Wdzięczność – to znak zaufania…

W

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym składam Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi, Najwyższemu Kapłanowi, wielkie dziękczynienie za dwadzieścia osiem lat kapłańskiej posługi, jaką pozwali mi pełnić.

Wraz ze mną dziękczynienie to składają moi Bracia – Kapłani, którzy w 1998 roku przyjęli Święcenia, z rąk świętej pamięci Biskupa Jana Nowaka:

Ksiądz Jacek Sereda – Dziekan naszego Roku Święceń, wieloletni Duszpasterz Rodzin Diecezji Siedleckiej, a obecnie: Proboszcz Parafii Wisznice i Dziekan Dekanatu wisznickiego,

Ksiądz Bogusław Filipiuk – Wicedziekan naszego Roku, Proboszcz Parafii Ducha Świętego w Siedlcach,

Ksiądz Marek Andrzejuk – Proboszcz Parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i Dziekan Dekanatu Bialskiego Północnego,

Ksiądz Leon Bobrowski – Proboszcz Parafii Krzymosze,

Ksiądz Wojciech Cholewa – Proboszcz Parafii Kolano,

Ksiądz Mirosław Golonka – Proboszcz Parafii w Szwajcarii,

Ksiądz Jan Miedzianowski – Posługujący w Peru,

Ksiądz Dariusz Ostałowski – do 30 czerwca: Proboszcz Parafii Świętych Piotra i Pawła w Międzyrzecu Podlaskim, a od 1 lipca: Proboszcz Parafii w Łaskarzewie i Dziekan Dekanatu łaskarzewskiego;

Ksiądz Artur Pióro – Proboszcz Parafii w Woli Zadybskiej,

Ksiądz Tomasz Radczuk – Proboszcz Parafii w Grabowie Szlacheckim,

Ksiądz Dariusz Radzikowski – Proboszcz Parafii w Polubiczach,

Ksiądz Paweł Smarz – Proboszcz Parafii w Turowie.

Ksiądz Marek Wasilewski – Proboszcz Parafii w Dąbiu,

Ksiądz Jacek Wojdat – Wiceoficjał (Wiceszef) Sądu Biskupiego w Siedlcach.

Dzisiaj dziękuję Panu naszemu za naszą kapłańską wspólnotę – i za to, że mamy ze sobą naprawdę dobry kontakt, w miarę możliwości się spotykamy, a także za to, że nie ma między nami takich animozji, aby któryś z którymś nie rozmawiał, albo unikał kontaktu. Większość z nas włączonych jest we wspólną Grupę na whats’appie, gdzie bardzo często wymieniamy się różnymi informacjami, a nawet różnymi ciekawostkami, które ktoś gdzieś wypatrzył… I to właśnie na tej Grupie, kiedy ktoś coś ogłasza lub o czymś informuje, zaczyna od: „Drodzy Bracia”. Bogu niech będą dzięki za naszą Wspólnotę!

Jej częścią jest także Ksiądz Piotr Wojdat, którego Pan odwołał do wieczności cztery lata temu. Stale pamiętamy o Nim w naszych modlitwach – także wspólnych.

Tą modlitwą ogarniamy także dwóch naszych Braci Andrzejów i Brata Piotra, którzy odeszli z kapłaństwa i ułożyli sobie życie w stanie świeckim. Oby zawsze byli blisko Jezusa i Jego Kościoła…

Niech Chrystus, Najwyższy Kapłan, błogosławi naszemu kapłaństwu, wzbudzając wciąż od nowa ten entuzjazm, który towarzyszył początkowi kapłańskiej drogi.

Ponadto, rocznicę Święceń przeżywają dziś:

Ojciec Biskup Marek Ochlak [1992] – Oblat, były Prowincjał Polskiej Prowincji Oblatów, a obecnie Pasterz jednej z Diecezji na Madagaskarze,

Ojciec Jan Klubek [1982] – Oblat posługujący w Kodniu, Mistrz życia duchowego i wspaniały Kierownik duchowy, z którego pomocy ja sam korzystam i pół świata, przyjeżdżającego w tym celu do Kodnia;

Ojciec Dariusz Galant [1996] – niegdyś posługujący w Kodniu, gorliwy Duszpasterz i Promotor kultu Maryjnego w różnych jego formach, Człowiek wielkiej wiary i modlitwy,

Biskup Jacek Pyl [1988] – Oblat, Biskup posługujący na Ukrainie,

Ojciec Mariusz Legieżyński [1992] – Oblat, dawno temu posługujący w Kodniu, a potem współpracujący ze mną na Pieszej Pielgrzymce Podlaskiej.

Ksiądz Doktor Filip Krauze [1998] – Kapłan z Archidiecezji gdańskiej, Wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, z którym znamy się ze wspólnych spotkań w Kodniu.

Niech także tym drogim Jubilatom nasz Pan obficie błogosławi! Zapewniam o modlitwie – nie tylko dzisiejszej.

A ja dzisiaj wybieram się do Parafii Świętego Jana Chrzciciela w Parczewie, gdzie o 11:30 będziemy sprawować dziękczynną Mszę Świętą rocznicową. Zaprosił nas tam – wedle kolejności, jaką zachowujemy od początku – Ksiądz Mirosław Golonka. Jak wspomniałem powyżej, na co dzień posługuje On w Szwajcarii, ale przyjechał do Polski w tych dniach i zaprasza nas do swojej rodzinnej Parafii. Homilię wygłosi Ksiądz Prałat Sławomir Niewęgłowski – do 30 czerwca: Proboszcz i Dziekan w Łaskarzewie. Od 1 lipca – jak wspomniałem powyżej – zastąpi Go nasz Brat z Roku Święceń, Ksiądz Kanonik Doktor Dariusz Ostałowski. A dla Księdza Sławomira modlimy się o łaskę zdrowia oraz siły w dźwiganiu krzyża ciężkiej choroby…

Ja tę Mszę Świętą będę ofiarował w intencji dziękczynnej za niezwykły dar i zaszczyt kapłaństwa, a jednocześnie będę polecał Wszystkich, których On sam na mojej kapłańskiej drodze postawił. Także więc i za Was! Niech Pan wynagrodzi Wszystkim, którzy w tych dniach okazują mi życzliwość i pamięć. W najbliższych dniach odprawię raz jeszcze Mszę Świętą w intencji Wszystkich mi życzliwych.

Po powrocie z Parczewa zamierzam być na miejscu, w Siedlcach, w naszym Duszpasterstwie. Jeżeli ktoś ma ochotę wpaść na rocznicową kawę, to serdecznie zapraszam!

Teraz zaś już zapraszam do wsłuchania się w Boże słowo dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co Pan do mnie konkretnie przez to Słowo mówi? Duchu Święty – tchnij!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 11 Tygodnia zwykłego, rok II,

20 czerwca 2026., 

do czytań: 2 Krn 24,17–25; Mt 6,24–34

CZYTANE Z DRUGIEJ KSIĘGI KRONIK:

Po śmierci Jojady przybyli naczelnicy judzcy i oddali pokłon królowi. Król ich wtedy usłuchał. Opuścili więc świątynię Pana, Boga swego, i zaczęli czcić aszery oraz posągi. Wskutek ich winy zapłonął gniew Boży nad Judą i nad Jerozolimą. Posyłał więc Pan do nich proroków, aby ich nawrócili do Pana i napominali, oni jednak ich nie słuchali.

Wtedy duch Boży zstąpił na Zachariasza, syna kapłana Jojady, który stanął przed ludem i rzekł: „Tak mówi Bóg: Dlaczego przekraczacie przykazania Pana? Dlatego się wam nie szczęści. Ponieważ opuściliście Pana i On was opuści”.

Lecz oni sprzysięgli się przeciw niemu i ukamienowali go z rozkazu króla na dziedzińcu świątyni Pana. Król Joasz zapomniał już o dobrodziejstwie, jakie wyświadczył mu ojciec Zachariasza, Jojada, i zabił syna. Kiedy zaś ten umierał, zawołał: „Oby Pan to widział i pomścił, i za to zażądał sprawy!”

I oto jeszcze w ciągu tego roku wyruszyło przeciw niemu wojsko Syryjczyków. Wkroczywszy do Judy i do Jerozolimy, wyniszczyli z ludu wszystkich jego naczelników, a całą swą zdobycz wysłali do króla Damaszku.

Choć wojsko syryjskie weszło z małą liczbą żołnierzy, Pan jednak oddał mu w ręce wielkie mnóstwo wojska, ponieważ mieszkańcy Judy opuścili Pana Boga swych ojców. I tak wykonało ono wyrok na Joaszu.

Kiedy się od niego oddalili, pozostawiając go ciężko chorym, słudzy jego uknuli spisek przeciw niemu, aby pomścić krew syna kapłana Jojady. I zabili go na jego łóżku. Zmarł i został pochowany w Mieście Dawidowym, ale nie złożono go w grobach królewskich.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚW. MATEUSZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?

Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?

A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie o wiele pewniej was, małej wiary?

Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.

Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy”.

Po wysłuchaniu dzisiejszego pierwszego czytania chciałoby się wręcz powiedzieć: „Coś nieprawdopodobnego!” Przecież zaledwie wczoraj słyszeliśmy, jak to kapłan Jojada jednoczył naród wobec Boga, przyczyniając się do zawarcia przez niego przymierza z Bogiem, ale też i z królem Joaszem, którego wprowadził na tron, pomimo morderczej nienawiści niegodziwej Atalii, a oto dzisiaj dowiadujemy się, że po śmierci Jojady przybyli naczelnicy judzcy i oddali pokłon królowi. Król ich wtedy usłuchał. Opuścili więc świątynię Pana, Boga swego, i zaczęli czcić aszery oraz posągi. Wskutek ich winy zapłonął gniew Boży nad Judą i nad Jerozolimą.

Oczywiście, Bóg podjął próbę ratowania sytuacji, o czym słyszymy dalej: Posyłał więc Pan do nich proroków, aby ich nawrócili do Pana i napominali, oni jednak ich nie słuchali. Wtedy duch Boży zstąpił na Zachariasza, syna kapłana Jojady, który stanął przed ludem i rzekł: „Tak mówi Bóg: Dlaczego przekraczacie przykazania Pana? Dlatego się wam nie szczęści. Ponieważ opuściliście Pana i On was opuści”.

I wtedy właśnie nastąpiło to, o czym mówimy sobie od początku – odpowiedź ludu na działania „ratunkowe” Boga była niestety taka: Lecz oni sprzysięgli się przeciw niemu i ukamienowali go z rozkazu króla na dziedzińcu świątyni Pana. Król Joasz zapomniał już o dobrodziejstwie, jakie wyświadczył mu ojciec Zachariasza, Jojada, i zabił syna. Kiedy zaś ten umierał, zawołał: „Oby Pan to widział i pomścił, i za to zażądał sprawy!”

A wówczas Pan dokonał zapowiedzianej kary – dozwolił na najazd Syryjczyków! Jak się dowiadujemy: Choć wojsko syryjskie weszło z małą liczbą żołnierzy, Pan jednak oddał mu w ręce wielkie mnóstwo wojska, ponieważ mieszkańcy Judy opuścili Pana Boga swych ojców. I tak wykonało ono wyrok na Joaszu.

Nie dość bowiem, że zapadł na ciężką chorobę, to jego słudzy uknuli spisek na niego i zabili go, po czyn nie został nawet pochowany w grobach królewskich! Tak oto Bóg upomniał się – od razu – o swoją cześć i poszanowanie swoich sług. Ale zastanawia w tym wszystkim, jak szybko człowiek zapomina o dobrodziejstwach, od swego Boga otrzymanych!

Wczoraj przecież słyszeliśmy o naprawdę intensywnym zaangażowaniu się Boga w doprowadzeniu Joasza na tron i uchronieniu go przed podzieleniem losu swoich braci, wymordowanych przez Atalię – a dzisiaj to sam Joasz praktycznie dopuścił się zabójstwa na synu kapłana Jojady. Tak, tegoż właśnie kapłana, który tak bardzo mu pomógł!

Jak szybko człowiek zapomina o dobru, jak szybko zwraca się ku złu, jak to zło okazuje się dla niego bardziej atrakcyjnym! I to nie jest tylko problem Joasza i narodu żydowskiego w tamtym czasie. Przecież widzimy dokładnie takie same postawy i zachowania także w naszej rzeczywistości. Czyż bowiem nie prosimy o Boga o różne ważne dla nas sprawy, a kiedy On spełni nasze prośby – a nierzadko spełnia dokładnie tak, jak prosimy – to nawet na myśl nam nie przyjdzie, aby podziękować?…

A czyż nie jest tak, że otrzymujemy naprawdę bardzo wiele dobra, a chcemy albo więcej, albo czegoś innego, a nawet nie staramy się docenić tego, co już otrzymaliśmy?… Nawet tego nie zauważamy! Jak może się w takiej sytuacji czuć Bóg?…

Pewnie tak samo, jak my się czujemy, kiedy – jako rodzice, wychowawcy, nauczyciele, duszpasterze, czy jakkolwiek odpowiedzialni za innych – okazujemy tak wiele serca, miłości, troski, zaangażowania, a ci, którym to okazujemy, traktują to jako coś oczywistego, w ogóle tego nie zauważają, nie mówiąc już nawet o podziękowaniu; ciągle im się coś nie podoba, a jak się zjawi ktoś, kto im w głowie zawróci jakimiś „bardziej atrakcyjnymi błyskotkami”, to od razu zwracają się ku niemu. Czy nigdy nie doświadczyliśmy takiego rozczarowania i bólu, spowodowanego przez tych, których najbardziej kochamy?

W tym kontekście odczytujemy Jezusowe przesłanie z dzisiejszej Ewangelii. Słyszymy w niej bardzo zachęcające i podnoszące na duchu słowa: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? […] Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? […] Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie.

Co ciekawe, zarówno w tłumaczeniu Biblii, opracowanym przez Paulistów, jak i w Biblii Pierwszego Kościoła, we wszystkich tych miejscach, w których w powyższym fragmencie widzimy sformułowanie: Nie troszczcie się zbytnio!; Czemu się zbytnio troszczycie? – nie ma użytego słowa: „zbytnio”! Tak jest po prostu: Czemu się troszczycie? Nie troszczcie się!

Oczywiście, my doskonale wiemy, że nawet, jeżeli tego słowa nie ma, to ono tam pobrzmiewa, taki jest bowiem sens tego przekazu. Przecież Jezusowi na pewno nie chodzi o to, abyśmy z założonymi rękami czekali, aż nam pieniądze spadną z nieba, niczym deszcz, a problemy same się porozwiązują. Nic z tych rzeczy! Trzeba pracować, trzeba się starać, trzeba się troszczyć i angażować koło utrzymania swego i swojej rodziny – i w ogóle: wokół dobra.

Ale na pewno – i na to zwraca nam uwagę brak tegoż słowa: „zbytnio” – trzeba więcej ufać Bogu! Dużo więcej, niż ufamy dotychczas! I dużo więcej, niż ufamy sobie i swojej własnej zaradności!

A pierwsze czytanie każe nam dopowiedzieć jeszcze jedno zastrzeżenie: mamy ufać, liczyć na dobro ze strony Boga, pamiętając jednocześnie, że wszystko, co sami wypracujemy czy osiągniemy, to także dzięki Jego pomocy i wsparciu, natomiast mamy też dostrzegać to, co nam daje, dziękować za to i dary Boże rozwijać i pomnażać! A nie wybrzydzać, krytykować i żądać więcej, albo czegoś innego. Ufać Bogu – w najpełniejszym tego słowa znaczeniu! Czyli także i w tym wymiarze, że skoro dał to, a nie tamto; albo dał tak, a nie inaczej; albo dał w tym czasie, a nie w innym – to wiedział, co robi.

Wdzięczność z naszej strony – to też znak zaufania…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.