Ruszajmy… nawet po wodzie!

R

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Albert Dudzik, za moich czasów – Lektor w Parafii w Żelechów, a obecnie Mąż i Ojciec, a tak w ogóle, to fantastyczny Człowiek. Życzę mu stale dobrych natchnień i Bożej opieki na każdy dzień. Zapewniam o modlitwie!

I pozdrawiam Was serdecznie z Siedlec, dokąd zaraz przybędą do mnie moi duchowi Synowie: Szymon Sala i Filip Dawidek, którzy „komisyjnie” przepakują dwie wielkie walizki z zakupami Księdza Marka dla swojej Parafii, po czym pojedziemy z nimi za Elbląg, gdzie w jednej z Parafii zostawimy je, by stamtąd mogły być odpowiednio przesłane do Adresata.

Czeka nas więc długa podróż – czterysta kilometrów w jedną stronę. W drodze – jak zawsze – planujemy wspólny Brewiarz i rozmowy. A po powrocie do Siedlec – wspólną Mszę Świętą, po czym pobłogosławię moich Synów na Ich udział w Pielgrzymce, na którą już na dniach wyruszą, chociaż każdy pójdzie w innej: Szymona w radomskiej, a Filip w Podlaskiej.

Teraz zatem zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim osobistym przesłaniem zwraca się do mnie w dniu dzisiejszym? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 18 Tygodnia zwykłego, rok II,

3 sierpnia 2026., 

do czytań: Jr 28,1–17; Mt 14,13–21

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA JEREMIASZA:

W czwartym roku Sedecjasza, króla judzkiego, w piątym miesiącu rzekł do mnie Chananiasz, syn Azzura, prorok w Gibeon, w domu Pana wobec kapłanów i całego ludu: „To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: «Złamię jarzmo króla babilońskiego. W ciągu dwóch lat przywrócę na to miejsce wszystkie naczynia domu Pana, które zabrał Nabuchodonozor, król babiloński, z tego miejsca, wywożąc do Babilonu. Jechoniasza, syna Jojakima, króla judzkiego, i wszystkich uprowadzonych z Judy do Babilonu sprowadzę na to miejsce, mówi Pan; skruszę bowiem jarzmo króla babilońskiego»”.

Prorok zaś Jeremiasz przemówił do proroka Chananiasza wobec kapłanów i całego ludu stojącego w domu Pana. Prorok Jeremiasz powiedział: „Niech się stanie! Niech tak Pan uczyni! Niech Pan wypełni twoje słowa, które prorokowałeś, sprowadzając naczynia z domu Pana i wszystkich uprowadzonych w niewolę z Babilonu na to miejsce. Posłuchaj jednak tego słowa, które powiem do twoich uszu i do całego ludu: Prorocy, którzy byli przede mną i przed tobą od najdawniejszych czasów, prorokowali przeciw licznym krajom i przeciw wielkim królestwom o wojnie, nieszczęściu i zarazie. Prorok, który przepowiada pomyślność, będzie uznany za proroka prawdziwie posłanego przez Pana, gdy się spełni przepowiednia prorocka”.

Wtedy prorok Chananiasz wziął jarzmo z szyi Jeremiasza proroka i połamał je. I powiedział Chananiasz wobec całego ludu: „To mówi Pan: «Tak samo skruszę jarzmo Nabuchodonozora, króla babilońskiego, znad szyi wszystkich narodów w ciągu dwóch lat»”.

Jeremiasz zaś odszedł swoją drogą. Po złamaniu jarzma na szyi proroka Jeremiasza przez proroka Chananiasza skierował Pan do Jeremiasza następujące słowo: „Idź i powiedz Chananiaszowi: To mówi Pan: «Połamałeś jarzmo drewniane, lecz przygotowałeś zamiast niego jarzmo żelazne». To bowiem mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: «Wkładam jarzmo żelazne na szyję wszystkich tych narodów, aby służyły Nabuchodonbzorowi, królowi babilońskiemu, i były mu poddane; także zwierzęta polne mu poddaję»”.

I rzekł prorok Jeremiasz do proroka Chananiasza: „Słuchaj, Chananiaszu! Pan cię nie posłał, ty zaś pozwoliłeś żywić temu narodowi zwodniczą nadzieję. Dlatego to mówi Pan «Oto usunę ciebie z powierzchni ziemi. Umrzesz w tym roku, bo głosiłeś bunt przeciw Panu»”. I zmarł Chananiasz prorok w tym roku, w siódmym miesiącu.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny.

Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.

Wtedy Jezus odezwał się do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.

Na to odpowiedział Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”.

A On rzekł: „Przyjdź”.

Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”.

Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”

Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”.

Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali posłańców po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.

To jest chyba najlepszy sposób na zweryfikowanie czyichś stwierdzeń lub teorii, czyichś przekonań czy poglądów, czyichś sugestii lub przepowiedni – wypełnienie się tego, co jest zapowiadane. Potwierdzenie w tak zwanym „realu” tego, co wypowiada się słowami. Pokazanie swoją postawą i czynami tego, do czego zachęca się innych.

Właśnie w taki sposób prawdziwy Prorok Pański Jeremiasz chciał zweryfikować przepowiednie fałszywego proroka Chananiasza. Zauważmy, że Jeremiasz nie zaczął od postawienia zarzutów – by się tak wyrazić – „etatowemu”, „państwowemu” prorokowi, nie wytoczył przeciwko niemu żadnych ciężkich dział i mocnych argumentów, chociaż miałby co wytaczać. Jeremiasz po prostu stwierdził bardzo spokojnie: Niech się stanie! Niech tak Pan uczyni! Niech Pan wypełni twoje słowa, które prorokowałeś, sprowadzając naczynia z domu Pana i wszystkich uprowadzonych w niewolę z Babilonu na to miejsce.

Swoje natomiast krytyczne stanowisko w tej sprawie Prorok Pański tak uzasadnił: Posłuchaj jednak tego słowa, które powiem do twoich uszu i do całego ludu: Prorocy, którzy byli przede mną i przed tobą od najdawniejszych czasów, prorokowali przeciw licznym krajom i przeciw wielkim królestwom o wojnie, nieszczęściu i zarazie. Prorok, który przepowiada pomyślność, będzie uznany za proroka prawdziwie posłanego przez Pana, gdy się spełni przepowiednia prorocka.

Czyż tu można cokolwiek dopowiedzieć? Czyż można mieć jakąkolwiek wątpliwość wobec takiego stwierdzenia? Niech się spełnią te czy inne przepowiednie, a wówczas ich autorowi można będzie przyznać rację. I nie ma co dyskutować, rozdrabniać się w szczegółach, mnożyć słowa – a już tym bardziej: zarzuty, oskarżenia czy wręcz przekleństwa – tylko po prostu zdać się na fakty! Czyli – niech słowa przepowiedni zostaną potwierdzone przez fakty! Niech to, co przepowiedziane – po prostu: sprawdzi się! I w ogóle: niech czyny świadczą o słowach! Niech postawy potwierdzają wyznawane zasady! Niech codzienność potwierdza wyznawaną i deklarowaną wiarę!

I niech konkretne cudowne znaki potwierdzają cudowną moc, którą ktoś posiada – o ile ją posiada. Jezus ją posiada – to oczywiste. Ale gdyby dla kogoś nie było oczywiste, to dzisiaj mógł się o tym przekonać, widząc Go kroczącego po jeziorze. Z pewnością, taki jeden, nawet krótki „spacerek” może wystarczyć za wiele słów, zapewnień i argumentów.

Piotr też tak chciał. I nawet spróbował – wyraźnie wezwany przez Jezusa. Ale w którymś momencie zabrakło mu wiary, przestraszył się… I zaczął tonąć. On nie miał w sobie tej mocy – On szedł, bo Jezus go do tego wezwał i wyciągnął do niego rękę. Zatem, to moc Jezusa była tak wielka, że wystarczyło jej także i dla Piotra. Do czasu, kiedy ten wpatrywał się w Jezusa i do Niego szedł. To szedł. Kiedy spojrzał na silny wiatr i przestraszył się – zaraz zaczął tonąć.

Oczywiście, Jezus nie pozwolił na to, zaraz go wyciągnął, ale to pokazało, że człowiek wtedy ma wielką moc – i nawet cuda może czynić, i wielkich rzeczy dokonywać – kiedy we wszystkim współdziała z Jezusem! Kiedy próbuje cokolwiek sam z siebie, to… no, właśnie! Tylko mocą Jezusa człowiek wierzący potwierdzi swoją wiarę czynami, swoje zasady potwierdzi swoją postawą – także: odniesieniem do innych ludzi – a człowiek uważający się za prawego i porządnego potwierdzi wyznawaną wiarę mądrym przeżywaniem codzienności. Tylko mocą Jezusa!

Bo tylko człowiek Jezusowy jest wiarygodny! Tak, jak wiarygodny jest Prorok Pański – czyli ten, który mówi w imieniu Boga, a więc to, co Bóg chce powiedzieć, a nie to, co ludzie chcą usłyszeć. Zwłaszcza ci ludzie wysoko postawieni. Dlatego dzisiaj Prorok Pański – w imieniu Boga – tak przemówił do proroka „etatowego”, „państwowego”, czyli po prostu fałszywego: Słuchaj, Chananiaszu! Pan cię nie posłał, ty zaś pozwoliłeś żywić temu narodowi zwodniczą nadzieję. Dlatego to mówi Pan «Oto usunę ciebie z powierzchni ziemi. Umrzesz w tym roku, bo głosiłeś bunt przeciw Panu»”.

Jak się dalej dowiadujemy: I zmarł Chananiasz prorok w tym roku, w siódmym miesiącu. Kto więc mówił w imieniu Boga? Kto był Prorokiem Pańskim, a kto – prorokiem „królewskim”, „państwowym”, „zamówionym” na doraźne zapotrzebowanie? To jasne i oczywiste.

Trudno w tym momencie nie wspomnieć o wielu przepowiedniach współczesnych nam „proroków”, „wizjonerów” – szczególnie w sferze politycznej. Ileż to komentarzy w mediach słyszymy, idących właśnie w tym kierunku: „Będzie tak…”, „Na pewno sprawy potoczą się tak…”, „Nastąpi to i tamto…”. Oczywiście, bardzo często nie następuje „to i tamto”, co przewidzieli owi „eksperci od wszystkiego”, ale co to szkodzi? Dalej, w kolejnych mediach, snują swoje wizje, które znowu się nie sprawdzają.

Niestety, to się zdarza także nam, księżom, kiedy to na naszych kapłańskich spotkaniach podejmujemy kwestie, dotyczące duszpasterstwa, a szczególnie – jego przyszłości. Ileż to razy można usłyszeć bardzo ciężkie i dołujące przepowiednie, że teraz to już księży nie będzie na parafiach, bo powołań to już na pewno nie będzie więcej, a ludzie na pewno przestaną do kościoła chodzić! Dobrze, że jeszcze są ci, którzy są, to trzeba się nimi cieszyć. Ale już lepiej nie będzie na pewno!

Przyznaję, że wielokrotnie denerwowałem się na takie nasze księżowskie gadanie – być może, zbyt impulsywnie nawet wyrażając to moje zdanie. Ale nie mogłem – i nadal nie mogę, i nie chcę – zrozumieć, skąd owi „wizjonerzy” i „prorocy” wiedzą, co będzie za rok, za dwa, za dziesięć?… Moja świętej pamięci Babcia często powtarzała takie zdanie, że „nie wiedzą prorocy Bożej mocy”! I to prawda.

Chociaż prawdziwi Prorocy wiedzą – bo tę wiedzę mają od Jezusa! Bo są Jego ludźmi, Jego przedstawicielami wobec innych ludzi. I z tej osobistej, intymnej więzi z Jezusem czerpią pogłębione spojrzenie na wiele spraw. I dlatego każdy, kto jest jedno z Jezusem, potwierdza postawą swoją wiarę, czynami potwierdza swoje słowa, bo jego słowa są zgodne z myślami, a słowa i myśli z czynami, gdyż to właśnie daje trzymanie się Jezusowych zasad. Taki człowiek jest zawsze wiarygodny – już Jezus o to zadba.

A kto chce „po swojemu” – to… jak najbardziej. Ale niech udowodni, że potwierdzą się jego słowa, jego przypuszczenia, jego a wręcz przepowiednie, wypowiadane z taką pewnością. Udowodni? Nie. Tylko się skompromituje. A człowiek Jezusowy – oczywiście! Bo kto żyje Jezusem i Jezusa swoim życiem innym pokazuje – ten jest prawdziwym prorokiem Pańskim na dzisiejsze czasy.

Trzymajmy się zatem Jezusa! Codziennie wzmacniajmy z Nim więź! A wtedy – ruszajmy czynić cuda! Nawet… po wodzie!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.