Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu wczorajszym i dzisiejszym wyruszają pierwsze Grupy Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej – w tym także, z Białej Podlaskiej, mojego rodzinnego Miasta. Od kilku lat Grupy mają inną numerację, niż dotychczas – ze względu na malejącą liczbę Pielgrzymów. Niech sam Pan będzie zarówno Kierownikiem Pielgrzymki, jak i Przewodnikiem każdej Grupy, jak i pierwszym Rekolekcjonistą.
Pozdrawiam Was, moi Drodzy, z Lublina, gdzie przez cały dzień będę działał u siebie, a o 18:00 – planuję Mszę Świętą u Jana Kantego. Mam na niej wygłosić homilię. Będzie to – jak w każdą sobotę wieczorem, w tej Parafii – Msza Święta już z jutrzejszej niedzieli. Jeśli ktoś chce się ze mną łączyć w jej trakcie, to zapraszam:
https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams
Drodzy moi, dzisiaj osiemdziesiąta druga rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Módlmy się o mądre wykorzystywanie przez nas, Polaków, tej wolności, którą nasi Poprzednicy wywalczyli i wycierpieli. Niestety, mamy problem z tą naszą polską wolnością…
Dzisiaj też – pierwsza sobota miesiąca. Oddajmy cześć Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny!
Teraz zaś zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii: Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś słówko Janka Kondeja. Ważne – z wielu względów, ale z jednego szczególnie. Przeczytajcie, przemyślcie, skomentujcie!
Ja ze swej strony, dziękuję Jankowi za to dzisiejsze słówko i wszystkie poprzednie! Niech Pan będzie uwielbiony we wszystkim, co Janek czyni teraz i planuje w przyszłości! Wspierajmy Go w tych planach naszymi modlitwami – jak o to sam prosi.
Zatem, co dziś mówi do mnie osobiście Pan? Z jakim konkretnym przesłaniem zwraca się właśnie dzisiaj – właśnie do mnie? Duchu Święty – oświeć umysły i serca!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Sobota 17 Tygodnia zwykłego, rok II,
Wspomnienie Św. Alfonsa Marii Liguoriego,
Biskupa i Doktora Kościoła,
1 sierpnia 2026.,
do czytań: Jr 26,11–16.24; Mt 14,1–12
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA JEREMIASZA:
Kapłani i prorocy zwrócili się do przywódców i do całego ludu tymi słowami: „Jeremiasz zasługuje na wyrok śmierci, gdyż prorokował przeciw temu miastu, jak to słyszeliście na własne uszy”.
Jeremiasz zaś rzekł do wszystkich przywódców i do całego ludu: „Pan posłał mnie, bym głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie słowa, które słyszeliście. Teraz więc zmieńcie swoje postępowanie i swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana, naszego Boga; wtedy ogarnie Pana żal nad nieszczęściem, jakie postanowił przeciw wam. Ja zaś jestem w waszych rękach. Uczyńcie ze mną, co wam się wyda dobre i sprawiedliwe. Wiedzcie jednak dobrze, że jeżeli mnie zabijecie, krew niewinnego spadnie na was, na to miasto i na jego mieszkańców. Naprawdę bowiem posłał mnie Pan do was, by głosić do waszych uszu wszystkie te słowa”.
Wtedy powiedzieli przywódcy i cały lud do kapłanów i proroków: „Człowiek ten nie zasługuje na wyrok śmierci, gdyż przemawiał do nas w imię Pana, naszego Boga”.
Achikam przeto, syn Szafana, ochraniał Jeremiasza, by nie został wydany w ręce ludu na śmierć.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: „To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim”.
Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada, żona brata jego Filipa. Jan bowiem upominał go: „Nie wolno ci jej trzymać”. Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka.
Otóż kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona, przedtem już podmówiona przez swą matkę, powiedziała: „Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela”. Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc kata i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce.
Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.
A OTO SŁÓWKO JANKA KONDEJA:
Kochani, dzisiejsza liturgia słowa mówi nam o śmierci. W pierwszym czytaniu widzimy obraz Jeremiasza, którego najpierw ludzie chcieli zabić za to, że przemawiał w imię Pana, ale ostatecznie udało się, że został przy życiu – nie został zabity.
Drugi obraz, jaki Bóg nam dziś daje, to obraz śmierci mojego patrona, Jana Chrzciciela. Herodowi spodobała się córka Herodiady. On zgłupiał na jej punkcie, stracił zdrowy rozsądek i zaczął jej ślubować, że wszystko jej da! Wszystko dla niej! Ona to wykorzystała i doprowadziła – wraz ze swą matką – do ścięcia św. Jana Chrzciciela.
Czytając te dwa biblijne fragmenty, zacząłem rozmyślać nad swoim życiem. A konkretnie – nad tym, czy potrafię mądrze ze swojego życia korzystać. Życie jest tak naprawdę tylko chwilą. Jednego dnia człowiek jest – a drugiego już go może nie być. Ostatnio nawet, jak rozmawiałem z bliską mi koleżanką, to powiedziałem jej takie zdanie: „Zdajesz sobie sprawę z tego, że to może być nasza ostatnia rozmowa? Może to być ostatnie nasze spotkanie?”… Wtedy nastała cisza i pewien smutek, bo chociaż wiemy, że tak się może stać, to jednak mamy cichą nadzieję, że tak się jeszcze długo nie stanie…
Kochani, nie bójmy się żyć! Nie bójmy się wykorzystywać czas „na maxa”! Nie trochę, ale właśnie „na maxa”! Ten czas, który mamy, to wielki dar od Boga! A ten czas, który był, już nie wróci… Już go nie cofniemy i nie zrobimy tego, co byśmy chcieli zrobić, ale nie zrobiliśmy wtedy, kiedy był na to czas… Może nieraz brakowało nam odwagi do tego, by zacząć żyć i iść z Panem?
Warto, Kochani, próbować! Warto próbować, aby potem nie mówić, że dana okazja „przeleciała mi przed nosem” i po prostu nie spróbowałem, a teraz po latach tego żałuję…
Nawiązując do tego, chciałbym Wam, Kochani oznajmić, że ja chcę próbować i odkrywać moją drogę do świętości, dlatego postanowiłem wstąpić do Wyższego Seminarium Duchownego w Diecezji Siedleckiej, aby tam dalej rozeznawać swoje powołanie i wzrastać w wierze. Nie chcę nic mówić i zapewniać, że kapłanem zostanę, bo to wszystko się okaże, ale o jedno was proszę – o modlitwę. Dziękuje za wszelkie modlitwy w intencji zdania przeze mnie matury, a teraz proszę o modlitwę, bym dobrze rozeznał swoje powołanie.
Kochani, nie bójmy się żyć! Nieraz może i wymaga to odwagi i porzucenia dawnego życia. Nieraz to życie jest „pod górkę”, ale Bóg nie powiedział, że będzie łatwo. Jeśli Mu zaufamy, On nas przez ten trudny czas przeprowadzi. Tylko musimy się otworzyć na Jego działanie i Mu zaufać!
Kochani, to jest na razie moje ostatnie słówko. Chce powoli się wyciszać i szykować się, by wkroczyć w nowy świat – świat życia seminaryjnego. Módlcie się, Kochani, o powołania i za powołanych! Módlcie się za mnie i za całe Seminarium siedleckie. Dziękuje Wam za wszystko – i nie bójmy się żyć! Żyjmy odważnie i mądrze, abyśmy po śmierci osiągnęli wieczne szczęście!
Dziękuje za wszystko!
