Już blisko lato

J

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pozdrawiam serdecznie z Syberii, z Surgutu. 

Zima trwa, choć nie ostra, co do mrozu, jednak śnieg co rusz pada i pada. 

Wraz z całym Kościołem przygotowujemy się do rozpoczęcia Adwentu.

Dziś rozmyślanie nad słowem Bożym pisze s. Joanna, a po nim ja napiszę kilka słów – co u nas. Zapraszam!

(Dn 7,2-14) 

Ujrzałem swoją wizję w nocy. Oto cztery wichry nieba wzburzyły wielkie morze. Cztery ogromne bestie wyszły z morza, a jedna różniła się od drugiej. Pierwsza podobna była do lwa i miała skrzydła orle. Patrzyłem, a oto wyrwano jej skrzydła, ją zaś samą uniesiono w górę i postawiono jak człowieka na dwu nogach, dając jej ludzkie serce. A oto druga bestia, zupełnie inna, podobna do niedźwiedzia, z jednej strony podparta, a trzy żebra miała w paszczy między zębami. Mówiono do niej: „Podnieś się. Pożeraj wiele mięsa”. Potem patrzyłem, a oto inna bestia, podobna do pantery, mająca na swym grzbiecie cztery plisie skrzydła. Bestia ta miała cztery głowy; jej to powierzono władzę. Następnie patrzyłem i ujrzałem w nocnych widzeniach, a oto czwarta bestia, okropna i przerażająca, o nadzwyczajnej sile. Miała wielkie zęby z żelaza i miedziane pazury; pożerała i kruszyła, depcąc nogami to, co pozostawało. Różniła się od wszystkich poprzednich bestii i miała dziesięć rogów. Gdy przypatrywałem się rogom, oto inny mały róg wyrósł między nimi i trzy spośród pierwszych rogów zostały przed nim wyrwane. Miał on oczy podobne do ludzkich oczu i usta, które mówiły wielkie rzeczy. Patrzyłem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła to płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał sprzed Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Z powodu gwaru wielkich słów, jakie wypowiadał róg, patrzyłem, aż zabito bestię; ciało jej uległo zniszczeniu i wydano je na spalenie. Także innym bestiom odebrano władzę, ale ustalono okres trwania ich życia co do czasu i godziny. Patrzałem w nocnych widzeniach, a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

(Łk 21,29-33) 

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść: „Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”.

Oto rozmyślanie s. Joanny:

Dzisiejsza Ewangelia jest kontynuacją wczorajszej rozmowy Jezusa o czasach ostatecznych, o nadejściu Królestwa niebieskiego. Zaznacza, że będzie to niespodziewanie, ale jednocześnie możemy ten moment uchwycić jeżeli będziemy na niego czekać. Dzisiejszą przypowieść dopiero zrozumiałam będąc na Syberii. Jezus mówi o drzewach wypuszczających pąki i to oznacza, że zaraz będzie lato. Dla mnie wcześniej było to niepojęte, przecież jeszcze wiosna, to wcale nie będzie tak od razu lato. Ale okazuje się, że w Ziemi Świętej lato przychodzi bardzo szybko. Trudno uwierzyć ale na Syberii też. Dla mnie to fenomen. Gdy tu przyjechałam ludzie mi mówili, zobaczysz tu nie ma wiosny. Długo się czeka (aż 9 miesięcy) kiedy stopnieje śnieg, później trochę jest bez śniegu ale jest zimno (0 +5) i raptem w jeden dzień temperatura jest +20 +25 i takich 3-4 dni i wszystko jest zielono. Czy potrafię wyczuwać, odczytywać znaki bliskości Królestwa Bożego?  „Wszystko się stanie”, obietnice Jezusa zawsze się spełniają, czy w to wierzę? 

I jeszcze jedna myśl. „Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”. Jezus uświadamia mi przemijalność mojego życia, kruchość, uczy dystansu do wszystkiego co stworzone, a jednocześnie ukazuje na kotwicę którą jest Słowo Boże. Jedynie słowa Jezusa są wieczne. To Jego Słowa mogę chwycić się w każdej, nawet najbardziej niepewnej sytuacji życiowej. Wczoraj przeczytałam piękne świadectwo naszych sióstr, które były zesłana na Syberie w łagry i w swoich wspomnieniach piszą, że to co im dawało siłę i nadzieję w trwaniu przy Bogu i służeniu innym w tak nieludzkich warunkach to były modlitwy i teksty z Pisma Świętego, które znały na pamięć i codziennie sobie przypominały, cytowały. 

A ja, czy wierzę w Słowo Jezusa, które jest niezmiennie pewne, wierne i zawsze mocne? Czy znam je? Z jakim słowem dziś Jezus przychodzi do mnie?

s. Joanna 

Dziękujemy s. Joannie. A co u nas?

Z wydarzeń ostatniego tygodnia…

W niedzielę pojechaliśmy do Chanty-Mansyjska (300 km. Od Surgutu), tam wieczorem odprawiliśmy Mszę Św. Przenocowaliśmy u naszych parafian, w poniedziałek rano odprawiliśmy Mszę Św., poodwiedzaliśmy kilka rodzin, które nas zapraszały, nie tylko żeby nas ugościć, ale i porozmawiać. 

Nie zdążyliśmy dotrzeć do wszystkich, którzy nas zapraszali, trzeba było wracać. 

Z tej wizyty widzę po raz kolejny, że trzeba być w takich miejscach dłużej, nie wszyscy mogą przyjść w wyznaczonym czasie, a nawet jak przyjdą to nie można im poświęcić wiele czasu, ponieważ ludzi trochę jest, a każdy z nich ma swoje sprawy i pytania, z każdym trzeba pogadać indywidualnie. 

Chanty-Mansyjsk jest stolicą naszego okręgu. Bardzo by się przydało, żeby tam była choć niewielka kaplica, wciąż nie mamy tam swojego miejsca. Nie tak dawno, gdy byłem w Nowosybirsku, rozmawiałem o tym z naszym biskupem, który także poparł mnie, by tam była oddzielna parafia. Złożyłem też do naszej kurii podanie, projekt na zakup pomieszczenia pod kaplicę. W taki sposób kupiliśmy dom w Kogałymie, czy pomieszczenie na kaplicę w Nojabrsku. Jednak cały proces jest skomplikowany i długi. Proces szukania środków jest podobny do procesu beatyfikacyjnego (to tak trochę w ramach żartu owo porównanie). Ma swój etap diecezjalny – zbiera się komisja i decyduje, czy taki projekt może pójść dalej. Jeśli tak, projekt skierowany jest do fundacji, typu Kirche in Not, czy Renovabis. Tam odbywa się kolejny sąd nad projektem. Jeśli i to się uda, można liczyć na wsparcie. Na razie jesteśmy na początku drogi. Proszę Was o modlitwę, ponieważ jest to sprawa ważna dla młodej, ale dość żywej, rozwijającej się wspólnoty w Chanty-Mansyjsku. 

Po powrocie z Chanty-Mansyjska trzeba było odśnieżyć terytorium kościoła. Była akcja poszukiwania traktora (nie jest to takie proste), potem akcja odśnieżania. 

Kolejna piękna akcja, o czym wspominałem – koncert muzyki organowej. Rozpoczęliśmy festiwal poświęcony św. Cecylii – w środę był pierwszy koncert, w niedzielę będą dwa następne (dwa takie same, ale, żeby ludzie mogli się pomieścić, koncert jest powtarzany), i w następną niedzielę następne dwa. 

W środę byli u nas młodzi organiści, małżonkowie (oczekujący dziecka) z Petersburga – Denis i Dina. Wspaniali ludzie, niezwykle utalentowani muzycy, organiści, którzy dawali koncerty w różnych krajach Europy, także i w Polsce kilkakrotnie. 

Wspaniały koncert, przede wszystkim utwory Bacha, albo raczej Bachów, bo przecież nie tylko Jan Sebastian, ale też i jego synowie komponowali muzykę. 

Przed koncertem była Msza Św. oraz nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, jak zawsze w środę. Mszę Św. i nowennę również wpisaliśmy w program na plakacie. Rzeczywiście sporo ludzi przyszło, zupełnie spoza naszej parafii na Mszę Św. Na Mszy i nowennie także grali owi organiści. Np. W czasie nowenny zagrali piękne Ave Maria. 

https://youtu.be/VmW2a9jiWaE

Spójrzcie na powyższy filmik, jest to film o małżeństwie – każdy gra swoją rolę a wychodzi piękna harmonia…

Na koncercie było tyle ludzi, że jeszcze chyba nigdy tyle w tym kościele nie widziałem, przy czym prawie wszyscy, no może 90 procent, byli w naszym kościele po raz pierwszy. Kilka osób po koncercie podchodziło do mnie, czy do sióstr z różnymi pytaniami, kilka osób wyraziło pragnienie wstąpienia do naszego Kościoła, chcąc być katolikiem. 

Koncert to okazja do apostolstwa. Przed koncertem i po koncercie zawsze mówię jakieś słówko, żeby coś w sercu oprócz muzyki zostało. I jestem zadziwiony z jakim skupieniem, wszyscy ci ludzie mnie słuchają. 

W niedzielę następne koncerty, inni artyści, w następnym tygodniu opowiem jak było. 

To takie niektóre radości z życia naszej parafii. 

Jeszcze jedno. Ks. Paweł wczoraj poleciał do Polski, żeby wyrobić nową wizę, (takie są początki posługi w Rosji, trzeba co rusz latać, bo się wiza kończy) więc teraz parę tygodni będę sam. Przyjmijcie go tam dobrze w Polsce. Proszę też o modlitwę, żeby udało się jak najszybciej wyrobić dokumenty na pobyt dla ks. Pawła.  

Pozdrawiam Was serdecznie i proszę o modlitwę.

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen.  

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.