Nie: „ja” – a: „Jezus”!

N

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, z całego serca dziękuję za wszystkie życzenia, jakie napłynęły wczoraj – i wciąż napływają – z okazji dwudziestej ósmej rocznicy moich Święceń kapłańskich. Jak zawsze, odwdzięczam się serdeczną modlitwą oraz Mszą Świętą, którą już wczoraj sprawowałem – w ramach spotkania rocznicowego w Gronie Braci z Roku Święceń – w Parczewie. Oto relacja z tego spotkania:

https://podlasie24.pl/kosciol/parczew-kaplani-dziekowali-za-28-lat-kaplanstwa-20260620171846

A w najbliższym czasie, odprawię jeszcze jedną Mszę Świętą w intencji Życzliwych, prawdopodobnie w Kodniu. Raz jeszcze – wielkie dzięki Wszystkim za dobre słowo!

oto w dniu dzisiejszym rocznicę Święceń kapłańskich przeżywają:

Ksiądz Sylwester Anusiewicz [1997],

Ksiądz Krzysztof Chaciński [1997],

Ksiądz Adam Daniluk [1997],

Ksiądz Jerzy Duda [1997],

Ksiądz Paweł Florowski [1997],

Ksiądz Tomasz Grochowski [1997],

Ksiądz Wojciech Hackiewicz [1997],

Ksiądz Franciszek Klebaniuk [1997],

Ksiądz Zbigniew Nikoniuk [1997],

Ksiądz Tadeusz Olędzki [1997],

Ksiądz Andrzej Oworuszko [1997],

Ksiądz Zbigniew Rozmysł [1997],

Ksiądz Piotr Trochimiak [1997],

Ojciec Mariusz Bosek [2003] – Oblat, posługujący w Kodniu, Rzecznik prasowy Sanktuarium,

Ojciec Damian Dybała [2003] – Oblat niegdyś posługujący w Kodniu i Proboszcz kodeńskiej Parafii.

Czcigodnym Jubilatom życzę niezłomnego i radosnego ducha! Niech Im Najwyższy Kapłan błogosławi! Wspieram modlitwą.

A ja dzisiaj o 12:00, w Parafii w Trąbkach, w Dekanacie garwolińskim, będę koncelebrował Mszę Świętą w intencji Księdza Kanonika Jana Grochowskiego, w pięćdziesiątą rocznicę Święceń kapłańskich. Dostojny Jubilat tam właśnie mieszka, na emeryturze. Mszy Świętej będzie przewodniczył – i homilię wygłosi – Ksiądz Biskup Henryk Tomasik – Biskup Senior Radomski, a wcześniej: Biskup Pomocniczy naszej Diecezji.

Po Mszy Świętej – spotkanie w formie festynu, które mam poprowadzić.

Natomiast o 20:00, w Duszpasterstwie Akademickim GAUDEAMUS w Siedlcach, wraz z Księdzem Markiem, odprawimy Mszę Świętą dziękczynną za nasze kapłaństwo, w rocznice naszych Święceń. Zapraszamy na tę Mszę Świętą Wszystkich, którzy tylko będą w stanie dotrzeć. A po Mszy Świętej – spotkanie przy pizzy.

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, cdziś mówi do mnie Pan? Z jakim bardzo osobistym przesłaniem – wezwaniem – zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

12 Niedziela zwykła, A,

21 czerwca 2026., 

do czytań: Jr 20,10–13; Rz 5,12–15; Mt 10,26–33

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA JEREMIASZA:

Rzekł Jeremiasz: „Słyszałem oszczerstwo wielu: «Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego!» Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: «Może da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim!»

Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą.

Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego, patrzysz na nerki i serce, dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę nad nimi! Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę.

Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców”.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:

Bracia: Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli.

Bo i przed Prawem grzech był na świecie, grzechu się jednak nie poczytuje, gdy nie ma Prawa. A przecież śmierć rozpanoszyła się od Adama do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie zgrzeszyli przestępstwem na wzór Adama. On to jest typem Tego, który miał przyjść.

Ale nie tak samo ma się rzecz z przestępstwem, jak z darem łaski. Jeżeli bowiem przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do swoich Apostołów: „Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemnościach, powtarzajcie jawnie, a co usłyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”.

Gdyby chcieć zauważyć i określić główną myśl dzisiejszych czytań – przesłanie, które je wszystkie łączy i wynika z nich dla nas – to moglibyśmy powiedzieć, iż jest to myśl o zderzeniu rzeczywistości niebieskiej z rzeczywistością ziemską, z którego to zderzenia wyraźnie wynika wyższość tej pierwszej.

W przestrzeni ziemskiej – na przykład – Prorok Pański Jeremiasz może doświadczyć tego: Słyszałem oszczerstwo wielu: «Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego!» Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: «Może da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim!»

Po odniesieniu jednak tej sprawy do Boga i do rzeczywistości niebiańskiej, może już stwierdzić: Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą. Stąd też jego prośba, skierowana do Boga: Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego, patrzysz na nerki i serce, dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę nad nimi! Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę.

I znowu: w tej rzeczywistości ziemskiej, przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli. Bo i przed Prawem grzech był na świecie, grzechu się jednak nie poczytuje, gdy nie ma Prawa. A przecież śmierć rozpanoszyła się od Adama do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie zgrzeszyli przestępstwem na wzór Adama.

Z pewnością, zauważamy tu biblijną naukę o grzechu pierworodnym, którego nie popełniliśmy w sposób fizyczny i faktyczny, ale który przeszedł na nas wszystkich.

Na to jednak odpowiada rzeczywistość niebieska w ten oto sposób: Ale nie tak samo ma się rzecz z przestępstwem, jak z darem łaski. Jeżeli bowiem przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa.

I dalej: w odniesieniu do rzeczywistości ziemskiej, Jezus może powiedzieć: Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemnościach, powtarzajcie jawnie, a co usłyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.

Jednak w odniesieniu do rzeczywistości niebieskiej, sprawa wygląda tak: Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

Wszystko zatem, co dzieje się wokół nas, zupełnie inaczej wygląda z perspektywy ziemskiej, a inaczej – z perspektywy Nieba. Tutaj na ziemi może nas spotkać różne zło, ale jeżeli będziemy to wszystko przeżywali w jedności z Bogiem, adresując do Niego wszystkie nasze doświadczenia – także te najtrudniejsze – to całe to doświadczenie może nam tylko pomóc w tym, byśmy się stali lepsi, mądrzejsi, duchowo dojrzalsi…

Jeżeli bowiem nawet wszyscy wokół – nawet najbliżsi, a więc ci, których uważaliśmy za najbardziej zaufanych i naszych przyjaciół – odwrócą się od nas, to na pewno nigdy nie odwróci się od nas Bóg. On nas weźmie w obronę. Owszem, to nie dokona się natychmiast i nie będzie najczęściej miało charakteru spektakularnego. Na to potrzeba czasu i głębszego spojrzenia, aby dostrzec Boże działanie i faktyczne dobro, jakie Bóg wyprowadza dla nas z każdego trudnego doświadczenia.

Natomiast na pewno warto być sprawiedliwym, warto trzymać się dobrych zasad, warto być wiernym Bogu i otwartym na ludzi. Nawet, jeżeli oni się za to należycie nie odwdzięczą. Bóg na szczęście wszystko widzi i wszystko odwdzięczy. On nie „przegapi” żadnego dobra z naszej strony.

Ale też – powiedzmy i to bardzo jasno – dostrzeże każde zło. Nie zapominajmy o tym: po tej drugiej stronie życia staniemy przed Bogiem i oświeceni Jego światłem, natychmiast poznamy pełną prawdę o sobie! Bo my niekiedy żyjemy tak, jakby na tej ziemskiej rzeczywistości miało się wszystko skończyć. I jakby nie miało być Sądu Bożego! Może częściej właśnie wtedy, kiedy spotyka nas jakieś zło ze strony ludzi, jesteśmy skłonni pomyśleć, że Bóg przyjdzie nam z pomocą i osądzi tych, którzy nam źle czynią, ale wcale tak o tym nie myślimy, kiedy sami czynimy zło innym. To są poniekąd skutki grzechu pierworodnego i – będącej jego efektem – naszej skłonności do złego.

Z tego wszystkiego wybawia nas jednak Jezus swoją zbawczą Ofiarą, ale my musimy tego chcieć i świadomie opowiadać się po stronie Jezusa. I pamiętać – zawsze i wszędzie, stale i z pełnym przekonaniem – że na tym świecie, na tej rzeczywistości ziemskiej, wszystko się nie kończy. I jeśli nawet włos nam tutaj, na ziemi, faktycznie spadnie – a niestety, w historii świata i Kościoła nie tylko włosy, ale i całe głowy wyznawców Chrystusa spadały, i doświadczali oni zła i agresji ze strony ludzi – to musimy pamiętać, że naprawdę Pan nam to wszystko wynagrodzi tam, w Niebie!

To prawda, że dla nas, ludzi, tak bardzo przywiązanych do rzeczywistości ziemskiej, takie mówienie wydaje się zwykłą mrzonką i naiwnym bajaniem. Bo my tu mamy to swoje życie, do którego jesteśmy tak mocno przywiązani – i tutaj doświadczamy krzywdy i trudności – a kto tam wie, co to będzie kiedyś, po śmierci?… W końcu, to jeszcze tyle lat! A przecież tak naprawdę, to nie wiemy, ile tych lat… Może wcale nie tak dużo?…

Jednak na Bożą pomoc i interwencję nie musimy czekać aż do dnia śmierci! Pan naprawdę wspiera swoich wyznawców i tych, którzy Mu ufają – i daje to na różne sposoby odczuć. Owszem, przede wszystkim – w sferze wewnętrznej. Ale – naprawdę! – nie tylko… Pozwala już TU I TERAZ doświadczyć swojej pomocy w pokonywaniu codziennych trudów, czy też daje wyraźne znaki, że ci, którzy Mu ufają, naprawdę dobrze na tym wychodzą.

Owszem, nie brakuje i dzisiaj krzyża i bólu, nie brakuje cierpienia, a nawet męczeństwa, ale na pewno nikt – podkreślmy z całą mocą: nikt! – kto zbudował z Jezusem osobistą, mocną, intymną relację, nie powie, że na tym przegrał! Bo będzie wręcz namacalnie odczuwał, że Jezus naprawdę pomaga! I że jest blisko – naprawdę blisko! Chociaż życie nie było i nie jest sielanką – i czasami jest i będzie trudno – to jednak ma ono sens i cel. Z Jezusem!

Tak, właśnie z Jezusem jest to możliwe. A wręcz – realne. A wręcz – pewne. Trzeba tylko cały czas pamiętać – i ani na chwilę nie zapomnieć, szczególnie w momentach próby! – o tych jasnych zapewnieniach Jezusa: Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

Sprawmy Jezusowi tę przyjemność, by mógł się do nas zawsze przyznawać przed swym Ojcem. I by mógł nas uważać zawsze za swoich. Trzeba jednak dokonać radykalnej zmiany swego myślenia! I zdecydowanie przestawić je – z tego ziemskiego, doczesnego, bardzo ograniczonego swoim własnym „ja” – na to szerokie, głębokie i wszechstronne, wyznaczone tym, co Jezusowe!

Nie obędzie się to jednak – podkreślmy to bardzo jednoznacznie – bez zmiany myślenia. A ona jest zwykle niełatwa. Ale nie niemożliwa. Z pewnością – konieczna! Z ziemskiego – na niebiańskie! Z „ja”i „moje” – na „Jezusowe”, „wieczne”i „niebiańskie”!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.