezji Warszawskiej. Życzę Solenizantowi pięknie przeżywanego kapłaństwa. I zapewniam o modlitwie.

Bardzo serdecznie dziękujemy Księdzu Markowi za wczorajsze słówko z Syberii. I za słówko o Słowie, i za słówko o… śniegu. Życzymy wytrwałości w walce z tym białym szczęściem, którego na Syberii tak dużo. I zapewniamy o stałym modlitewnym wsparciu wszelkich działań apostolskich na Syberii.

Życzę Wszystkim błogosławionego dnia!

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Piątek 32 Tygodnia zwykłego, rok I,

do czytań: Mdr 13,1–9; Łk 17,26–37

CZYTANIE Z KSIĘGI MĄDROŚCI:

Głupi już z natury są wszyscy ludzie,

którzy nie poznali Boga:

z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest,

patrząc na dzieła nie poznali Twórcy,

lecz ogień, wiatr, powietrze chyże,

gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie

uznali za bóstwa, które rządzą światem.

Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa,

winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca,

stworzył je bowiem Twórca piękności;

a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw,

winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił.

Bo z wielkości i piękna stworzeń

poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę.

Ci jednak na mniejszą zasługują naganę,

bo wprawdzie błądzą,

ale Boga szukają i pragną Go znaleźć.

Obracają się wśród Jego dzieł, badają

i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą.

Ale i oni nie są bez winy:

jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy,

by móc ogarnąć wszechświat,

jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana?

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich.

Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich: tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.

W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je.

Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona”.

Pytali Go: „Gdzie, Panie?”

On im odpowiedział: „Gdzie jest padlina, tam się zgromadzą i sępy”.

Ewangelia dzisiejsza zapowiada nagłe i niespodziewane przyjście Pana na Sąd. I fakt, że to się jeszcze nie dokonało, nie oznacza, że się tak nie dokona. Owszem, stanie się dokładnie tak, jak powiedział Jezus. Właśnie dlatego, że On tak powiedział. A stanie się to tak nagle i wszystko rozegra się tak zdecydowanie, że nie będzie czasu na żadne domysły i dyskusje.

Jezus mówi wprost: W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je.

I dodaje: Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona.

Samo wręcz nasuwa się pytanie, czy to nie jest jakieś straszenie ludzi przez Jezusa? Czy przypadkiem nie chodzi tu o to, aby wywrzeć na ludziach na tyle mocne wrażenie, by bardziej skłonić ich do posłuszeństwa Bogu? Chociaż akurat jeżeli taki skutek przyniosłyby te słowa Jezusa, to byłby bardzo dobry skutek. Przy czym, rzecz jasna, nic na siłę. Człowiek powinien sam dojść do pewnych spraw, sam powinien wewnętrznie zaakceptować Boga w swoim życiu, przemyśleć sprawę miejsca dla Boga w swoim życiu. Powinien przygotować się na ten dzień – tak, aby nie był on dla niego straszny, budzący grozę… Jak się ma do niego przygotować?

O tym właśnie traktuje pierwsze czytanie. Być może, zauważamy pewną różnicę w swoistej – jakby ją nazwać – atmosferze jednego i drugiego czytania. Pouczenie Jezusa w Ewangelii mówi o sprawach, które rozegrają się nagle, szybko, w jednym momencie, radykalnie i nieodwracalnie, niespodziewanie i ostatecznie. Wyczuwamy pewne napięcie, udziela się nam mocny ton tych słów.

Z kolei, pierwsze czytanie mówi o rzeczywistości rozciągniętej w czasie. Autor Księgi Mądrości – jeśli tak można to ująć – daje nam czas na to, byśmy z wielkości i piękna stworzeń [poznali] przez podobieństwo ich Stwórcę. I wyraźnie krytycznie ocenia tych, którzy zatrzymali całą swoją uwagę na stworzeniu, a nie pomyśleli o Stworzycielu. Właśnie – z wielkości i piękna stworzeń nie poznali Stwórcy. Pisze o nich: Głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem.

Sprawą ze wszech miar oczywistą jest, iż nie powinni całej swojej uwagi skupiać na samym stworzeniu, ale kontemplacja jego piękna powinna ich bezpośrednio doprowadzić do Stwórcy. To się, rzecz jasna, dokonuje w czasie, nie z dnia na dzień, ale spokojna refleksja powinna człowieka doprowadzić do właściwych wniosków.

I w tym właśnie sensie mówimy o różnicy pomiędzy pierwszym czytaniem a czytaniem ewangelicznym: o ile bowiem Ewangelia pobrzmiewa pewną gwałtownością i radykalizmem, o tyle pierwsze czytanie – wielkim spokojem. Wspomnieliśmy już, że Autor natchniony daje nam czas na odkrycie Boga z piękna stworzenia. Ile tegoż czasu nam daje?

Zasadniczo, całe życie ziemskie jest na to przeznaczone, by człowiek odkrywał swego Boga bardziej i bardziej, stopniowo, w coraz większym stopniu. I w ten sposób spokojnie przygotował się na dzień ostatni, aby gdy ten przyjdzie – człowiek mógł być nadal spokojny: spokojny o swoją wieczną przyszłość.

Odkrywamy zatem prawdę tak oczywistą, że właściwie trudniej o bardziej oczywistą: mamy dobrze wykorzystać czas na ziemi, aby przygotować się do wieczności. To jest informacja, którą słyszymy od dziecka na katechezie i na niejednym kazaniu słyszeliśmy, dlatego nie jest dla nas żadnym epokowym odkryciem, ale dobrze ją sobie dzisiaj przypomnieć.

Właśnie dzisiaj, właśnie teraz, kiedy żyjemy w tak zawrotnym tempie, że nie ogarniamy tysiąca spraw, które na co dzień trzeba nam podjąć, przez co nawet nie mamy głowy do tego, aby z wielkości i piękna stworzeń [poznawać] przez podobieństwo ich Stwórcę. Aby w ogóle pomyśleć o Bogu i Jego sprawach. I o Jego nauce, i o Jego świętej woli, wyrażonej w przykazaniach – a już tym bardziej: o Jego ostatecznym przyjściu.

My tego czasu teraz nie mamy z własnej woli, gdyż tak go sobie organizujemy – lub właśnie nie organizujemy, tylko pędzimy i pędzimy wciąż do przodu… Kiedy natomiast przyjdzie ów dzień ostatni, wtedy też nie będzie czasu na żadne odwracanie i naprawianie czegokolwiek, jednak wtedy nie będzie go dlatego, że taka jest natura tego dnia. Bóg tak go po prostu zaplanował.

Nie chce nas jednak nim nieprzyjemnie zaskakiwać, dlatego mówi o tym bardzo jasno i daje nam czas, w którym spokojnie możemy się przygotować. A właściwie – stale przygotowywać.

Jak zatem ja osobiście wykorzystuję swój czas?… Czy znajduję go chociażby na to, by z wielkości i piękna stworzeń [starać się poznawać] przez podobieństwo ich Stwórcę?… Czy mam czas na to, by pozachwycać się pięknem stworzonego świata? Ale i na to, by zachwycić się pięknem i mądrością Bożego Słowa, ale i pięknem Bożej miłości, wyrażonej we Mszy Świętej, w Eucharystii, w Sakramencie Pokuty i Pojednania, w pozostałych Sakramentach; w modlitwie, w drugim człowieku, w różnych życiowych sytuacjach – i w tylu innych znakach, jakie Pan mi daje?…

Czy ja przynajmniej staram się znaleźć na taką spokojną refleksję chociaż odrobinę czasu w mojej zapędzonej codzienności?…

4 komentarze

  • „Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona”.
    Jakże te słowa Jezusa są prawdziwe i adekwatne do sytuacji Sylwii i jej córki Nikoli. Obie zeszły w nocy do garażu, bo poczuły ulatniający się gaz. Sylwia została wzięta do Boga, Nikola zostawiona, by dalej żyć i wielbić Boga , Stwórcę Wszechrzeczy, by móc nad grobem wypowiedzieć słowa miłości do Mamy.

    Ps. Dziś Mszą Świętą o 18tej U Matki Bożej Licheńskiej rozpoczynam rekolekcje weekendowe pt. „Stałem się sługą Ewangelii” . Proszę o westchnienie do Ducha Świętego o dobre i owocne przeżycie ich dla mnie, wszystkich uczestników i prowadzących. Bóg zapłać.

  • Mamy czas?
    „Rzecznik austriackiej diecezji Graz-Seckau potwierdził, że ksiądz Michael Kopp pobłogosławił związek dwóch lesbijek i uzasadnił to, powołując się na adhortację posynodalną Amoris Laetitia. https://t.co/H5yRGtmqRv

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.