Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie z Syberii, z Surgutu.
Dziś obchodzimy wspomnienie Matki Bożej Bolesnej.
Przypominam, że Ks. Jacek przeżywa swoje rekolekcje i proszę wszystkich Was o modlitwę w jego intencji i za te rekolekcje. Niech Duch Święty go prowadzi.
Dziś rozważanie przygotowała s. Joanna, która czasowo nie może posługiwać w Surgucie… Tu też proszę o modlitwę, żeby s. Joanna mogła do nas wrócić. Duchem jest z nami, więc też przygotowała rozważanie. Serdecznie zapraszam do wspólnego rozmyślania, a także do dzielenia się swoimi dobrymi myślami.
A ja Was błogosławię – w imię Ojca + i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
(Hbr 5, 7-9)
Bracia: Chrystus z głośnym wołaniem i płaczem, za swych dni doczesnych, zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. I chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.
(Ps 31 (30), 2-3b. 3c-4. 5-6. 15-16. 20)
REFREN: Wybaw mnie, Panie, w swoim miłosierdziu
Panie, do Ciebie się uciekam,
niech nigdy nie doznam zawodu,
wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej!
Nakłoń ku mnie Twego ucha,
pośpiesz, aby mnie ocalić!
Bądź dla mnie skałą schronienia,
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą,
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.
Wydobądź z sieci zastawionej na mnie,
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mego,
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,
i mówię: «Ty jesteś moim Bogiem».
W Twoim ręku są moje losy,
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.
Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie,
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie
na oczach ludzi.
Aklamacja
Szczęśliwa jest Panna Maryja, która bez śmierci wysłużyła palmę męczeństwa pod krzyżem Chrystusa.
(J 19, 25-27)
Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
Dzisiaj, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej, jesteśmy zaproszeni, aby zatrzymać się pod krzyżem razem z Maryją – Matką Bolesną. Ewangelia św. Jana mówi:
„A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 25-27).
Chwilę później Jezus wypowiedział słowa: „Wykonało się”. To była godzina największego bólu, ale jednocześnie godzina, w której dokonywało się nasze zbawienie. Pod krzyżem stała Maryja. Nie uciekała. Nie rozumiała wszystkiego, ale trwała. Jej serce było przeszyte mieczem boleści, a jednak po raz kolejny powiedziała Bogu swoje „tak”.
Całe życie Maryi było pielgrzymowaniem wiary. Wielokrotnie musiała przyjmować rzeczy, których nie rozumiała. Pod krzyżem jednak znalazła się w największej ciemności. Nie tak wyobrażała sobie przyszłość swojego Syna. A jednak pozostała wierna. Tak jak kiedyś powiedziała: „Niech mi się stanie według słowa twego”, tak teraz zgodziła się na Boży plan, stojąc pod krzyżem i uczestnicząc w konaniu Jezusa.
Kiedy czytam dzisiaj tę Ewangelię, mam wrażenie, że staje się ona dla mnie żywą Ewangelią. Znam ten fragment od wielu lat, czytałam go wiele razy, ale w tym roku chyba po raz pierwszy tak mocno go zrozumiałam. Od razu pojawia mi się przed oczami obraz mojej mamy klęczącej pod krzyżem.
Ten rok był dla naszej rodziny bardzo trudny. W ciągu zaledwie kilku miesięcy moja mama straciła dwoje dzieci. W styczniu zmarła moja siostra Tereska, moja bliźniaczka, która chorowała na raka. Kilka miesięcy później przeżyliśmy pogrzeb mojego brata Benedykta, który zginął na wojnie.
Przez prawie dziewięć miesięcy nie wiedzieliśmy, co się z nim stało. Otrzymaliśmy jedynie wiadomość, że zaginął. Nie wiedzieliśmy, gdzie jest, nie mieliśmy jego ciała. Dla mamy było to ogromne cierpienie i wielkie pragnienie, aby odnaleźć choć jego szczątki – aby wiedzieć, gdzie jest jej syn i móc go pochować.
I właśnie w Wielki Piątek, w dzień Męki Pańskiej, wydarzyło się coś, co do dziś odbieram jako szczególną łaskę. Odnaleziono szczątki mojego brata. Otrzymaliśmy pewność, że będzie można go pochować.
Pamiętam mamę po nabożeństwie Męki Pańskiej. Podeszła do dużego krzyża wystawionego w kościele, uklękła przed nim i długo się modliła. Płakała, ale jednocześnie dziękowała Bogu. Dziękowała za to, że po tylu miesiącach odnalazła swojego syna.
Wtedy bardzo mocno zobaczyłam w niej Maryję stojącą pod krzyżem. I sama czułam, że jestem tam razem z Maryją, z mamą, z moimi siostrami i z całą rodziną – pod krzyżem.
Mama później wiele razy mówiła, że to doświadczenie pomogło jej zrozumieć, co mogła przeżywać Matka Boża pod krzyżem. Mówiła też, że właśnie Maryja pomaga jej przeżywać ten ból, przyjmować wolę Bożą i dalej trwać przy Jezusie.
Czasem powtarzała: „Nie każdy może zrozumieć, co przeżywa matka. Może to zrozumieć tylko matka. A najbardziej – Matka Boża”.
Te słowa bardzo we mnie zostały.
Maryja nie zabrała mamie krzyża, nie sprawiła, że cierpienie zniknęło, ale była przy niej. I pomagała i pomaga jej ten krzyż nieść. Tak samo jest z nami. Maryja nie obiecuje życia bez cierpienia. Ona pokazuje nam, jak trwać przy Jezusie również wtedy, gdy nie rozumiemy tego, co się dzieje.
Pod krzyżem Jezusa stoi cały Kościół. Stoją tam wszyscy, którzy cierpią, chorują, tracą bliskich, przeżywają samotność, niezrozumienie czy bezradność. Stoją tam także ci, którzy nie wiedzą, dlaczego Bóg dopuszcza określone doświadczenia.
Maryja uczy nas, że wiara nie zawsze oznacza rozumienie. Czasem oznacza po prostu pozostanie przy Jezusie.
Dlatego dzisiaj, wraz z Maryją Bolesną, chcemy stanąć pod naszymi krzyżami. Chcemy powierzyć Jej tych, których kochamy, nasze rodziny, wszystkich cierpiących i tych, którzy przeżywają stratę.
Prośmy Maryję Bolesną, naszą Matkę i Pocieszycielkę, aby wypraszała nam potrzebne łaski i uczyła nas wiernie trwać przy Jezusie, także wtedy, gdy nie rozumiemy Bożych dróg. Bo pod krzyżem, razem z Maryją, uczymy się, że to, co wydaje się końcem, w Bogu może stać się początkiem życia.
s. Joanna CSA


Eeej baranku
Nie zamkniesz mi mordy otwórz się na prawdę