Ofiarowanie – Jego i nasze…

O

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym przeżywamy Święto Ofiarowania Pańskiego, zwane w tradycji także Świętem Matki Bożej Gromnicznej. A od roku 1997 – zgodnie z decyzją Świętego Jana Pawła II – jest to również Dzień Życia Konsekrowanego.

Pozwólcie, że z tej okazji prześlę zapewnienia o modlitewnej łączności – wraz z wyrazami wdzięczności za wszelkie dobro – wielu znanym mi Osobom zakonnym, a więc kilkudziesięciu Ojcom i Braciom z różnych zgromadzeń, spośród których chciałbym wymienić:

Ojca Mariusza Rudzkiego, Salezjanina pochodzącego z mojej rodzinnej Parafii;

Ojców Oblatów z Kodnia, na czele z Superiorem, Ojcem Krzysztofem Borodziejem, a szczególnie: Ojca Jana Klubka, Ojca Franciszka Chrószcza, Ojca Marcina Szwarca, Brata Andrzeja Błażejewskiego, Brata Adama Makarewicza i Brata Mariusza Wojdowskiego;

Ojca Józefa Czerneckiego, Oblata, niegdyś Ekonoma Wspólnoty kodeńskiej, teraz Ekonoma całej polskiej Prowincji Oblatów;

Ojca Sebastiana Wiśniewskiego, Oblata, poprzedniego Superiora Wspólnoty Kodeńskiej, z którym utrzymuję stały kontakt;

Ojca Mateusza Pawłowskiego i Ojca Leszka Walendzika, Oblatów, posługujących wcześniej w Kodniu;

Ojca Mateusza Fleiszerowicza, Franciszkanina, z którym razem studiowałem prawo kanoniczne na KUL, obecnie: Proboszcza Parafii w Nysie;

Ojca Bogusława Nędzę, Kapucyna, który mnie uczył religii w liceum, kiedy był Gwardianem klasztoru w Białej Podlaskiej, a obecnie posługującego na Łotwie;

Ojca Stanisława Miciuka, Kapucyna, pochodzącego z mojej rodzinnej Parafii, pracującego przez wiele lat na misjach w Gwatemali, a obecnie posługującego już w Polsce;

Ojca Marka Zawadzkiego, Kapucyna, pracującego przed laty w moim rodzinnym Mieście;

Ojca Edgara Semeniuka, Gwardiana i Proboszcza w Opatowie, pochodzącego z moich rodzinnych stron, zapraszającego mnie na co i raz do poprowadzenia różnych uroczystości w swojej Parafii;

Ojca Sebastiana Fereta, Franciszkanina, Proboszcza Parafii w Lublinie, na terenie której mam swoje locum w bloku;

Ojca Tomasza Kowalskiego i Ojca Janusza Siwickiego, Franciszkanów konwentualnych – Przewodników po Ziemi Świętej, z którymi jeździłem wraz ze swymi Grupami;

Ojca Ambrożego Skorupę, Salwatorianina, z którym współpracowałem w ramach jednej Katedry na Wydziale Prawa, na KUL;

a także tyluż Siostrom, spośród których chciałbym wymienić:

Siostrę Laurę Wysocką, Benedyktynkę Misjonarkę, za moich czasów: Przełożoną domu w Trąbkach;

Siostrę Paulę Bronisz, Franciszkankę Rycerstwa Niepokalanej, pochodzącą z Parafii Radoryż Kościelny, gdzie był mój pierwszy wikariat, za czasów którego – jako Agnieszka – włączała się aktywnie w działalność młodzieżową;

Siostrę Aldonę Deczewską, Franciszkankę Misjonarkę Maryi, moją Znajomą od wielu lat;

Siostrę Angelikę Babkiewicz, Loretankę z Warszawy, z którą miałem przyjemność spotykać się w tamtejszym sklepie diecezjalnym;

Siostrę Zbigniewę Witkowską, Loretankę, za moich seminaryjnych czasów: Przełożoną Sióstr posługujących w Seminarium;

Siostry od Aniołów, z którymi miałem niebywałą przyjemność współpracować w Tłuszczu, a więc: Siostrę Anetę Srokę, Siostrę Annę Marat, Siostrę Annę Nowakowską i Siostrę Martynę Kułak;

Siostry od Aniołów, współpracujące na Syberii z Księdzem Markiem: Siostrę Teresę Jakubowską i Siostrę Joannę Andruszczyszynę;

Siostra Iwona Jagiełka, Siostra od Aniołów, która posługiwała na Syberii, a teraz pracuje w Polsce;

Siostry Służki, posługujące w Miastkowie, na czele z Przełożoną, Siostrą Janiną Serowik i Siostrą Hanną Ropiak, z którą lepiej – na wszelki wypadek – zawsze żyć w przyjaźni, bo inaczej… !;

Siostrę Danutę Marczykowską i Siostrę Wiesławę Rypinę – Siostry Służki, które posługiwały w Miastkowie, a obecnie są na innych placówkach;

Siostry Służki, posługujące wszędzie indziej, a więc w Samogoszczy, czy – jak Siostra Elżbieta Wardak – w sklepie z dewocjonaliami w Garwolinie; czy też w Siedlcach, w Domu prowincjalnym, jak Siostra Bogumiła Koniecko; czy w sklepie diecezjalnym w Siedlcach, jak Siostra Jadwiga Zubelewicz;

Siostrę Stellę – piszącą niegdyś na naszym blogu;

Siostry posługujące w Płocku, gdzie prowadziłem w swoim czasie rekolekcje dla Biznesmenów.

Siostrę Michaelę Stępniak, Karmelitankę z Kodnia, którą przed laty, jeszcze jako Joannę, uczyłem religii w Technikum w Radoryżu Smolanym;

Siostrę Jadwigę Kozłowską, Zakrystiankę z Kodnia.

Wszystkim tym Osobom Bogu poświęconym życzę nieustającej gorliwości i ciągle wzrastającego entuzjazmu do pełnienia swej misji, oraz jak największej wierności charyzmatom swoich Zgromadzeń! Dzisiaj o godzinie 19:00, w Ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego w Siedlcach, odprawię Mszę Świętą w intencji Ich wszystkich!

W dniu dzisiejszym świętuje także – obchodząc imieniny – Pani Maria Suska, moja dobra Znajoma z Kłoczewa. Dziękując za wszelką życzliwość, w tym także za wspólne wyjazdy, życzę radości i nadziei w budowaniu Bożej atmosfery w swojej Rodzinie i w miejscu pracy. Oraz wszelkiego Bożego błogosławieństwa!

Z okazji urodzin, przesyłam najserdeczniejsze życzenia Księdzu Rafałowi Kornilakowi oraz Monice Konarzewskiej, należącej w swoim czasie do jednej ze Wspólnot młodzieżowych! Niech fakt urodzenia w Dniu Ofiarowania Pańskiego będzie dla Nich impulsem do stałego ofiarowania swego życia Bogu!

Wszystkich świętujących w dniu dzisiejszym powierzam Bogu – przez wstawiennictwo Matki Bożej Gromnicznej – w serdecznej modlitwie!

Moi Drodzy, dzisiejsze Święto Ofiarowania Pańskiego nie nakłada na nas obowiązku uczestnictwa we Mszy Świętej, ale bardzo serdecznie do tego zachęcam! Zachęcam też do zabrania ze sobą świecy gromnicznej. Będzie ona pobłogosławiona.

Liturgia dopuszcza dzisiaj śpiew kolęd. Zapewne dlatego w wielu naszych kościołach były one śpiewane przez wszystkie te dni, do dzisiaj. Zasadniczo jednak – jeśli się trzymać przepisów liturgicznych – to można to czynić dzisiaj, ale nie powinno się było czynić do dzisiaj, bo zakończyły się one w Niedzielę Chrztu Pańskiego. Ale, taka to już nasza polska tradycja.

Zapraszam teraz do pochylenia się na Bożym słowem i przyjęcia do serca tego jednego, konkretnego przesłania, z jakim Pan zwraca się do każdej i każdego z nas. Niech Duch Święty nam w tym pomoże!

Na głębokie, pobożne i radosne przeżywanie tego pięknego dnia niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty! Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Święto Ofiarowania Pańskiego,

2 lutego 2021.,

do czytań z t. VI Lekcjonarza: Ml 3,1–4; Hbr 2,14–18; Łk 2,22–40

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA MALACHIASZA:

To mówi Pan Bóg: „Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie.

Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem, jak za dawnych dni i lat starożytnych”.

CZYTANIE Z LISTU DO HEBRAJCZYKÓW:

Ponieważ dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i Jezus także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy przez całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe.

Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego.

Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:

Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu

w pokoju, według Twojego słowa.

Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,

któreś przygotował wobec wszystkich narodów:

światło na oświecenie pogan

i chwałę ludu Twego, Izraela”.

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret.

Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Wiele cennych myśli, stanowiących komentarz do usłyszanego przed chwilą słowa Bożego – i przeżywanego dzisiaj Święta – znajdziemy w tekstach liturgicznych, przypisanych na ten dzień.

Oto już we wstępie do obrzędu poświęcenia świec, Kościół ogłasza: „Drodzy Bracia i Siostry! Przed czterdziestoma dniami obchodziliśmy święto Narodzenia Chrystusa. Dzisiaj wspominamy dzień, w którym Jezus został przedstawiony w świątyni. W ten sposób nie tylko wypełnił przepis prawa Starego Testamentu, lecz spotkał się ze swoim ludem, który z wiarą Go oczekiwał.

Symeon i Anna, prowadzeni i oświeceni przez Ducha Świętego, przybyli do świątyni, poznali Chrystusa i z radością wyznali wiarę w Niego. Podobnie i my, zgromadzeni przez Ducha Świętego, dążymy na spotkanie z Chrystusem. Znajdziemy Go i poznamy przy łamaniu chleba, a kiedyś spotkamy się z Nim, gdy przyjdzie w chwale.”

Z kolei, w samej formule błogosławieństwa świec, Kościół Święty tak się modli: „Boże, źródło wszelkiego światła, Ty dzisiaj ukazałeś sprawiedliwemu Symeonowi światło na oświecenie pogan, pokornie Cię błagamy, pobłogosław te świece i przyjmij prośby swojego ludu, który się zgromadził, aby je nieść ku Twojej chwale. Spraw, niech drogą cnót dojdzie do światłości bez końca.”

W Prefacji zaś, poprzedzającej moment Przeistoczenia, a przeznaczonej specjalnie na dzisiejsze Święto, tak Celebrans Najświętszej Ofiary tak zwraca się do Boga: „Dzisiaj Maryja Dziewica przyniosła do świątyni Twojego Przedwiecznego Syna, a Duch Święty ogłosił przez usta Symeona, że jest On chwałą Twojego ludu i światłem narodów. My także radujemy się ze spotkania ze Zbawicielem i razem z Aniołami i Świętymi, wychwalamy Ciebie…”.

Moi Drodzy, wyraźnie przebija z tych słów wyjątkowość Wydarzenia, które dziś wspominamy i w liturgii przeżywamy. Jak słyszeliśmy w Ewangelii, gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

Zatem, przybyli do świątyni, aby wypełnić przepis Prawa Mojżeszowego. W tym – by tak rzec – nie ma nic nadzwyczajnego, bo w ten sposób postępowali wszyscy Ich rodacy. Jednak w tym przypadku dokonało się coś znacznie ważniejszego i wyjątkowego. Spełniła się bowiem zapowiedź z Proroctwa Malachiasza: Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie.

To prawda, że owo przyjście nie dokonało się w tak spektakularny sposób, w jaki opisuje je Prorok, bo to nie było przyjście na Sąd, ale z całą pewnością Pan przyszedł do swojej świątyni. Boży Syn przyszedł – by tak to ująć – do siebie. Mówiąc więc o wypełnieniu przez Rodziców przepisu Prawa Mojżeszowego, zapisanego na kartach Starego Testamentu, musimy mieć na uwadze, że dokonało się w ten sposób coś zupełnie oczywistego – po prostu, Boży Syn przybył do swojej świątyni, na spotkanie ze swoim ludem!

W osobach sprawiedliwego Symeona i pobożnej Anny, wyszedł Mu na spotkanie cały Jego lud – naród wybrany – od wieków oczekujący na Zbawiciela, wypatrujący Nadziei swojego wyzwolenia. Ale w tych osobach wyszła Mu na spotkanie tak naprawdę cała ludzkość, każdy człowiek, każda i każdy z nas!

Oświeceni przez Ducha Świętego – jak nam mówią zacytowane tu teksty dzisiejszej liturgii – Symeon i Anna rozpoznali w tym Maleństwie Pana nad panami i Władcę świata i wszechświata! Pod wpływem wewnętrznego natchnienia, płynącego wprost od Boga, starzec Symeon wypowiedział niezwykłe słowa: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela.

Dlaczego prosił o pozwolenie na odejście z tego świata w pokoju? Dowiadujemy się tego z wcześniejszych zdań, w których Ewangelista informuje nas, iż był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego.

Można powiedzieć, że miał bardzo wyjątkowy i niezwykły układ z Bogiem: otrzymał zapewnienie, że nie umrze, dopóki nie ujrzy Mesjasza. Wyczekiwał Go więc wytrwale, ufny i spokojny, że dane mu będzie zobaczyć tego, na którego całe pokolenia czekały i nie ujrzały, a oto on Go na pewno ujrzy!

Kogo spodziewał się zobaczyć? Jak sobie wyobrażał tego wyczekiwanego Mesjasza? Czy nie był wewnętrznie zaskoczony, kiedy Duch Święty wyraźnie wskazał, iż jest to właśnie to Dziecko, które dwoje ubogich Ludzi przyniosło do świątyni, aby Je ofiarować Panu? Czy spodziewał się zobaczyć Mesjasza w Dziecięciu?…

Nie wiemy. Bo nie znamy treści objawienia, jakie otrzymał od Ducha Świętego. Wiemy natomiast, że w tej chwili rozpoznał bezbłędnie. Podobnie zresztą, jak Anna. Ona także, przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. Jak usłyszeliśmy, w tej właśnie chwili znalazła się przy Świętej Rodzinie i wsparła Symeona w jego hymnie uwielbienia dla Pana. Chciałoby się rzec, że nie miała daleko, wszak Ewangelista informuje nas, że nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Była stale na miejscu.

I może właśnie dla tej jednej, jedynej i niepowtarzalnej chwili – była tam tyle lat?… Może właśnie po to dniem i nocą trwała na modlitwie, aby jak najlepiej przygotować się na ten jeden moment, w którym dostąpiła niebywałego zaszczytu spotkania Mesjasza Pańskiego?… Tylu przed nią o tym marzyło, tylu się spodziewało, ale to ona ujrzała… W tej właśnie chwili przyszła – jakby na tę jedną chwilę całe życie czekała, aby Boży Syn, który przyszedł do swojej świątyni, właśnie ją zaprosił jako przedstawicielkę całego ludu, z którym się chciał spotkać.

Niezwykłe koleje losu Anny, niezwykłe koleje losu Symeona… I niezwykłe koleje losu każdego, kto z delikatnością i czujnością serca będzie wypatrywał przyjścia Pana. Kto swoje życie Jemu ofiaruje, aby w ten sposób przyjąć dar Jego ofiarowania.

Autor Listu do Hebrajczyków tak mówi o ofiarowaniu się Jezusa: Ponieważ dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i Jezus także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy przez całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.

Zacytowaliśmy tu sobie całość drugiego dzisiejszego czytania, gdyż – doprawdy – trudno tu było uznać jakiekolwiek zdanie, a nawet stwierdzenie, za mniej ważne, drugorzędne. Każde z nich bowiem niesie nam niezwykle ważne przesłanie, że Jezus, aby móc cierpieć i w ten sposób odkupić winy człowieka, wypłacić się Bożej sprawiedliwości za całe zło, uczynione przez ludzi; spłacić wobec Boga ten ogromny dług, którego człowiek na pewno nie byłby w stanie spłacić – stał się «uczestnikiem ciała i krwi». Czyli, po prostu, stał się człowiekiem. Przyjął ludzkie ciało.

I nawet nie tylko po to, aby poprzez jednorazowy akt swojej Męki i Śmierci odpokutować za grzechy ludzi, ale też aby odczuwać na co dzień to, co oni odczuwają, aby móc przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom. Oto jest, moi Drodzy, Jezusowe ofiarowanie.

To, co dokonało się dzisiaj w świątyni, zostało potem potwierdzone całym życiem Jezusa. Oddany Bogu, aby wypełnić Jego wolę, oddał się jednocześnie człowiekowi – każdej i każdemu z nas. O tym też dzisiaj musimy pamiętać, nie możemy się zatrzymać jedynie na wydarzeniu ze świątyni jerozolimskiej. Bo byłby to obraz niepełny.

Jaka jest nasza odpowiedź na to Jezusowe ofiarowanie? Swoistym odpowiednikiem dzisiejszego wydarzenia w naszym życiu był Chrzest Święty. Wtedy to my zostaliśmy przyniesieni do świątyni oddani Bogu. Staliśmy się Jego dziećmi – dziećmi Bożymi. Czy całe nasze życie to potwierdza? Jak często przypominamy sobie, że przecież jesteśmy własnością Pana? I że oddaliśmy się do Jego dyspozycji?…

Czy nasze serca są na tyle skupione i wyczulone, że od razu i bez żadnych przeszkód są w stanie – tak, jak serca Symeona i Anny – rozpoznać, że Pan przychodzi?… Jak przygotowujemy się na każde spotkanie z Panem? Ile jest w nas ciszy?… Ile czasu jesteśmy w świątyni – czy znajdujemy czas na osobistą adorację Najświętszego Sakramentu?… I czy to wszystko, co dzieje się w naszym życiu po wyjściu ze świątyni, jest potwierdzeniem tego, co w niej przeżyliśmy, Kogo w niej spotkaliśmy?…

Jak konkretnie wygląda nasze ofiarowanie się Bogu?…

4 komentarze

  • Pod blaskiem ognia i modlitwy okryty,
    z Maryją, która Światło daje,
    wśród świata ciemnego ziemskiego,
    Nadzieją Płomień się staje.

    To Ona pierwsza, rozpaliła iskrę w sercu swoim.
    Mówiąc „tak” Bogu, a „nie” zachciankom swoim.
    Zrodziła nam Syna i Boga w jednej Osobie,
    by świat przejrzał i nie stał na głowie.

    Już wtedy uciekać trzeba było do groty,
    bo ludzie drzwi Panu pozamykali.
    Dziś czas podobny nastaje,
    że Odkupiciela i Króla mało kto rozpoznaje.

    Wśród wilków swe stado prowadzi,
    od radości z narodzin do bólu spod Krzyża,
    tylko Serce Matki ogarnia,
    Miłość i nadzieję swojego Syna.

    Symeonie, człowieku wyczekujący Pana,
    bądź wzorem dzisiejszej Światłości.
    Naucz nas widzieć Go wszędzie,
    w Świątyni i ludzkiej codzienności.

    Maryjo, ludzkość do Ciebie przy gromnicy woła,
    gdy za oknem czas zmian i nieprawości.
    Bądź nam Królową myśli i czynów naszych,
    Utwierdzaj Mamo – ku Światłości.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.