Współpracownicy Boga

W

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:

Ksiądz Jacek Wojdat, Kolega z jednego roku święceń;

Ksiądz Jacek Szostakiewicz, starszy Kolega, pochodzący z mojej rodzinnej Parafii.

Niech Im Pan błogosławi i ciągle wzmacnia Ich kapłańską gorliwość. Zapewniam o modlitwie!

Zapraszam już do pochylenia się nad Bożym słowem. Niech Duch Święty tchnie i oświeca!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa 5 Tygodnia zwykłego, rok I,

Wspomnienie Św. Scholastyki, Dziewicy,

10 lutego 2021.,

do czytań: Rdz 2,4b–9.15–17; Mk 7,14–23

CZYTANIE Z KSIĘGI RODZAJU:

W dniu, w którym Pan Bóg stworzył ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła, bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby.

Wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.

A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.

Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: „Słuchajcie Mnie wszyscy i zrozumcie. Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.

Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o to przysłowie. Odpowiedział im: „I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala”. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste.

I mówił dalej: „Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym”.

Opis stworzenia człowieka, jaki słyszymy dzisiaj, różni się nieco od tego, który usłyszeliśmy wczoraj. Sprawa dotyczy tego samego wydarzenia, ale wyraźnie widzimy, że temat ujęty jest inaczej. Wczoraj i przedwczoraj dane nam było towarzyszyć Bogu w dziele stwarzania świata, słuchaliśmy bowiem pierwszego opisu, jaki zawiera w sobie Księga Rodzaju – i w ogóle: pierwszych zdań Pisma Świętego.

Usłyszeliśmy tam, że Bóg najpierw stworzył niebo i ziemię, potem kolejne byty na niebie i na ziemi – światło, wodę, rośliny, zwierzęta, aby na końcu powołać do życia człowieka i dać mu do dyspozycji przestrzeń, już dla niego przygotowaną. Można rzec, że człowiek wszedł do domu kompletnie wykończonego i wyposażonego, przygotowanego do zamieszkania od zaraz.

Dzisiaj zauważamy inną kolejność stwarzania. Słuchając tego drugiego opisu, z drugiego rozdziału Księgi Rodzaju, dowiadujemy się, że w dniu, w którym Pan Bóg stworzył ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła, bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię. Czemu zaś nie było żadnej roślinności?

Jeszcze w tym zdaniu znajdujemy odpowiedź. Otóż, nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby. Bardzo ciekawa informacja: Bóg jest gotowy stworzyć wszystko, co potrzebne człowiekowi do życia, ale po co ma to stwarzać, jeżeli jeszcze nie miałby kto tego doglądać i uprawiać. Dlatego niejako jednocześnie powołuje do życia człowieka – i całe jego bezpośrednie otoczenie.

Słyszymy, że zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.

W ten sposób od samego początku człowiek zostaje zaproszony do współpracy w dziele stwórczym Boga. Z kolejnego zdania dowiadujemy się, że Pan Bóg wziął […] człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. Dał również człowiekowi pierwsze prawo, którego miał on przestrzegać: mógł korzystać ze wszystkich drzew ogrodu, ze wszystkich jego zasobów – poza jednym: nie wolno mu było zerwać owocu z drzewa poznania dobra i zła.

Widzimy więc, że człowiek został od samego początku zaproszony do współpracy z Bogiem. Od samego początku, miał się poczuć w rajskim ogrodzie jak u siebie, podejmując odpowiedzialność za jego funkcjonowanie i rozwój. Otrzymał określone prawa, ale i obowiązki. I jeden zakaz, który miał się dla niego okazać progiem nie do przekroczenia. A z tego zrodziły się poważne konsekwencje.

Oto bowiem wszystko, co człowiek miał wokół siebie, było piękne, dobre i harmonijne. Niestety, w samym sercu człowieka zrodziło się pyszne pragnienie, by być, jak Bóg. I to właśnie z serca człowieka miał wyjść nieporządek, który następnie przeniósł się na cały świat.

Przed taką sytuacją przestrzega dziś Jezus w Ewangelii. Reagując na postawę elity religijnej swego narodu, przywiązującej nadmierną wagę do zewnętrznych rytuałów, a zaniedbujących formację serca, Jezus stwierdza z mocą, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. A co może go nieczystym uczynić?

Jezus wskazuje, że co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.

Jakże zatem ważnym jest, moi Drodzy, abyśmy dbali o czystość swego serca, czystość swoich intencji i zamiarów, czystość swoich myśli i słów. Jest ona potrzebna nam samym, ale jest też potrzebna wszystkim wokół, bo tym, co nosimy w sercu, epatujemy na zewnątrz i wnosimy do świata, w którym żyjemy.

Bóg oczekuje od nas współpracy w upiększaniu i duchowym ubogacaniu tegoż świata, nie możemy więc Go zawieść! Nie możemy niszczyć świata swoim grzechem – jakimkolwiek, choćby najmniejszym, czy najbardziej skrytym. Jakby to górnolotnie nie brzmiało, to każdy grzech naprawdę niszczy świat! Bo stawia nas w opozycji do Boga, a przecież my mamy z Nim współpracować, współtworzyć ten świat.

I nie chodzi tu jedynie o kwestie ekologiczne, ale także o kwestie duchowe – o duchowe dobro tego świata. Także o dobro intelektualne. Współpracując z Bogiem, mamy to dobro pomnażać. Dlatego trzeba się nam wystrzegać wszelkiej wewnętrznej nieczystości, a gromadzić w sercu tylko to, co dobre. I tym – dzielić się z całym światem!

Dokładnie tak, jak czyniła to Patronka dnia dzisiejszego, Święta Scholastyka, Dziewica.

Pochodziła z Nursji. Była bliźniaczką Świętego Benedykta – i od dziecka była niewątpliwie pod jego urokiem. Towarzyszyła Bratu w jego podróżach i naśladowała jego tryb życia, poświęcony Panu Bogu. Kiedy Święty Benedykt założył pierwszy klasztor w Subiaco, ona poniżej założyła podobny klasztor dla niewiast. Do dnia dzisiejszego istnieją tam dwa klasztory na wzgórzach, w pobliżu Subiaco. Tam też można także oglądać grotę, gdzie się spotykali na „świętych rozmowach”.

Podobnie działo się na Monte Cassino, o czym pisze Święty Papież Grzegorz Wielki w swoich „Dialogach”. Kiedy się to czyta, można się nawet lekko uśmiechnąć, bo nas, patrzących dzisiaj na świat w inny sposób i mierzących go innymi kategoriami, może trochę śmieszy to, że wszystko, co mówili i robili średniowieczni Święci, było «święte»«święty» Brat i «święta» Siostra prowadzili «święte» rozmowy…

A i to może nas dziwić, że to Scholastyka, chcąc przedłużyć ową «świętą» rozmowę z Bratem, pomodliła się i „sprowadziła” na ziemię taką burzę, iż Benedykt nie był w stanie powrócić do klasztoru. A widząc to, uczynił wymówkę Scholastyce, w słowach: „Niech Bóg wybaczy Ci Twój czyn, Siostro!”. Taka jest właśnie średniowieczna hagiografia. Jednak z całego tego opisu tchnie jakimś wielkim pokojem serca i wyraźnie widać szczere i całkowite zjednoczenie z Bogiem obojga «świętego» Rodzeństwa.

Tak zatem Święty Grzegorz Wielki opisuje ich ostatnie spotkanie: „Scholastyka, siostra Świętego Benedykta, od samego dzieciństwa poświęcona wszechmogącemu Bogu, miała zwyczaj raz w roku odwiedzać swojego brata. Mąż Boży przyjmował ją niedaleko poza bramą, w pomieszczeniu należącym do klasztoru. Pewnego dnia przybyła według zwyczaju, a czcigodny brat wyszedł ku niej ze swymi uczniami. Cały dzień spędzili na modlitwie i świętych rozmowach, a kiedy zapadł zmrok, spożyli wspólnie posiłek.

Ponieważ do późnych godzin przeciągnęły się ich święte rozmowy, Scholastyka zwróciła się do brata ze słowami: „Proszę cię, nie odchodź ode mnie tej nocy. Aż do świtu rozmawiajmy o radościach nieba”. On jednak odparł: «Siostro, o czym ty mówisz? Żadną miarą nie mogę przebywać poza klasztorem».

Świątobliwa niewiasta, skoro usłyszała odmowę brata, oparła na stole złożone ręce i modląc się do wszechmogącego Boga pochyliła głowę. Kiedy zaś uniosła ją znad stołu, rozszalała się tak wielka burza z grzmotami i błyskawicami, zerwała się tak gwałtowna ulewa, iż ani Benedykt, ani towarzyszący mu bracia nawet na krok nie mogli odejść z miejsca, w którym przebywali.

Wtedy to zmartwiony mąż Boży zaczął narzekać: «Niech Bóg wszechmogący wybaczy Ci Twój czyn, Siostro». Lecz ona odpowiedziała: «Oto prosiłam Cię, a nie chciałeś mnie wysłuchać. Poprosiłam więc Boga mego, i zostałam wysłuchana. Teraz więc odejdź, jeśli zdołasz. Pozostaw mnie i wracaj do klasztoru». Tak więc ten, który nie chciał pozostać dobrowolnie, pozostał wbrew swojej woli. Cały czas czuwali przeto razem, znajdując pokrzepienie we wzajemnej wymianie świętych myśli.

A nic w tym dziwnego, iż owej godziny Scholastyka przemogła brata. Albowiem zgodnie ze słowami Świętego Jana: Bóg jest miłością, było rzeczą zupełnie słuszną, aby więcej potrafiła ta, która więcej umiłowała.

A kiedy w trzy dni później mąż Boży, znajdując się w swojej celi, podniósł oczy ku niebu, zobaczył, jak dusza jego siostry, opuściwszy ciało, ulatuje pod postacią gołębicy ku wyżynom nieba. Ciesząc się tak wielką jej chwałą, złożył Bogu dzięki hymnami i modlitwami. Posłał też braci, aby przynieśli jej ciało do klasztoru i złożyli w grobie, który przygotował dla siebie. Tak się stało, iż nawet grób nie rozdzielił tych, których umysły zawsze były zjednoczone w Bogu.” Tyle z opisu Papieża Grzegorza.

Scholastyka zmarła 10 lutego 547 roku. Jest uważana za matkę duchową wszystkich benedyktynek.

Wpatrzeni w świetlany przykład jej świętego życia, raz jeszcze zapytajmy o naszą osobistą współpracę z Bogiem w dziele ubogacania i upiększania – przede wszystkim duchowego – całego otaczającego nas świata. Co ja osobiście wnoszę do niego – swoją postawą, swoimi słowami, swoim działaniem?…

2 komentarze

  • Dzisiejsza Ewangelia jest dobrym materiałem do rachunku sumienia. Jaka jestem?. Jakie jest moje serce? Jak postrzegam swoje myśli kłębiące się w mojej głowie? Jak wyglądają słowa które wypowiadam?. Czy jest rozdźwięk między nimi… Czy karmię się tylko jedzeniem czy też Słowem Bożym. Czy pokarm duchowy daje dobre owoce…Czy dostrzegam w sobie obłudę w myślach, słowach i w czynach…
    Duchu Święty pozwól stanąć w Prawdzie. Dopomóż wydobyć dobro z mojego serca, które tam złożyłeś abym je rozwinęła ale i zło które zasiał diabeł w moim sercu. Duchu Święty , oczyść mnie. Amen.

    Ps 1. Dziękuję, za myśli mojego Patrona roku dotyczące Świętych bliźniaków; Scholastyki i Benedykta.

    Ps 2. Nie zapomnijcie jutro o Dniu Chorych i o Tłustym Czwartku.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.