Bóg tak chciał!

B

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa mój Chrześniak i jednocześnie Brat cioteczny, Piotr Oleszczuk, któremu życzę, aby każdego dnia swoje życie i swój los powierzał Bogu!

Imieniny natomiast przeżywają:

Maciej Przybysz, mój „Chrześniak” z Bierzmowania i były Lektor w Parafii w Trąbkach;

Ksiądz Maciej Miętek, z którym współpracowałem w Parafii Ojca Pio w Warszawie;

Ksiądz Maciej Majek – Ojciec Duchowny Seminarium siedleckiego;

Maciej Mucha, mój były Uczeń w Żelechowie;

Maciej Dziak – Lektor w Miastkowie i mój były Uczeń w miastkowskim Gimnazjum,

Maciej Popowski – życzliwy młody Człowiek, pracownik Służb mundurowych, który pojawia się niekiedy na naszych Mszach Świętych w Duszpasterstwie Akademickim.

Życzę Wszystkim świętującym, by tak, jak dzisiejszy Patron, zawsze wiązali swój los z Jezusem i Jemu go powierzali. Zapewniam o modlitwie!

W związku z wczorajszą rocznicą zamachu na Jana Pawła II – kilka artykułów do refleksji:

https://www.vaticannews.va/pl/papiez/news/2026-05/leon-xiv-modlil-sie-w-miejscu-zamachu-na-jana-pawla-ii.html?utm_source=newsletter&utm_medium=email&utm_campaign=NewsletterVN-PL&fbclid=IwY2xjawRyTF5leHRuA2FlbQIxMQBzcnRjBmFwcF9pZAEwAAEex73MfHTfw3JF-3bJjCsPDd7mxM3shuO0dGfFn1LXM6yipVGb9TsmI3XyyOU_aem_D67Lg_gNUyHYSVVBdlqjWw

oraz:

https://www.vaticannews.va/pl/watykan/news/2026-05/polacy-uczcili-w-watykanie-rocznice-zamachu-na-jana-pawla-ii.html?utm_source=newsletter&utm_medium=email&utm_campaign=NewsletterVN-PL&fbclid=IwY2xjawRyTKFleHRuA2FlbQIxMQBzcnRjBmFwcF9pZAEwAAEeWScBDGsxfKb3AlZ8Uwyoad0bqP5OWl3RoLmaHecVMPFXb8Ozlc0TinGyarg_aem_UMAIXgubOLT9xKsr4oIPxg

a także:

https://www.vaticannews.va/pl/watykan/news/2026-05/45-lat-temu-swiat-sie-zatrzymal-strzaly-do-jana-pawla-ii.html?utm_source=newsletter&utm_medium=email&utm_campaign=NewsletterVN-PL&fbclid=IwY2xjawRyTMRleHRuA2FlbQIxMQBzcnRjBmFwcF9pZAEwAAEewEAlLT1bIDE0aUbWU-dddrmkNwqiuiElRw_QMuUXXELLakJLXUmlOTwguOs_aem_lc8LPj1dbLnKVZz7eyoFFQ

A ja pozdrawiam Was z Siedlec, gdzie o od 10:00 do 15:00 planuję dyżur duszpasterski w gmachu przy ulicy Żytniej, a potem – po południu – przejazd do Lublina, ale nie najkrótszą drogą, bo jeszcze muszą zajechać tu i tam, i załatwić to i owo. Ale potem już Lublin, gdzie planuję być do niedzieli.

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Janka Kondeja. Dziękuję za wierność podjętemu dobrowolnie zobowiązaniu – i za szczerość i odwagę, z jak Janek daje świadectwo swojej osobistej wiary, ale też dzieli się swoimi bardzo osobistymi przeżyciami. Dziękuję za bardzo mądre i głębokie refleksje o przyjaźni. Niech Pan będzie uwielbiony we wszystkim, co Janek mówi, robi, myśli i pisze! Niech Panu naszemu będzie wieczna chwała!

Zatem, co Pan konkretnie do mnie mówi? Duchu Święty, jak dzisiaj wskazałeś na Macieja, tak każdej i każdemu z nas wskaż, co do nas mówisz i czego od nas oczekujesz!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Święto Św. Macieja Apostoła,

14 maja 2026., 

do czytań z t. VI Lekcjonarza: Dz 1,15–17.20–26; J 15,9–17

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Piotr w obecności braci, a zebrało się razem około stu dwudziestu osób, tak przemówił: „Bracia, musiało się wypełnić słowo Pisma, które Duch Święty zapowiedział przez usta Dawida o Judaszu. On to wskazał drogę tym, którzy pojmali Jezusa, bo on zaliczał się do nas i miał udział w naszym posługiwaniu.

Napisano bowiem w Księdze Psalmów: «Niech opustoszeje dom jego i niech nikt w nim nie mieszka. A urząd jego niech inny obejmie».

Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Janowego aż do dnia, w którym został wzięty od nas do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania”.

Postawiono dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i Macieja.

I tak się pomodlili: „Ty, Panie, znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego, którego wybrałeś, by zajął miejsce w tym posługiwaniu i w apostolstwie, któremu sprzeniewierzył się Judasz, aby pójść swoją drogą”.

I dali im losy, a los padł na Macieja. I został dołączony do jedenastu apostołów.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.

Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.

A OTO SŁÓWKO JANKA KONDEJA:

Dziś w Kościele obchodzimy święto św. Macieja Apostoła. Co ciekawe, nie był on od razu wybrany przez Jezusa. Gdy Judasz popełnił samobójstwo po zdradzie Jezusa, wśród apostołów zrobił się vacat – czyli po prostu jedno miejsce było puste i trzeba było je obsadzić.

Gdy rozważałem to dzisiejsze czytanie, zdziwiło mnie to, w jak – po ludzku patrząc – prosty, a jednocześnie dziwny sposób został wybrany Maciej. Jak czytamy w dzisiejszym czytaniu: Postawiono dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i Macieja. I tak się pomodlili: „Ty, Panie, znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego, którego wybrałeś, by zajął miejsce w tym posługiwaniu i w apostolstwie, któremu sprzeniewierzył się Judasz, aby pójść swoją drogą”. I dali im losy, a los padł na Macieja. I został dołączony do jedenastu apostołów.

Można to sobie, Kochani, wyobrazić tak, że ludzie się pomodlili i tak, jak kiedyś się wybierało do składu w piłkę czy w zabawach, że kto wyciągnie najkrótszy patyk, ten wygrywa, to podobnie było w przypadku Macieja. Dali im dwóm losy i po prostu Maciej wygrał – a wszyscy uwierzyli, że prowadził to wszystko Bóg i Duch Święty! Jednym zdaniem można powiedzieć po prostu: Deus ita voluit, czyli – BÓG TAK CHCIAŁ!

Ewangelia dzisiejsza mówi nam natomiast, Kochani, o przyjaźni. Wiele razy słyszałem już tę Ewangelię i parę razy pisałem do niej słówko, ale nigdy nie dotknęła mnie tak, jak dziś. Mianowicie, zrozumiałem, że Jezus jest moim przyjacielem! Zobaczcie, że człowiek chce być kochany, chce mieć kogoś przy sobie, kto wysłucha, czasem także – oczywiście, dla jego dobra – ochrzani i twardo zapyta: „Co robisz?!” Człowiek szuka kogoś, kto przy nim będzie na dobre i złe – i, przede wszystkim, komu będzie mógł się zwierzyć i poprosić o radę.

Wiele jest kościołów, gdzie Jezus jest codziennie wystawiony w Najświętszym Sakramencie. Wiele jest kościołów otwartych, do których można wejść i się pomodlić. Jezus tam na nas czeka. Może my często Jezusa nie traktujemy, jak przyjaciela – i za wiele Mu nie mówimy, nie mamy też dla Niego zbyt dużo czasu, ale On nas traktuje jak przyjaciół. Chciałby z nami spędzać czas! Chciałby z nami nieraz porozmawiać! A prawda jest też taka, że i w domu możemy z nim czas spędzić i z Nim porozmawiać.

Człowiek wiele razy może na drugim człowieku się zawieść. Jednego dnia może być ktoś nam najbliższy, a drugiego już ta osoba odejdzie z naszego życia. Jednego dnia może mówić: KOCHAM CIĘ, a drugiego dnia już mówi: NIE WIEM, CZY CIE KOCHAM… Wtedy człowiek jest po prostu załamany. Wiele godzin spędza w samotności, wiele też łez wyleje, bo zawiodła czy odeszła jego zaufana i ukochana osoba. Sam miałem podobne sytuacje, kiedy odejście z mojego życia człowieka po prostu mnie rozbiło i nie potrafiłem z początku się pozbierać. I co wtedy robiłem?

Zwracałem się do Jezusa i na nowo Mu dziękowałem, że chociaż On jest i mnie nigdy nie opuści. Jezus nawet swoje życie za mnie oddał – i pomimo, że ciągle i ciągle upadam, to On zawsze wyciąga do mnie rękę i mówi WSTAŃ, JA JESTEM! On zawsze przy mnie jest i będzie!

To jest prawdziwy przyjaciel, Kochani! Jezus jest naszym przyjacielem! Prawdziwa przyjaźń i miłość niestety kosztuje i wymaga. W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi do nas takie zdanie: Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.

Ci, którzy idą za Chrystusem – czy to w kapłaństwie, czy w małżeństwie, czy to są jeszcze klerykami lub chodzą ze sobą jako chłopak z dziewczyną, czy są w samotności – wiele razy stawiają sobie pytanie co do naszej drogi. Wszyscy pytamy Boga: „Dlaczego akurat tak mnie, Panie, prowadzisz? Dlaczego dałeś mi tę, a nie inną osobę?” Znów można powiedzieć: Deus ita voluit, czyli – BÓG TAK CHCIAŁ!

Przyjaciel zna nas najlepiej. Wie o nas więcej, niż inni. A Jezus – czyli ten najprawdziwszy Przyjaciel, który nas kocha i nigdy nas nie opuści – widzi jeszcze więcej, niż inni. Niż ja sam! Każdy człowiek z reguły ufa przyjacielowi – a czy ja ufam Jezusowi i jestem w stanie pójść za Nim? Niezależnie, co by się działo, czy by się waliło i paliło – ON BYŁ, JEST I BĘDZIE Z NAMI PO WSZYSTKIE DNI, AŻ DO SKOŃCZENIA ŚWIATA!

Czy ja w to wierzę? Uwierzmy, bo naprawdę warto pójść za Miłością!

1 komentarz

  • Kościół katolicki w Rosji obchodzi dziś święto Wniebowstąpienia.
    14 maja w Surgucie jest ciepło, z czystym niebem i białymi chmurami. Możemy to zobaczyć w dzisiejszym „Słówku z Syberii”
    W Nowosybirsku jest wietrznie, pochmurno i zimno. Zdjęcie wyślę księdzu Jackowi mailem.
    Widzę to jako ilustrację Psalmu 19 (18):2:
    „Cæli enarrant gloriam Dei,et opera manuum Ejus annuntiat firmamentum”
    „Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego nieboskłon obwieszcza”

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.