Walczyć – czy nie?…

W

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Krzysztof Fabisiak – Moderator naszego bloga. Dziękując za stałą życzliwość i ofiarną pomoc, życzę obfitości darów z Nieba!

Imieniny przeżywa natomiast Wiesława, nasza stała Komentatorka, której dziękuję za piękne i głębokie przemyślenia, ujmowane w formie ciekawych komentarzy. Życzę nieustannego odkrywania Bożej obecności w życiu!

Oboje świętujących zapewniam o serdecznej modlitwie!

A ja dzisiaj pozdrawiam z Lublina, gdzie będę pracował i modlił się w ciągu dnia, a o 18:00 planuję Mszę Świętą w Parafii Jana Kantego. Zapraszam do łączności ze mną:

https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams

Potem przejeżdżam do Siedlec, gdzie po 21:00 mam jeszcze jedno spotkanie i bardzo poważną rozmowę.

A oto dzisiaj, w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji siedleckiej – tak zwany dzień otwarty. Pierwszy w historii tej Instytucji. Ogromnie cieszę się, że udaje się na niego kilku moich duchowych Synów – Członków FORMACJI «SPE SALVI», na czele z jej Liderem i Pierwszym Wiceliderem. Drugi Wicelider chciałby, ale przeszkadza Mu praca, natomiast będzie wspierał duchowo całą inicjatywę.

Ja także! Dzisiaj, przez cały dzień, i w nocy! Będę się modlił za tych moich Synów, którzy będą na tym dniu – trwającym do jutrzejszego wieczoru – oraz za innych, którzy ważą w swoich sercach różne decyzje… Proszę i Was o włączenie się w tę modlitwę!

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, z jakim przesłaniem Pan dzisiaj zwraca się do każdej i każdego z nas indywidualnie?… Niech Duch Święty będzie nam w tym światłem i natchnieniem!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Piątek 7 Tygodnia Wielkanocy,

22 maja 2026., 

do czytań: Dz 25,13–21; J 21,15–19

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Król Agryppa i Berenike przybyli do Cezarei powitać Festusa. Gdy przebywali tam dłuższy czas, Festus przedstawił królowi sprawę Pawła. Powiedział: „Feliks pozostawił w więzieniu pewnego człowieka. Gdy byłem w Jerozolimie, arcykapłani i starsi żydowscy wnieśli przeciw niemu skargę, żądając dla niego wyroku skazującego. Odpowiedziałem im: «Rzymianie nie mają zwyczaju skazywania kogokolwiek na śmierć, zanim oskarżony nie stanie wobec oskarżycieli i nie będzie miał możności bronienia się przed zarzutami».

A kiedy przybyli tutaj bez żadnej zwłoki, sprawując następnego dnia sądy, kazałem przyprowadzić tego człowieka. Oskarżyciele nie wnieśli przeciwko niemu żadnej skargi o przestępstwa, które podejrzewałem. Mieli z nim tylko spory o ich wierzenia i o jakiegoś zmarłego Jezusa, o którym Paweł twierdzi, że żyje.

Nie znając się na tych rzeczach, zapytałem, czy nie zechciałby udać się do Jerozolimy i tam odpowiadać przed sądem w tych sprawach. Ponieważ Paweł zażądał, aby go zatrzymać do wyroku Cezara, kazałem go strzec, dopóki go nie odeślę do Najdostojniejszego”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożywał z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”

Odpowiedział Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”.

Rzekł do niego: „Paś baranki moje”.

I powtórnie powiedział do niego: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?”

Odparł Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”.

Rzekł do niego: „Paś owce moje”.

Powiedział mu po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?”

Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: „Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”.

Rzekł do niego Jezus: „Paś owce moje.

Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”.

To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to, rzekł do niego: „Pójdź za Mną!”

Można by się zastanawiać, jakie przesłanie płynie do nas dzisiaj z pierwszego czytania. Bo mamy opis spotkania dwóch dostojników ówczesnego życia politycznego – żeby było jasne: króla kraju podbitego z namiestnikiem kraju najeźdźcy – którzy rozmawiają o «sprawie Pawła». I właściwie całe czytanie to wypowiedź Festusa na temat tejże «sprawy».

Trzeba przyznać, że wypowiedź bardzo wyważona, spokojna, rzeczowa i – by się tak wyrazić – godna urzędnika rzymskiego, reprezentującego system rzymskiego prawa, które do dziś stanowi fundament wszelkich cywilizowanych systemów prawnych. Na taką właściwą postawę Festusa wskazują te jego słowa: Rzymianie nie mają zwyczaju skazywania kogokolwiek na śmierć, zanim oskarżony nie stanie wobec oskarżycieli i nie będzie miał możności bronienia się przed zarzutami.

A także te: Nie znając się na tych rzeczach, zapytałem, czy nie zechciałby udać się do Jerozolimy i tam odpowiadać przed sądem w tych sprawach. Ponieważ Paweł zażądał, aby go zatrzymać do wyroku Cezara, kazałem go strzec, dopóki go nie odeślę do Najdostojniejszego.

Było to prawem każdego obywatela rzymskiego, aby nie będąc zadowolonym z rozstrzygnięcia tego czy innego sądu – odwołać się do samego cezara. I Paweł z takiej możliwości skorzystał. Żeby taką procedurę uruchomić, wystarczało tylko stwierdzić w trakcie rozprawy, że się odwołuje do sądu cezara – i to kończyło całą procedurę w tymże sądzie, a oskarżony miał być przetransportowany do Rzymu i przed sądem cesarskim stanąć. I o tym właśnie dzisiaj rzymski namiestnik opowiadał żydowskiemu królowi.

Trzeba przyznać – tak trochę na marginesie – że Festus swoim rozstrzygnięciem zdecydowanie przewyższył działanie i rozstrzygnięcie innego rzymskiego namiestnika, Poncjusza Piłata, który zachował się właśnie w sposób zupełnie sprzeczny z zasadami owego najdoskonalszego ze wszystkich systemów prawnych, opracowanych kiedykolwiek przez ludzi, skazując na śmierć Człowieka zupełnie niewinnego – i dokładnie wiedząc o tym, że jest niewinny, a całe oskarżenie to jedna wielka nagonka i fikcja. I on, rzymski stróż prawa, ten nagonce uległ.

Festus – w stosunku do Pawła – postąpił zupełnie inaczej. Można nawet powiedzieć, że wzorowo: zachował konieczny dystans do całej sprawy, nie ulegając krzykom żydowskich pieniaczy, a przestrzegając skrupulatnie zapisów prawa rzymskiego.

Wracając natomiast do pytania, postawionego na początku, jakie przesłanie dla nas niesie to dzisiejsze czytanie, to z pewnością takie, że Paweł bardzo inteligentnie, a jednocześnie bardzo śmiało wykorzystywał różne okoliczności, w jakich się znajdował, nie angażując od razu całego zapału ani arsenału własnych argumentów.

Chociażby wczoraj słyszeliśmy w czytaniu, że wystarczyło, iż wypowiedział jedno zdanie o zmartwychwstaniu, aby jego oskarżyciele, czyli faryzeusze i saduceusze, wzajemnie „złapali się głowy”, „skoczyli sobie do gardeł” – i w ten sposób Paweł już nie musiał nic w swojej obronie mówić. Nawet – prawdę powiedziawszy – nie mógł, bo w ogólnym wrzasku i tak nikt by go nie usłyszał.

Innym razem to rzymski prokonsul Gallio rozwiązał problem, wypędzając z sądu rozwrzeszczanych żydowskich oskarżycieli – z podobnego powodu, z jakiego tematu oskarżenia nie podjął przemawiający dziś do nas Festus: że się na tych sprawach nie zna i dla niego są one nieistotne. W ten sposób Paweł uczy nas – a może to sam Pan nas uczy za sprawą Pawła, bo niektóre z tych sytuacji były zaskoczeniem dla samego Apostoła – że należy wykorzystywać takie pojawiające się okoliczności. Należy ich nawet poszukiwać – chociażby poprzez wykorzystywanie sprzyjających zapisów prawa. Oczywiście – w sposób uczciwy, bez naciągania i oszukiwania.

I to nie jest żadną ujmą – ani żadną ucieczką. Wprost przeciwnie: jest to skorzystaniem z okoliczności, które Pan sam daje, aby niekiedy ulżyć swemu słudze i współpracownikami – a na pewno pokazać łączność z nim i solidarność. I wsparcie z Nieba! Skoro bowiem on – ów sługa i współpracownik – tak dzielnie staje w obronie Prawdy, to ta Prawda sama o sobie przypomina.

I naprawdę nie musimy się obawiać o to, że w ten sposób ucierpi nasze poczucie bohaterstwa albo opinia o nas jako o obrońcach wiary i jej świadkach. Okazji do udowodnienia tego mamy aż nadto dużo. Dlatego kiedy – od czasu do czasu – przychodzi jakaś okoliczność korzystna, to naprawdę należy z niej skorzystać, dziękując za nią Panu. Bo to ewidentny dowód Jego opieki nad nami!

Kiedy natomiast przyjdą takie momenty, jak ten, w którym dzisiaj znalazł się Piotr – momenty kulminacyjne, rozstrzygające, kluczowe, fundamentalne, generalne, zasadnicze, uroczyste, a w pewnym sensie ostateczne – wtedy trzeba pełnym zdaniem i z pełnym przekonaniem powiedzieć: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham! I jeśli trzeba – to przypieczętować to własną krwią!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.