Kłócić się… z miłością!

K

Szczęść Boże! Drodzy moi, pozdrawiam Was serdecznie z Siedlec, gdzie już wkrótce będę miał radość gościć na porannej kawie Księdza Kanonika Bogusława Filipiuka, mojego Kolegę z Roku Święceń, Proboszcza Parafii Ducha Świętego w Siedlcach. Potem udam się na dyżur duszpasterski na Wydziałach przy ulicy Żytniej, a potem – przejeżdżam do Lublina, gdzie przewiduję ważne spotkanie, którego jednak jeszcze szczegółowo nie dogadaliśmy, dlatego o szczegółach nie wspominam. I tam zostałbym do jutrzejszego wieczoru.

Drodzy moi, dzisiaj pierwszy czwartek miesiąca! Módlmy się za kapłanów i osoby konsekrowane – i o kapłanów i o osoby konsekrowane! Módlmy się za tych, których Pan powołuje, aby się odważyli się pójść za tym wezwaniem, nie oglądając się na innych i nie czekając na jakiś bardziej dogodny czas. Ta modlitwa i to staranie – wyrażone także w rozmowach na te tematy – to nagląca potrzeba obecnego czasu! Już teraz dziękuję za wszelkie zaangażowanie w tej ważnej sprawie!

Teraz zaś już wsłuchajmy się w słowo Boże na dziś. Oto słówko Księdza Marka:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co konkretnie mówi do mnie Pan? Duchu Święty, pomóż odczytać, zrozumieć…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! ks. Jacek

Czwartek 5 Tygodnia Wielkanocy,

7 maja 2026., 

do czytań: Dz 15,7–21; J 15,9–11

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

W Jerozolimie, po długiej wymianie zdań, przemówił Piotr do apostołów i starszych:

Wiecie, bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli. Bóg, który zna serca, zaświadczył na ich korzyść, dając im Ducha Świętego tak samo jak nam. Nie zrobił żadnej różnicy między nami a nimi, oczyszczając przez wiarę ich serca.

Dlaczego więc teraz Boga wystawiacie na próbę, wkładając na uczniów jarzmo, którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły dźwigać. Wierzymy przecież, że będziemy zbawieni przez łaskę Pana Jezusa tak samo jak oni”.

Umilkli wszyscy, a potem słuchali opowiadania Barnaby i Pawła o tym, jak wielkich cudów i znaków dokonał Bóg przez nich wśród pogan.

A gdy i oni umilkli, zabrał głos Jakub i rzekł: „Posłuchajcie mnie, bracia! Szymon opowiedział, jak Bóg raczył wybrać sobie lud spośród pogan. Zgadzają się z tym słowa proroków, bo napisano:

«Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida, który znajduje się w upadku. Odbuduję jego ruiny i wzniosę go, aby pozostali ludzie szukali Pana i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje, mówi Pan, który to sprawia. To są Jego odwieczne wyroki».

Dlatego ja sądzę, że nie należy nakładać ciężarów na pogan, nawracających się do Boga, lecz napisać im, aby się wstrzymali od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi. Z dawien dawna bowiem w każdym mieście są ludzie, którzy co szabat czytają Mojżesza i wykładają go w synagogach”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.

To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”.

Mocno daje do myślenia fakt, iż porozumienie, do jakiego doszło w młodym Kościele, rodziło się – by się tak potocznie wyrazić – w tak ciężkich bólach! Dzisiaj słyszymy – już w pierwszym zdaniu – stwierdzenie: W Jerozolimie, po długiej wymianie zdań, przemówił Piotr do apostołów i starszych… W Biblii Pierwszego Kościoła zdanie to jest przetłumaczone tak: Gdy wielki spór się wywiązał, wystąpił Piotr i przemówił do nich… W jeszcze innym tłumaczeniu mamy tu stwierdzenie nieco łagodniejsze: Po długiej dyskusji wystąpił Piotr i powiedział…

A wcześniej jeszcze, zanim Apostołowie spotkali się w Jerozolimie – zresztą, z tego powodu się w ogóle spotkali – między zwolennikami dwóch dróg wejścia pogan do Kościoła doszło do niemałych sporów i zatargów. W innym tłumaczeniu padają tu wręcz słowa: I tak doszło do kłótni i ostrych dyskusji między nimi, a Pawłem i Barnabą… Nie słyszymy tego zdania dzisiaj, ale znajdziemy je w Księdze Dziejów Apostolskich, a jest ono do odczytania w środę Piątego Tygodnia Wielkanocy, jaki obecnie przeżywamy.

Drodzy, zechciejmy to dobrze usłyszeć – i spróbujmy to sobie „urealnić”: oni się tam naprawdę porządnie kłócili! I właśnie dlatego – a może lepiej powiedzieć: ale właśnie dlatego – postanowili udać się do Jerozolimy i tam… co? Kłócić się dalej? Musieli się z tym liczyć – i wygląda na to, że tak się właśnie stało. Bo dzisiaj też słyszymy o «długiej wymianie zdań» – i trudno zgadnąć, czy ta wymiana była spokojna… Sądząc chociażby po treści i sposobie wypowiedzi Piotra, to raczej nie bardzo…

Bo Szef Kościoła – po tym, jak powołał się na swoje doświadczenia apostolskie, mówiąc: Wiecie, bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli. Bóg, który zna serca, zaświadczył na ich korzyść, dając im Ducha Świętego tak samo jak nam. Nie zrobił żadnej różnicy między nami a nimi, oczyszczając przez wiarę ich serca przemówił już bardzo zdecydowanie, stawiając uczestnikom obrad mocne i odważne pytanie: Dlaczego więc teraz Boga wystawiacie na próbę, wkładając na uczniów jarzmo, którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły dźwigać. Wierzymy przecież, że będziemy zbawieni przez łaskę Pana Jezusa tak samo jak oni.

I tutaj możemy być zaskoczeni, bo oto słyszymy, że umilkli wszyscy, a potem słuchali opowiadania Barnaby i Pawła o tym, jak wielkich cudów i znaków dokonał Bóg przez nich wśród pogan. Może po raz pierwszy umilkli – po tej długiej wymianie zdań. Ale – jak się dowiadujemy – potem umilkli także Barnaba i Paweł, a wtedy wytworzyła się atmosfera odpowiednia do tego, by wreszcie sprawę rozstrzygnąć.

I to właśnie wtedy – już w atmosferze ciszy – przemówił Jakub, którego wspomnienie liturgiczne mieliśmy wczoraj, proponując takie oto rozwiązanie całej sprawy: Dlatego ja sądzę, że nie należy nakładać ciężarów na pogan, nawracających się do Boga, lecz napisać im, aby się wstrzymali od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi. Czyli, przy zachowaniu jakiegoś – nazwijmy to tak – „rytualnego minimum”, postanowiono jednak nie wydłużać poganom drogi do Kościoła poprzez konieczność przyjęcia judaizmu, ale otwierając im drogę bezpośrednią.

W kolejnych fragmentach Księgi Dziejów Apostolskich przeczytamy, że tę propozycję wszyscy zaakceptowali i stała się ona ostatecznie dekretem pierwszego w historii Kościoła Soboru. Raz jeszcze to podkreślmy: w momencie podejmowania tej decyzji panowała już ogólna jedność i zgoda. Ale wcześniej?…

Nawet uwzględniając różnice tłumaczeń – od stwierdzeń bardzo radykalnych i ostrych do nieco złagodzonych – i tak trzeba stwierdzić, że te rozmowy były bardzo… stanowcze. Może to określenie będzie tu najbardziej adekwatne. Ale nawet jeżeli przyjmiemy, że tam były ostre kłótnie, to jednak fakt, iż ostatecznie udało się ustalić jakieś wspólne rozstrzygnięcie i podać je w formie dekretu, przesłania, orzeczenia – jak by tego nie zwać – obowiązującego już w całym Kościele, to znak, że te spory, czy wręcz kłótnie, naprawdę nie były nacechowane nienawiścią, a wręcz przeciwnie: wzajemną miłością i troską o Kościół!

Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić taki stan rzeczy: kłótnia z miłością? To jak połączenie ognia z wodą! Wydaje się, że zupełnie niemożliwe! A jednak! I jeżeli zastanawiamy się, jak to możliwe, to może odpowiedź znajdziemy w słowach Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.

Otóż, właśnie! Jeżeli się trwa w miłości, to i kłócić się można! I tu dochodzimy do tegoż epokowego, wspomnianego przed chwilą odkrycia: kłócić się można nie tylko ze złością, czy wręcz nienawiścią – co oczywiście należy ocenić bardzo negatywnie – ale też z miłością! Tak – kłócić się z miłością!

Bo nam się miłość to raczej kojarzy z takim „ciepełkiem”, ze wzajemnym uśmiechaniem się do siebie, z jakimiś serdecznymi słowami, kierowanymi do siebie nawzajem. I to jest obraz miłości. Ale – jak się okazuje – nie jedyny. Bo są inne. Także te, które dziś widzimy: kłótnie i spory, które jednak doprowadziły do epokowego wręcz porozumienia i decyzji, ważnej dla dalszego życia i funkcjonowania Kościoła.

Zatem, nie bójmy się rozmów ostrych i stanowczych, nie bójmy się szczerości we wzajemnych relacjach – nawet, gdyby ta szczerość miała zaboleć, czy nawet zranić nas samych czy innych. Oczywiście, nie chodzi o to, żeby od kłótni zaczynać wszelkie rozmowy i upierać się, że muszą one mieć miejsce. Nie muszą. I dobrze, gdyby nie miały. Ale nie ma się co ich obawiać, jeśli już do nich dojdzie. Lepsze to, niż fałszywe uśmiechanie się do siebie, a szemranie za plecami i wypowiadanie tam, za plecami zainteresowanego, tego wszystkiego, co się o nim i o całej sprawie naprawdę myśli. To już o wiele lepiej powiedzieć to w oczy – nawet ostro!

Ważne jest jednak, aby kłócąc się z kimś – widzieć w nim człowieka, swego brata lub siostrę, kogoś ukochanego przez Jezusa, za kogo Jezus oddał swoje życie i kto jest naprawdę wartością także dla nas. I – ewentualnie potępiając czyny, czy negując poglądy, stanowiska, zdania, refleksje, przekonania – nigdy nie negować, ani tym bardziej nie potępiać samego człowieka!

A zatem – jeśli trzeba i jeśli to posłuży dobru – kłóćmy się, spierajmy, dyskutujmy! Ale – zawsze i koniecznie – z miłością!

1 komentarz

  • Nasz blog nazywa się „Gaudium et spes”.
    Apostoł Paweł też wielokrotnie wspomina o radości w swoich listach.
    Na przykład, 1 Tes. 5:16, 18b:
    „Semper gaudete, haec enim voluntas Dei est in Christo Iesu erga vos.” (Nova Vulgata)
    „Всегда́ ра́дуйтеся, сiя́ бо е́сть во́ля Бо́жiя о Христѣ́ Иису́сѣ въ ва́съ.” (Tłumaczenie na język cerkiewno-słowiański)
    „Zawsze się radujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.” (Biblia Tysiąclecia)

Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.