Zboże – i chwast…

Z

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, dzisiejszą niedzielą kończę swoją posługę – pomoc duszpasterską niedzielną i świąteczną – w Parafii w Samogoszczy. Było mi tu naprawdę bardzo dobrze, doświadczałem wielkiej życzliwości Księdza Proboszcza i Parafian, jednak nabrałem przekonania, że moja obecność tutaj nie jest aż tak bardzo potrzebna, zważywszy na dobre ogarnianie całego duszpasterstwa przez Księdza Proboszcza, z pomocą Księdza Emeryta. W innej Parafii z pewnością przydam się bardziej. Dlatego postanowiłem dokonać tej zmiany.

Serdecznie dziękuję Księdzu Proboszczowi Bogusławowi Filipiukowi – mojemu Koledze z roku święceń i Wicedziekanowi naszego Roku – za zaproszenie do współpracy, za przyjmowanie mnie przez cały ostatni rok. Gdybym nie dokonywał tej zmiany – gotów był naszą współpracę kontynuować. Dziękuję też za świadectwo naprawdę niesamowitej troski o Parafię, wyrażanej w tysiącu codziennych pięknych słów, gestów i działań. Dziękuję także – a może przede wszystkim – za świadectwo głębokiej wiary i modlitwy, którą widziałem i którą szczerze podziwiam.

Serdeczne podziękowanie kieruję pod adresem Księdza Seniora, Kanonika Henryka Demiańczuka, oraz Pani Janiny Prokopiuk, Gospodyni, za Jej typowo matczyną dobroć i gościnność.

Dziękuję całej Wspólnocie parafialnej, na czele z Siostrami Służkami, oraz z Gronem Lektorów i Ministrantów, spośród których chciałbym wyróżnić Janka Kondeja, bardzo otwartego i życzliwego Człowieka, z którym dość często prowadzimy – przez komunikatory – dyskusje na tematy wiary i ważne tematy życiowe. Jankowi i kilku jeszcze Lektorom dziękuję za gorliwość w służbie przy ołtarzu, za dzielne wspieranie Księdza Proboszcza w codziennej trosce o kościół i Kościół – Wspólnotę parafialną.

Wszystkich, których Pan pozwolił mi tu spotkać, oraz wszystko, czego On sam dokonał w moim życiu przez ten rok, zabieram w sercu i zamieniam na wdzięczną modlitwę o wszelkie Boże błogosławieństwo dla Parafii. Akurat dzisiaj wypada w niej uroczystość odpustowa Matki Bożej Szkaplerznej. Przed rokiem, właśnie od tego Odpustu, zacząłem moją przygodę z Samogoszczą.

Na głębokie i radosne przeżywanie Dnia Pańskiego – niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

16 Niedziela zwykła, A,

19 lipca 2020.,

do czytań: Mdr 12,13.16–19; Rz 8,26–27; Mt 13,24–43

CZYTANIE Z KSIĘGI MĄDROŚCI:

Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie.

Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz.

Tak postępując nauczyłeś lud swój, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś swoim synom wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:

Bracia: Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.

A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?» A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza»”.

Inną przypowieść im powiedział: „Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach”.

Powiedział im inną przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło”.

To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: „Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata”.

Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: „Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście”. On odpowiedział:

Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie Królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.

Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.

Kto ma uszy, niechaj słucha”.

Rzeczywiście, obraz pola, na którym rośnie zboże, wymieszane z chwastami, dobrze oddaje rzeczywistość świata, w którym dobro funkcjonuje obok zła, a dobrzy ludzie żyją wespół ze złymi. A nawet – spoglądając na całą sprawę bardziej uczciwie i pokornie – należałoby powiedzieć, że w sercu pojedynczego człowieka dobro ze złem się miesza, przeto trudno nawet powiedzieć o kimś, że jest całkowicie dobry, wręcz idealny, podczas gdy inny jest całkowicie zły, zupełnie zepsuty…

W każdym człowieku te dwie rzeczywistości występują obok siebie, chociaż oczywiście w sercu jednych ludzi jest zdecydowanie więcej dobra, a znowu u innych – więcej zła. Ale ten dobry także upada w grzech – z którego stara się podnosić i stale dźwigać, ale jednak upada – a znowu ten, który uchodzi za złego, też niekiedy wykazuje jakieś elementy dobra.

Na końcu czasów nastąpi definitywne oddzielenie jednego od drugiego. Dlatego tak ważnym jest, abyśmy na Sądzie Bożym stanęli jak najbardziej uwolnieni od zła, abyśmy starali się z niego przez całe życie wyzwalać i Boga za nie przepraszać. Czyli zachowywać czystość serca. Ale też – byśmy nie tracili ducha, widząc tyle zła na świecie.

Szczególnie, jeśli dzisiaj wydaje się, że to zło jest coraz potężniejsze, coraz bardziej rozpycha się łokciami, wszelkie wynaturzenia moralne domagają się dzisiaj nie tyle tolerancji, bo z tym u nas naprawdę nie ma problemu, co specjalnych przywilejów i zgody na dominację!

Jeszcze nie tak dawno wspólne mieszkanie narzeczonych przed ślubem uchodziło za coś wstydliwego i nie obnoszono się z tym, nie mówiąc już o tym, że żaden mężczyzna nie odważyłby się publicznie przyznać, że żyje ze swoim partnerem. A dzisiaj chyba wszyscy już z tym jakoś się osłuchaliśmy, zaczyna to być powszechnie traktowane jako coś normalnego – nawet, jeżeli my sami tego wewnętrznie nie akceptujemy – w wielu zaś krajach za jakiekolwiek słowo krytyki takiego stanu rzeczy można ponieść całkiem surowe konsekwencje!

I nie chodzi tu o szacunek dla ludzi, którzy odkrywają w sobie skłonności homoseksualne, albo w ogóle o wyrozumiałość wobec ludzkich słabości – bo szacunek i wyrozumiałość mamy okazywać każdemu i zawsze. Sami jesteśmy grzeszni – jako rzekliśmy: stwierdzamy w swoim własnym sercu wymieszanie dobra i zła – dlatego nie mamy prawa nikogo osądzać ani potępiać. Od osądzania jest Bóg – i On każdego z nas sprawiedliwie osądzi.

Natomiast nie możemy milczeć wobec coraz bardziej bezczelnego i nachalnego narzucania nam czyichś wynaturzeń i traktowania ich jako normy postępowania. Albo znaku nowoczesności, europejskości, czy czego tam jeszcze. Musimy rzeczy nazywać po imieniu i zawsze dawać świadectwo prawdzie! Ale tej Bożej prawdzie, a nie tej ludzkiej, skrojonej według czyjegoś widzimisię.

Oczywiście, musimy się z tym liczyć, że takie jasne i odważne nasze stanowisko spotka się z oporem, a nawet wrogością owych „postępowych” i „nowoczesnych”. Ale z nami jest Pan – a to przecież o Jego prawdę, o Jego zasady chodzi. W Jego imię podejmujemy zmaganie o prawdę. I to On na końcu zwycięży! To Jego królestwo zapanuje na świecie. Nawet, jeżeli teraz jest ono tak małe, jak ziarnko gorczycy, czy jak odrobina zaczynu w cieście.

To Boża potęga ostatecznie się objawi, a nie potęga świata – pozorna i przejściowa. Chociaż dzisiaj, faktycznie, wydaje się, że jest odwrotnie: że to właśnie chwast zagłuszył zboże i że całe pole – to dzisiaj jedna wielka plantacja chwastu. Tak się wydaje, kiedy się patrzy na dzisiejszy świat, coraz bardziej lekceważący sobie Boże zasady i uznający – raz jeszcze to podkreślmy – wszelkie wynaturzenia i przejawy niemoralności za coś oczywistego, nowoczesnego; o czym należy mówić i co należy promować.

Tak się może wydawać, a jednak Autor Księgi Mądrości przekonuje dziś w pierwszym czytaniu: Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie. Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz.

Tak, Boża potęga nie podlega dyskusji i Bóg tak naprawdę niczego nie musi nikomu udowadniać. On jednak nie chce demonstrowania swojej wielkości tylko po to, by ją pokazać, ale używa całej swej potęgi dla dobra człowieka. Kto uwierzy Bogu, kto podda się Jego potędze, ten także wygra: wygra swoje życie!

I w niczym – mocno to podkreślmy: w niczym! – nie jest żadną przeszkodą ludzka słabość. Już w pierwszym czytaniu Autor biblijny – zwracając się do Boga – stwierdza: Nauczyłeś lud swój, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś swoim synom wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie. A z kolei Paweł Apostoł, w drugim czytaniu, przekonuje: Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami.

Moi Drodzy, warto dobrze usłyszeć i zapisać sobie w sercu te słowa: Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości! W niczym Bogu nie przeszkadza nasza słabość – o ile zwrócimy się z nią bezpośrednio do Niego. W niczym Bogu nie przeszkadza fakt, że Jego zasady są dzisiaj coraz mniej uznawane, zupełnie nie „na topie”, zupełnie niemodne, a Jego obecność w świecie wydaje się coraz mniej zauważalna, sprowadzana właściwie do minimum.

Owszem, to przykra sytuacja i szkoda, że tak jest, ale Bogu w niczym to nie przeszkadza do zwycięstwa! Jeżeli będzie miał choć jednego człowieka, który się Jego zasad nie wyprze i patrząc prosto w oczy temu aroganckiemu światu, będzie się przyznawał do Bożych zasad – to zwycięstwo Boga jest pewne! A my wiemy, że są tacy odważni ludzie. Byli zawsze – i są dzisiaj. Wielcy i święci, bohaterscy i mocni duchem!

I cóż w ogóle – wobec takich ludzi – znaczy to, że Boże zasady są niemodne, a Bóg sam jest u ludzi „w odstawce”? Cóż to znaczy dla odważnych świadków wiary? I cóż dla nich znaczą kolejne, coraz bardziej absurdalne przepisy, wydawane przez rozliczne instytucje, którym się wydaje, że mają pełnię władzy nad światem; przepisy, określające, kto jest mężczyzną, a kto kobietą, albo uznające homoseksualizm za coś dobrego i normalnego, chociaż jest on wynaturzeniem. Cóż dla odważnych świadków Jezusa znaczą takie bzdurne rezolucje, przepisy, uchwały?

Czy to, że ludzie – choćby wszyscy wokół – uznawali wspólne mieszkanie dwojga ludzi bez ślubu za coś normalnego i dobrego, sprawi, że stanie się to rzeczywiście normalnym i dobrym? Albo to, że ktoś sobie wymyśli, iż małżeństwem można nazwać związek dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet, rzeczywiście sprawi, że będzie to małżeństwo? Albo jeżeli którejś kobiecie „strzeli do głowy”, że jest mężczyzną, a znowu któremuś mężczyźnie „strzeli do głowy”, że jest kobietą – to tak rzeczywiście się stanie? Czy jeżeli chwast będzie wszystkim dookoła wmawiał, że jest zbożem – to naprawdę stanie się zbożem?

Mówiąc krótko: czy to, że świat wokół nas przypomina dom wariatów, a wszystko, co słyszymy z mediów lub z internetu, to coraz gęstsze opary absurdu i bezsensu – czy to wszystko oznacza, że Bóg naprawdę już nie jest obecny w świecie, a Jego zasady zostały odwołane? I to, że obrona przed tymi absurdami i głupotami nazywana jest dzisiaj „mową nienawiści”, to znaczy, że to jest naprawdę nienawiść?

I kto to mówi? Kto nam to zarzuca? Kto nam, broniącym zasad ewangelicznych, Bożych zasad – a tak naprawdę: broniących normalności i spraw od dziecka uznanych za oczywiste – zarzuca nienawiść? Któż taki? Czy nie ci, którzy z nienawiścią, wręcz wściekłością, atakują wszystko, co Boże i co święte? Oni nam zarzucają nienawiść? Z zaciśniętymi zębami zarzucają nam – mowę nienawiści?

Moi Drodzy, to jest dopiero absurd! To jest dopiero bezsens i głupota, totalne wariactwo i zupełna nienormalność! Chwast uważa się za zboże – i wszystkim każe tak uważać, a kto uważa inaczej, ten stosuje mowę nienawiści. I to nic, że przecież dokładnie widać, gdzie jest zboże, a gdzie jest chwast. To nieważne. Ważne, co mówią dzisiaj wielcy tego świata. Jeżeli oni mówią, że chwast jest zbożem, to tak ma być – i koniec. A kto by się odważył mówić inaczej – a choćby nawet inaczej pomyśleć – to już na niego paragraf się znajdzie i nawet za kratki może trafić.

Moi Drodzy, w takim oto cywilizowanym, nowoczesnym, demokratycznym świecie żyjemy. A jakże! To co w tej sytuacji mamy robić my, którzy od dziecka jesteśmy wychowani według Bożych zasad i te wszystkie współczesne głupoty i absurdy – ta nowa, „nienormalna normalność”, nam nie odpowiada? Co mamy robić?

To proste: to, co zawsze! To, co robimy od dziecka, w co wierzymy od dziecka, co uznajemy za normalne i oczywiste – bo to jest normalne i oczywiste. To, co Bóg ustanowił, czego nas nauczył przez naszych rodziców, a my nauczyliśmy tego nasze dzieci, a one nauczą swoje dzieci – to mamy robić, w to mamy wierzyć, o tym mamy mówić, tak mamy żyć! I nie dać się zwariować! To, że świat zwariował, nie znaczy, że my mamy zwariować z nim!

I niech nas nie przeraża, że tych normalnych – po Bożemu normalnych, czy normalnych naprawdę – jest coraz mniej, bo świat brnie w absurd i głupotę. Niech nas to nie przeraża. Właśnie przykład wielkich Świętych przekonuje nas, że tak naprawdę nie ma znaczenia, co się dzieje dookoła, jeżeli ja sam pozostanę wierny Bogu! Czyli – pozostanę normalny! To ode mnie osobiście zależy, czy tak będzie.

To prawda, że nie będzie to łatwe, ale na pewno jest to możliwe. Bo Bóg sam nam pomoże, On wesprze nas swoją potęgą, a Jego Duch będzie się w nas i za nas modlił! On sam dzisiaj przekonuje nas, że Jego królestwo rozrasta się z maleńkiego ziarenka i niewielkiej cząstki zaczynu.

A Jezus w Ewangelii mówi: Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Słuchajmy więc, moi Drodzy! Słuchajmy – i uwierzmy! I nie dajmy się zwariować, nie dajmy się ogłupić i oszukać – pozostańmy wierni Bogu! Pomimo wszystko, wbrew wszystkiemu i wszystkim! To naprawdę ma sens! To jedyny sposób na mądre i piękne życie. I to jedyna droga do ostatecznego zwycięstwa!

10 komentarzy

    • Skoro był tam Kaczyński, P.T. Delatorze, chrześcijanin pobożny i prokościelny, mamy gwarancję, że był to ślub lege artis – po bożemu dany. Ergo… Nie mów fałszywego słowa przeciwko bliźniemu swemu.

      • Dzięki za link, ale… jakoś nie potrafię się do tego odnieść. Nie wiem, co miałbym napisać… Nie mam zdania…
        xJ

  • Serdecznie Księdzu dziękuję za obecność w ciągu minionego roku w parafii Samogoszcz. Dużo ksiądz dobrego wniósł do naszej wspólnoty parafialnej przede wszystkim poprzez głoszonym kazaniom, które były w sposób zrozumiały do wszystkich mówione. Niech dobry Bóg księże Jacku Ci to wszystko wynagrodzi w zdrowiu, w pracy duszpasterskiej z młodzieżą oraz da siłę i wytrwałość w podejmowanych działaniach oraz inicjatywach. Niech entuzjazm jaki w księdzu jest oraz optymizm nigdy nie opuszcza. Mam nadzieję, że jeszcze nie jeden raz w niedalekiej przyszłości ksiądz odwiedzi Naszą parafię, bo naprawdę był to owocny czas.
    Jeszcze raz dziękuję i życzę Księdzu wszystkiego co najlepsze.

  • „Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. ”
    Te powyższe Twoje słowa, Jezu są ostre jak miecz, nie pozostawiają w nas złudzeń, bo jesteś Bogiem Sprawiedliwym. Dziś częściej lubimy odwoływać się do Twojej miłości i miłosierdzia, która i w dzisiejszej Ewangelii jest na pierwszym miejscu, gdy troszcząc się o wzrost pszenicy, pozwalasz rosnąć chwastom aż do zbiorów. Nie taisz przed nami prawdy, nie przemilczasz skutków naszych grzechów, ostrzegasz i dajesz środki zaradcze. Dziękuję Ci Jezu, za Twoje Słowo, które jest Drogą , Prawdą i Życiem.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.