Jedyna dla nas szansa!

J

Szczęść Boże! Drodzy moi, serdecznie pozdrawiam Was z Frącek, skąd dzisiaj spróbujemy jednak wypłynąć do Mikaszówki. Bo jesteśmy na spływie kajakowym, na którym nie widzieliśmy jeszcze z bliska takiego urządzenia, jak kajak. Wczoraj bowiem padało cały dzień. Do południa bez przerwy, po południu – z przerwami. Momentami bardzo intensywnie. Dzisiejsze prognozy są o wiele bardziej pomyślne od wczorajszych. Liczymy więc na to, że uda nam się przepłynąć.

Czekamy zatem na Pana Tomka Gołkowskiego, który przywiezie nam kajaki do Frącek i pomoże nam w przeprowadzeniu busa z rzeczami na następny nocleg. Dziękujemy Pani Alicji Bykowskiej za życzliwe przyjęcie i udajemy się do Pani Beaty Korniłowicz, u której nocowaliśmy już w poprzednich latach. Msza Święta zaplanowana jest wieczorem, po dopłynięciu, w kościele w Mikaszówce.

Drodzy moi, pamiętamy o Was w modlitwie! A Wy – pamiętajcie o nas!

Tymczasem zapraszam Was do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co Pan mówi do mnie dzisiaj – właśnie do mnie, osobiście i konkretnie, i właśnie dzisiaj? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa 20 Tygodnia zwykłego, rok II,

19 sierpnia 2026., 

do czytań: Ez 34,1–11; Mt 20,1–16a

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA EZECHIELA:

Pan skierował do mnie te słowa: „Synu człowieczy, prorokuj o pasterzach Izraela, prorokuj i powiedz im, pasterzom: Tak mówi Pan Bóg: «Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec? Nakarmiliście się mlekiem, odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże owiec nie paśliście. Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście, a z przemocą i okrucieństwem obchodziliście się z nimi. Rozproszyły się owce moje, bo nie miały pasterza, i stały się żerem wszelkiego dzikiego zwierza polnego. Rozproszyły się, błądzą moje owce po wszystkich górach i po wszelkim wysokim pagórku, i po całej krainie były owce moje rozproszone, a nikt się o nie nie pytał i nikt ich nie szukał».

Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana: «Przecież owce moje stały się łupem i owce moje służyły za żer wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu polnemu, bo nie było pasterza, pasterze zaś nie szukali owiec moich, bo pasterze sami siebie paśli, a nie paśli moich owiec».

Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana: Tak mówi Pan Bóg: «Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres pasterzowaniu ich, a pasterze nie będą paść samych siebie, wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za żer».

Albowiem tak mówi Pan: «Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę»”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.

Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: «Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam». Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.

Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: «Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?» Odpowiedzieli mu: «Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: «Idźcie i wy do winnicy».

A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: «Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych». Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.

Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: «Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty». Na to odrzekł jednemu z nich: «Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?»

Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”.

Bardzo mocno brzmią słowa oskarżenia, jakie Bóg wypowiada przez Proroka wobec pasterzy Izraela. Mówi bowiem: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec? Pamiętamy, że pod tym określeniem kryje się odniesienie do tych wszystkich, którzy w Izraelu podejmowali jakąkolwiek odpowiedzialność za powierzony sobie lud. To nie musieli być tylko przywódcy religijni. Zresztą, w ówczesnym kontekście przywódcy religijni byli jednocześnie przywódcami określonych społeczności – powiedzielibyśmy dzisiaj – cywilnych.

Wszyscy oni swoją odpowiedzialność winni spełniać w imieniu Boga. A właśnie jej nie spełniali. Jak się dowiadujemy – nie tylko nie spełniali jej w imieniu Boga. Oni jej nie spełniali w ogóle. Słowa Bożego oskarżenia są bardzo jednoznaczne.

Słyszą oni bowiem skierowane do siebie takie zarzuty: Nakarmiliście się mlekiem, odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże owiec nie paśliście. Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście, a z przemocą i okrucieństwem obchodziliście się z nimi. Rozproszyły się owce moje, bo nie miały pasterza, i stały się żerem wszelkiego dzikiego zwierza polnego. Rozproszyły się, błądzą moje owce po wszystkich górach i po wszelkim wysokim pagórku, i po całej krainie były owce moje rozproszone, a nikt się o nie nie pytał i nikt ich nie szukał.

Zobaczmy, jak wiele zarzutów stawia Pan złym pasterzom – jak wiele szkody powoduje ich lenistwo, niedbalstwo, arogancja, beztroska, pycha, i czego by tu jeszcze nie wymienić. Owszem, mamy tu zastosowany pewien obraz, wzięty z realiów życia pasterskiego. Natomiast mamy też świadomość, że tu nie o owce – jako owce – chodzi. Tu mowa o ludzie Izraela, któremu na pewnym etapie jego dziejów zabrakło mądrych przywódców. A ci, którzy byli, dbali o siebie, a nie o owce.

Dlatego dzisiaj, w wypowiedzi Boga, pada kilka stwierdzeń, które powinny poruszyć serca takich złych pasterzy. Nade wszystko to, iż owce należą do Boga, a im zostały jedynie powierzone. Owce nie są ich własnością. Bogu zaś zależy na nich, dlatego nie zostawi ich w rękach takich pasterzy – będzie ich szukał, upomni się o nie. Bo pasterze potraktowali swoje owce jako żer dla swojej bezczelnej chciwości – sami się paśli ich kosztem. Stali się więc – tym samym – o wiele większym dla nich zagrożeniem, niż drapieżne wilki.

Wskutek takiego złego działania pasterzy – owce rozproszyły się i błądzą pogubione. Żeby to jeszcze raz mocno podkreślić i wyakcentować: ile złego dzieje się przez takich pasterzy! Wśród wielu oskarżeń, jakie tu sobie zacytowaliśmy, pada nawet to o okrucieństwo pasterzy w stosunku do owiec!

Dlategojak dalej słyszymy – wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana: Tak mówi Pan Bóg: «Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres pasterzowaniu ich, a pasterze nie będą paść samych siebie, wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za żer».

Dramatycznie dla takiego pasterza brzmi ta zapowiedź Boga, iż będzie On przeciw pasterzom. Czyż można wyobrazić sobie bardziej tragiczną okoliczność ponad tę, że Bóg jest przeciwko człowiekowi? A tutaj ta zapowiedź pada bardzo wyraźnie. Bóg zażąda zdania sprawy z pasterzowania, jakie zlecił pasterzom, a ci się z niego nie wywiązali. Położy kres ich działalności – tak bardzo szkodliwej.

Kto zaś – w takiej sytuacji – przejmie ich rolę? To też słyszymy: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę. W tym i w innych miejscach Starego Testamentu pojawia się bardzo wyraźne stwierdzenie, że Bóg sam będzie Pasterzem swojego ludu. On sam obejmie opiekę. A chociażby – przez Proroków, których będzie do swego ludu posyłał. Bo ci pasterze, którzy – przecież w Jego imieniu – mieli się zająć Jego ludem, zajęli się tylko sobą. A tak przecież nie może być!

Bogu bowiem bardzo zależy na każdej owcy! Bardzo zależy Mu na człowieku – na jego dobru, na jego zbawieniu. W sposób bardzo obrazowy – i po raz kolejny: bardzo zaskakujący – mówi nam o tym Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Bo opowiada przypowieść o gospodarzu, który najmował robotników do swojej winnicy. Najmował ich o różnych porach dnia – nawet w ostatniej jego godzinie. I z każdym umówił się o denara. Każdemu też tego denara po zakończonej pracy wypłacił – sumiennie i uczciwie, to trzeba przyznać.

Ale – właśnie! – czy uczciwie? Słyszymy bowiem, że przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: «Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty». Na to odrzekł jednemu z nich: «Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?»

Jak to zatem jest z tym gospodarzem: dobry był, czy jednak… nie za bardzo? Uczciwy – czy nieuczciwy? Z jednej strony – można powiedzieć – z każdym umówił się o tyle i tyle wypłacił. Z drugiej… no, jednak, ci pierwsi pracowali najwięcej. Czemu zatem to nie im dał więcej, tylko dał więcej – całościowo rzecz ujmując – tym, którzy pracowali najkrócej?

Prawdę mówiąc – miał do tego prawo. Czyż bowiem rzeczywiście nie wolno mu uczynić ze swoim, co chce? Z innej jednak strony patrząc, trzeba by powiedzieć, że nawet katolicka nauka społeczna biłaby tu na alarm. Bo jednak – co by nie mówić – coś tu nie zagrało…

Nie o to tu jednak chodzi, by rozstrzygać kwestie ekonomiczne czy nawet społeczne. Chodzi o to, że ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. To znaczy, że w poszukiwaniu człowieka, w trosce o niego, w ratowaniu go – czasami przed nim samym – Bóg stosuje swoje miary, swoją ekonomię, swoje rozumienie sprawy, swoje spojrzenie, swoje kryteria, swoje sposoby. Swoje – nie nasze! Boskie – nie ludzkie! On – Gospodarz winnicy. On – jedyny Pasterz.

I to jest tak naprawdę wielkie dla nas szczęście! I wielka szansa. Bo gdyby się miał dopasować do naszego rozumienia wszystkiego i naszego spojrzenia, to by się dopiero zaczęły dla nas prawdziwe problemy. Niech się więc lepiej do nas nie dopasowuje! Za to my spróbujmy dopasować się Jego sposobu myślenia i Jego spojrzenia. To może nie być łatwe, to zawsze będzie wymagało czasu, cierpliwości, wytrwałości. Nie zawsze będzie to przez nas samych czy przez innych należycie zrozumiane. Ale to naprawdę jedyna dla nas szansa!

4 komentarze

  • A umiesz chodzić po wodzie czy wyplynąlbys brzuszkiem do góry? 😀 Z twoimi gabarytami to możesz robić zs boje 😀 i pamiętaj żeby się koniecznie zapisać do partii brauna swojego kolegi jeśli chodzi o poglądy nie wstydź się tego i zrzuć sutanne w końcu po co się męczyć

    • Darku, w nocy był spokój. Pewnie mama telefon zabrała 🙂
      Niestety, od rana zaczęły się mądrości.
      Pamiętaj, więcej merytoryki i mniej jadu.
      Skomplikowane – zawsze możesz pomyśleć zanim napiszesz bzdurę.
      Takie podejście nic nie boli a dużo pomaga.
      Pozdrawiam serdecznie.
      I nie łam się – życie z Bogiem jest piękne. ❤️

      • Tak właśnie mi mama zabiera telefon a twoja z tobą sypia taka subtelna różnica Krzysiu. A z waszym bozkiem i maryjkami to ja podziękuję serdecznie natomiast jeśli ty akceptujesz to ze autor bloga jest moralnym degeneratem i jeszcze ma czelność pasibrzuch pouczać innych to gratuluje samozadowolenia Krzychu xd

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.