Strzeż się i pilnuj swej duszy!

S

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Siostra Joanna Andruszczyszyna, współpracująca z Księdzem Markiem w Parafii w Surgucie. Jest to dla mnie okazją, aby podziękować za cenny wkład, jaki wnosi na nasze forum, kiedy pisze mądre i głębokie rozważania, w ramach słówka z Syberii. A tak w ogóle, dziękuję za wszelkie dobro, jakie czyni w ramach swojej posługi misjonarskiej.

Do wczorajszych zaś życzeń chciałbym jeszcze dołączyć serdeczne życzenia dla:

Księdza Zbigniewa Karwowskiego, Proboszcza Parafii Rokitno, starszego Kolegi z czasów seminaryjnych;

Pana Zbigniewa Oniszczuka z Siedlec, który wspiera nasze Duszpasterstwo Akademickie w Siedlcach swoją pomocą techniczną w Ośrodku.

Wszystkich świętujących wczoraj i dzisiaj ogarniam swoją życzliwością i serdeczną modlitwą.

Zapraszam też wszystkich – kto tylko może – do tegoż Ośrodka na Mszę Świętą dzisiaj, o godzinie 19:00, a po niej na adorację w ciszy Najświętszego Sakramentu – do godziny 21:00.

Jutro zaś Msza Święta o godzinie 9:00, po niej – całodniowe wystawienie Najświętszego Sakramentu i cicha adoracja – aż do 19:00, kiedy to będzie znowu Msza Święta.

Moi Drodzy, to wielki czas modlitwy! Niepowtarzalna okazja dla nas, byśmy pogłębili swoją więź z Bogiem. Po pierwsze dlatego, że widzimy już bardzo jasno, że sami, jako ludzie, sobie nie poradzimy. A po drugie – dlatego, że i tak mamy dużo czasu, bo cały świat się zatrzymał i czeka z drżeniem na to, co będzie. To my nie drżyjmy, tylko się módlmy! I do tej modlitwy zachęcajmy się nawzajem!

Mówmy o tym na prawo i lewo, bo niektórzy – tak się wydaje – jeszcze nie rozumieją powagi sytuacji i czekają, że jakoś to się wszystko samo rozwiąże… I się po prostu nie modlą. Czyżby potrzebowali jeszcze mocniejszych znaków?

Tylko w Panu cała nasza nadzieja! On jest ponad tym wszystkim, co przeżywamy. Mówmy o tym wszystkim wokół – dajmy świadectwo wiary, którego tak bardzo dzisiaj potrzebuje świat i Kościół. O tym też dzisiaj mowa w rozważaniu…

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa 3 Tygodnia Wielkiego Postu,

18 marca 2020.,

do czytań: Pwt 4,1.5–9; Mt 5,17–19

CZYTANIE Z KSIĘGI POWTÓRZONEGO PRAWA:

Mojżesz przemówił do ludu, mówiąc: „A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców.

Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Bóg mój, Pan, abyście je wypełniali w ziemi, do której idziecie, by objąć ją w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które, usłyszawszy o tych prawach, powiedzą: «Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny».

Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Bóg nasz, Pan, ilekroć Go prosimy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś nadaję?

Tylko się strzeż bardzo i pilnuj swej duszy, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy: by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejsze, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim”.

Dość ciekawe ujęcie tematu więzi z Bogiem, opartej na przestrzeganiu przez ludzi przykazań Bożych, widzimy w pierwszym czytaniu. Bo Prawo Boże, wyrażone w przykazaniach, zostało tu jakby związane z konkretnym narodem. Oczywiście – z narodem wybranym. Już bowiem w pierwszym zdaniu słyszymy: Mojżesz przemówił do ludu, mówiąc: „A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców.

Ta fraza: Słuchaj, Izraelu! – bardzo często pojawia się na kartach Pisma Świętego, szczególnie Starego Testamentu. Hebrajskie: Szema Israel! – weszło już chyba nawet do naszej, chrześcijańskiej świadomości, jako wezwanie do tego, byśmy jako nowy Naród Wybrany, czyli Kościół, słuchali Boga. W tym jednak zdaniu, które tu sobie przywołaliśmy, właśnie ten aspekt związania Prawa Bożego z ludem wybranym bardzo jasno widać: to Izrael ma wypełnić prawa i nakazy, których uczy go Mojżesz.

Ale gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości odnośnie do tej kwestii, to w następnych zdaniach Mojżesz mówi już wprost: Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Bóg mój, Pan, abyście je wypełniali w ziemi, do której idziecie, by objąć ją w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które, usłyszawszy o tych prawach, powiedzą: «Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny». Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Bóg nasz, Pan, ilekroć Go prosimy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś nadaję?

Zauważamy tę zależność? Naród wybrany to lud mądry i rozumny – dlaczego? Czy dlatego, że ma Boga, który nie jest jak żadne fałszywe bóstwa ludów ościennych? I czy sam fakt posiadania sprawiedliwego i mądrego Prawa Bożego jakby „z automatu” sprawia, iż Izrael jest ludem wybranym, wyjątkowym, umiłowanym przez Boga? Przecież samo posiadanie Prawa jest darem od Boga, lud niczym sobie na to nie zasłużył.

Jest jednak coś, co sprawi, że faktycznie – ten lud będzie się wyróżniał na tle innych. Co to takiego? Mojżesz mówi wyraźnie: Tylko się strzeż bardzo i pilnuj swej duszy, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy: by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków.

Otóż, właśnie! Strzeż się bardzo i pilnuj swej duszy (ciekawe sformułowanie, prawda?…), byś nie zapomniał o tym, co przecież sam widziałeś!

A zatem, cały czas przewija nam się tu kwestia świadectwa – świadectwa przed innymi narodami, które nie mają takich mądrych i świętych nakazów i które inne bóstwa czczą, miast Boga Jedynego. Dlatego Izraelici mają tego wszystkiego uczyć swoje dzieci i swoich wnuków, aby z pokolenia na pokolenie przekazywane było to świadectwo.

A Jezus dzisiaj w Ewangelii potwierdza to Mojżeszowe wezwanie swoim autorytetem, gdy mówi: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

Moi Drodzy, to my dzisiaj jesteśmy tym Ludem Świętym, wybranym przez Boga – my, Kościół! I może bardziej, niż kiedykolwiek, jesteśmy wezwani do tego, by wobec współczesnego świata – tak pełnego lęków i problemów, tak pogubionemu i pogrążonemu we wszystkie możliwe odmęty – pokazać jedyne mądre i święte Prawo, które wyznacza jedyną, prostą drogę do szczęścia! Jest to prawo Ewangelii, prawo miłości, prawo Dekalogu!

Któryż naród, które państwo, jaka organizacja krajowa czy międzynarodowa, jaka instytucja – ma tak mądre i święte Prawo, jakie ma Kościół Święty, czyli właśnie prawo ewangeliczne?

Oczywiście, Kościół jako instytucja ma jeszcze prawo kanoniczne, ale ono podlega ewolucjom, jak każde ludzkie prawo. Jednak Prawo Boże nie podlega żadnym zmianom – ono jest jedyne, święte i niezmienne! A my jesteśmy zaszczyceni posiadaniem takiego Prawa.

Nie wystarczy jednak czuć się zaszczyconym samym posiadaniem i nie wystarczy byś dumnym z tego, że naszym Panem i Przewodnikiem jest Jezus Chrystus! Nie wystarczy mówić tylko: „Wierzę w Boga Ojca… wierzę w Jezusa Chrystusa… wierzę w Ducha Świętego… wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół…”. Nie wystarczy! Trzeba jeszcze – a może przede wszystkim – zaświadczyć wobec całego świata! Szczególnie dzisiaj!

Czy Jezus może na mnie liczyć w tym względzie?…

8 komentarzy

  • Ks. bp Józef Zawitkowski: Czy Bóg stworzył koronawirusa?

    Była Środa Popielcowa
    w Roku Pańskim 2020.
    Ksiądz w kościele
    posypał mi głowę popiołem
    i powiedział: Pamiętaj biskup,
    że jesteś prochem
    i w proch się obrócisz.

    Powinienem się obrazić,
    bo mam swoja godność,
    i nikt mnie nie będzie obrażał
    i nazywał – prochem.

    Nie!
    Jak to dobrze, że jest
    taki dzień w roku,
    że ktoś mi powie prawdę,
    bez kadzideł, wierszyków,
    kwiatów i laurek.
    Prochem jestem, ale wiem,
    że w tym glinianym naczyniu
    swojego ciała, noszę tchnienie Boga,
    a to tchnienie nie umiera.
    Non omnis moriar, (Wergiliusz)
    a Mickiewicz powie mi inaczej:
    Czymże ja jestem przed Twoim obliczem,
    prochem i niczem,
    ale gdybym Tobie moję
    nicość wyspowiadał,
    ja proch, będę z Panem gadał.

    Ja wiem o tym,
    że z Boga i w Bogu
    jest moja wielkość:
    Czymże jest człowiek,
    że o nim pamiętasz,
    albo Syn Człowieczy,
    że o nim masz pieczę. (Ps 8,15)
    Oczywiście mnie niewiele mniejszym
    od aniołów.
    Czym się Panu odpłacę,
    a wszystko co mi wyświadczył?
    Dziękuje Ci, Boże,
    żeś mnie tak cudownie stworzył
    i w swoje dzieło tyle cudów włożył.

    Człowieku,
    gdybyś wiedział
    jaka Twoja władza,
    że o każdą myśl Twoją
    walczą szatan i anioły…
    Czy Ty w piekło uderzysz,
    czy w niebo zaświecisz? (A. Mickiewicz)

    Jestem dla siebie
    wielką tajemnicą
    i niespokojne jest moje serce,
    dokąd nie spocznie w Panu. (Augustyn)
    Wirus – to jakiś dla nas znak!

    ***

    A w tę właśnie środę
    dochodziły z daleka
    i nie śmiało głosy,
    że gdzieś daleko
    jest śmiertelna choroba,
    którą przynosi jakiś koronawirus.

    Przychodzą więc człowiekowi
    do głowy różne myśli:
    To dlaczego Pan Bóg stworzył
    takie śmiercionośne stworzonko?
    Szukam odpowiedzi.
    Czytam więc Księgę Rodzaju
    i przy każdym dniu stworzenia
    jak refren powtarza się wers:
    I zobaczył Bóg, że było dobre.
    I zobaczył Bóg,
    że wszystko, co stworzył,
    było bardzo dobre. (zob. Rdz 1,1-31)

    A człowieka uczynił Bóg
    z mułu ziemi,
    ale na Swój obraz
    i Swoje podobieństwo. (Rdz 1,27)

    Stał się grzech.
    Przez grzech przyszła śmierć
    i wszystko, co do niej prowadzi.
    Z ziemi jestem wzięty
    i do ziemi wrócę,
    ale nie wszystek umrę,
    bo noszę w sobie
    tchnienie Boga,
    a to jest wieczne.

    ***

    Mówię to wszystko dlatego,
    że mówienie o śmiercionośnym
    koronawirusie stało się rzeczywistością.
    Piszę to w dniu 12 marca br.
    w Polsce są zarażone 44 osoby,
    jedna zmarła.
    Wszystko stało się groźne,
    wszyscy musimy być roztropni
    i nawzajem za siebie odpowiedzialni.

    Ogłoszono już pandemię,
    bo epidemia objęła cały świat.
    Najbardziej cierpią Włosi.
    Ponoć zlekceważyli zakaz
    zgromadzeń, a studenci
    i szkolniaki zamknięcie szkół
    potraktowali jako ferie.
    Roznieśli więc zarazę.
    Wirus dotarł i do Watykanu.
    Zamknięto kościoły, nawet Papież
    schronił się za telebimem.
    I co na to Pan Bóg?
    Widzi i milczy?

    To jeszcze za wcześnie
    na odpowiedź.
    Co nam mówi o tym Pismo Święte?
    W Księdze Liczb jest opisane
    takie wydarzenie:
    Żydzi szemrali przeciw Bogu
    i przeciw Mojżeszowi:
    Po coście nas wyprowadzili
    z Egiptu? Żebyśmy wyginęli
    tu na pustyni?
    Totalna opozycja.
    I zesłał Bóg na nich
    węże jadowite… zginęło
    bardzo dużo Izraelitów.
    Prosili więc Mojżesza:
    Wstaw się za nami,
    żeby Bóg oddalił od nas karanie,
    bo szemraliśmy przeciw Bogu.

    Mojżesz zawsze wstawiał się
    za wybranym narodem.
    Ocal nas.
    Przecież nie wyprowadziłeś nas
    z domu niewoli po to,
    aby nas wytracić?
    Jesteśmy przecież Twoim narodem.
    Nie wydaj na zatracenie
    swojego dziedzictwa.

    Wtedy Bóg rzekł do Mojżesza:
    Sporządź węża
    i zawieś go na palu.
    Każdy kto spojrzy na węża
    będzie ocalony. (Lb 5,15)
    I tak było.

    Jest Wielki Post
    i czytam w Ewangelii Janowej:
    Jak Mojżesz wywyższył
    węża na pustyni
    tak trzeba, aby i Syn Człowieczy
    był wywyższony, a każdy
    kto spojrzy na Niego z wiarą
    będzie miał życie wieczne. (por. J 3,14-17)
    Coś mi to mówi.

    ***

    Bardzo wiele starań
    ponieśli: prezydent,
    premier, minister zdrowia,
    minister obrony, oświaty, kultury,
    administracji, cała służba zdrowia,
    straż graniczna i inni.
    Bóg Wam zapłać.
    Zmęczeni jesteście.
    Modlimy się za Was.
    Bóg wasz los
    odmieni ku dobremu.
    Chyba wszyscy Polacy
    poczuli się odpowiedzialni
    za siebie i innych.
    Odwołano wszystkie zgromadzenia,
    imprezy, szkoły, kina, teatry.
    Ludzie wykupili żywność.
    Dobrze!
    Niech im starczy na długo,
    niech będą spokojni.
    Ale totalna opozycja
    choć podpisała ustawę sejmową
    ma za złe rządowi, że
    za późno, że za mało
    i wszystko źle.
    Kiedy ty zmądrzejesz,
    głupia panno?

    I co będzie dalej?
    Ktoś ze znających sprawę
    mówi, że to dopiero się zaczęło.

    A co na to Kościół?
    Podziwiałem mądrość Rządu
    że na początku żaden z ministrów
    nie wydał zakazu odnośnie
    zgromadzeń w kościołach.
    Premier prosił o modlitwę
    i czekał na decyzję biskupów.
    Mądre są zalecenia
    Episkopatu: możemy korzystać
    ze Mszy radiowych, telewizyjnych,
    księża zwiększą ilość Mszy Świętych,
    aby były mniejsze zgromadzenia wiernych,
    znak pokoju przez skłonienie głowy.
    Komunia Święta na rękę,
    a to już rodzi pytanie:
    Czy to Pan Jezus jest nosicielem wirusa?
    Dziękujemy Przewodniczącemu Episkopatu
    za mądre orędzie.
    Tak mówią prorocy i kapłani Boga.

    ***

    Jestem starcem, schorowanym,
    wybudzonym ze śpiączki,
    mogę więc spokojnie myśleć,
    słuchać, dziwić się i obawiać.
    Mogę modlić się z tymi,
    co się modlą,
    patrzeć na przerażenie bezbożnych,
    modlić się za tych, co służą
    tak ofiarnie, a z nadzieją.
    Wołam więc samotnie:
    Święty Boże…
    Od powietrza, głodu, ognia i wojny
    wybaw nas, Panie!

    Spostrzegam jak inne jest
    myślenie ludzi współczesnych
    od myślenia ludzi,
    co żyli przed nami.

    Stoi w Łowiczu krzyż,
    który przypomina epidemię cholery.
    Jest w Żychlinie – cmentarz choleryczny,
    znana była epidemia dżumy,
    tyfusów i innych zakaźnych chorób.
    Ludzie współcześni
    mają zaplecze całej służby zdrowia.
    Słuchają zaleceń znawców zagadnienia.
    Byłem zbudowany troską
    radia i telewizji
    i modlitwą wiernych.
    Tylko trzecia osoba w państwie
    potrafi ominąć wszystkie zalecenia
    i być ponad prawem.
    A to więcej niż grzech,
    to wstyd.

    Ojcowie nasi mieli większą wiarę
    i większe w Bogu zaufanie niż my.
    Opozycja mi powie:
    bo byli ciemni i głupi.
    Nie, byli od nas lepsi!
    Dziś bezbożni przejęli rządy
    nad światem.
    Usiłują decydować
    o życiu, o śmierci,
    o dobrem i złem.
    A ostrzegał Bóg:
    Nie dotykajcie drzewa życia,
    bo umrzecie! (por. Rdz 2,17)
    Grzechy Sodomy chcą uczynić prawe.
    Procesje bezbożne,
    profanacje krzyżów, ołtarzy,
    obrazu Matki Bożej
    i bluźnierstwa przeciw Bogu
    i Jego Świętym.
    Może wystarczy.
    Straszne zło ogarnęło ziemię.
    Czyżby Bóg jeszcze raz
    żałował, że stworzył człowieka? (por. Rdz. 6,7)
    To musiało się kiedyś
    tragicznie skończyć,
    bo aniołowie zła są po to,
    aby zniszczyć każde dzieło Boga
    i to największe – człowieka.
    Grzech człowieka jest źródłem
    wszelkiego zła.
    A grzech nasz
    stał się ogromny!

    A ja mam mądrość
    Świętej Żydóweczki Edyty Stein:
    Człowiek bezbożny,
    to osobowe, intelektualne
    nieszczęście.
    To przecież widać,
    słychać i czuć
    przez szkło telewizora.
    Bezbożni powiedzą:
    To Wasza Święta.
    Nauka mówi inaczej.
    To mam bezbożnego
    który mówi tak o człowieku:
    Wychowajmy najpierw człowieka,
    bo gdy zaczniemy od polityki,
    to wychowamy politycznie
    uświadomioną bestię. (Igor Newerly)

    A ja takich
    politycznie uświadomionych bestii
    bardzo się boję.
    Przez nich tyle zła na świecie.
    Człowiek człowiekowi
    zgotował ten los.

    Jeśli Bóg nie stworzył
    koronawirusa to kto?
    Nie wiem.
    Politycy wiedzą,
    nawet o tym jawnie mówią.
    Ja tylko wiem dlaczego była
    ptasia grypa.
    Spalono wtedy tysiące polskich
    farm drobiu.
    Była też świńska grypa,
    aby do dołów poszły tuczniki
    wielu naszych hodowli.

    Więc skąd koronawirus?
    Może ktoś świadomie,
    albo z głupoty otworzył
    puszkę Pandory,
    aby rzucić na kolana
    światową gospodarkę
    i światu pokazać,
    że i w Grenadzie też zaraza.
    Będą wiedzieć
    ci co przeżyją.
    I już wiadomo.

    A ja dalej pytam,
    co Kościół na to?
    Wolę patrzeć na tych z przeszłości,
    co wiarę mieli większą
    niż dżuma i cholera.
    Mądry jest Kościół
    Matka moja,
    a co z wiarą?

    Święty Kardynał Boromeusz
    biskup Mediolanu w czasie zarazy
    nie zamykał Katedry, ale w procesji
    z Najświętszym Sakramentem
    obchodził miasto z modlitwą.
    Przebacz, Panie przebacz,
    ludowi Twojemu,
    a nie bądź zagniewany
    na nas na wieki.
    I Bóg wysłuchał.
    W czasie chorób zbiorowych
    kościoły stawały się szpitalami,
    a święte siostry, święci bracia
    narażali życie, aby chorzy
    mogli umierać jak ludzie.
    Siostro! Ja bym tego
    za milion dolarów nie robił.
    Bo pan jest bezbożny,
    a ja wierzę w Boga.
    O mój Święty Rochu,
    święty Szymonie z Lipnicy,
    Ojcze Damianie,
    Ojcze Bejzymie,
    Święta Tereso z Kalkuty,
    Siostry Szarytki.
    Rzućcie jeszcze raz z samolotu
    tysiące cudownych medalików,
    aby ocalony był Paryż.
    Matko Boska Łaskawa,
    Święty Andrzeju Bobolo,
    błogosławiony Władysławie z Gielniowa!
    Pod kolumną Zygmunta,
    na Placu Zamkowym
    uklękła wtedy Warszawa wierzących
    i śpiewała z wiarą:
    Święty Boże, Święty Mocny,
    Święty a Nieśmiertelny…
    Od powietrza, głodu
    ognia i wojny – wybaw nas .
    Krzyża Nowego Sącza,
    Was to Bóg wysłucha.

    Zlękli się zarazy
    i ludzi Kościoła.
    Słusznie,
    ale trzeba spytać:
    Gdzie się podziała
    nasza modlitwa,
    co czyniła cuda?
    Przestaliśmy się modlić.
    Za mało się modlimy,
    źle się modlimy!
    Pominęliśmy Boga,
    staliśmy się podobni do bezbożnych.
    A gdybyśmy się
    nawrócili jak Niniwici,
    czyż Miłosierny
    nie zlitowałby się nad nami?
    Na pewno tak!
    Tu trzeba naprawdę uwierzyć,
    że Bóg może nas ocalić.
    Jesteśmy sanitarnie, administracyjnie
    liturgicznie w miarę poprawni,
    ale to dziś nie wystarczy.
    Zachowanie liturgicznej ostrożności,
    to za mało.
    To nie Pan Jezus
    roznosi wirusa.
    Trzeba mieć czyste serce
    i czyste ręce.
    I nie bójcie się! (Mt 14,27)
    Nie wystarczą poprawne paciorki,
    litanie i koronki.
    Tu trzeba żebrać,
    tu trzeba krzyczeć i kołatać,
    żebrać, krzyczeć i kołatać,
    ale z wiarą ewangelicznej
    Syrofenicjanki i Kananejki.
    Jezu, a jeśli mnie nie wysłuchasz
    to się poskarżę Twojej Matce.
    Tu trzeba nam ludziom epidemii
    uklęknąć, nawrócić się,
    nie udawać niewierzących.
    Trzeba się wyspowiadać
    przed Bogiem i przed ludźmi.
    Moja bardzo wielka wina!
    Czy Bóg wysłucha?
    Wysłucha.
    Kto z Was się Mnie dotknął? (Mk 5,30)
    Wiara Twoja Cię uzdrowiła. (Mk 10,52)
    Pozwól szczeniętom
    zebrać okruchy spod
    stołu ich panów.
    Ja takiej wiary wśród Was
    nie widziałem. (Mt 8,10)
    Taka wiara
    góry przenosi.
    Taką wiarą
    wzruszy się Bóg.

    Polacy posłuchali nakazu.
    Na Mszach Świętych było mniej
    niż 50 osób.
    A mnie przychodzi do głowy
    Abrahamowe targowanie się z Bogiem:
    A jeśli będzie 10-ciu sprawiedliwych
    ocalisz to miasto?
    Tak!
    Nie było dziesięciu.

    I to pomoże?
    Pomoże, bo ludzie staną się lepsi,
    a może przestaną
    plwać na siebie
    i żreć jedni drugich, (por. A Mickiewicz)
    a może przypomną sobie,
    że jednego mamy Ojca w niebie,
    a matką jest nam ziemia miła,
    co nas zbożem swoich pól
    jak mlekiem wykarmiła. (M. Konopnicka)
    a może przypomną sobie,
    że tu królową jest sama
    Matka Boża
    i wyproszą, aby i teraz był
    Cud nad Wisłą.
    a Ona niech okazała, że jest Matką.

    ***

    Z potrzeby serca
    dzielę się z Wami
    wiarą, modlitwą i nadzieją.
    Bracia Czcigodni!
    Jest Wielki Post.
    Spójrzcie na krzyż z wiarą,
    a będziemy ocaleni.
    Umrze wirus,
    a zmartwychwstanie Chrystus,
    Zwycięzca zła i śmierci.
    I będzie Wielkanoc,
    a w czerwcu stanie
    w aureoli świętości
    Wielki Prymas Tysiąclecia
    i powie bezbożnym:
    Non possumus!
    a nam, którzy ocaleli powie:
    Kocham Was więcej
    niż własne serce!
    bo Nic nad Boga (W. Poll)
    i Któż jak Bóg?
    Zatęsknią ludzie za Komunią Świętą.
    To są znaki czasu,
    trzeba nam je rozpoznać.
    A Duch Boży
    odnowi oblicze ziemi.
    Patrzcie jak się zmienia! (por. C.K. Norwid)
    i będzie nowa ziemia
    i nowe niebo,
    bo dawne rzeczy
    przeminęły.
    Ucałuje się
    sprawiedliwość i pokój
    i wierność z ziemi wyrośnie. (por. Ps 85)
    Niech no tylko
    zakwitną ogrody.
    Amen.

    Ostańcie z Bogiem – Ludzie Kochani!
    Łowicz, 12.03.2020r.

      • Za zawsze lubiłam styl mówienia Biskupa, jeden jedyny w swoim rodzaju, barwny, niepowtarzalny…a jednocześnie zawierający bogate treści.

        • A ja przyznaję, że nie za bardzo… Bardziej odpowiada mi styl nieco mniej poetycki na ambonie… Co nie znaczy, że nie dostrzegam wartości kazań Biskupa.
          xJ

          • Jeszcze raz przeczytałem – powoli i ze skupieniem – to słowo Biskupa i jestem mu coraz bardziej wdzięczny za odwagę. Bo doskonale wyraził to, co obaj z Markiem wyrażamy, a co w Waszych wypowiedziach, moi Drodzy, także znajduje potwierdzenie. Może ta forma poetycka – jak wspomniałem – nie za bardzo do mnie przemawia, ale treść jest naprawdę rewelacyjna. To słowo dobrego, mądrego i świętego Pasterza! Takich słów oczekujemy!
            xJ

          • Hm, kobieta ma inny rodzaj wrażliwości :-), niż mężczyzna :-). Dobrze że treść Księdzu się podobała, bo to chyba najważniejsze. Ja podziwiam, że z wiekiem ( 82lata ) Ksiądz Biskup nie odszedł od swojego ” poetyckiego” mówienia.

          • I od swoich jednoznacznych poglądów!
            Raz jeszcze dziękuję za zamieszczenie tego tekstu!
            xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.