Szczęść Boże! Drodzy moi, pozdrawiam z Siedlec, gdzie zamierzam intensywnie popracować nad różnymi bieżącymi sprawami, o których wspomnę jutro…
O 15:00 natomiast zamierzam wyruszyć do Warszawy na spotkanie z trzema Hrabinami Radoryskimi – czyli Moniką Ochnik, Agnieszką Chmielewską i Agnieszką Niedziałkowską oraz z Mężami obu Agnieszek – z okazji niedawnych urodzin, imienin, rocznic ślubu… Raz na jakiś czas udaje nam się spotkać, choć za każdym razem okupione jest to długimi ustaleniami, planami, telefonami, zmianami planów… W sumie, wszyscy żyjemy w dużym tempie i ciągle tego czasu mało.
Ale jednak chcemy ten kontakt podtrzymywać – właśnie już od czasów mojego pierwszego wikariatu w Radoryżu Kościelnym, kiedy to wszystkie One należały do miejscowego Oddziału KSM. Spotykaliśmy się potem, przez wszystkie te lata – Dziewczyny przyjeżdżały do mnie jednym samochodem. I wtedy także powstało określenie „Hrabiny Radoryskie”, jako określenie dostojnych Dam, odwiedzających skromnego księdza… To takie moje dopowiedzenie – One chyba widziały to inaczej. Tak, czy owak, jestem ogromnie wdzięczny za to, że chcą ten kontakt podtrzymywać.
Niestety, ja na tym spotkaniu nie będę za długo, bo w miarę sprawnie chcę wrócić, aby o 19:00 przyjąć u siebie moich duchowych Synów, wracających z DNIA SKUPIENIA, odbywającego się dzisiaj – od wczorajszego wieczora – w naszym siedleckim Seminarium. Bardzo chcę posłuchać Ich wrażeń tak „na gorąco” i porozmawiać o ważnych sprawach… I wspólnie się pomodlić!
Teraz jednak zapraszam do wsłuchania się w Boże słowo dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan i z jakim to osobistym przesłaniem zwraca się do mnie? Duchu Święty, przyjdź…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Sobota 7 Tygodnia Wielkanocy,
23 maja 2026.,
do czytań: Dz 28,16–20.30–31; J 21,20–25
CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Gdyśmy przybyli do Rzymu, pozwolono Pawłowi mieszkać prywatnie razem z żołnierzem, który go pilnował.
Po trzech dniach poprosił do siebie najznakomitszych Żydów. A kiedy się zeszli, mówił do nich: „Nie uczyniłem, bracia, nic przeciwko narodowi lub zwyczajom ojczystym, a jednak wydany zostałem jako więzień w ręce Rzymian, którzy po rozpatrzeniu sprawy chcieli mnie wypuścić, dlatego że nie popełniłem nic zasługującego na śmierć.
Ponieważ jednak Żydzi sprzeciwiali się temu, musiałem odwołać się do Cezara, bynajmniej nie w zamiarze oskarżenia w czymkolwiek mojego narodu. Dlatego też zaprosiłem was, aby się z wami zobaczyć i rozmówić, bo dla nadziei Izraela dźwigam te kajdany”.
Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Gdy Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret, Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: „Panie, kto jest ten, który Cię zdradzi?”
Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: „Panie, a co z tym będzie?”
Odpowiedział mu Jezus: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną”.
Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: „Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego?”
Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe.
Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać.
Zakończenie Okresu Wielkanocnego… Zakończenie Księgi Dziejów Apostolskich… Zakończenie Ewangelii Świętego Jana… Same zakończenia… Ale – jakie zakończenia?… Zwróciliśmy może na to uwagę – zarówno w odniesieniu do pierwszego czytania, jak i do Ewangelii? Na to, że jest to takie zakończenie… bez zakończenia! Jakby jeszcze coś miało się dziać, jakby jeszcze coś miało być dopowiedziane, dopisane, opowiedziane, wyjaśnione… Zobaczmy zresztą!
W pierwszym czytaniu, będącym zakończeniem Księgi Dziejów Apostolskich – towarzyszącej nam przez cały Okres Wielkanocny – słyszymy Pawła, tłumaczącego motywy swojej decyzji o odwołaniu się ze swoją sprawą do sądu cezara. Bardzo mocno, jednoznacznie i chyba jednak bardzo jasno brzmią te jego słowa: Nie uczyniłem, bracia, nic przeciwko narodowi lub zwyczajom ojczystym, a jednak wydany zostałem jako więzień w ręce Rzymian, którzy po rozpatrzeniu sprawy chcieli mnie wypuścić, dlatego że nie popełniłem nic zasługującego na śmierć. Ponieważ jednak Żydzi sprzeciwiali się temu, musiałem odwołać się do Cezara, bynajmniej nie w zamiarze oskarżenia w czymkolwiek mojego narodu. Dlatego też zaprosiłem was, aby się z wami zobaczyć i rozmówić, bo dla nadziei Izraela dźwigam te kajdany.
I po tych słowach, w czytaniu mamy już przejście do dwóch ostatnich wersetów Księgi, natomiast w samej Księdze w tym miejscu, mamy informację o reakcji słuchaczy na te słowa. Warto się z nimi zapoznać!
Co zaś się tyczy owych ostatnich dwóch wersetów, to otrzymujemy w nich taką oto informację: Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód.
Czego się dowiadujemy? Na pewno tego, że owo uwięzienie nie było zbyt dotkliwe, ponadto – że trwało dwa lata. Okazało się bowiem, że oskarżyciele, którzy powinni dotrzeć do Rzymu za Pawłem, aby razem z nim stanąć przed sądem cezara, ostatecznie nie dotarli, a w takiej sytuacji rzymskie prawo nakazywało więźnia uwolnić. Możemy zatem domyślać się, że został uwolniony. Ale też wiemy, że ostatecznie poniósł męczeńską śmierć – przez ścięcie mieczem. Taki „przywilej” przysługiwał obywatelom rzymskim, że nie wieszano ich, a ścinano – w razie skazania na śmierć. Ale o tym Łukasz, Autor Księgi, już nie wspomina.
Komentatorzy biblijni zastanawiają się, dlaczego nie wspomina, chociaż tak dokładnie opisał złożenie Ofiary z życia przez Jezusa – to w swojej Ewangelii – jak i przez Szczepana: to już w Dziejach Apostolskich. O śmierci Pawła, któremu tyle uwagi poświęcił w swojej Księdze, nie pisze. Za godną uwagi odpowiedź na tak postawione pytanie można uznać tę, że skoro cel Księgi – wskazany w jej pierwszym rozdziale – czyli obwieszczenie nauki o Jezusie Zmartwychwstałym wobec całego, ówcześnie „osiągalnego” świata, został uskuteczniony, to dzieło pisarskie już można zakończyć. Opis śmierci Apostoła – tak mógł uważać Łukasz – nie wniesie tu już wielu nowych treści.
Może właśnie lepiej było zakończyć to opowiadanie takim swoistym niedopowiedzeniem, takim „niedokończeniem”, aby czytelnik sam mógł sobie dopowiedzieć owo zakończenie, dowiadując się samemu o tym, co działo się potem, albo – i to o wiele lepsze rozwiązanie – dopisując to zakończenie historią własnego życia. Wpisując swoją historię w Dzieje Apostolskie, spisane przez Łukasza. Czyli – dopisując „dzieje apostolskie” własnego autorstwa.
A ta akurat księga jest stale pisana, bo przecież żyjemy, chodzimy po tym świecie, codziennie o czymś myślimy, mówimy, wykonujemy wiele różnych czynności, dokonując przy tym bardzo określonych wyborów moralnych. I to są nasze „dzieje apostolskie”…
Właśnie – czy są? Czy są to naprawdę moje „dzieje apostolskie”, czy może moje dzieje własne i prywatne, zarezerwowane tylko dla mnie, na zasadzie, że nikomu nic do tego?… Trochę tak to dzisiaj zabrzmiało w Ewangelii, kiedy to Piotr zapytał Jezusa o los umiłowanego ucznia, Jana: Panie, a co z tym będzie?” Wtedy to – jak słyszymy – odpowiedział mu Jezus: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną”.
Można nawet powiedzieć, że to taka trochę szorstka odpowiedź, taka trochę nieprzyjemna – zwłaszcza, że skierowana do Piotra, którego przecież sam Jezus mianował pierwszym z Apostołów, widzialną Głową swego Kościoła. Nie powinno zatem dziwić, że pierwszy Papież pyta swego Szefa o los swojej „kadry”, którą ma dowodzić. A tu tymczasem – taka odpowiedź!
Oczywiście, my mamy świadomość, że Jezus nie chciał urazić Piotra, ani go w jakikolwiek sposób pominąć w sprawach przyszłości Kościoła, ale chciał nam wszystkim mocno uświadomić, że każdy z nas ma swoją własną, indywidualną, jedyną i niepowtarzalną relację z Jezusem! I swoją własną drogę w Kościele! I że jakiekolwiek porównywanie się z kimkolwiek – a już tym bardziej: zazdroszczenie komuś, że ma lepiej, że jego droga jest w jakiś niezrozumiały sposób wygodniejsza, łatwiejsza, czy wręcz usłana różami – zupełnie nie ma sensu!
Powinniśmy codziennie budować i wzmacniać własną relację z Jezusem, w ten sposób dopisując ciąg dalszy do tej „niedokończonej” Księgi Dziejów Apostolskich, albo też – dopisując kolejną księgę do tego ogromu ksiąg, o których pisze Jan Ewangelista, a których to świat nie pomieściłby, gdyby chcieć w nich opisać wszystko, czego dokonał Jezus. My wiemy, że jest to hiperbola, przerysowanie, których tak wiele znajdujemy na kartach Ewangelii, bo przecież jeżeli mówimy o działalności Jezusa na tej ziemi, to trwała ona bardzo określony czas, kiedyś się zaczęła i kiedyś się skończyła, przeto na pewno można policzyć to wszystko, co Jezus powiedział i czego dokonał – w niczym nie umniejszając Jego Boskości i Jego „niezmierzoności”.
Natomiast to przerysowanie było sygnałem dla wspólnoty młodego Kościoła, aby dopisywała te księgi, których Jan jakoby nie napisał. To był jeden z zarzutów, stawianych Janowi przez współczesnych mu czytelników, że jego Ewangelia jest niekompletna – w stosunku do trzech pozostałych. Dlatego Jan miał świadomość – i tego też chciał – że jego dzieło będzie jeszcze redagowane przez jego uczniów, przeto te słowa, które obecnie odczytujemy w jego Ewangelii, to nie są dokładnie te słowa, które on napisał, ale już te dopracowane, zredagowane…
Niemniej jednak, na pewno nie są one kompletne. Bo żadne słowa nie będą kompletne, gdy idzie o sprawy Boże, o naukę Bożą, czy też o nasze świadectwo, dawane Jezusowi. Tę księgę każdy z nas będzie pisał do końca swoich dni na tym świecie, a dzień śmierci będzie dniem jej zamknięcia. Tak, jak wiatr zamknął księgę Ewangelii na trumnie Jana Pawła II, który to obraz chyba już na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Tak samo zostanie zamknięta księga naszego życia.
Dlatego teraz, póki jest ona otwarta, to trzeba, byśmy jak najczęściej zaglądali do Księgi Ewangelii, Księgi Dziejów Apostolskich i innych Ksiąg Pisma Świętego – i oby te Księgi były dla nas stale otwarte i stale „nie dokończone”… Abyśmy je ciągle „uzupełniali” o swoje myśli, słowa i czyny.
W ten sposób niech także pozostanie nie dokończonym – a może bardziej: nie dopowiedzianym do końca – ten Okres Wielkanocny, który dziś kalendarzowo kończymy. W naszym życiu – niech on trwa nadal! Niech każdy kolejny dzień – przez cały okrągły rok – będzie dla nas okazją do świadczenia o Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa!
