Kariera w Kościele?…

K

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym rocznicę zawarcia sakramentalnego Małżeństwa przeżywają Agnieszka i Marek Szelągowie, bliscy mi Ludzie z Parafii w Celestynowie, w Diecezji warszawsko – praskiej.

Urodziny natomiast przeżywa Filip Odziemczyk, Lektor w Parafii w Miastkowie Kościelnym.

Życzę Świętującym, by trwali w jedności z Jezusem! Zapewniam o modlitwie!

Drodzy moi, pozdrawiam Was z Lublina, ale wybieram się do Siedlec, gdzie dzisiaj po południu spodziewam się wizyty Szymona Sali, Autora rozważań wtorkowych na naszym forum. Planujemy spokojną, szczerą i głęboką rozmowę, połączoną ze wspólną Mszą Świętą i modlitwą.

Przypominam, że dzisiaj pierwsza sobota miesiąca.

Tymczasem, zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim przesłaniem zwraca się do mnie osobiście? Duchu Święty, tchnij!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 22 Tygodnia zwykłego, rok II,

5 września 2026., 

do czytań: 1 Kor 4,6–15; Łk 6,1–5

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:

Miałem na myśli, bracia, mnie samego i Apollosa ze względu na was, abyście mogli zrozumieć, że nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane, i niech nikt w swej pysze nie wynosi się nad drugiego. Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał. Tak więc już jesteście nasyceni, już opływacie w bogactwa. Zaczęliście królować bez nas! Otóż tak! Nawet trzeba, żebyście królowali, byśmy mogli współkrólować z wami.

Wydaje mi się bowiem, że Bóg nas, apostołów, wyznaczył jako ostatnich, jakby na śmierć skazanych. Staliśmy się bowiem widowiskiem światu, aniołom i ludziom; my głupi dla Chrystusa, wy mądrzy w Chrystusie, my niemocni, wy mocni; wy doznajecie szacunku, a my wzgardy. Aż do tej chwili łakniemy i cierpimy pragnienie, brak nam odzieży, jesteśmy policzkowani i skazani na tułaczkę, i utrudzeni pracą rąk własnych. Błogosławimy, gdy nam złorzeczą, znosimy, gdy nas prześladują; dobrym słowem odpowiadamy, gdy nas spotwarzają. Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i odrazą dla wszystkich aż do tej chwili.

Nie piszę tego, żeby was zawstydzić, lecz aby was napomnieć, jako moje najdroższe dzieci. Choćbyście mieli bowiem dziesiątki tysięcy wychowawców w Chrystusie, nie macie wielu ojców; ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i wykruszając je rękami, jedli.

Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: „Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?”.

Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: „Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać”.

I dodał: „Syn Człowieczy jest panem szabatu”.

Dobrze, że Paweł sam wyjaśnia, dlaczego tak twardo i mocno opisuje zaangażowanie swoje i swoich współpracowników w dzieło misyjne Kościoła. Bo bez ogródek wylicza całą listę przykrości, jaka ich przy tym spotyka: Wydaje mi się bowiem, że Bóg nas, apostołów, wyznaczył jako ostatnich, jakby na śmierć skazanych. Staliśmy się bowiem widowiskiem światu, aniołom i ludziom; my głupi dla Chrystusa, wy mądrzy w Chrystusie, my niemocni, wy mocni; wy doznajecie szacunku, a my wzgardy. Aż do tej chwili łakniemy i cierpimy pragnienie, brak nam odzieży, jesteśmy policzkowani i skazani na tułaczkę, i utrudzeni pracą rąk własnych. Błogosławimy, gdy nam złorzeczą, znosimy, gdy nas prześladują; dobrym słowem odpowiadamy, gdy nas spotwarzają. Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i odrazą dla wszystkich aż do tej chwili.

Można by wręcz zapytać: Po co to wszystko? Po co ta cała wyliczanka? Paweł tak odpowiada na te wątpliwości: Nie piszę tego, żeby was zawstydzić, lecz aby was napomnieć, jako moje najdroższe dzieci.

Oj, chyba jednak trochę zawstydzić także… Bo wcześniej tak pisał do swoich uczniów w Koryncie: abyście mogli zrozumieć, że nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane, i niech nikt w swej pysze nie wynosi się nad drugiego. Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał. Tak więc już jesteście nasyceni, już opływacie w bogactwa. Po czym – jak tu już sobie cytowaliśmy – pisał: my głupi dla Chrystusa, wy mądrzy w Chrystusie, my niemocni, wy mocni; wy doznajecie szacunku, a my wzgardy. O co tu chodzi?

Dokładnie o to, o czym dzisiaj Paweł pisze i przed czym przestrzega: przed wynoszeniem się nad innych, przed popadaniem w pychę, w zbyt wysokie mniemanie o sobie wielu z jego uczniów. Okazuje się bowiem – co może być dla nas sporym zdziwieniem, jeśli pomyśleć, że ten pierwotny Kościół w powszechnym przekonaniu był niemalże idealny – że jednak pierwsi chrześcijanie ulegali takim bardzo ludzkim pokusom pychy, wyższości nad innymi, może faktycznie słabiej wierzącymi; albo tymi, których nie dało się jeszcze przekonać do Chrystusa – w tym: wielu członków narodu wybranego. Właśnie wobec nich wszystkich członkowie pierwszej Wspólnoty Kościoła niekiedy pokazywali swoją wyższość i przekonanie, że są od nich lepsi, może świętsi…

Dlatego Paweł dzisiaj – nie bez nuty pewnej ironii – pisze, że przecież jego uczniowie są wręcz mądrzejsi i bogatsi od swoich nauczycieli. Zapewne, zdziwili się wierni Gminy chrześcijańskiej korynckiej, gdy to usłyszeli. Ale jeśli usłyszeli te słowa, to także te, w których Apostoł przestrzega jednak przed chełpliwością i wysokim mniemaniem o sobie – zwykle kosztem innych. A nawet samych Apostołów.

Wszyscy bowiem w Kościele – w tym także Apostołowie i ich współpracownicy – są na służbie Bożej. Dlatego wszyscy – bez wyjątku – mają codziennie brać sobie do serca te słowa Apostoła: Nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane, i niech nikt w swej pysze nie wynosi się nad drugiego. Wszyscy mają wpatrywać się w Jezusa – tego, który nie szukał splendoru dla siebie, ale się właśnie uniżył i oddał swe życie na Ofiarę zbawczą za zbawienie człowieka.

I to właśnie ten Jezus Chrystus jest – jak słyszymy w Ewangelii – Panem szabatu. I Panem wszystkich losów człowieka i całej historii; Przewodnikiem człowieka na jego drodze do zbawienia. On – Jezus Chrystus! Dlatego dzisiaj słyszymy, że w wolny i autorytatywny sposób interpretuje On przepisy starotestamentalnego Prawa – bo właśnie On, jako jedyny, ma do tego prawo. Bo to On – jako Boży Syn, wespół ze swoim Ojcem – to Prawo ustanawiał.

Dlatego i my weźmy sobie do serca przesłanie dzisiejszej liturgii i wyzbądźmy się wszelkiej chęci panowania nad innymi czy robienia kariery w Kościele. Bez względu na to, czy pełnimy w nim jakąś posługę – być może, związaną z realną duchową władzą, jak władza papieża czy biskupa, która w rzeczywistości jest służbą – czy też należymy do jakiejś wspólnoty modlitewnej czy charyzmatycznej; bez względu na poziom osobistej wiary i doświadczenia w jej praktykowaniu; bez względu na cokolwiek lub kogokolwiek – w Kościele mamy jednego Pana, jednego Przewodnika, jednego Pasterza, jednego Zbawiciela. Jest Nim Jezus Chrystus! A my wszyscy jesteśmy na Jego służbie!

Dlatego nikt z nas nie ma najmniejszego upoważnienia do tego, by uważać się za ważniejszego od innych, wyżej postawionego czy pod jakimś względem godniejszego. Kościół – żeby to jeszcze raz powtórzyć z wielka mocą – to naprawdę ostatnie miejsce do robienia jakiejkolwiek, po ludzku rozumianej kariery…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.