Czy Jezus mi wystarczy?…

C

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa:

Aneta Majewska – należąca w swoim czasie do KSM w mojej pierwszej Parafii;

Barbara Kryczka – zaangażowana w swoim czasie w działalność młodzieżowych Wspólnot.

Życzę Jubilatkom wszelkiego Bożego błogosławieństwa i bezmiaru łaski! Wspieram modlitwą!

Drodzy moi, raz jeszcze dzielę się z Wami moją osobistą szczerą troską o funkcjonowanie naszego DUSZPASTERSTWA AKADEMICKIEGO «GAUDEAMUS» i ośmielam się poprosić o wsparcie jegodziałalności.

Przede wszystkim – proszę o modlitwę i życzliwe zainteresowanie. Kiedy wejdziemy na naszą stronę www.da-siedlce.pl , od razu „natkniemy się” na tekst modlitwy, którą stale zanosimy w intencji naszej działalności – szczególnie w środy, na zakończenie cotygodniowej Mszy Świętej w intencji Środowiska Akademickiego, Duszpasterstwa Akademickiego i Młodzieży w Kościele. Tę modlitwę mamy też na obrazkach, z wizerunkami naszych Patronów, czyli Matki Bożej Kodeńskiej i Świętego Jana Kantego.

Żeby przejść do kolejnych wiadomości na stronie, trzeba tę modlitwę wyłączyć. Dobrze jest ją wcześniej odmówić!

Na stronie mamy też opisaną inicjatywę modlitewną: GIGANTYCZNY SZTURM DO NIEBA w intencji Środowiska Akademickiego, Duszpasterstwa Akademickiego i Młodzieży w Kościele. Proszę na spokojnie przeczytać tę informację, obejrzeć filmik na ten temat – i włączyć się w nią, na ile to tylko możliwe. A choćby poprzez odmówienie – w łączności z nami – modlitwy ZDROWAŚ MARYJO o godzinie 20:00, w miejscu aktualnego przebywania.

Z całego serca dziękuję za to najważniejsze, duchowe wsparcie!

Ale ośmielam się też prosić o wsparcie materialne. Na stronie naszego Duszpasterstwa Akademickiego, na dole, jest zakładka: „Wesprzyj naszą działalność”, a tam znajduje się nowy, aktualny numer konta, na który można dokonać wpłaty, aby wesprzeć inicjatywy, jakie podejmujemy:

07 1240 2685 1111 0011 6928 1590

z dopiskiem: DAROWIZNA NA CELE KULTU RELIGIJNEGO.

I otóż, chcę ponownie prosić Was, Drodzy moi, abyście pomogli mi w rozpropagowaniu tej wiadomości. Nie chodzi mi o to, że to Wy macie (musicie) tych wpłat dokonywać, natomiast czasami spotykamy ludzi, którzy mają taką osobistą szlachetną intencję materialnego wsparcia jakiegoś dobrego dzieła – i zastanawiają się, jakie to może być dzieło.

Właśnie takim Osobom można wspomnieć o naszym Duszpasterstwie i o realizowanych przez nas i planowanych spotkaniach, skupieniach, wyjazdach – jak chociażby planowanych już wkrótce wyjazdach na spływ kajakowy czy do Rzymu… A w ostatni weekend września – jak co roku – na Kodeński Wieczernik Akademicki. Ta działalność jednoczy Ludzi młodych – tak wiekiem, jak i duchem – nie tylko ze Środowiska Akademickiego z Siedlec, ale z różnych miejsc Diecezji. W tę działalność wpisuje się także organizacja audycji radiowych – kiedy tylko mamy możliwość je prowadzić.

Dlatego ośmielam się ponownie poprosić o propagowanie w ogóle idei naszego Duszpasterstwa, a przy okazji – tego numeru konta. Zaznaczam bardzo mocno: nie nachalnie i na siłę, ale w sytuacjach, w których może to przynieść dobry efekt w postaci konkretnego wsparcia, choćby drobnego.

Z całą mocą podkreślam, że tu nie chodzi o mój osobisty zarobek. Ja do tego Dzieła cały czas dokładam. Natomiast chcąc realizować jakiekolwiek dobro, jednoczące Środowisko Akademickie i angażujące je po stronie Bożej – potrzeba po prostu pieniędzy. Takie mamy realia. Wiem, że nikogo tym nie zaskakuję. I pewnie także nikogo nie zaskakuję, jeśli wspomnę, że nie mogę w tej sprawie liczyć na wsparcie ze strony Kurii diecezjalnej.

Dlatego ośmielam się prosić o to wsparcie Was – za co z całego serca dziękuję! Także za wszelkie wsparcie dotychczasowe! Wiedzcie, że każda złotówka jest naprawdę uważnie oglądana z każdej strony, zanim zostanie wydana.

Polecam Waszej życzliwości to nasze wspólne Dzieło!

A ja pozdrawiam Was z Lublina, skąd w miarę sprawnie udam się do Siedlec, gdzie o 12:00 będę sprawował Mszę Świętą dla Dominikańskiego Zakonu Świeckich. Potem zostaję na miejscu i robię wszystko, co trzeba.

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dzisiaj mówi do mnie Pan? Z jakim konkretnym, osobistym przesłaniem, zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, bądź światłem i natchnieniem!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 23 Tygodnia zwykłego, rok II,

12 września 2026., Lublin,

do czytań: 1 Kor 10,14–22; Łk 6,43–49

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:

Najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa! Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych?

Lecz po cóż to mówię? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego?

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.

Czemu to wzywacie Mnie: «Panie, Panie», a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je.

Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany.

Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki”.

Słuchając słów Apostoła Pawła, zawartych w pierwszym dzisiejszym czytaniu, możemy sobie pomyśleć, że problemy, jakie w nich porusza, to jakieś sprawy z tamtego czasu, kwestie historyczne, które nas w żaden sposób nie dotyczą. W pierwszej części tegoż fragmentu słyszymy wyraźne odniesienie do Eucharystii. Oto te słowa: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba.

To z pewnością dobrze rozumiemy, bo Eucharystia jest Sakramentem miłości i jedności – skoro «bierzemy z jednego Chleba», stajemy się członkami jednego mistycznego Ciała Chrystusowego, jakim jest Kościół. Do potwierdzenia tejże prawdy Paweł użył porównania do praktyk kultycznych swego narodu, zachowywanych zgodnie z przepisami Prawa Mojżeszowego. Postawił bowiem retoryczne pytanie: Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych? Tak samo chrześcijanie, spożywając ze swoich Ołtarzy Chleb eucharystyczny, stanowią – używając określenia Apostoła – jedność z Ołtarzem, czyli jedność z samym Chrystusem, którego pod Postaciami eucharystycznymi przyjmują.

Jednakże w tę jedność uderza zadziwiająca skłonność do powrotu do kultu bóstw pogańskich. Tak o tym mówi dziś Święty Paweł: Lecz po cóż to mówię? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów.

Widzimy zatem, że tu nawet nie chodzi o odejście od Jezusa a skierowanie się ku bóstwom pogańskim, ale o próbę łączenia jednego kultu z drugim! O zasiadanie do Uczty eucharystycznej i do uczt z bożkami pogańskimi – których oczywiście nie ma i dlatego ofiary, im składane, same w sobie żadnego znaczenia nie mają, natomiast tegoż znaczenia nadają im ludzkie serca, w których znajdują one przestrzeń do rozwoju.

Jeżeli bowiem człowiek tak łatwo godzi kult Boga prawdziwego z bożkami fałszywymi, to powstaje pytanie, które Bóstwo jest prawdziwe? A może inaczej: które Bóstwo ów człowiek uważa za prawdziwe? Któremu oddaje swe serce? Przed którym to serce otwiera? I dlaczego tak łatwo powraca do tego, od czego rzekomo już odszedł?

To by niestety sugerowało, że przyjmowanie Eucharystii tak naprawdę nic nie daje, albo niewiele, skoro Pan Jezus, obecny w Chlebie i winie, i przychodzący do ludzkiego serca, tak łatwo – by się tak wyrazić – przegrywa konkurencję z bożkami obcymi. Z bożkami – raz jeszcze to podkreślmy – których nie ma, ale są i żyją w sercach ludzkich, jeżeli człowiek w nie wierzy i im swoje życie oddaje, albo je z nimi w jakikolwiek sposób wiąże. Wówczas te wszelkie bóstwa – chociaż nieprawdziwe – jednak skutecznie zatruwają myślenie człowieka i całą jego postawę.

I to właśnie w tym kontekście odczytujemy słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.

Właśnie! Czym napełnia człowiek swoje serce? Jeżeli przystępuje do Komunii Świętej, słucha Bożego słowa, modli się, jeździ na przeróżne pielgrzymki, należy do różnych parafialnych i charyzmatycznych wspólnot, to właściwie jego życie powinno być wzorem świętości, promieniującym na całe otoczenie – i to na jakimś wielkim obszarze! Bo sława takich prawdziwie świętych ludzi tak właśnie promieniuje. Czy możemy powiedzieć, że żyjemy w takim świecie, który promieniuje świętością współczesnych katolików?

I może nie oglądajmy się na innych katolików, a spójrzmy na samych siebie. Tak jest zawsze najlepiej i najuczciwiej. Czy ja, który przyjmuję Ciało Chrystusa codziennie – czy ja, który jako kapłan, to Ciało rozdzielam innym, a wcześniej sprawiam Jego obecność na Ołtarzu słowami Przeistoczenia – mogę w tu procentach powiedzieć, że ta obecność Jezusa naprawdę zaspokaja wszystkie moje potrzeby? Leczy wszystkie moje choroby? Pociesza mnie we wszystkich moich smutkach? Ociera wszystkie moje łzy? Rozjaśnia mi umysł w obliczu dylematów, wątpliwości czy rozterek, które nim szargają? Jest pomocą w samotności, którą co jakiś czas odczuwam?

Jeżeli to wszystko się nie dzieje – i zaczynam szukać pomocy u kogoś innego lub gdzie indziej – to znaczy, że to moje przyjmowanie Komunii Świętej, nawet codzienne, to jest takie właśnie: Panie, Panie, przed którym Jezus przestrzega w dzisiejszej Ewangelii. Czyli budowanie na piasku. Bo nie idzie to w głąb, tylko pozostaje zewnętrzną praktyką, bez odniesienia do moich życiowych wyborów, decyzji, postaw i zachowań.

To są te wszystkie sytuacje, w których muszę się wspierać opinią ludzi lub ich pochwałą, akceptacją, czy pomocą, bez której nie mogę się obejść. Oczywiście, to dobrze, że szukamy wspólnoty z ludźmi i liczymy na ich pomoc. Ale człowiek – każdy jeden, naprawdę każdy, nawet ten rzekomo najwierniejszy i najbliższy – może zawieść, rozczarować, oszukać… Może po prostu nie dać rady spełnić naszych oczekiwań. I co wtedy? Załamać się? Iść do psychologa, podejmować kolejne terapie?

One mogą pomóc, ale właśnie: pomóc, a nie stanowić zasadniczego sposobu na życie. Bo tym jedynym sposobem, jedynym Lekarzem i Lekarstwem na wszystkie bolączki i trudności człowieka – ale człowieka prawdziwie wierzącego – jest Jezus. On naprawdę wystarczy! A jeżeli nie wystarczy i muszę wracać do różnych bożków, z którymi się już rzekomo rozstałem, bo Jezus okazuje się „za słaby”, by poradził sobie z moimi problemami, to znaczy, że muszę jeszcze raz, od podstaw, przemyśleć moją wiarę i całe moje religijne życie.

Muszę postawić sobie najbardziej podstawowe pytania: Po co przystępuję do Komunii Świętej? I czy ja naprawdę wierzę, że to prawdziwy Jezus do mnie przychodzi? I – właśnie – czy ten Jezus mi wystarczy? Czy wystarczy mi na tyle, bym już nie musiał szukać koniecznego wsparcia u innych ludzi lub w swoich planach lub ambicjach. To wszystko ważne i sensowne – o ile Jezus jest na pierwszym miejscu. I o ile On sam wystarczy… Jest nad czym pomyśleć…

Czy Jezus mi wystarczy?…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.