Gdy wywyższycie Syna Człowieczego…

G

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Kamila Malinowska, należąca w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Białej Podlaskiej. Życzę Jubilatce wszelkiego dobra i modlę się dla Niej o Boże błogosławieństwo.

Moi Drodzy, w kontekście naszych refleksji, w ramach tegorocznych wielkopostnych rekolekcji, polecam Waszej uwadze niezwykle mocny artykuł:

https://www.pch24.pl/grzegorz-kucharczyk–podporzadkowanie,74979,i.html

Z bólem muszę stwierdzić, że w całości zgadzam się z tą opinią i podpisuję się pod nią. Wyraża ona – co wyraźnie widać po moich wypowiedziach przez cały czas trwania tych wyjątkowych rekolekcji – moje stanowisko w tym temacie.

A tutaj cały zestaw różnych ciekawych wypowiedzi, które także polecam Waszej uwadze. Może coś z tego wybierzecie do poczytania i przemyślenia:

https://www.pch24.pl/wiara-w-dobie-koronawirusa–zobacz-raport-specjalny-pch24-pl,74544,i.html

Z kolei, w tym artykule, znajdziecie potwierdzenie tego, co wczoraj napisałem o wzrastającej ilości przestępstw, także teraz, kiedy świat zmaga się z pandemią:

https://www.pch24.pl/dramat-w-poludniowych-wloszech–plaga-napasci-i-kradziezy–policja-ochrania-sklepy-i-apteki,74968,i.html

Moi Drodzy, we wczorajszej rozmowie telefonicznej, Karolina Kaliszuk, Studentka zaangażowana w nasze Duszpasterstwo Akademickie, zaproponowała, aby ten czas przebywania w domach lepiej wykorzystać dla przygotowania inscenizacji, jaką zaczęliśmy wstępnie organizować, w związku z Beatyfikacją Prymasa Tysiąclecia.

Ten głos, za który zresztą Karolinie bardzo dziękuję, uświadomił mi – podobnie, jak artykuł Profesora Kucharczyka – że my chyba za mało „męczymy” Prymasa Wyszyńskiego naszymi modlitwami, za mało wzywamy Jego wstawiennictwa, chociażby prosząc o to, aby wyprosił możliwość przeprowadzenia bez przeszkód Jego własnej Beatyfikacji! A jednocześnie – aby wspierał nas przed Tronem Bożym w modlitwie o odmianę sytuacji.

Dlatego zachęcam, abyśmy wzywali wstawiennictwa wielkiego Prymasa. A z Jego nauczania i postawy czerpali natchnienie i wzór do odważnego świadczenia o swojej wierze!

Moi Drodzy, raz jeszcze zachęcam do naszej łączności na tym blogu – zechciejcie czytać, rozważać, wypowiadać się… Zachęcajcie innych, aby włączali się do tej naszej blogowej i rekolekcyjnej wspólnoty! Raz jeszcze ośmielam się polecić „receptę na koronawirusa” z poprzedniej soboty, oraz dwa piątkowe słówka Księdza Marka!

Zachęcam do coraz bardziej intensywnej modlitwy i do podejmowania dzieł pokutnych, w tym szczególnie – do realizacji konkretnego, wielkopostnego postanowienia!

Zapraszam też – po raz kolejny – do wspólnej ze mną modlitwy o to, byśmy Święta Paschalne mogli przeżywać w radości! To jest możliwe – jeżeli tylko Pan będzie tego chciał. Przekonujmy Go więc wspólnie, żeby zechciał…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 5 Tygodnia Wielkiego Postu,

31 marca 2020.,

do czytań: Lb 21,4–9; J 8,21–30

CZYTANIE Z KSIĘGI LICZB:

Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny”.

Zesłał przeto Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi tak, że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza, mówiąc: „Zgrzeszyliśmy szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże”. I wstawił się Mojżesz za ludem.

Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: „Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu”. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do faryzeuszów: „Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie”.

Rzekli więc do Niego Żydzi: „Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie?”

A On rzekł do nich: „Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich”.

Powiedzieli do Niego: „Kimże Ty jesteś?”

Odpowiedział im Jezus: „Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał, jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego”. A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu.

Rzekł więc do nich Jezus: „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba”.

Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.

I oto lud stracił cierpliwość! Coś niepojętego! Lud stracił cierpliwość… do swego Boga! Wyraził to w brutalnych słowach, skierowanych do Mojżesza: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny.

Nie zapominajmy, że tym «pokarmem mizernym» była manna i przepiórki, a więc pokarm, który Bóg dał swojemu ludowi prosto z nieba! I dlatego Bóg musiał zareagować, aby swój lud otrzeźwić i przywrócić myślenie na właściwe tory: zastosował terapię szokową – węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi tak, że wielka liczba Izraelitów zmarła.

Okazało się to skuteczne, bo już w następnym zdaniu Autor biblijny informuje nas, że przybyli […] ludzie do Mojżesza, mówiąc: „Zgrzeszyliśmy szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże”. I – rzeczywiście, jak słyszymy – wstawił się Mojżesz za ludem. A Bóg wskazał sposób uratowania się od tej „pandemii węży”, którą zesłał: znak węża miedzianego, na który ukąszeni mieli jedynie spojrzeć, a unikali śmierci. Zanim jednak ci uniknęli śmierci, wielu ją poniosło, ale było to spowodowane – podkreślmy to mocno – grzechem ludzi, ich buntem przeciwko Bogu!

Patrzymy na całe to wydarzenie, w tym szczególnie: na postawę ludu Izraela – w kontekście słów Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich.

Warto tu zaznaczyć, iż w stwierdzeniu Jezusa: jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, trzeba nam dostrzec nie tyle fakt, że Jezus po prostu «jest» ze swoim ludem, ile imię Boga – JAHWEJestem, który jestem.

Jezus wyraźnie wskazuje na siebie jako na Boga, Bożego Syna. Przyszedł jednak na ten świat, aby zmniejszyć odległość pomiędzy Niebem, a ziemią, aby skrócić ten niewyobrażalny dystans, jaki zachodzi pomiędzy tym, co Boskie, a tym, co ludzkie. Dlatego też mówi: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba.

Niczym znak miedzianego węża, ratujący ludzi przed śmiercią doczesną, znak Syna Bożego, wywyższonego na krzyżu, będzie ratował ludzi przed śmiercią wieczną. Wystarczy spojrzeć nań – ale nie wzrokiem gapia, przyglądającego się jakiemuś dziwnemu zjawisku, albo też wzrokiem poszukiwacza sensacji, który wyłapuje, gdzie i co się ciekawego dzieje, żeby zaspokoić swoją ciekawość i mieć co opowiadać innym. Nie! To ma być spojrzenie z miłością, to ma być wpatrywanie się sercem!

Tak samo zresztą, jak wtedy na pustyni: to nie spojrzenie – samo w sobie – powodowało wyzdrowienie. Ani miedziany wąż nie miał w sobie żadnej mocy. W ten sposób natomiast dokonywało się skierowanie serca człowieka ku Bogu! Izraelici, którzy przyszli do Mojżesza z błaganiem o ratunek, dobrze wiedzieli, przeciwko komu zawinili! Dlatego też nie mieli żadnych wątpliwości, czyja moc stoi za tym zwyczajnym i prostym znakiem miedzianym.

Podobnie i my, patrząc na Krzyż, zwracamy się ku «Temu, który jest», u Niego szukając ratunku. Jakże to ważne, abyśmy szczególnie dzisiaj z jak największą wiarą, z jak największą pokorą serca, spojrzeli na Krzyż! Tak, właśnie teraz, kiedy – wedle liturgicznej tradycji – jest on zasłonięty, aby mógł być uroczyście odsłonięty w Wielki Piątek: właśnie teraz, przenosząc jego obraz do swoich serc, rozważajmy jeszcze bardziej tajemnicę Krzyża.

Znaku, który łączy swoją belką pionową tych «z niskości» – z Tym «z wysoka». A swoją belką poziomą łączy niejako ludzi pomiędzy sobą – jak otwarte ramiona człowieka są zaproszeniem do tego, by podejść do niego bez obaw. Kiedy dzisiaj czujemy się jak ci przerażeni wędrowcy na pustyni, kąsani przez węże – przylgnijmy całym sercem do Krzyża! Przestańmy się oszukiwać, nie dajmy się też oszukiwać medialnym przekazom, że to, co się dzieje na świecie, to jakiś dziwny przypadek, skutek procesów, zachodzących w przyrodzie, które jakoś niewytłumaczalnie wymknęły się człowiekowi spod kontroli…

O wiele wcześniej życie się ludziom wymknęło – spod kontroli sumienia – dlatego żyli jak w jakimś błędnym kołowrotku. I dlatego Bóg dał okazję do opamiętania. Nie spowodował pandemii, nie chciał zła, ale dopuścił te swoiste węże o jadzie palącym, żeby ludzie wreszcie oderwali wzrok od swoich «niskości», a skierowali go ku górze. I z wielką wiarą, z bardzo mocną nadzieją i serdeczną miłością – spojrzeli na Krzyż…

4 komentarze

  • Moje zobowiązania wielkopostne dotyczyły uczestniczenia w Drogach Krzyżowych i Gorzkich Żalach w kościele. Sytuacja sprawiła, że byłam w pierwszych 2 tygodniach w kościele a potem uczestniczyłam przez internet z domu i dalej będę je odprawiać w takiej formie. Od jutra tj 1 kwietnia ( proszę nie brać tego jako pryma-prylisowego żartu ) włączam się do grupy 4-osobowej i będziemy odmawiać Nowennę Pompejańską w intencji pokutno-wynagradzającej za grzechy nasze i całego świata.
    Jezusie Synu Dawida, ulituj się nad nami grzesznymi. Amen.

    • Świetnie! To kolejne, bardzo cenne wsparcie modlitewne dla świata. Szkoda, że tylu ludzi jeszcze się nie modli – jeszcze nie zrozumieli, co się dzieje!
      xJ

  • Gdy spoglądamy na Krzyż to nie tylko widzimy Jezusa wiszącego na Krzyżu tylko nadzieję dla świata że Jezus jest z nami

    • On właśnie po to znalazł się na tym krzyżu, aby nam przynieść nadzieję! A w takich momentach, jak teraz, doskonale sobie uświadamiamy, że On jest JEDYNĄ naszą nadzieją!
      xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.