O nic nie pytając…

O

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym dwudziestą siódmą rocznicę Święceń kapłańskich przeżywa mój dobry Kolega od wielu latmogę z przekonaniem powiedzieć, że duchowy młodszy Brat – Ksiądz Mariusz Szyszko. Życzę Mu nieustannego i stale wzrastającego zapału do pełnienia duszpasterskiej posługi, szczególnie – posługi Proboszcza Parafii Konstantynów! Dziękując za życzliwość i pomoc – wspieram modlitwą!

A wraz z Księdzem Mariuszem – rocznicę przeżywają Jego Koledzy z tego samego Roku Święceń, a wśród nich kilku, z którymi mam przyjemność spotykać się i współpracować:

Ksiądz Kanonik Doktor Adam Kulik – Proboszcz mojej rodzinnej Parafii i Kustosz Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białej Podlaskiej;

Ksiądz Wojciech Bazan – Proboszcz Parafii Samogoszcz;

Ksiądz Mariusz Zaniewicz – Proboszcz i Dziekan w Parczewie;

Ksiądz Tomasz Małkiński – były Duszpasterz Akademicki, obecnie: Proboszcz Parafii Brzozowica;

Ksiądz Adam Pietrusik – Proboszcz Parafii Poizdów, gdzie co i raz pomagam duszpastersko;

Ksiądz Jarosław Rękawek – Dyrektor Domu Księży Emerytów, dokąd aktualnie zesłano nasze Duszpasterstwo;

Ksiądz Krzysztof Domański – były Dyrektor ekonomiczny Seminarium siedleckiego, a obecnie: Proboszcz Parafii Kotuń;

Ksiądz Zbigniew Komoszka – Proboszcz jednej z Parafii w Diecezji siedleckiej;

Ksiądz Jarosław Sawiuk – jak wyżej;

Ksiądz Marcin Todorski – jak wyżej.

Także Im wszystkim życzę gorliwości, zapału i wytrwałości do pełnienia posługi.

Imieniny natomiast przeżywają dziś:

Zofia Pałysa – mądra i dobra młoda Osoba z Parafii w Miastkowie, Studentka KUL;

Zofia Olender – Córka mojego byłego Lektora z Celestynowa, Szymona, i Jego Żony, Magdy;

Zofia Czapska – Tłumacz przysięgły języka rosyjskiego z Siedlec.

Życzę Solenizantkom nieustannego wzrastania w Bożej mądrości – zgodnie ze znaczeniem Ich imienia. Wspieram modlitwą!

A ja pozdrawiam Was z Lublina, gdzie dzisiaj zamierzam popracować i pomodlić się u siebie, w swoim mieszkaniu, a o 18:00 – planuję Mszę Świętą w „mojej” Parafii Świętego Jana Kantego.

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie osobiście Pan? Z jakim konkretnym przesłaniem zwraca się konkretnie do mnie? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Piątek 6 Tygodnia Wielkanocy,

15 maja 2026., 

do czytań: Dz 18,9–18; J 16,20–23a

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Kiedy Paweł przebywał w Koryncie, w nocy Pan przemówił do niego w widzeniu: „Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt nie targnie się na ciebie, aby cię skrzywdzić, dlatego że wiele ludu mam w tym mieście”. Pozostał więc i głosił im słowo Boże przez rok i sześć miesięcy.

Kiedy Gallio został prokonsulem Achai, Żydzi jednomyślnie wystąpili przeciw Pawłowi i przyprowadzili go przed sąd. Powiedzieli: „Ten namawia ludzi, aby czcili Boga niezgodnie z Prawem”.

Gdy Paweł miał już usta otworzyć, Gallio przemówił do Żydów: „Gdyby tu chodziło o jakieś przestępstwo albo zły czyn, zająłbym się wami, Żydzi, jak należy, ale gdy spór toczy się o słowa i nazwy, i o wasze Prawo, rozpatrzcie to sami. Ja nie chcę być sędzią w tych sprawach”. I wypędził ich z sądu.

A wszyscy Grecy, schwyciwszy przewodniczącego synagogi, Sostenesa, bili go przed sądem, lecz Gallio wcale o to nie dbał.

Paweł pozostał jeszcze przez dłuższy czas, potem pożegnał się z braćmi i popłynął do Syrii, a z nim Pryscylla i Akwila. W Kenchrach ostrzygł głowę, bo złożył taki ślub.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość.

Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat.

Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać”.

Niesamowicie optymistycznie brzmią te słowa, skierowane przez Jezusa do Pawła – zapewne, w jakimś widzeniu: Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt nie targnie się na ciebie, aby cię skrzywdzić, dlatego że wiele ludu mam w tym mieście.

Wiemy doskonale, że nie zawsze tak było. W samych Dziejach Apostolskich tyle razy czytamy o prześladowaniach, wymierzonych w Apostołów; o chłostach i kamienowaniach! Ileż ich zniósł sam Paweł! Tak naprawdę było! I Apostołowie nie załamali się z tego powodu, nie zeszli ze swojej drogi, a wręcz umacniali się na niej – w przekonaniu, że do Królestwa niebieskiego dochodzi się przez wiele ucisków.

Jednakże były takie dni i takie okoliczności, jak te właśnie, o których dzisiaj czytamy – kiedy to przychodziła swoista ulga w tych trudnościach, pocieszenie, wsparcie, wzmocnienie motywacji… I nie były to wcale takie rzadkie wypadki. A jeżeli nawet nie były za częste, to niosły rozciągnięte w czasie skutki – wszak dzisiaj słyszymy, że kiedy Paweł posłuchał tej pocieszającej wiadomości od Jezusa i przestał się lękać, i przemawiał, to jego posługa w Koryncie potrwała aż przez rok i sześć miesięcy!

Ale oprócz tego motywu, mamy w dzisiejszym czytaniu jeszcze drugi – i równie pocieszający. Oto bowiem kiedy Gallio został prokonsulem Achai, Żydzi jednomyślnie wystąpili przeciw Pawłowi i przyprowadzili go przed sąd. Powiedzieli: „Ten namawia ludzi, aby czcili Boga niezgodnie z Prawem”.

Sytuacja podobna do wielu innych – ileż to bowiem razy oskarżano Pawła przed różnymi żydowskimi sądami, ileż to razy żydowska elita chciała go uciszyć. Paweł często bronił się przed tym, korzystając ze swojej szerokiej wiedzy i wielkiej erudycji. Dzisiaj jednak – jak słyszymy – nie musiał się bronić. Chociaż już miał zamiar. Jak się jednak dowiadujemy: Gdy Paweł miał już usta otworzyć, Gallio przemówił do Żydów: „Gdyby tu chodziło o jakieś przestępstwo albo zły czyn, zająłbym się wami, Żydzi, jak należy, ale gdy spór toczy się o słowa i nazwy, i o wasze Prawo, rozpatrzcie to sami. Ja nie chcę być sędzią w tych sprawach”. I wypędził ich z sądu.

Można zatem powiedzieć, że okoliczności przyszły z pomocą Apostołowi. Ale my przecież dobrze wiemy, że tu nie o żadne okoliczności – same z siebie – chodzi, ale o działanie samego Jezusa, który naprawdę nigdy nie przestał czuwać nad swoim Kościołem, kierować nim i go prowadzić. I dlatego właśnie wzmacniał swoich Apostołów, uczniów i głosicieli w znoszeniu trudności i przeciwności, ale też nieraz sprawiał im takie niespodzianki, jak ta właśnie, że przyszedł z bardzo konkretnym słowem pocieszenia i zapewnienia, że teraz, w tym czasie i miejscu, Paweł może głosić swobodnie Boże słowo, bo nic złego go tu akurat nie spotka, dostaje możliwość swobodnej działalności.

W drugim przypadku ta niespodzianka przybrała charakter zupełnie zaskakujący. Zaznaczmy tak w ogóle, że w jednym i w drugim przypadku Jezus w swojej interwencji posłużył się ludźmi, którzy mieli zadziałać niejako po Jego myśli. W swoim słowie, skierowanym do Pawła, Jezus tym właśnie umotywował swoją zachętę do swobodnego działania, że wielu ludzi ma w tym mieście – jak rozumiemy: ludzi życzliwych, oddanych Bogu.

W drugim przypadku tym „przypadkowym” sprzymierzeńcem Pawła okazał się rzymski prokonsul, który wcale nie z sympatii do Apostoła, ale ze zwykłego wygodnictwa czy lenistwa po prostu bezceremonialnie wypędził z sądu całe rozwrzeszczane towarzystwo. Spróbujmy sobie wyobrazić tę scenę, jak strażnicy rzymscy wypędzają, albo nawet na siłę wyprowadzają rozkrzyczanych oskarżycieli.

I trudno nie uśmiechnąć się na te oto słowa rzymskiego prokonsula: zająłbym się wami, Żydzi, jak należy… Oj, zająłby się, możemy być pewni! I możemy sobie wyobrazić, jak by to mogło wyglądać… W każdym razie, Paweł dzisiaj dostał w prezencie dwukrotne mocne wsparcie w swojej działalności – sytuacje, w których Pan bardzo konkretnie przyszedł mu z pomocą, o co on nie musiał się nawet starać, czy nawet nie zdążył poprosić…

Niezwykle wymownie – w tym kontekście – brzmią te słowa, że Paweł miał już usta otworzyć. Ale właśnie nie musiał otwierać, bo to, co powiedział prokonsul, wystarczyło w tej sytuacji za całą mowę obronną Pawła. Podkreślmy jeszcze raz: nie z życzliwości do Pawła rzymski dowódca to powiedział. Skoro jednak powiedział i skoro w ten sposób okoliczności tak się ułożyły, to czemu z nich nie skorzystać?

Nie musimy zaraz stawać na szańcach i bohatersko bronić wiary, jeżeli okoliczności nam akurat sprzyjają. Nie musimy też na siłę szukać problemów, czyli okazji do obrony wiary, jeżeli to nie wiąże się z koniecznością dania akurat wyraźnego świadectwa. Pozwólmy Panu rozwiązać tak całościowo i wprost niektóre nasze problemy i trudności – nieraz zupełnie niespodziewanie! I tak nie zabraknie nam okazji, byśmy się mogli „wykazać”, dlatego jeżeli trafią się takie okoliczności, że możemy sobie „odpuścić” i „wrzucić na luz”, to z nich skorzystajmy.

I dalej spokojnie róbmy swoje – przekonani, że jesteśmy naprawdę pod opieką Jezusa, który kieruje wszystkim po swojej myśli, w sposób tak często dla nas zaskakujący, zupełnie różny od naszych oczekiwań czy obaw. Zgodnie z zapowiedzią Jego samego z dzisiejszej Ewangelii: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. […] Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać.

A dzisiaj dowiadujemy się, że nawet zanim nastąpi «ów dzień», to i teraz pojawią się takie okoliczności, w których «o nic nie musimy pytać», tylko skorzystać z nich – i dalej iść naprzód, robiąc swoje. Zaufajmy więc Jezusowi – i dajmy się Mu poprowadzić. Także w tych najzwyklejszych okolicznościach naszej codzienności… Róbmy swoje – o nic więcej nie pytając…

1 komentarz

  • Χριστος άνέστη έκ νεκροων, θανάτω θάνατον πατησας, καί τοίς έν τοίς μνήμασι ζωήν χαρισάμενος!
    Christus resurrexit e mortuis, morte mortem calcavit et entibus in sepulchris vitam donavit!
    Chrystus powstał z martwych, śmiercią podeptał śmierć i będącym w grobach życie dał!
    Troparion (krótki prawosławny hymn, który odsłania istotę święta kościelnego lub wychwala świętego (świętych)) wielkanocny
    Muzyka: Aleksiej M. Astafiew (1873-1956)
    Nuty troparionu w języku polskim i w wersji grecko-łacińsko-słowiańskiej (trzy języki, tekst pisany jest cyrylicą rosyjską) jak również jego oryginalny tekst cerkiewnosłowiański prześlę ks. Jackowi drogą mailową.
    Troparion w różnych językach (gruzińskim, greckim, łacińskim i cerkiewnosłowiańskim) można posłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=4OnNUmcH0qA
    Wykonue chór wydziału śpiewu kościelnego Prawosławnego uniwersytetu humanitarnego im. św. patriarchy Tichona.
    Regent chóru: pani Poplia Latifi

    Księże Jacku, chciałabym zapytać, czy jest możliwość dzielenia się materiałami dotyczącymi prawosławia tutaj na blogu? Jeśli to nie możliwe, nie będę tego więcej robić.

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.