Życie moje oddaję za owce!

Ż

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Monika Ochnik, Osoba bardzo mi bliska i życzliwa, za moich czasów – należąca do KSM w Parafii pierwszego mojego wikariatu, czyli w Radoryżu Kościelnym, a obecnie uznana i znakomita Pielęgniarka w jednym z warszawskich szpitali. Dziękując Solenizantce na stały nasz kontakt, za każde dobre i mądre słowo z Jej strony oraz codzienne świadectwo wiary, życzę mocy i odwagi, radości i nadziei, do dalszego kroczenia prostą drogą Chrystusa. Liczę także na nasz dalszy dobry kontakt i niejedno jeszcze słowo dobrej rady!

Imieniny przeżywają także:

Monika Osial – także należąca niegdyś do tego samego KSM;

Monika Konarzewska – należąca w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot;

Monika Mazur – także należąca do jednej ze Wspólnot.

Urodziny zaś przeżywają:

Agnieszka Chmielewska – również należąca do tego samego KSM, o którym wspomniałem;

Marcel Kryczka – w tamtych czasach: Lektor z tejże Parafii.

Wszystkim świętującym życzę Bożego błogosławieństwa, oraz mocy i odwagi dzisiejszego Patrona. Wszystkich zapewniam o modlitwie!

Naszą modlitwą ogarniamy także wszystkich Strażaków, którzy mają dzisiaj swoje Święto.

Moi Drodzy, z całego serca zachęcam do wspólnotowego przeżywania nabożeństwa majowego, raz jeszcze dedykując Wszystkim mój sobotni apel.

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 4 tygodnia Wielkanocy, A,

Wspomnienie Św. Floriana, Męczennika,

4 maja 2020.,

do czytań: Dz 11,1–18; J 10,11–18

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Apostołowie i bracia, przebywający w Judei, dowiedzieli się, że również poganie przyjęli Słowo Boże. Kiedy Piotr przybył do Jerozolimy, ci, którzy byli pochodzenia żydowskiego, robili mu wymówki, mówiąc: „Wszedłeś do ludzi nieobrzezanych i jadłeś z nimi?”

Piotr więc zaczął wyjaśniać im po kolei, mówiąc: „Modliłem się w mieście Jafie i w zachwyceniu ujrzałem jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego z nieba, który dotarł aż do mnie. Przyglądając mu się uważnie, zobaczyłem czworonożne zwierzęta domowe i dzikie, płazy i gady.

Usłyszałem też głos, który mówił do mnie: «Zabijaj, Piotrze, i jedz!» Odpowiedziałem: «O nie, Panie, bo nigdy nie wziąłem do ust niczego skażonego lub nieczystego». Ale głos z nieba odezwał się po raz drugi: «Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił». Powtórzyło się to trzy razy i wszystko zostało wzięte znowu do nieba.

Zaraz potem trzech ludzi, wysłanych do mnie z Cezarei, stanęło przed domem, w którym mieszkaliśmy. A Duch powiedział mi, abym bez wahania poszedł z nimi. Razem ze mną poszło też tych sześciu braci. Przybyliśmy do domu owego człowieka. On nam opowiedział, jak zobaczył anioła, który zjawił się w jego domu i rzekł: «Poślij do Jafy i sprowadź Szymona, zwanego Piotrem. On cię pouczy, jak zbawisz siebie i cały swój dom». Kiedy zacząłem mówić, Duch Święty zstąpił na nich, jak na nas na początku. Przypomniałem sobie wtedy słowa, które wypowiedział Pan: «Jan chrzcił wodą, wy zaś ochrzczeni będziecie Duchem Świętym».

Jeżeli więc Bóg udzielił im tego samego daru, co nam, którzyśmy uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa, to jakżeż ja mogłem sprzeciwiać się Bogu?” Gdy to usłyszeli, zamilkli. Wielbili Boga i mówili: „A więc i poganom udzielił Bóg łaski nawrócenia, aby żyli”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz.

Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”.

Słuchając dzisiejszego pierwszego czytania, możemy chyba zauważyć jakąś nadzwyczajną aktywność Ducha Świętego, który już nie pośrednio, przez długotrwałe sytuacje czy okoliczności, które długo i uważnie należałoby analizować, lecz osobiście, wprost i bezpośrednio wkracza w bieg spraw młodego Kościoła, przejmując wręcz inicjatywę.

Takim sposobem bezpośredniego działaniem była wizja, jaką dane było ujrzeć Piotrowi, a o którą on sam tak relacjonował: Modliłem się w mieście Jafie i w zachwyceniu ujrzałem jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego z nieba, który dotarł aż do mnie. Przyglądając mu się uważnie, zobaczyłem czworonożne zwierzęta domowe i dzikie, płazy i gady.

Nasuwa się taka refleksja: czy Pan nie mógł tego objawić Piotrowi w jakiś sposób prostszy – czy musiał się odwoływać aż do takich nadzwyczajnych sposobów? Czy musiał odwoływać się do takiej cudownej wizji? A może – to był właśnie ten najprostszy sposób, aby nie skazywać całej sprawy na wieloletnie dochodzenie? Może właśnie Jezusowi zależało na tym, aby Kościół jak najszybciej doszedł do przekonania, że i poganom udzielił Bóg łaski nawrócenia, aby żyliczyli że ci, którzy nie wyznawali judaizmu, a chcieli przynależeć do wspólnoty Kościoła, mieli do niego otwartą drogę?…

Jak wiemy, ten problem był też przedmiotem debaty pierwszego w historii Kościoła Soboru – w Jerozolimie – gdzie werdykt zapadł taki sam. Tutaj jednak widzimy bardzo intensywne i bezpośrednie działanie Ducha Świętego, który najpierw Piotrowi objawia wizję, potem posyła do niego trzech ludzi i daje wyraźne polecenie, aby bez wahania z nimi poszedł, po czym wszyscy udają się do wskazanego człowieka, który już czeka na Piotra, bo też miał widzenie Anioła, który kazał mu po Piotra posłać, a ostatecznie Duch Święty zstępuje na tego człowieka i całą jego rodzinę.

Można powiedzieć, że Niebo zadbało dosłownie o wszystko! Duch Święty wziął na siebie całą logistykę i ręcznie pokierował wszystkim! Był bardzo aktywny i osobiście, bezpośrednio, otwarcie zaangażowany w sprawę. Z pewnością, wynikało to z wagi samej sprawy, którą należało rozstrzygnąć jasno i jednoznacznie – i jak najszybciej – aby poganie mieli otwarte wejście do Kościoła. Ale niemałe znaczenie miała tu z pewnością wiara Piotra i pozostałych uczestników tych wydarzeń, ich otwarcie na działanie i prowadzenie przez Ducha Świętego. Ten czynnik też musimy dostrzec.

I nie może nas dziwić takie właśnie nastawienie samego Boga, któremu zawsze zależało i zależy na dobru i zbawieniu człowieka. Przecież to z tej troski i miłości wynika postawa Dobrego Pasterza, który daje życie swoje za owce.

Zwróćmy uwagę, że treść dzisiejszej Ewangelii praktycznie wokół tego stwierdzenia się koncentruje. To właśnie ten fakt odróżnia dobrego pasterza od najemnika, czy – jak słyszeliśmy wczoraj – od złodzieja i rozbójnika. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. A Jezus jest dobrym Pasterzem. I my wszyscy – tak duchowni, jak i świeccy – mamy Go w tym naśladować.

Mamy – na różne sposoby oczywiście, w zależności od sytuacji i potrzeb – życie za siebie nawzajem oddawać. Żeby jednak wiedzieć, jak to robić, a nade wszystko: mieć do tego odwagę i siłę – trzeba nam otworzyć się na działanie Ducha Świętego: modlić się do Niego jak najczęściej, wzywać Jego pomocy, odczytywać Jego znaki i Jego natchnienia, słuchać tych natchnień. Na pewno, pomocą w tym wszystkim będzie gorliwe życie sakramentalne, serdeczna modlitwa i osobisty kontakt z Pismem Świętym.

Niech więc Duch Święty – na którego zstąpienie przygotowujemy się wraz z całym Kościołem – już teraz, coraz bardziej każdego dnia, oddziałuje na nasze życie, na nasze wybory, na nasze decyzje, na nasze postanowienia, na nasze działania… Niech przejmie – dosłownie – ręczne sterowanie naszych spraw, niech przychodzi z jak najmocniejszym i najjaśniejszym natchnieniem, za którym my będziemy mogli bez obaw pójść! Niech w ten sposób utoruje nam drogę do innych ludzi, abyśmy byli dla siebie nawzajem dobrymi pasterzami.

A przykładem w kształtowaniu takiej właśnie postawy niech będzie wzór świętości, jaki daje nam dzisiaj Święty Florian, Męczennik.

Był on – według zapisów z VIII wieku – dowódcą wojsk rzymskich. Podczas prześladowania chrześcijan przez Dioklecjana został aresztowany wraz z czterdziestoma żołnierzami i przymuszany do złożenia ofiary bogom. Wobec stanowczej odmowy, wychłostano go i poddano torturom. Przywiedziono go następnie do obozu rzymskiego w Lorch koło Wiednia.

Namiestnik prowincji, Akwilin, starał się go wszelkimi środkami zmusić do odstępstwa od wiary: groźbami i obietnicami. Kiedy jednak te zawiodły, kazał go biczować, potem szarpać jego ciało żelaznymi hakami, a kiedy i to nic nie dało – z kamieniem uwiązanym u szyi zatopiono go w rzece Enns. Miało się to stać 4 maja 304 roku.

Ciało żołnierza z czasem odnaleziono i ze czcią pochowano. Nad jego grobem wystawiono klasztor i kościół benedyktynów, a potem kanoników laterańskich. Do dnia dzisiejszego kościół ten jest ośrodkiem życia religijnego w Górnej Austrii. Święty Florian jest patronem archidiecezji wiedeńskiej.

W roku 1184, na prośbę księcia Kazimierza Sprawiedliwego, syna Bolesława Krzywoustego, Kraków otrzymał znaczną część relikwii Świętego. Ku ich czci wystawiono w dzielnicy miasta, zwanej Kleparz, okazałą świątynię. Kiedy w 1528 roku pożar strawił tę część Krakowa, ocalała jedynie wspomniana świątynia. Odtąd zaczęto Świętego Floriana czcić w całej Polsce jako patrona podczas klęsk pożaru, powodzi i sztormów. Jest on także patronem strażaków.

A oto jak według Jana Długosza wyglądało przekazanie relikwii Floriana do Krakowa. W „Rocznikach Królestwa Polskiego” nasz narodowy Dziejopisarz relacjonuje:

Papież Lucjusz III, chcąc się przychylić do ciągłych próśb księcia i monarchy polskiego, Kazimierza, których już łaskawie wysłuchał jego poprzednik, Aleksander III, postanawia dać wymienionemu księciu i katedrze krakowskiej ciało niezwykłego męczennika, Świętego Floriana. Na większą cześć zarówno Świętego, jak Polaków, posłał kości świętego ciała księciu polskiemu Kazimierzowi i katedrze krakowskiej przez biskupa Modeny, Idziego.

Ten przybywszy ze świętymi szczątkami do Krakowa dwudziestego siódmego października, został przyjęty z wielkimi honorami, wśród oznak powszechnej radości i wesela przez księcia Kazimierza, biskupa krakowskiego Gedeona, wszystkie bez wyjątku stany i klasztory, które wyszły naprzeciw niego siedem mil.

Wszyscy cieszyli się, że Polakom za zmiłowaniem Bożym przybył nowy orędownik i opiekun i że katedra krakowska nabrała nowego blasku przez złożenie w niej ciała sławnego Męczennika. Do niej bowiem wniesiono w tłumnej procesji ludu wymienione ciało i tam je złożono, a przez ten zaszczytny depozyt rozeszła się daleko i szeroko jej chwała.

Na cześć zaś świętego Męczennika, biskup krakowski Gedeon zbudował dla niego poza murami Krakowa z wielkim nakładem kosztów kościół kunsztownej roboty, który dzięki łaskawości Bożej przetrwał dotąd. Biskupa zaś Modeny, Idziego, obdarowanego hojnie przez księcia Kazimierza i biskupa krakowskiego Gedeona, odprawiono do Rzymu. Od tego czasu zaczęli Polacy, zarówno rycerze, jak mieszczanie i wieśniacy, na cześć i pamiątkę Świętego Floriana, nadawać na chrzcie to imię swoim synom.” Tyle Jan Długosz.

A my, wpatrując się w świetlany przykład postawy Świętego Floriana i wsłuchując się w Boże słowo dzisiejszej liturgii, módlmy się o taką odwagę, jakiej wzór daje nam ten mężny Rycerz Jezusa, byśmy nie obawiali się podejmować wszelkich inicjatyw i działań, aby stawać się dla innych coraz bardziej – dobrymi pasterzami.

2 komentarze

  • „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz. ”
    Te słowa Jezusa są wielką nadzieją dla świata podzielonego w wierze. Tylko Ty Jezu jesteś wiarygodny, bo swoją Najdroższą Krwią zapłaciłeś za nas weksel dłużny. Twoja miłość do nas grzeszników przetrwała próbę śmierci i mogłeś powiedzieć „Wykonało się”. Wykonało się dzieło zbawienia świata.
    Uwielbiamy Cię Boże w dziele stworzenia świata i człowieka.
    Uwielbiony bądź Jezu w dziele zbawienia świata i człowieka.
    Uwielbiony bądź Duchu Święty, ożywcza mocy istnienia świata i człowieka.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.