Jak się modli Jezus?…

J

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym kalendarz liturgiczny przywołuje wspomnienie dowolne Błogosławionej Siostry Elżbiety Róży Czackiej – Niewidomej Matki Niewidomych. Była ona beatyfikowana razem z Prymasem Wyszyńskim. Z racji pełnienia posługi Duszpasterza Niewidomych i Niedowidzących w naszej Diecezji – w połączeniu z posługą Duszpasterza Akademickiego – szczególną modlitwą dzisiaj otaczam właśnie te Osoby. Przez wstawiennictwo naszej Patronki.

A ja dzisiaj pozdrawiam Was z Siedlec, gdzie o 9:30 spodziewam się wizyty mojego duchowego młodszego Brata, Księdza Mariusza Szyszko, a potem będę łączył dyżur na Uczelni, w gmachu przy ulicy Prusa, z rozwiezieniem Ogłoszeń w pozostałych Wydziałach i Akademikach, oraz z przygotowaniem do Mszy Świętej wieczorowej.

Oto bowiem o godzinie 18:00, w Katedrze siedleckiej, Biskup Kazimierz Gurda będzie sprawował Mszę Świętą w intencji Uniwersytetu w Siedlcach – z racji jutrzejszego święta Uczelni. I na tę Mszę Świętą zapraszam całą Społeczność Akademicką – pomimo tego, co dzieje się obecnie na Uczelni. A może właśnie – dlatego, że tak się dzieje i dlatego potrzeba modlitwy!

Po Mszy Świętej mam zaplanowanych kilka rozmów telefonicznych oraz łączenie na messengerze w odnowioną FORMACJĄ «SPE SALVI». W trakcie takiego łączenia zawsze wspólnie odmawiamy Litanię do Matki Bożej Kodeńskiej, naszej Patronki, oraz modlitwę o powołania kapłańskie i zakonne, w Diecezji siedleckiej. Ja tę modlitwę pamiętam jeszcze z czasów seminaryjnych.

A co do FORMACJI «SPE SALVI», to jej nowym Liderem został wczoraj Szymon Sala, Autor dzisiejszego rozważania na naszym forum – i wszystkich rozważań wtorkowych – jej nowym Wiceliderem został wczoraj Filip Dawidek. Obaj są z Parafii w Leopoldowie, Obaj są tam Lektorami, przy czym Szymon jest Nadzwyczajnym Szafarzem Komunii Świętej, a Filip – Założycielem i Prezesem Parafialnego Oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

Dziękują Obu za dyspozycyjność, otwarte serce i gotowość do poświęcenia się i współpracy. Ze swej strony zapewniam wszelkie wsparcie i na tę współpracę się otwieram!

Zapraszam teraz do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

A poniżej – wspomniane już słówko Szymona Sali. Jak co wtorek. W tym dzisiejszym słówku wyraźnie widać styl Szymona, do którego już się zdążyłem przyzwyczaić i który jest dla Niego charakterystyczny, bardzo odpowiadający całej Jego postawie i codziennemu stylowi bycia: spokój, opanowanie i rozumowa, bardzo logiczna ocena sytuacji, z której potem wypływają głębokie i konkretne wnioski. Z którymi najczęściej osobiście szczerze się zgadzam – bez żadnego naciągania „na siłę” czy dla zasady. Tak dzisiaj również zostało rozpracowane całe słówko, za które jeszcze raz najserdeczniej dziękuję! Niech Panu naszemu będzie chwała i uwielbienie!

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Co konkretnie chce mi wskazać? Czego ode mnie oczekuje? Duchu Święty, bądź światłem, natchnieniem i mądrością!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 7 Tygodnia Wielkanocnego,

19 maja 2026., 

do czytań: Dz 20,17–27; J 17,1–11a

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Paweł z Miletu posłał do Efezu i wezwał starszych Kościoła. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich:

Wiecie, jakim byłem wśród was od pierwszej chwili, w której stanąłem w Azji. Jak służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które mnie spotkały z powodu zasadzek żydowskich. Jak nie uchylałem się tchórzliwie od niczego, co pożyteczne, tak że przemawiałem i nauczałem was publicznie i po domach, nawołując zarówno Żydów, jak i Greków do nawrócenia się do Boga i do wiary w Pana naszego Jezusa.

A teraz, naglony Duchem, udaję się do Jerozolimy; nie wiem, co mnie tam spotka oprócz tego, że czekają mnie więzy i utrapienia, o czym zapewnia mnie Duch Święty w każdym mieście. Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: bylebym dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej.

Wiem teraz, że wy wszyscy, wśród których przeszedłem głosząc królestwo, już mnie nie ujrzycie. Dlatego oświadczam wam dzisiaj: Nie jestem winien niczyjej krwi, bo nie uchylałem się tchórzliwie od głoszenia wam całej woli Bożej”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, rzekł:

Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.

Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał.

Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.

Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi. Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą. Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie”.

A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:

Dzisiejsza Liturgia Słowa przybliża nam aspekt modlitwy. W Ewangelii słyszymy modlitwę Jezusa. Nie jest to jednak gotowy wzór modlitwy, podany jak wtedy, gdy Chrystus uczy uczniów modlitwy: „Ojcze nasz”. Jezus pokazuje nam dzisiaj coś bardziej głębszego – modlitwę, będącą wyrazem żywej relacji z Bogiem. Bo prawdziwa modlitwa to nie schemat, a indywidualna, unikalna i niepowtarzalna relacja, do której zaproszeni jesteśmy przez samego Boga. I właśnie z tej dzisiejszej modlitwy Jezusa, która jest wyrazem Jego relacji z Bogiem, możemy wiele się nauczyć.

Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. Te słowa ukazują nam, że dla Boga nie liczy się to, co mamy i to jakich słów używamy podczas modlitwy – Bogu niczego dać nie możemy. Bóg pragnie jednak szczęścia dla każdego człowieka, dlatego każdego z nas ukształtował i powołał do wyjątkowego dzieła, w którym możemy odnaleźć to prawdziwe spełnienie.

Czy stojąc przed Bogiem jestem w stanie powiedzieć, że wykonałem lub dalej wykonuję dzieła, do których mnie powołał? Czy jestem przekonany do tego, co aktualnie robię? A może jest tak, że tkwię w jakimś przedsięwzięciu, które mi nie daje spełnienia?… Może realizuję coś, co narzuciłem sobie sam albo coś, co narzucili mi inni, a w głębi serca czuję, że to nie jest moje zadanie?… Może sam jeszcze nie wiem, co jest moją misją, ale proszę Ducha Świętego o rozeznanie. Bo prawdziwe szczęście jest wtedy, gdy z czystym sumieniem mogę powiedzieć: Wypełniłem dzieło, które mi dałeś do wykonania.

Fragment z Dziejów Apostolskich przypomina nam, że każdy człowiek jest zdolny do wypełniania woli Bożej. Czytamy: A teraz, przynaglany przez Ducha, udaję się do Jeruzalem; nie wiem, co mnie tam spotka oprócz tego, że czekają mnie więzy i utrapienia, o czym zapewnia mnie Duch Święty w każdym mieście. Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: bylebym dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej. Paweł za to, co robi, jest gotów oddać życie. Nie zważa na przeciwności, lecz za wszelką cenę pragnie dokończyć to, czego się podjął. Czy można bardziej kochać to, co się robi?…

Co więcej, święty Paweł, podejmując decyzję o opuszczeniu Kościoła w Efezie, jest przekonany, że właśnie tego chce od niego Bóg. A czy ja, podejmując jakąkolwiek decyzję, proszę Ducha Świętego o światło?

Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. Czy objawiam imię Boga ludziom, których spotykam? Oczywiście nie chodzi tutaj o to, aby teraz iść i wszędzie krzyczeć, że Bóg istnieje. Ale spójrzmy znowu na Świętego Pawła, który mówi: Wy wiecie, jaki byłem z wami przez cały czas od pierwszej chwili, kiedy stanąłem w Azji. Jak służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które mnie spotkały z powodu zasadzek Żydów. Jak nie uchylałem się tchórzliwie od niczego, co pożyteczne, tak że przemawiałem i nauczałem was publicznie i po domach, nawołując zarówno Żydów, jak i Greków do nawrócenia się do Boga i do uwierzenia w Pana naszego, Jezusa.

Głoszenie Boga ludziom dokonuje się przede wszystkim przez postawę, jaką reprezentujemy. Prawdziwy głosiciel Ewangelii jest pokorny i nie poddaje się – mimo łez i trudnych doświadczeń. Prawdziwy głosiciel Ewangelii nie jest tchórzem, ale potrafi stanąć i publicznie przyznać się do wiary, gdy wymaga tego sytuacja. Nie ukrywa swojej wiary przed światem, lecz pragnie wiarą ze światem się dzielić.

Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi. Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą. Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie. Czy w naszych modlitwach pamiętamy o ludziach, których spotykamy na co dzień? Czy pamiętamy o ludziach, których mamy pod swoją opieką? Czy powierzamy ich Bogu? A może wierzymy, że sami jesteśmy w stanie w pełni zaspokoić potrzeby naszych bliskich?

Czy zdaję sobie sprawę z tego, że kiedyś mnie na tym świecie już nie będzie, ale mogę pozostawić temu światu cząstkę siebie w postaci właśnie dzieła, które realizowałem w życiu? Oczywiście, można po sobie zostawiać dobre, ale również złe wspomnienia. Co więcej, każdy z nas w swoim życiu popełnił jakieś głupstwa, których teraz żałuje. Nawet Święty Paweł nie urodził się od razu świętym. On do świętości przez całe życie dążył i tę świętość uzyskał.

Dlatego u kresu swojego życia mógł z czystym sumieniem powiedzieć: Wiem teraz, że wy wszyscy, wśród których po drodze głosiłem królestwo, już mnie nie ujrzycie. Dlatego oświadczam wam dzisiaj: Nie jestem winien niczyjej krwi, bo nie uchylałem się tchórzliwie od głoszenia wam całej woli Bożej.

Czy ja również dążę do świętości, która polega na tym, że każdego dnia mogę z czystym sumieniem powiedzieć, iż wypełniałem Twoją wolę, Panie?…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.