Ustanowił Go Panem Domu swego…

U

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:

Józef Bronisz, dobry i mądry Człowiek z Parafii w Radoryżu Kościelnym, piszący nieraz na naszym blogu;

Ojciec Józef Czernecki, Oblat, niegdyś posługujący w Kodniu, a obecnie Ekonom całej polskiej Prowincji Oblatów;

Klaudia Kołodziejczuk, angażująca się w swoim czasie w działalność młodzieżowych Wspólnot.

Urodziny natomiast przeżywa Szymon Olender, bliski mi Człowiek, za moich czasów – Lektor w Celestynowie, a obecnie Narzeczony swojej Narzeczonej.

Dostojnym Świętującym życzę naśladowania Świętego Józefa we wszystkim, co tylko możliwe! Zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, chciałbym Wam poddać pod refleksję dwa teksty, które w ostatnim czasie dały mi do myślenia:

https://ekai.pl/polscy-biskupi-prawoslawni-wszystkie-nabozenstwa-zgodnie-z-planem/

oraz:

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/491819-epidemia-pustki-koronawirus-to-nie-tylko-zagrozenie

Moi Drodzy, ponieważ jutro jest piątek i będziemy przeżywali Drogę Krzyżową – zapewne w większości w warunkach domowych – dlatego po rozważaniu zamieszczam propozycję rozważań, wydobytą z moich zasobów. Może komuś się przyda.

A nie będę pisał jutro na blogu – jak wspomniałem – ponieważ jutro mamy słówko z Syberii!

Dzisiaj zaś, w Kaplicy naszego Ośrodka Duszpasterstwa Akademickiego, całodniowe wystawienie Najświętszego Sakramentu i adoracja w ciszy. Rozpocznie się Mszą Świętą o godzinie 9:00 i zakończy Mszą Świętą o godzinie 19:00.

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Uroczystość Świętego Józefa, Oblubieńca Maryi,

19 marca 2020.,

do czytań z t. VI Lekcjonarza: 2 Sm 7,4–5a.12–14a.16;

Rz 4,13.16–18.22; Mt 1,16.18–21.24a albo: Łk 2,41–51a

CZYTANIE Z DRUGIEJ KSIĘGI SAMUELA:

Pan skierował do Natana następujące słowa: „Idź i powiedz mojemu słudze Dawidowi: To mówi Pan: «Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem.

Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki»”.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:

Bracia: Nie od wypełnienia Prawa została uzależniona obietnica dana Abrahamowi i jego potomstwu, że będzie dziedzicem świata, ale od usprawiedliwienia z wiary.

I stąd to dziedzictwo zależy od wiary, by było z łaski i aby w ten sposób obietnica pozostała niewzruszona dla całego potomstwa, nie tylko dla potomstwa opierającego się na Prawie, ale i dla tego, które ma wiarę Abrahama. On to jest ojcem nas wszystkich, jak jest napisane: „Uczyniłem cię ojcem wielu narodów” przed obliczem Boga. Jemu on uwierzył jako Temu, który ożywia umarłych, i to, co nie istnieje, powołuje do istnienia.

On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: „Takie będzie twoje potomstwo”.

Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego.

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.

Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.

ALBO:

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy Jezus miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go.

Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.

Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”.

Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany.

Chcąc dowiedzieć się czegokolwiek o życiu naszego dzisiejszego Patrona, Świętego Józefa, musimy polegać na tym, co przekazują Ewangelie. A one poświęcają Mu łącznie dwadzieścia sześć wierszy, Jego zaś imię wymieniają czternaście razy. I jakkolwiek osobą Józefa zajmują się bardzo żywo także Autorzy pism apokryficznych, to jednak w ich przekazach zbyt wiele jest legend i historii na tyle mało wiarygodnych, by można je było traktować poważnie. Niewiele mówią one także o latach dzieciństwa i wczesnej młodości naszego Patrona.

Wiemy, że Józef pochodził z rodu króla Dawida. Wykazuje to Święty Mateusz w swojej genealogii. Mimo jednak wysokiego pochodzenia, Józef nie posiadał żadnego majątku. Na życie zarabiał stolarstwem i pracą jako cieśla. Zdaniem Świętego Justyna, żyjącego przecież bardzo blisko czasów apostolskich, Święty Józef wykonywał sochy drewniane i jarzma na woły. Przygotowywał więc narzędzia gospodarcze i rolnicze. Autorzy niektórych apokryfów nazywają Go stolarzem.

Zaręczony z Maryją, stanął wobec tajemnicy cudownego poczęcia. Nie będąc według ciała ojcem Chrystusa, był nim jednak według prawa żydowskiego, jako prawomocny małżonek Maryi. Chociaż więc Maryja porodziła Pana Jezusa dziewiczo, to jednak wobec prawa i otoczenia Święty Józef był uważany za ojca Pana Jezusa. Tak Go też nazywają Ewangelie.

W takiej sytuacji trzeba było wykazać, że Józef pochodził w prostej linii od króla Dawida. Z tego rodu – jak z kolei wykazuje w swojej genealogii Święty Łukasz – pochodziła też Matka Boża. Można zatem uznać, że i sam Jezus pochodził z rodu Dawida, co też zapowiadali Prorocy – jak chociażby Prorok Natan, o czym mówi nam dzisiejsze pierwsze czytanie, z Drugiej Księgi Samuela.

Zatem Józef, dowiadując się o tym, że jego Małżonka jest w stanie błogosławionym, postanawia dyskretnie usunąć się z Jej życia, by nie narazić Jej na zhańbienie i obmowy. Wprowadzony jednak przez Anioła w całą tajemnicę, bierze Maryję do siebie, do domu w Nazarecie. Podporządkowując się dekretowi o spisie ludności, udaje się z Nią do Betlejem. Tam też narodził się Jezus. Po nadaniu Dziecku imienia i przedstawieniu Go w świątyni, w obliczu prześladowania, ucieka z Matką i Dzieckiem do Egiptu. Po śmierci Heroda wraca do Nazaretu.

Po raz ostatni Józef pojawia się na kartach Pisma Świętego podczas pielgrzymki z dwunastoletnim Jezusem do Jerozolimy. Słyszymy o tym właśnie dzisiaj. Kiedy Jezus rozpoczyna swą publiczną działalność, o Jego przybranym Ojcu nie znajdujemy już na kartach Ewangelii żadnej wzmianki. Wynika z tego, że prawdopodobnie już nie żył. Miał zapewne najpiękniejszą śmierć i pogrzeb, jaki sobie można na ziemi wyobrazić, gdyż byli przy nim w ostatnich chwilach Jego życia zarówno Jezus, jak i Maryja. Może dlatego tradycja nazwała go Patronem dobrej śmierci.

Ikonografia zwykła przedstawiać Świętego Józefa jako starca. W rzeczywistości, był On człowiekiem w pełni męskiej urody i sił. Sztuka chrześcijańska zostawiła wiele tysięcy wizerunków Świętego Józefa w rzeźbie i w malarstwie. Ojcowie i pisarze Kościoła podkreślają, że do tak bliskiego życia z Jezusem i Maryją Opatrzność wybrała człowieka o niezwykłej cnocie. Dlatego Kościół słusznie stawia Świętego Józefa na czele wszystkich świętych i daje mu tak wyróżnione miejsce w hagiografii, nazywając go Oblubieńcem Maryi, Żywicielem i Wychowawcą Jezusa.

Święty Józef jest Patronem Kościoła powszechnego, Patronem licznych zakonów, krajów, między innymi Austrii, Czech, Filipin, Hiszpanii, Kanady, Portugalii, Peru; także – wielu diecezji i miast. Ponadto, jest Patronem małżonków i rodzin chrześcijańskich, ojców, sierot, a także cieśli, drwali, rękodzielników, robotników, rzemieślników, wszystkich pracujących i uciekinierów. Wzywany jest wreszcie – o czym już wspomnieliśmy sobie – jako Patron dobrej śmierci.

Słuchając uważnie dzisiejszych czytań mszalnych i rozważając życiorys tego niezwykłego Człowieka, możemy powiedzieć, że jeżeli ciągle mówimy, iż o miłości do Boga i o wierze w Niego winno się świadczyć postawą, a nie słowami, to nie ma chyba w tym względzie lepszego przykładu, jak właśnie postawa dzisiejszego Patrona. Pismo Święte bowiem nie zanotowało i nie przekazało nam ani jednego Jego słowa.

Natomiast zanotowało i przekazało nam wspaniałe przykłady posłuszeństwa woli Bożej, precyzyjnego wypełniania Bożych poleceń i traktowania ich w sposób dosłowny; zmierzenia się z sytuacją po ludzku nie do ogarnięcia, jaką było dziewicze poczęcie Jezusa przez Maryję; a wreszcie także – codziennej troski o Świętą Rodzinę i podejmowania bardzo konkretnych działań dla jej ochrony.

W tym wszystkim Święty Józef pozostał wierny i posłuszny Bogu, dlatego Kościół wpatruje się w Niego i chce iść Jego śladami.

I właśnie dlatego dzisiaj prosimy: Święty Józefie – Oblubieńcze Bogarodzicy, Przeczysty stróżu Dziewicy, Żywicielu Syna Bożego, troskliwy Obrońco Chrystusa, Głowo Najświętszej Rodziny – wyproś nam odwagę w tym trudnym czasie, abyśmy nie stracili wiary w Boga, a jeszcze ją bardziej pogłębili i wzmocnili.

Józefie najsprawiedliwszy, najczystszy, najroztropniejszy, najmężniejszy, najposłuszniejszy, najwierniejszy – wyproś nam takie zdecydowanie i przekonanie, jakie Ty miałeś w podejmowaniu tego wszystkiego, co w danym momencie trzeba było podjąć, aby ratować i osłaniać Świętą Rodzinę.

Opiekunie Kościoła Świętego, wyproś całemu światu prawdziwą przemianę po tych rekolekcjach, które dziś przeżywa.

A na dzień dzisiejszy wyproś u swego przybranego Syna łaskę wiary i odwagi, które wyzwolą Kościół – jego wiernych, a szczególnie pasterzy – od pandemii strachu, paniki i histerii!

A OTO PROPONOWANY TEKST DROGI KRZYŻOWEJ:

Nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce. Rozpoczynając w duchu tych słów kroczenie szlakiem zbawienia, który wyznaczył Jezus, idący na Golgotę, pragniemy bardzo głęboko i poważnie zastanawiać się, na ile potrafimy patrzeć sercem i w serce, a na ile nasz wzrok ciągle jeszcze zatrzymuje się na tym, co zewnętrzne.

Idąc za Jezusem na Golgotę, nie można patrzeć tylko zewnętrznie, bo wtedy z pewnością niczego nie zrozumie się z tego, co się dokonuje. Na Jezusa bowiem i na Jego miłość nie da się patrzeć jedynie zewnętrznie. Miłość Jezusa dotyka głębi serca człowieka.

Otwórzmy zatem nasze serca i pozwólmy się Jezusowi dotknąć, a nawet ogarnąć Jego miłością. A krocząc szlakiem Krzyżowej Drogi, módlmy się dzisiaj o dobrą Spowiedź dla nas wszystkich – o jej należyte przygotowanie, przeprowadzenie, o prawdziwy żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy na przyszłość.

Stacja 1

Jezus na śmierć skazany

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Nie ma wątpliwości, że ci, którzy skazali Jezusa na śmierć, patrzyli wyłącznie zewnętrznie. A nawet nie patrzyli zewnętrznie, bo gdyby patrzyli na to, co widoczne było gołym okiem, pewnie dostrzegliby cuda, uzdrowienia, rozmnożenie chleba, przemianę wody w wino. Ale oni nie patrzyli w ogóle na Jezusa jako Boga, nie patrzyli na Niego nawet jako na człowieka. Oni byli już tak zaślepieni nienawiścią, że prawie nic nie widzieli, poza żądzą zemsty i odegrania się za to, że Ten odważył się wytykać im błędy i wzywać do nawrócenia.

Panie Jezu, ucz mnie patrzeć głęboko i mądrze, nie pozwól mi oceniać i osądzać człowieka tylko na podstawie tego, co widać na zewnątrz, bo bardzo często nie wiem, co dzieje się tam naprawdę w jego sercu. Ale – nade wszystko – nie pozwól mi, Panie mój i Mistrzu, aby mój wzrok był zaślepiony nienawiścią i żądzą zemsty.

 

 

 

Stacja 2

Jezus bierze krzyż na ramiona

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

W zewnętrznym wymiarze czynność ta niczym nie różniła się od tysięcy tego typu czynności, jakie dokonywały się w rzymskim sądownictwie. Oto bowiem skazany na ukrzyżowanie brał na swoje ramiona krzyż – dzisiaj mówi się, że jedynie belkę poprzeczną, która i tak była wystarczająco ciężka – i szedł na miejsce śmierci.

Tak było zawsze i chyba nikogo już taki widok specjalnie nie dziwił: ot, po prostu, kogoś skazali, ktoś będzie znowu ukrzyżowany, pewnie jakiś przestępca, morderca albo złodziej. Kiedy jednak ten krzyż wziął na siebie niewinny człowiek, Bóg – Człowiek, wszystko nabrało zupełnie innego wymiaru. I ten krzyż jakby inny, i ten pochód na miejsce śmierci jakby jakiś inny… Wystarczy tylko trochę głębokiego spojrzenia, aby dostrzec niezwykłość tego faktu.

Panie Jezu, daj abym zawsze widział niezwykłość tego wszystkiego, co Ty podejmujesz dla mojego zbawienia. Aby czymś niezwykłym była dla mnie każda Msza Święta, każda Komunia Święta, każda Spowiedź. Aby to nie były takie sobie zwyczajne znaki, ale – znaki niezwykłe, nadzwyczajne, niepowtarzalne. Aby one owocowały moim zbawieniem.

Stacja 3

Pierwszy upadek Jezusa pod ciężarem krzyża

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Umiejętność głębokiego spojrzenia na drugiego człowieka chyba najbardziej sprawdza się w momencie upadku. Jezus upadł. Był bardzo osłabiony, wymęczony biczowaniem i tym wszystkim, co wyprawiali z Nim swawolni żołdacy. I – naprawdę – trudno było dostrzec w Nim wtedy Boga i Pana, przed którym kłaniali się Aniołowie i moce niebieskie. A jednak – dziś już wiemy, że na tym upadku się nie skończyło. Jezus wstał, poszedł dalej i do końca wypełnił swoje dzieło.

Panie Jezu, rozważając Twój ludzki upadek proszę, abym nigdy nie przekreślał człowieka, który upada. Abym potępiając czyny – nie potępiał samego człowieka. Abym zawsze wiedział, że nawet z najcięższych upadków jest on w stanie się podnieść.

Daj mi, Panie, jak najwięcej takiego głębokiego spojrzenia…

Stacja 4

Jezus spotyka Matkę

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Tylko sama Matka i tylko sam Jezus mogli wiedzieć, jak bardzo dramatyczne było to spotkanie. Jedno spojrzenie wtedy zapewne mówiło więcej, niż tysiące słów przy innej okazji.

Jest coś takiego w relacji matki do dziecka, jest coś takiego w spojrzeniu ojca na swoje dziecko, co w żaden sposób nie da się wyrazić słowami. To „coś” – to miłość. Miłość, która każe nieraz aż niewiarygodnie poświęcać się dla własnego dziecka, każe odczuwać to, co ono odczuwa. A przede wszystkim – każe zawsze towarzyszyć dziecku w jego cierpieniu, nie zważając na własne cierpienia.

Panie Jezu, przy tej stacji modlę się za moich Rodziców, żyjących lub nie, dziękując za nich i za ich miłość, dla której próżno by szukać ludzkiego wytłumaczenia.

Stacja 5

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Chyba nikt bardziej zewnętrznie nie patrzył na Drogę Krzyżową Jezusa, niż Szymon Cyrenejczyk. Oczywiście, bardzo zewnętrznie patrzyli na to otaczający Jezusa ludzie, zebrani tam gapie, ale ich ta sprawa wprost nie dotyczyła – można powiedzieć, że w jakimś stopniu była im obojętna. Ale Szymon nie mógł przejść obok tego obojętnie, bo chociaż zmęczony wracał z pola, oto niespodziewanie musiał wziąć krzyż i nieść go za Jezusem. Za co? W imię czego? Czym sobie na to zasłużył? I co o nim teraz pomyślą sobie ludzie?

Tradycja jednak podaje, że z czasem zrozumiał to, co się dzieje i nawet cieszył się z tego, że pomagał Jezusowi w dziele zbawienia. Wystarczyła tylko zmiana spojrzenia.

Panie Jezu, proszę Cię o to, abym podejmując uczynki miłości – zwłaszcza te, które kosztują – nie tylko widział związane z nimi trudności, ale nade wszystko dostrzegał ich wewnętrzną wartość. Abym wiedział, że to, co kosztuje, naprawdę jest bardzo wartościowe i dlatego nie mogę przed tym uciekać!

Stacja 6

Weronika ociera twarz Jezusa

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Dzisiaj cały Kościół, kiedy tylko podejmuje rozważania Drogi Krzyżowej, błogosławi tę dzielną, chociaż dość tajemniczą niewiastę nie za coś innego, jak właśnie za to, że umiała patrzeć głęboko w serce, wprost można powiedzieć: umiała patrzeć po Bożemu.

Kiedy bowiem wszyscy dookoła widzieli w Jezusie jednego ze skazanych, ona zobaczyła człowieka niewinnie cierpiącego. Kiedy wszyscy widzieli w Jezusie jednego ze złoczyńców, ona dostrzegła Boga. Dlatego otarła twarz Jezusowi. A Jezus odwdzięczył się jej – jak podaje Tradycja – odbiciem swojej twarzy na chuście. A jeżeli dokonał takiego znaku, to jesteśmy także przekonani, że tym bardziej pozostawił to swoje umęczone oblicze w jej sercu, a to znak bardziej trwały, niż ten zostawiony na kawałku materiału.

Panie Jezu, daj mi wzrok Weroniki, abym w każdym człowieku błądzącym, w każdym grzeszniku – widział twoje umęczone oblicze. Umęczone przez tego człowieka, umęczone w nim samym – ale jednak Twoje oblicze… I abym za tego biednego, grzesznego człowieka nie przestawał się modlić…

Stacja 7

Drugi upadek Jezusa

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Piotr kiedyś pytał Jezusa, ile razy ma przebaczać. Czy aż siedem? Siedemdziesiąt siedemusłyszał w odpowiedzi. Czyli – zawsze! Ale jak przebaczyć komuś, kto ciągle obiecuje poprawę i ciągle upada? Ile razy żona ma przebaczyć mężowi – pijakowi, ile razy ojciec ma przebaczać przewrotnemu synowi? Ile razy sąsiad ma przebaczać sąsiadowi, który – jak może – uprzykrza mu życie? Ile razy? Nawet najbardziej cierpliwi muszą wreszcie się chyba poddać!

Nie – nie muszą! Jezus powstał także z drugiego upadku, chociaż nie ma wątpliwości, że było mu ciężej, niż za pierwszym razem. Patrząc tylko po ludzku – nie bardzo widzimy sens ciągłego przebaczania. Nie tak jednak widzi człowiek, jak widzi Bóg. Bóg zna ludzkie serce, dlatego może także rozumie powody ludzkich upadków. Kto patrzy po Bożemu – ten przebacza.

Panie, ucz mnie patrzeć Twoimi oczami na tych, którzy upadają. I ucz mnie przebaczać… Ciągle przebaczać…

Stacja 8

Jezus napomina płaczące niewiasty

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Po ludzku rzecz biorąc, niewiasty jerozolimskie dokonały bardzo pięknego gestu. Widząc umęczonego Jezusa, chciały przyjść Mu z pomocą, chciały przynajmniej okazać Mu współczucie. Zewnętrznie patrząc – gest piękny.

Ale Jezus, nawet w tak dramatycznym dla siebie momencie, jak moment zbliżającej się śmierci, nie przestaje patrzeć po Bożemu, nie przestaje patrzeć przenikliwie. Dlatego, dostrzegając dobre intencje kobiet jerozolimskich, jednocześnie zwraca im uwagę, że Jego cierpienia to nie skądinąd, jak również z powodu ich grzechów. Dlatego te mocne słowa: Nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i nad waszymi dziećmi.

Kto bardziej zasługuje na uznanie: ten, kto na oczach wszystkich składa ręce, publicznie rozgłasza o swojej wierze, nawet z tego powodu patrzy na innych nieco z góry – czy ten, który mniej o sobie mówi, mniej się swoją wiarą chwali, a bardziej nią żyje?

Patrząc po ludzku, pochwalimy tego pierwszego, bo dużo on o sobie mówi, więc łatwo na niego zwrócić uwagę. Ale my mamy patrzeć po Bożemu i dostrzegać nie tylko to, co kto o sobie mówi, ale to, jak o sobie świadczy swoim życiem. I sami także mamy mniej mówić, a więcej świadczyć!

Stacja 9

Trzeci upadek Jezusa

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Przy tej stacji modlitwą ogarniamy tych, którzy stracili nadzieję. Jezus powstał z trzeciego upadku, ale wielu nie powstaje. Dla wielu ludzi powtarzające się upadki, ciągłe niepowodzenia, jakieś niesnaski z członkami nawet najbliższej rodziny powodują, że im się już nie chce żyć, że im na niczym nie zależy. Patrzą oni tylko po ludzku i może w tej chwili nie zdobędą się na nic innego.

I tutaj właśnie duże pole do działania mają ich bliscy – ci, którzy uważają się za wierzących i którzy pragną patrzeć Bożymi oczyma na swoje i innych życie. Właśnie wtedy trzeba owym przygniębionym ludziom pomóc spojrzeć inaczej, pomóc spojrzeć głębiej, pomóc spojrzeć z nadzieją.

Właśnie wtedy trzeba takich ludzi odwiedzić lub zaprosić do siebie, porozmawiać z nimi, pocieszyć i pokazać im, że nie wszystko stracone. A na pewno trzeba się za takich ludzi pomodlić. Tylko tak może w tej sytuacji postąpić człowiek patrzący głęboko, patrzący po Bożemu…

Stacja 10

Jezus odarty z szat

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Ile Bożego spojrzenia musieli mieć w sobie nieliczni życzliwi Jezusowi, aby w momencie, kiedy na Golgocie został On odarty z szat – aby wtedy nie odwracać ze wstydem swego wzroku, aby nie zacząć się Nim brzydzić, a zwłaszcza – aby nie stracić wiary, że to naprawdę Bóg i Zbawiciel świata. Człowiek obnażony zdaje się być odarty ze wszystkiego, zwłaszcza ze swojej godności. A jednak nawet wtedy nie przestaje być człowiekiem i także wtedy posiada swoją godność.!

Daj mi, Panie, takie mocne i przenikliwe Twoje spojrzenie, abym w ludziach, którzy się publicznie obnażają, albo w jakikolwiek inny sposób ośmieszają się i zapominają o swojej wielkiej godności, kompromitując ją poprzez grzech – abym w takich ludziach dostrzegł Twoich przyjaciół, za których Ty na Golgocie znosiłeś poniżenie i ból. I abym nie zaczął nimi gardzić…

Stacja 11

Jezus do krzyża przybity

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

 

Czy można pokochać krzyż? Czy można się do krzyża przyzwyczaić? Ty, Jezu, zjednoczyłeś się z krzyżem do tego stopnia, że dałeś się do niego przybić. Nie wiem, czy można zaryzykować stwierdzenie, że stałeś się jedno z krzyżem, cały stałeś się krzyżem… Twoje obolałe ciało, rozkrzyżowane na drzewie, już przez ten gest stało się znakiem zwycięstwa.

Daj mi, Panie, tak samo poważnie potraktować mój krzyż, krzyż mojej codzienności – może czasami ciężki, ale jednak mój. I daj mi się tak zjednoczyć z tym moim krzyżem, jak Ty zjednoczyłeś się ze swoim. I daj, abym tak poważnie traktował swój krzyż, jak Ty bardzo poważnie potraktowałeś swój, iż dałeś się nawet do niego przybić.

 

 

 

Stacja 12

Jezus oddaje życie na krzyżu

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Śmierć jest symbolem jakiegoś końca, nieraz – jakiejś przegranej. Ktoś miał jeszcze coś zrobić, ktoś miał jeszcze coś załatwić – i nie zdążył. Ktoś snuł jakieś dalekosiężne plany – i nic z tego. Koniec! Śmierć zamyka wszystko.

Na pewno? Wszystko? Dla nas wierzących, odkąd na krzyżu oddał życie Jezus, śmierć nabrała innego znaczenia. Stała się nie końcem, ale początkiem nowego, lepszego życia. I nie jest zamknięciem czegoś, ale tylko przejściem. I nie jest powodem do rozpaczy, ale daje nadzieję na zbawienie.

Na pewno, trudno jest o tym mówić i to sobie uświadomić w chwili śmierci kogoś bliskiego. A jednak, proszę Cię, Panie, po raz kolejny o umiejętność patrzenia po Bożemu na problem śmierci, abym w ten sposób – otarłszy łzy rozstania, pożegnania – mógł z wielką nadzieją modlić się o zbawienie moich bliskich Zmarłych.

Stacja 13

Jezus w ramionach Matki

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Kiedy się już wszystko dokonało, ciało Jezusa złożono w ramiona Matki bolesnej. Widok – zaprawdę – wstrząsający i nie napawający żadnymi dobrymi skojarzeniami. Ale Matka bolesna, pomimo tego, co przeżywała, wierzyła jednak głęboko w to, co Jezus mówił o swoim Zmartwychwstaniu, o swoim zwycięstwie. Dlatego Matka bolesna była jednocześnie Matką nadziei. Nawet ten bardzo smutny moment nadziei Jej nie pozbawił.

Jakoś tak się dziwnie składa, Panie Jezu, że droga do doskonałości, droga do świętości, droga do Ciebie – prowadzi nieraz przez cierpienie. I – co jest także bardzo ważne – dla Ciebie nie ma cierpienia bezsensownego, cierpienia niepotrzebnego.

Pozwól mi, Panie Jezu, patrzeć Twoimi oczyma na cierpienia, które mnie spotykają, abym w ich obliczu nie narzekał, nie przeklinał, ale abym swoje cierpienia łączył z Twoimi oraz z cierpieniem Twojej Matki. Abym takim sensownym przeżywaniem swoich cierpień przyczyniał się do zbawiania świata.

Stacja 14

Ciało Jezusa złożone do grobu

– Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie –

– Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył!

Kto stojący nad grobem bliskiej osoby myśli o życiu? Kto, poza Maryją, myślał o Zmartwychwstaniu, kiedy do grobu składano ciało Jezusa? Kto, widząc tyle zła, które się dzisiaj dokonuje na świecie, jest w stanie patrzeć z nadzieją w przyszłość?

Właśnie chrześcijanin jest od tego, aby – wbrew wszystkim i wszystkiemu – tak właśnie patrzył. Chcę zatem wyostrzać swój wzrok, abym dostrzegał nie tylko to, co złego dzieje się wokół, ale bym także dostrzegał działającego w tym świecie Boga.

A skoro nawet grób z przywalonym na nim kamieniem nie okazał się rozwiązaniem ostatecznym, to także żadna sytuacja, choćby trudna, choćby bardzo trudna, nie daje chrześcijaninowi powodu do rozpaczy.

Panie Jezu, niech moje spojrzenie, którego od Ciebie chcę się uczyć – spojrzenie na Ciebie, na drugiego człowieka i na siebie samego – będzie spojrzeniem nadziei! Nigdy – spojrzeniem rozpaczy! Nigdy! Abym zawsze dostrzegał, nawet wśród największych trudności, że Ty żyjesz, że Ty działasz, że Ty zwyciężasz!

Zakończenie

Nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce.

Ofiarując Tobie, Panie, z całego serca to nasze przeżywanie Drogi Krzyżowej, pragniemy prosić Cię o umiejętność patrzenia Twoimi oczami na Ciebie, na innych ludzi i na samych siebie. I aby z tego naszego patrzenia w sposób głęboki, aby z tego naszego spojrzenia nie tylko na to, co widoczne dla oczu, ale także na to, co niewidoczne – wynikały konkretne dobro.

Ucz nas, Panie, głęboko patrzeć, bardzo głęboko myśleć i jak najgłębiej przeżywać swoją wiarę.

A teraz, pragnąc otrzymać odpust, przywiązany do tego nabożeństwa, chcemy wzbudzić intencję jego otrzymania, wyzbyć się przywiązania do jakiegokolwiek grzechu i modlić się w intencjach Ojca Świętego i Kościoła.

Ojcze nasz…,

Zdrowaś Maryjo…,

Chwała Ojcu…,

Któryś za nas…,

I Ty, któraś współcierpiała…

7 komentarzy

  • Dziś rano zanosiłam modlitwę za wstawiennictwem świętego Józefa, szczególnie za śp Józefy i Józefów , Babcie i Dziadów moich i męża , za moją Matkę Chrzestną w rocznice Jej śmierci, za Brata Józefa kapucyna. Dziękuję więc że czytając pod rozważaniem Księdza modlitwę mogłam rozszerzyć ją o nowe prośby i dołożyć kolejne.
    Święty Józefie, cichy Bohaterze Ewangelii, Patronie parafii w Surgucie i mojej Diecezji ucz nas wszystkich słuchać głosu Boga i Jego wysłanników, abyśmy dobrze zrozumieli co mówi do nas Bóg przez obecne wydarzenia. Spraw byśmy zechcieli wysłuchać i zrealizować Boży plan na nasze życie. Święty Józefie Patronie Rodzin, módl się za nimi. Patronie Robotników, zaradź współczesnym problemom, ludzi pracy. Amen.

    • Do mnie – w tym obecnym czasie – jakoś tak najbardziej przemawia ten tytuł: Opiekunie Kościoła Świętego…
      xJ

  • Zamieszczone rozważania Drogi Krzyżowej wykorzystam do osobistego rozmyślania dzisiaj Jezusowej Drogi na Golgotę zaraz po odmówieniu o 15 Koronki do Bożego Miłosierdzia. Bardzo za nie dziękuję, w ciemno, bo jeszcze ich nie czytałam.Pomocą wizualną będzie mi metaloplastyka stacji , podarek z Rzymu.

    • Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami. W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
      Ps.
      Rozważania Księdza wprowadziły mnie w temat celowości i zasługi Krzyża Chrystusa oraz nauki z Niego płynącej dla mnie. Przypomniałam sobie że kilka lat temu , jeszcze na „onetowskich” blogach, Osoba prowadząca blog zaprosiła swoich czytelników do opracowania rozważań do jednej ze stacji Drogi Krzyżowej. Ciekawe doświadczenie , różnorodność myśli i różnorakie spojrzenia na przeżywane osobiste spotkanie z Jezusem w konkretnej stacji.
      Dziś jeszcze raz przeżyję, na pewno inaczej transmisję Drogi Krzyżowej przez internet z mojej parafii.
      Baranku Boży umarły i zmartwychwstały, wlej w nasze serca ufność i nadzieję, że i my zmartwychwstaniemy w Tobie, obdarz odwagą i męstwem w drodze do Ciebie Zwycięski Królu, zasiadający na tronie po prawicy Ojca. Amen.

      • Bardzo dobrze, że jest taka transmisja z Parafii. To dobry sposób na budowanie wspólnoty modlitwy – w tym czasie i w tych okolicznościach, jakie przeżywamy…
        xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.