Życiowe burze – na własne życzenie…

Ż

Szczęść Boże! Moi Drodzy, pozwólcie, że jutro rano odniosę się do rekolekcji kapłańskich, które dzisiaj się kończą, jutro też złożę życzenia dzisiejszym Jubilatkom. Teraz tylko przypomnę, że mamy dziś pierwszą sobotę miesiąca.

Tymczasem, pędzę do domu rekolekcyjnego na wspólną Jutrznię.

Dobrego dnia!

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 3 Tygodnia zwykłego, rok II,

do czytań: 2 Sm 12,1–7a.10–17; Mk 4,35–41

CZYTANIE Z DRUGIEJ KSIĘGI SAMUELA:

Pan posłał do Dawida proroka Natana. Ten przybył do niego i powiedział: „W pewnym mieście było dwóch ludzi, jeden był bogaczem, a drugi biedakiem. Bogacz miał owce i bydła wiele, biedak nie miał nic, prócz jednej małej owieczki, którą nabył.

On ją karmił i wyrosła przy nim wraz z jego dziećmi, jego chleb jadła i piła z jego kubka, spała u jego boku i była dla niego jak córka. Raz przyszedł gość do bogacza, lecz jemu żal było brać coś z owiec i własnego bydła, czym mógłby posłużyć gościowi, który doń zawitał. Zabrał więc owieczkę owemu biednemu mężowi i przygotował ją człowiekowi, co przybył do niego”.

Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i powiedział do Natana: „Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci. Nagrodzi on za owieczkę w czwórnasób, gdyż dopuścił się czynu bez miłosierdzia”.

Natan oświadczył Dawidowi: „Ty jesteś tym człowiekiem. Dlatego właśnie miecz nie oddali się od domu twojego na wieki, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chetyty wziąłeś sobie za małżonkę. To mówi Pan: «Oto Ja wywiodę przeciwko tobie nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu współzawodnikowi, który będzie obcował z twoimi żonami wobec tego słońca. Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca»”.

Dawid rzekł do Natana: „Zgrzeszyłem wobec Pana”. Natan odrzekł Dawidowi: „Pan odpuszcza ci też twój grzech, nie umrzesz. Lecz dlatego, że owym czynem pobudziłeś wrogów Pana do wielkiej zniewagi, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze”. Natan udał się potem do swego domu.

Pan dotknął dziecko, które urodziła Dawidowi żona Uriasza, tak iż ciężko zachorowało. Dawid błagał Boga za chłopcem i zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi. Dostojnicy jego domu, podszedłszy do niego, chcieli go podźwignąć z ziemi: bronił się jednak i w ogóle z nimi nie jadał.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Przez cały dzień Jezus nauczał w przypowieściach. Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.

Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się”. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.

Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”

Przypadek Dawida pokazuje nam jasno, że człowiek zwykle ma właściwą ocenę moralną swoich postaw – a zwłaszcza postaw innych – tylko nie chce się przyznać do popełnionego zła. Zwłaszcza w naszych, polskich warunkach, gdzie jednak przez tyle lat na katechezie – lepiej, lub gorzej prowadzonej – nauczyliśmy się odróżniać dobro i zła. I pomimo spadku liczebności praktyk religijnych i tylu innych przejawów tak zwanego kryzysu w Kościele, w sercach ludzkich pozostało jeszcze – na szczęście – dużo takiego zdrowego osądu i właściwego spojrzenia na postawy moralne.

Dlatego zwykle kiedy grzeszą, to wiedzą, że grzeszą i zasadniczo mają świadomość, że jest to zło. Inna sprawa, co i jak będą mówić, często udając, że nie wiedzą, o czym mowa. Ale tak wewnętrznie, w głębi serca, zachowują świadomość, że – na przykład – wspólne mieszkanie przed ślubem lub bez ślubu jest grzechem; że branie lub dawanie łapówki jest grzechem; że wynoszenie z zakładu pracy nawet tak zwanych drobiazgów, też jest grzechem…

Ludzie to zwykle naprawdę dobrze wiedzą. I kiedy dotrą do kratek konfesjonału, to nawet się z tego spowiadają. Zanim to jednak nastąpi, zwykle przechodzą długą drogę kluczenia, kombinowania, oszukiwania się, mataczenia, tak zwanego „udawania Greka”, i tak dalej…

Dlatego zapewne, by sobie tego oszczędzić i nie musieć bezcelowo tłumaczyć Dawidowi rzeczy oczywistych, Prorok Pański – z pewnością, za natchnieniem Bożym – przedstawił całą sprawę tak, by król od razu się zdemaskował i nazwał rzeczy tak, jak należy je nazwać. Nie możemy też zapominać, że jednak chodziło tu o króla, dlatego Prorok musiał to zrobić dość umiejętnie, bo zwrócić uwagę królowi, szczególnie w tamtych czasach i tamtych warunkach, to nie lada sprawa…

O ile bowiem Dawid zasadniczo słuchał głosu Proroków i pewnie tym razem też by posłuchał, nawet gdyby był to głos mniej dyplomatyczny, to jednak wielu królów i władców w takiej sytuacji wolałoby zabić Proroka lub odsunąć go od siebie, niż posłuchać.

Dlatego właśnie Natan – wiedząc, że ma do czynienia z władcą – przedstawia wymyśloną historyjkę, w której wyłuszcza zawirowania całej sprawy. I okazuje się – o czym sobie wspomnieliśmy – że Dawid bardzo właściwie ją ocenia. A wtedy dopiero okazuje się, że w ten sposób – niejako z boku, z pewnej perspektywy, dlatego też obiektywnie – ocenił samego siebie. Chyba tak by się nie stało, gdyby Prorok od razu wyłożył kawę na ławę i powiedział, o kogo i o co chodzi…

Skoro się to jednak stało i skoro Dawid ocenił sam siebie; skoro udowodnił, że ma właściwą ocenę całej sytuacji, to już nie dało się dłużej udawać i kombinować. Bo w takiej sytuacji rzeczywiście jedynym wyjściem, innym od tego, które Dawid powziął – byłoby jedynie zabicie Proroka i uciszenie całej sprawy… Dawid jednak postąpił inaczej. I to było jego niesamowitym zwycięstwem w całej tej dramatycznej sytuacji, którą sam wytworzył niejako na własne życzenie.

W ten bowiem sposób – odnosząc się do obrazu, ukazanego w dzisiejszej Ewangelii – możemy powiedzieć, że uciszył burzę na jeziorze swego życia. Burzę, którą wywołał na własne życzenie. Jego przeproszenie za grzech, to takie samo w swej treści wołanie, jak to, które w dramatycznej chwili padło z ust Apostołów: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?

Nauczyciela to bardzo obchodzi, tylko czy nas obchodzi to, że powinniśmy postępować zgodnie z Bożą wolą i sami naiwnie nie wywoływać burz, które potem tak trudno uciszyć?…

Prosimy więc dzisiaj Pana, aby zawsze pomagał nam uciszać te nasze życiowe burze, które wywołujemy z własnej głupoty. Czy jednak mamy tę odwagę, aby od razu zwrócić się do Pana o pomoc, zamiast usprawiedliwiać własne zło, kombinować i udawać, że nic się nie stało?… Czy mamy odwagę pójść za właściwym osądem moralnym własnych postaw – tym osądem, który tak naprawdę nosimy w swoim sercu od dziecka?…

4 komentarze

  • Pan Bóg mądrze i sprytnie podszedł Daniela, wysyłając Natana z przypowieścią. Bóg chciał, by Daniel osądził siebie sam i tak też się stało. Jednak ciężki grzech powoduje śmierć duszy i tylko prawdziwa skrucha, wyznanie winy, pokuta może scalić nas z Miłością Wszechmocnego.
    Przyszła mi też taka myśl, że wobec krzywdzicieli na tym świecie żądamy natychmiastowej kary i sprawiedliwości, zaś gdy Bóg wyznacza sprawiedliwość i karze to jesteśmy oburzeni, od Boga oczekujemy tylko miłości i miłosierdzia….
    Dzisiejsza postawa Daniela jest znów godna naśladowania, bo;
    1/ Uznał swój grzech, wyznając Natanowi „Zgrzeszyłem wobec Pana”
    2/ Przyjął z pokorą pokutę „zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi.”

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.