Mamy czas – czy nie mamy?…

M

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Rafał Rękawek, imieniny natomiast przeżywa Aleksandra Szcześniak – oboje należący w swoim czasie do młodzieżowych Wspólnot. Życzę Im Bożej opieki na każdy dzień i wszelkich darów z Nieba – o co też będę się dla Nich modlić.

Ziemskie urodziny w Niebie przeżywa Święty Jan Paweł II. Pomódlmy się dziś – przez Jego wstawiennictwo – we wszelkich, ważnych dla nas sprawach.

A ja dzisiaj pozdrawiam Was z Siedlec, gdzie ponownie złożę wizytę w Rektoracie miejscowego Uniwersytetu, u Pani Doktor Beaty Czeluścińskiej – w celu omówienia przebiegu święta Uczelni, zaplanowanego na jutro i środę. Potem spodziewam się Pary Narzeczonych, przygotowujących się do Ślubu, którzy przybędą na Spowiedź i rozmowę o ich życiowych planach.

A potem wyjeżdżam do Domu rodzinnego i do rodzinnej Parafii, gdzie odprawię kolejną Mszę Świętą gregoriańską. Potem – powrót do Siedlec i połączenie na messengerze z Szymonem Salą i Filipem Dawidkiem, czyli nowym Szefostwem FORMACJI «SPE SALVI», w obliczu zawirowań i przetasowań, jakie się w niej obecnie dokonują. Proszę o modlitewne westchnienie w intencji tej młodzieżowej Wspólnoty…

Teraz zapraszam już do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś Pan mówi do mnie – osobiście i konkretnie? Duchu Święty, wskaż!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 7 Tygodnia Wielkanocy,

18 maja 2026., 

do czytań: Dz 19,1–8; J 16,29–33

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Kiedy Apollos znajdował się w Koryncie, Paweł przeszedł okolice wyżej położone, przybył do Efezu i znalazł jakichś uczniów. Zapytał ich: „Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?” A oni do niego: „Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty”. Zapytał: „Jaki więc chrzest przyjęliście?” A oni odpowiedzieli: „Chrzest Janowy”. Powiedział Paweł: „Jan udzielał chrztu nawrócenia, przemawiając do ludu, aby uwierzyli w Tego, który za nim idzie, to jest w Jezusa”.

Gdy to usłyszeli, przyjęli chrzest w imię Pana Jezusa. A kiedy Paweł włożył na nich ręce, Duch Święty zstąpił na nich. Mówili też językami i prorokowali. Wszystkich ich było około dwunastu mężczyzn.

Następnie wszedł do synagogi i odważnie przemawiał przez trzy miesiące rozprawiając i przekonując o królestwie Bożym.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Uczniowie rzekli do Jezusa: „Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś”.

Odpowiedział im Jezus: „Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.

To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat”.

Trudno nie zauważyć, że cała sprawa, związana z tym swoistym Bierzmowaniem, o jakim mowa dziś w pierwszym czytaniu, rozegrała się bardzo, ale to bardzo szybko! Bo zauważmy: na pytanie, jakie do jakichś uczniów skierował dziś Paweł: Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę? usłyszał on w odpowiedzi: Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty. Czy był tym zaskoczony?

Może niekoniecznie, bo w ciągu tak intensywnej działalności misyjnej wiele zaskakujących spraw i rzeczy musiał widzieć i przeżyć. Toteż nie zatrzymuje się na tym fakcie ich niewiedzy, tylko natychmiast zaczyna im głosić naukę zarówno o Duchu Świętym, jak i o chrzcie w imię Pana Jezusa, skoro oni bazowali jedynie na chrzcie Janowym. I skoro tylko to powiedział, to zaraz owi «jacyś uczniowie» – dowiadujemy się z ostatniego zdania dzisiejszego czytania, iż było to dwunastu mężczyzn – przyjmują chrzest w imię Pana Jezusa i zaraz potem przyjmują dar Ducha Świętego.

Jakże to wszystko szybko się dokonało! A przecież to nie jedyny taki przypadek, opisany na kartach Pisma Świętego, w tym także: na kartach Księgi Dziejów Apostolskich. Przypominamy sobie zapewne takie wystąpienia Piotra czy Pawła, po których ludzie tysiącami przyjmowali Chrzest! Oczywiście, to nie mogło się podobać zawziętym faryzeuszom i całej religijnej elicie żydowskiej, przeto czyhali na Apostołów, co i raz poddając ich różnego rodzaju represjom. Ale fakt pozostaje faktem: ludzie nawracali się bardzo szybko – nie wmawiając sobie, że mają czas, że się zastanowią, przemyślą, za dwa dni czy dwa tygodnie dadzą odpowiedź…

Tak też dokonało się w historii, dzisiaj opisanej: kilka zdań rozstrzygnęło sprawę! Oczywiście, musimy tutaj mieć na uwadze, że jest to skondensowany opis Autora biblijnego, czyli że w rzeczywistości ta rozmowa mogła być nieco dłuższa, a cały proces – bardziej rozciągnięty w czasie. Być może. Jednak z dynamiki tego opisu możemy wnioskować, że nie był to jednak zbyt długi czas. Ci, do których Apostołowie i uczniowie Jezusa kierowali swoje pouczenia, przyjmowali wiarę naprawdę szybko i zdecydowanie. Przyjmowali za swoją – prawdę o Jezusie Chrystusie.

A kiedy ją przyjęli sami uczniowie? O tym mowa w dzisiejszej Ewangelii, w której słyszymy, jak to uczniowie rzekli do Jezusa: „Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś”.

Zdziwienie Jezusa w tej sytuacji należy raczej uznać za w pełni zrozumiałe: Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną. Właśnie! Dlaczego «teraz» uwierzyli? I czy już na pewno uwierzyli, skoro Jezus zapowiada, że rozproszą się i zostawią Go samego? To jak to jest z ich wiarą? A może jednak jeszcze «teraz» nie uwierzyli? Może to jednak nie jest ten czas, aby uwierzyli w pełni – może ten czas dopiero nastąpi?

Możemy się nad tym zastanawiać szczególnie w kontekście tych oto zapowiedzi Jezusa, że już niedługo nastąpi czas, kiedy zostawią Go samego i rozproszą się – każdy w swoją stronę. Drodzy moi, to ostatnie stwierdzenie nasuwa skojarzenie nie tylko z określonym miejscem w przestrzeni, ale również z tym wymiarem moralnym, duchowym – każdy pójdzie, ucieknie w swoją stronę w tym sensie, że każdy jeszcze niejako wróci do siebie, do swojego sposobu myślenia i stylu działania, co będzie znakiem wyraźnym tego, że jeszcze nie uwierzyli…

Jeszcze ulegną strachowi, jeszcze zwątpią – a jednak Jezus przekonuje: To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat! Zatem, dla Jezusa cała ta sytuacja nie będzie jakimś zaskoczeniem. Owszem, będzie – bo trudno, żeby nie była – bardzo trudnym doświadczeniem, ale On z wielką wyrozumiałością podchodzi do człowieka. I dlatego daje mu czas potrzebny do tego, by ten zwrócił się do swego swego Mistrza i Zbawiciela – i wszedł na drogę, prowadzącą do zbawienia. Jezus daje czas – i czeka. I będzie zawsze czekał – nigdy nie przestanie dawać szansy!

Przeto do ostatniej chwili życia na tej ziemi człowiek ma czas, żeby się nawrócić, żeby się bardziej zwrócić do Jezusa, jeszcze bardziej Mu zaufać, rozkochać się z Nim, wejść z Nim w bardzo osobistą relację – w tę intymną więź, jaka jest najlepszą odpowiedzią na miłość Jezusa do niego. Jezus daje czas i każdy czas będzie dla Niego dobry, jeżeli tylko doczeka się odpowiedzi z naszej strony. Natomiast my musimy sobie jasno powiedzieć, że tego czasu nie mamy w ilościach nieograniczonych! Nasz czas się kiedyś skończy.

W chwili przejścia z tego świata do tego drugiego – skończy się czas naszego zasługiwania i staniemy na Sądzie Bożym. I jeśli okaże się, że potrzeba będzie jeszcze pewnego przygotowania w czyśćcu do pełnego zjednoczenia z Bogiem w Niebie, to w tym czasie oczyszczenia sami nie będziemy sobie w stanie pomóc, bo – właśnie – nasz czas już będzie zakończony! Wtedy z pomocą będą mogli nam pospieszyć ci, którzy tu, na ziemi, będą jeszcze mieli swój czas, aby zbierać własne zasługi, ale i innym pomagać.

Stąd też, Drodzy moi, nie możemy się wciąż oszukiwać, że my jeszcze mamy czas. Być może, mamy go bardzo dużo. A być może – nawet o tym nie wiemy – są to ostatnie nasze dni albo godziny na tym świecie. Tego nie wiemy. Dlatego kiedy Jezus przyjdzie do nas ze swoją łaską, ze swymi natchnieniami, ze swymi zaproszeniami – a tak naprawdę codziennie przychodzi – to nie każmy Mu czekać bez końca, aż się zastanowimy, albo kiedy nam się humor poprawi.

Owszem, nieraz jest potrzebny czas na przemyślenie pewnych spraw, zawsze też potrzebny jest czas na modlitwę. I trzeba ten czas na te sprawy wykorzystywać – i to w takiej ilości, w jakiej go naprawdę potrzeba. Natomiast my tu sobie mówimy o takim trochę celowym wydłużaniu, albo o takim wręcz niedbalstwie duchowym, polegającym na tym, że wiemy, iż Jezus nas zaprasza, kieruje do nas jakieś wezwanie, składa nam jakąś propozycję – chociażby w kwestii życiowego powołania – my będziemy się bez końca zastanawiać, czekając wręcz dosłownie na jakąś gwiazdkę z nieba, albo nie wiadomo jeszcze na co…

Jeżeli zdecydowaliśmy się wejść w relację z Jezusem, jeżeli już tyle dobra w naszym życiu się dokonało i wciąż dokonuje, jeżeli na odcinku naszej wiary nastąpił już jakiś postęp i rozwój – to nie tamujmy go owym: „Mam jeszcze czas…”; „Potrzebuję więcej czasu…”; „Nie ma się co spieszyć, na wszystko jest czas…”. Zauważmy to jeszcze raz bardzo wyraźnie: ten czas jest – i jednocześnie go nie ma. Dla tego, kto naprawdę go potrzebuje, kto się waha, kto naprawdę ma jakieś duchowe rozterki, to jak najbardziej: ten czas jest. Ale jeżeli ktoś się ciągle licytuje z samym sobą – a może bardziej z Jezusem – a ze sobą to żeby wręcz nie powiedzieć, że się pieści, to naprawdę trzeba jasno powiedzieć, że nie ma on tego czasu!

Nie ma czasu na zmarnowanie! Nie ma czasu na oczekiwanie gwiazdki z Nieba! Nie ma czasu na pieszczenie się z samym sobą! Nie ma czasu na zabawianie się swoim życiem, skoro ma się je tylko jedno i raz zakończone, już nie powróci, a czasu zmarnowanego na czekanie nie wiadomo na co – już się nie cofnie. Tego czasu, którego rzekomo było tak dużo, a okaże się, że upłynie bardzo szybko – i zostanie zmarnowany. Nie możemy na to pozwolić!

My, uczniowie Jezusa Chrystusa – Jego przyjaciele, wyznawcy, naśladowcy i świadkowie – mamy swój czas dla Niego. I wtedy ten czas jest najlepiej wykorzystany – dla naszego dobra. Bo to nie Jezus na tym naszym czasie zyskuje, tylko my sami! Nie marnujmy zatem czasu, który dał nam Pan! On nam go dał – i da, ile potrzebujemy. Ale da go o tyle, ile go naprawdę potrzebujemy: na pracę, modlitwę i duchowy rozwój, a nie na oczekiwanie gwiazdki z nieba.

On nam daje czas. Natomiast miarą naszej duchowej dojrzałości będzie to przekonanie, że kiedyś jednak ten czas się skończy, przeto nie możemy się nim zabawiać, przepuszczać przez palce, tylko co do minuty wykorzystywać – dla Jezusa i Jego królestwa. Tak, jakby ta obecna godzina miała być ostatnią godziną naszego życia na tym świecie.

Wykorzystujmy zatem nasz czas, byśmy mogli powtórzyć za bohaterami dzisiejszej Ewangelii – już nie wywołując takiego zdziwienia Jezusa, jak to dzisiejsze – że teraz już naprawdę w Niego wierzymy!

1 komentarz

  • Veni, Sancte Spiritus! Maria, vas spirituale, ora pro nobis!
    Podzieliłam encyklikę św. Jana Pawła II [„Credo in Spiritum Sanctum”] DOMINUM ET VIVIFICANTEM (Wierzę w Ducha Świętego, PANA I OŻYWICIELA) na 9 części i czytałem ją na głos wraz z Biblią przez całą nowennę.
    Moim ulubionym hymnem do Ducha Świętego, który śpiewam przed modlitwą nowennową, jest sekwencja dnia Trójcy Świętej(muzyka: Anna Wetlugina):
    1) Zstąp, Duchu Święty,
    Czysty czystością nieba,
    Wylej swoje błogosławione światło!

    Ojcze biednych grzeszników,
    Pocieszycielu serc wszystkich,
    Ześlij Swoje dary.

    Daj schronienie opuszczonym,
    W mrok duchowego zamętu,
    Ukazując iskrę z nieba,
    Refren: Veni, Sancte Spiritus (3 razy)

    2) Daj znużonym spokój
    I chłód podziemnemu upałowi
    Przynieś z niebiańskich pól.

    Przygotuj nasze serca
    Na pałac, w którym miłość
    Zapanuje we właściwym czasie.
    Refren:

    3) Świat jest zdrowy i żywy duchem,
    Lecz bez ducha jest martwy i fałszywy,
    A występek go gnębi.

    Zmyj brud ziemi wilgocią,
    Ulecz zranionych,
    Nawilż tych, którzy więdną.

    Zmiękcz zatwardziałych,
    I sprowadź tych, którzy błądzą nocą,
    Z powrotem na właściwą ścieżkę.
    Refren:

    4)Zstąp do nas, Duchu Święty,
    Obdarz nas nieziemską łaską
    Siedmiokrotnie,

    Obdarz nas łaską:
    Obdarz nas przebaczeniem
    Od Króla Niebios
    Refren:

    Rosyjska wersja audio sekwencji w wykonaniu chóru parafii św. Mikołaja (Wołgograd): https://www.youtube.com/watch?v=J7LnUqIbWZA
    Nuty i tekst rosyjski sekwencji prześlę ks. Jackowi mailem.

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.