Z perspektywy czasu…

Z

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu wczorajszym imieniny przeżywała Dorota Rogulska, która jako Dorota Szarek należała w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot. Niech Jej Pan błogosławi i udziela wszelkich swoich natchnień i darów! Zapewniam o modlitwie.

Moi Drodzy, przedwczoraj dotarła do mnie wiadomość o śmierci Pana Kazimierza Garbacika, pełniącego około dwudziestu siedmiu lat posługę Kościelnego w Parafii Radoryż Kościelny, czyli w mojej pierwszej Parafii. Trzy tygodnie temu uległ wypadkowi na drodze i nie odzyskał już do końca przytomności. Niech Pan wynagrodzi Mu posługę, jaką pełnił już za moich czasów – i niech przyjmie Go do siebie.

Moi Drodzy, wczoraj wreszcie mieliśmy słówko z Syberii. Dłuższa przerwa była, ale Ksiądz Marek jasno wytłumaczył nam, dlaczego tak się działo. Można powiedzieć, że wytłumaczył to nie tylko werbalnie, ale i wizualnie, czyli za pomocą filmiku, pokazującego drogę do (z) kościoła. Nie wiem, jak Wy, ale ja szczerze uśmiałem się, oglądając te manewry… Zresztą, na świetnym podkładzie muzycznym! Nie zapominajmy o modlitwie w intencji Księdza Marka, Księdza Pawła, Sióstr i całej Parafii w Surgucie!

Przypominam, że dzisiaj jest pierwszy piątek miesiąca.

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Piątek 4 Tygodnia zwykłego, rok II,

do czytań: Syr 47,2–11; Mk 6,14–29

CZYTANIE Z KSIĘGI SYRACYDESA:

Jak tłuszcz się oddziela od ofiar dziękczynnych, tak Dawid od synów Izraela.

Ze lwami igrał jakby z koźlętami i z niedźwiedziami jak z jagniętami owiec. Czyż w młodości swej nie zabił olbrzyma i nie usunął hańby ludu, gdy podniósł rękę i kamieniem z procy obalił pychę Goliata? Wezwał bowiem Pana Najwyższego, który dał prawicy jego taką siłę, że zgładził człowieka, potężnego w walce, i wywyższył moc swego ludu. Tak wysławiano go po dziesięć tysięcy razy i wychwalano z powodu błogosławieństw Pana, przynosząc mu koronę chwały.

Albowiem starł nieprzyjaciół znajdujących się wokół, zniszczył wrogich Filistynów i złamał ich moc aż do dnia dzisiejszego.

W każdym swym czynie oddał chwałę Świętemu i Najwyższemu słowami uwielbienia, z całego serca swego śpiewał hymny i umiłował Tego, który go stworzył.

Postawił przed ołtarzem śpiewających psalmy i mile płynął dźwięk ich głosów; świętom nadał przepych i upiększył doskonałe uroczystości, aby wychwalano święte imię Pana i by przybytek już od rana rozbrzmiewał echem.

Pan darował mu grzechy, moc jego podniósł na wieki, dał mu przymierze królowania i tron chwały w Izraelu.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: „Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim”. Inni zaś mówili: „To jest Eliasz”; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, twierdził: „To Jan, którego kazałem ściąć, zmartwychwstał”.

Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.

Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mnie, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”. Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”.

Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swojej matce.

Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Ciekawe podsumowanie działalności Dawida znajdujemy w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Po tym, jak przez ostatnie dni słuchaliśmy różnych historii z jego życia, zapisanych w Księdze Samuela, dzisiaj Mędrzec Syracydes w swojej Księdze dokonuje całościowej oceny jego panowania. I z pewnością, nie umyka naszej uwadze spostrzeżenie, że jest to ocena bardzo pozytywna!

W obrazie Dawida, ukazanym nam przez Syracydesa, widzimy człowieka posłusznego Bogu i wypełniającego Jego wolę. Tak go charakteryzuje starotestamentalny Mędrzec: W każdym swym czynie oddał chwałę Świętemu i Najwyższemu słowami uwielbienia, z całego serca swego śpiewał hymny i umiłował Tego, który go stworzył. Czy rzeczywiście – w każdym czynie oddawał chwałę Bogu? My dobrze wiemy, że zdarzały się i inne czyny… Syracydes dość oględnie o tym wspomina, bardziej akcentując Boże przebaczenie.

Na pewno jednak, całościowy obraz panowania Dawida jest tu prawdziwy i ma służyć czytelnikowi jako wzór budowania własnej relacji z Bogiem – tak, jak czynił to król Dawid. Zresztą, kiedy dokonuje się pewnego całościowego spojrzenia na czyjeś życie, zwykle wtedy pomija się jakieś niekorzystne sprawy, aby ukazać właśnie ten ogólny, pozytywny bilans. Chyba, że autorowi opisu bardzo zależy na tym, aby opisywanego człowieka umniejszyć w oczach czytelników…

Z podobnym całościowym spojrzeniem, uczynionym z pewnej perspektywy czasowej, mamy do czynienia w Ewangelii. Tutaj sprawa dotyczy Jana Chrzciciela. Słyszymy opowieść o jego bohaterstwie i o okolicznościach, w jakich doszło do jego męczeńskiej śmierci, czyli rzecz dotyczy ostatniego etapu jego życia. Wiemy jednak, że przy tej okazji nie sposób było nie wspomnieć o całej jego życiowej drodze, bo męczeńska śmierć nie była dziełem przypadku, ale była odpowiedzią władcy na słowa prawdy, które Jan głosił i świadectwo wierności Bogu.

Na tym tle jawi się on nam jako prawdziwy Boży herold, bohater i męczennik. Opis jego postawy jest w stu procentach pozytywny, bez względu na to, z jakiej perspektywy czasowej nie byłby pisany. Jego postawa – by tak rzec – broni się sama i upływ czasu w niczym nie zmienia jak najbardziej pozytywnej opinii o nim.

My też, moi Drodzy, często wypowiadamy różne opinie o innych, niekiedy całościowo charakteryzujemy czyjeś postawy, mówiąc: „To dobry człowiek”, „To życzliwy człowiek”… I nawet nie przeszkadzają nam drobne potknięcia, czy jakieś skazy na jego charakterze. Innym znowu razem mamy mniej korzystną opinię… Z pewnością, najbardziej korzystną opinię mamy o sobie samych, bo nawet jeżeli widzimy jakiejś niedociągnięcia w swoim postępowaniu, to zwykle mamy też tysiąc argumentów na ich usprawiedliwienie.

A może jednak byłoby dobrze co jakiś czas dokonywać takiej rzetelnej i uczciwej retrospektywy swojego własnego życia, starając się spojrzeć na swoje postępowanie niejako z boku, oczami innych: jak mogą widzieć mnie inni, jak wypadam w ich oczach? Jak ja oceniłbym kogoś, kto postępowałby tak, jak ja postępuję, gdybym go z boku oceniał?… Zresztą, można zresztą kogoś zaufanego o to zapytać. Musi to być jednak ktoś na tyle odważny, że zechce wskazać nam nasze niedociągnięcia…

Z całą pewnością, dobrze przysłuży się temu codzienny, krótki choćby rachunek sumienia, czyniony na koniec dnia, i nieco dłuższy, solidny rachunek sumienia, czyniony przed każdą Spowiedzią Świętą. Wtedy bowiem to sam Bóg, głosem sumienia, wskaże nam prawdę o nas.

Czy mam jednak odwagę z tą prawdą się zmierzyć, nie uciekając od niej?…

4 komentarze

  • Wierność małżeńska…
    W tej historii zaczerpniętej z Ewangelii dziwnym się wydaje, że nie występuje osoba najbardziej zainteresowana tematem, brat Heroda Antypasa. Jedynym obrońcą małżeńskiej wierności jest Jana Chrzciciel. Jego odwaga i determinacja bronienia tej podstawowej wartości jest nieustraszona do tego stopnia, że kwestionuje postępowanie władcy, tetrarchy Galilei, Heroda Antypasa.
    Grzech cudzołóstwa, pożądanie, zaprowadziła go do kolejnego grzechu, zabójstwa Jana.
    Zwiastun Jezusa, Jan , kończy swe życie za Prawdę śmiercią męczeńską; męka Jezusa, Mesjasza, Boga, kończy się zmartwychwstaniem. Ta ostatnia prawda jest dla nas nadzieją i ratunkiem.
    – Jaki jest mój stosunek do wierności małżeńskiej.
    – Jak realizuję swoją wierność małżonkowi ( małżonce ).

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.