Panie, chcę pójść za Tobą!

P

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Grzegorz Błachnio, za moich czasów – Lektor w Miastkowie Kościelnym i Wiceprezes tamtejszej Służy liturgicznej. Niedawno wszedł On w dorosłość, dlatego raz jeszcze życzę Mu, aby zawsze pozwalał się Jezusowi prowadzić, aby zawsze otwartym sercem odpowiadał na każde zaproszenie ze strony Pana!

Chciałbym jeszcze wspomnieć o kilku Solenizantach, których nie wymieniłem we wczorajszym wpisie. A są to:

Ksiądz Michał Rodak – Kolega jeszcze z czasów seminaryjnych;

Ksiądz Michał Gosk – z którym spotykam się przy okazji różnych celebracji i inicjatyw;

Michał Brojek – gorliwy i oddany Parafii, dzielnie wspierający Księdza Proboszcza Lektor z Samogoszczy.

Wszystkich świętujących wczoraj i dzisiaj ogarniam modlitwą!

A oto dzisiaj, o godzinie 18:00, w Katedrze Siedleckiej, Biskup Kazimierz Gurda będzie przewodniczył uroczystej Mszy Świętej na rozpoczęcie roku akademickiego na Uniwersytecie Przyrodniczo – Humanistycznym w Siedlcach. Dzisiaj Msza Święta, a jutro inauguracja.

Przygotowania do tych uroczystości idą „pełną parą” już od jakiegoś czasu – jako Duszpasterze akademiccy, wraz z Księdzem Tomkiem Małkińskim, cały czas mamy „gorącą linię” z Panią Doktor Beatą Czeluścińską, Kierownikiem Rektoratu. Znając sumienność i solidność Pani Doktor, jesteśmy pewni, że wszystko już dawno jest „dopięte na ostatni guzik”.

Oby Pan dał nam wszystkim trochę normalności w tym całym szaleństwie, które zdaje się znowu wzmagać… I nie chodzi o wirusa, tylko o kolejne posunięcia Rządzących… Obyśmy mogli normalnie funkcjonować – i na uczelniach, i w parafiach, i w ogóle wszędzie! O to także dzisiaj będziemy się modlić.

Teraz zaś, zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem – razem z Patronem dnia dzisiejszego, który Pismu Świętemu poświęcił całe swoje życie. Niech On nam dzisiaj pomoże odpowiedzieć sobie na pytanie, co konkretnie Pan mówi do nas przez to swoje Słowo?

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa 26 Tygodnia zwykłego, rok II,

Wspomnienie Św. Hieronima, Kapłana i Doktora Kościoła,

30 września 2020.,

do czytań: Job 9,1–12.14–16; Łk 9,57–62

CZYTANIE Z KSIĘGI JOBA:

Job tak odpowiedział swoim przyjaciołom: „Istotnie. Ja wiem, że to prawda. Czy człowiek jest prawy przed Bogiem? Gdyby się ktoś z Nim prawował, nie odpowie raz jeden na tysiąc. Umysł to mądry, a siła potężna. Któż Mu przeciwny nie padnie? W mgnieniu oka On przesunie góry i zniesie je w swoim gniewie, On ziemię poruszy w posadach: i poczną trzeszczeć jej słupy. On słońcu zabroni świecić, na gwiazdy pieczęć nałoży. On sam rozciąga niebiosa, kroczy po morskich głębinach; On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Strefy Południa. On czyni cuda niezbadane, nikt nie zliczy Jego dziwów.

Nie widzę Go, chociaż przechodzi: mija, a dostrzec nie mogę. Kto Mu zabroni, choć zniszczy? Kto zdoła powiedzieć: «Co robisz?» Jakże ja zdołam z Nim mówić? Dobiorę wyrazów właściwych? Choć słuszność mam, nie odpowiadam i tylko błagam o litość. Proszę Go, by się odezwał, a nie mam pewności, że słucha”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”.

Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”.

Do innego rzekł: „Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”.

Odparł mu: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”.

Jeszcze inny rzekł: „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”.

Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”.

Czy obraz Boga, ukazany w obu dzisiejszych czytaniach, jest podobny, czy różni się od siebie?

Pierwsze skojarzenie może nasunąć się takie, że jest bardzo różny, bo kiedy w pierwszym czytaniu, z Księgi Hioba, widzimy – a dokładniej: nie widzimy, tylko wyobrażamy sobie – Boga jako kogoś bardzo niedostępnego, o kim Hiob z przejęciem mówił: Umysł to mądry, a siła potężna, o tyle w Ewangelii można odnieść wrażenie, że pokorny Jezus, który na tym świecie nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć, prosi kolejnych ludzi, żeby poszli za Nim, żeby stali się Jego uczniami, a oni sprawiają wrażenie, jakby Mu robili jakąś łaskę, jakby tym razem to oni byli niedostępni dla swego Boga.

Oto bowiem, kiedy Boży Syn kieruje do nich jasne i konkretne wezwanie: Pójdź za Mną, słyszy w odpowiedzi – a to: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca; a to znowu: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu. Trudno się oprzeć wrażeniu, że człowiek jakby umyka swemu Bogu, nie da się Mu pochwycić, poprowadzić… Wynajduje różne problemy i przeszkody, oby tylko nie pójść za Panem…

Tymczasem, w pierwszym czytaniu, z Księgi Hioba, to Bóg jest tym Wielkim i Potężnym, z którym człowiek w żaden sposób równać się nie może, a jedynie może powtórzyć za Hiobem: Nie widzę Go, chociaż przechodzi: mija, a dostrzec nie mogę. Kto Mu zabroni, choć zniszczy? Kto zdoła powiedzieć: «Co robisz?» Jakże ja zdołam z Nim mówić? Dobiorę wyrazów właściwych? Choć słuszność mam, nie odpowiadam i tylko błagam o litość. Proszę Go, by się odezwał, a nie mam pewności, że słucha…

Dlaczego zatem tak różne obrazy Boga są nam ukazane? I czy rzeczywiście różne? Czy Bóg, ukazany w pierwszym czytaniu, jest dla człowieka nieosiągalny? Nawet, jeżeli – jak słyszymy – przesuwa góry jak pionki na szachownicy i ziemię poruszy w posadach, to rzeczywiście człowiek nie ma żadnych szans na otrzymanie tegoż zmiłowania, o które prosi?

A znowu: czy Bóg, ukazany w drugim czytaniu, Bóg Człowiek, jest tym naiwnym i bezsilnym, który doprasza się u człowieka o odrobinę zainteresowania i posłuchu?

A może właśnie dostrzeżemy pewne wyraźne podobieństwo – w tym chociażby, że w jednym i w drugim przypadku, Bóg oczekuje od człowieka całkowitego daru z siebie i totalnego zaufania?

Zobaczmy, chociaż Bóg, ukazany nam w pierwszym czytaniu, ukrywa swój Majestat za wielkością stworzonego przez siebie świata i jego żywiołów, to jednak nie zaniedbuje troski o konkretnego człowieka – w tym przypadku Hioba – dążąc do przekonania go do siebie i do swoich działań. Z kolei, Jezus także dąży do przekonania do siebie swoich przyszłych uczniów.

W Księdze Hioba odnajdujemy zapisy mocnych dyskusji Hioba z Bogiem, także ludzie, nazwani przyjaciółmi Hioba – chociaż trudno ich postawę określić mianem przyjaźni – wypowiadają swoje zdanie o Bogu i o całym nieszczęściu, w jakim Hiob się znalazł, a Bóg tę dyskusję podejmuje i wyraźnie wskazuje na siebie i na to, że tak naprawdę bardzo zależy Mu na Hiobie, i na każdym innym człowieku. Dlatego chociażby wspomnianym tu przyjaciołom wybacza wygadywanie nieprawdziwych sądów na swój temat.

Zatem, Bóg okazujący swoją wielkość i majestat – a tak precyzyjnie mówiąc: ukrywający go za pięknem i wielkością stworzonego świata – jest tym samym Bogiem, który w Osobie Jezusa Chrystusa w sposób widzialny wychodzi na spotkanie człowieka, poszukuje człowieka, zaprasza go do współpracy, znosząc przy tym jego opory, wahania, a niekiedy wprost odmowę.

Czyż nie powinniśmy zatem, moi Drodzy, starać się ciągle dostrzegać tę Bożą obecność w naszym życiu i Boże starania, by nas obdarzyć dobrem już tu, na ziemi, a ostatecznie – doprowadzić do zbawienia? Nie dajmy się Bogu prosić! Nie każmy Jezusowi czekać, aż nam się lepiej ułoży sytuacja osobista i rodzinna, aż nam się w pracy jakoś poukłada, aż się epidemia skończy, aż załatwimy różne sprawy, aż nam trochę czasu wolnego przybędzie, aż to, aż tamto…

Jezus mówi dziś wyraźnie: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego. A my przecież chcemy się nadawać do Jego królestwa, czyż nie? Dlatego poszukujmy Go – tak, jak On nas poszukuje.

A dobrym sposobem na poszukiwanie – i odkrywanie – obecności Boga w naszym życiu jest z pewnością stały kontakt z Pismem Świętym, o czym przekonuje nas Patron dnia dzisiejszego, Święty Hieronim.

Urodził się on około 345 roku w Strydonie, mieście na pograniczu Dalmacji. Był synem zamożnych ludzi pochodzenia rzymskiego, katolików. Studiował w Rzymie pod kierunkiem mistrzów łaciny i retoryki. Tam przyjął Chrzest między 358 a 364 roku, z rąk Świętego Papieża Liberiusza. Na życzenie rodziców udał się następnie do Trewiru, ówczesnej stolicy cesarstwa, gdzie miał rozpocząć karierę urzędniczą. Z Galii powrócił do Włoch.

W tym czasie jego siostra wstąpiła do klasztoru. Także i sam Hieronim został mnichem i około 373 roku wyjechał na Wschód, by w Jerozolimie pracować naukowo i poddać się rygorystycznemu życiu. Poprzez Azję Mniejszą wyruszył do Ziemi Świętej, ale wyczerpany trudami podróży zatrzymał się w Antiochii. Choroba tak dała mu się we znaki, że otarł się o śmierć. Wyzdrowiał jednak i zaczął intensywną naukę greki i języka hebrajskiego, poświęcając się jednocześnie studiowaniu Pisma Świętego na Pustyni Chalcydyckiej.

W 377 roku, w Antiochii, przyjął Święcenia kapłańskie, jednak za cel swojego życia postawił sobie pracę naukową. Na okres trzech lat zatrzymał się w Konstantynopolu. Miasto urzekło go swoją historią, bogactwem zabytków i książek… Właśnie wtedy Patriarchą Konstantynopola był Święty Grzegorz z Nazjanzu. Hieronim słuchał pilnie jego kazań. W tym czasie przełożył na język łaciński niektóre homilie Orygenesa i „Historię” Euzebiusza z Cezarei.

W 382 roku uczestniczył w synodzie rzymskim, gdzie na polecenie Papieża Damazego zaczął pracować nad poprawianiem starego przekładu Nowego Testamentu i Psalmów. W roku 382 został sekretarzem i doradcą Papieża Damazego. Pełniąc przez dwa lata tę funkcję, mieszkał na Awentynie, gdzie skupił wokoło siebie elitę intelektualną i religijną Rzymu. Po śmierci Papieża, wyjechał do Egiptu, zwiedził Ziemię Świętą. Udał się następnie do Palestyny i w 386 roku zamieszkał w Betlejem. Tam pozostał już do śmierci.

Będąc w Betlejem, organizował działalność charytatywną, prowadził wykłady… Z jego inicjatywy powstały cztery klasztory. Gdy idzie o walory jego postawy i osobowości, to odznaczał się encyklopedyczną wiedzą, umiłowaniem ascezy, ogromną pracowitością, gorącym przywiązaniem do Kościoła, czcią do Matki Bożej, ale też – przy tym wszystkim – wybuchowym temperamentem! Ponad to jednak – odznaczał się umiłowaniem Pisma Świętego!

Pozostawił po sobie wspaniałą spuściznę literacką. W latach 389–395 przetłumaczył na łacinę wiele Ksiąg Septuaginty, czyli greckiego przekładu Biblii. Równolegle, przez dwadzieścia cztery lata, udało mu się przetłumaczyć na łacinę całe Pismo Święte! Przekład ten, zwany Wulgatą, co oznacza: „powszechnie przyjmowane”, został przyjęty przez Sobór Trydencki jako tekst urzędowy Kościoła. Hieronim napisał także komentarze do wielu ksiąg Pisma Świętego oraz przełożył wiele tekstów Ojców Kościoła. Zwalczał wreszcie współczesne mu herezje.

Ostatnie lata spędził w grocie, sąsiadującej z Grotą Narodzenia Pana Jezusa. Zmarł osamotniony, 30 września 419 lub 420 roku. Jego relikwie sprowadzono z czasem do Rzymu. Obecnie znajdują się w głównym ołtarzu Bazyliki Santa Maria Maggiore. Jest jednym z czterech wielkich Doktorów Kościoła Zachodniego, Patronem biblistów, egzegetów, księgarzy i studentów.

Na temat tego, jak on sam pojmował swoją piękną i owocną pracę nad zgłębianiem i tłumaczeniem Pisma Świętego, możemy się dowiedzieć z tego, co napisał w „Prologu do komentarza Księgi Izajasza Proroka”. A czytamy tam takie słowa:

Posłuszny nakazom Chrystusa: Badajcie Pisma! oraz: Szukajcie, a znajdziecie!, wypełniam swą powinność, bym przypadkiem nie usłyszał razem z Żydami: Jesteście w błędzie nie znając Pisma ani mocy Bożej. Jeśli bowiem – jak mówi Apostoł Paweł – Chrystus jest mocą Bożą i mądrością Bożą, to ten, kto nie zna Pisma, nie zna mocy Boga ani Jego miłości: nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa!

Dlatego będę naśladował ojca rodziny, który ze swego skarbca wyjmuje rzeczy stare i nowe. […] Zamierzam objaśniać Izajasza w ten sposób, aby ukazać go nie tylko jako Proroka, ale jako Ewangelistę i Apostoła. […] Niech jednak nikt nie sądzi, że w niewielu słowach zamierzam zamknąć całą treść Księgi, gdyż obejmuje ona całość Bożych tajemnic. […] A cóż powiedzieć o zagadnieniach dotyczących przyrody, etyki, logiki? Wszystko, co się odnosi do Pism świętych, wszystko, co język ludzki może wypowiedzieć, umysł zaś pojąć, wszystko to zawiera się w tej księdze.”

Tyle Święty Hieronim na temat – między innymi – swojej posługi. My zaś, wpatrując się w tę jego posługę, szczególnie zaś – na polu zgłębiania i tłumaczenia Pisma Świętego; a także słuchając Bożego słowa dzisiejszej liturgii, raz jeszcze zastanówmy się, jak odpowiadamy Jezusowi na Jego zaproszenia, jakie do nas kieruje? Czy nie udajemy, że ich nie słyszymy? Czy sięgamy po Pismo Święte, aby usłyszeć, co do nas mówi?…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.