Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym rocznicę zawarcia sakramentalnego Małżeństwa przeżywają Anna i Kamil Niedźwiedzcy, a więc moja Siostra i mój Szwagier. Dziękując Im za świadectwo pięknie przeżywanego życia małżeńskiego i rodzinnego, ale też za taką zwyczajną przyjaźń i bliskość, jak nas łączy, życzę Im niezłomności i wytrwałości w podążaniu tą właśnie drogą.
Oby zawsze – z dnia na dzień – stawali się coraz bardziej świętą Rodziną, na wzór tej z Nazaretu, odkrywając coraz bardziej piękno i znaczenie małżeńskiej przysięgi, którą sobie złożyli, a którą każdego dnia starają się realizować. Niech pod natchnieniem Ducha Świętego, odnajdują codziennie nowe sposoby wypełnienia tego przyrzeczenia. Niech Im Pan we wszystkim błogosławi!
I niech ma w opiece czwórkę Ich wspaniałych Dzieci: Weronikę, Emilkę, Tomka i Alicję! Niech swoją opieką otoczy Ich Matka Boża Kodeńska, do której tak często i tak chętnie pielgrzymują. Codziennie pamiętam o Nich w modlitwie, a dzisiaj – szczególnie!
Dzisiaj także imieniny przeżywa Daria Blok, która jako Daria Górska należała – w swoim czasie – do Wspólnoty młodzieżowej w Parafii Trąbki. Niech Pan udzieli Jej mnogości swoich darów. Wspieram modlitwą!
Pozdrawiam Was wszystkich z Siedlec, gdzie dzisiaj pomagam duszpastersko w Parafii Błogosławionych Męczenników Podlaskich, na zaproszenie Proboszcza, Księdza Jacka Szostakiewicza, Kolegę z rodzinnej Parafii.
Potem będę u siebie, w Duszpasterstwie, gdzie o 20:00 będzie Msza Święta, a po niej – nabożeństwo październikowe.
Teraz natomiast zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Na co szczególnie chce zwrócić moją uwagę? Duchu Święty, tchnij!
Niech Was błogosław Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
30 Niedziela zwykła, A,
25 października 2026.,
do czytań: Wj 22,20–26; 1 Tes 1,5c–10; Mt 22,34–40
CZYTANIE Z KSIĘGI WYJŚCIA:
To mówi Pan: „Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej.
Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy i sieroty. Jeślibyś ich skrzywdził i będą Mi się skarżyli, usłyszę ich skargę i zapali się gniew mój i wygubię was mieczem, i będą żony wasze wdowami, a dzieci wasze sierotami.
Jeśli pożyczysz pieniądze ubogiemu z mojego ludu, żyjącemu obok ciebie, to nie będziesz postępował wobec niego jak lichwiarz i nie każesz mu płacić odsetek.
Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy.”
CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO TESALONICZAN:
Bracia: Wiecie, jacy byliśmy dla was, przebywając pośród was. A wy, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego, staliście się naśladowcami naszymi i Pana, by okazać się w ten sposób wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i Achai.
Dzięki wam nauka Pańska stała się głośna nie tylko w Macedonii i Achai, ale wasza wiara w Boga wszędzie dała się poznać, tak że nawet nie trzeba nam o tym mówić. Albowiem oni sami opowiadają o nas, jakiego to przyjęcia doznaliśmy od was i jak nawróciliście się od bożków do Boga, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu i oczekiwać z niebios Jego Syna, którego wzbudził z martwych, Jezusa, naszego wybawcę od nadchodzącego gniewu.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał wystawiając Go na próbę: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?”
On mu odpowiedział: „«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem». To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: «Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego». Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy”.
Pytanie, jakie postawił dziś Jezusowi jeden z uczonych w Prawie, ma swoje uzasadnienie w tym właśnie, że przepisy Prawa Mojżeszowego, pomnożone i rozdrobnione bardzo mocno przez ówczesną elitę religijną narodu wybranego, miały swoją gradację: były przepisy ważniejsze i mniej ważne, przykazania większe i niższe rangą, bardziej zobowiązujące i mniej zobowiązujące. Stąd też pytanie, jakie usłyszał dziś Jezus, jest jak najbardziej słusznym i logicznym pytaniem, chociaż postawionym ze złą intencją. Wyraźnie bowiem Ewangelista zaznacza, że uczony w Prawie postawił je, wystawiając Jezusa na próbę.
Ale Jezusowi nie przeszkodziło to, a wręcz dało asumpt do tego, by wygłosić jedną z najważniejszych kwestii w swoim nauczaniu. Na pytanie bowiem: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?, bez chwili namysłu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem». To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: «Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego».
Przytaczamy tu sobie w całości Jezusową wypowiedź, bowiem – raz jeszcze to podkreślmy – to jedno z najważniejszych stwierdzeń Jezusa w całym Jego nauczaniu. Sam Jezus podkreślił to tym właśnie stwierdzeniem, iż na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy. Chociaż – trzeba to podkreślić – oba te przykazania znane były już w Starym Testamencie. Ten, kto odczytuje tekst dzisiejszej Ewangelii, wyraźnie widzi, że tak jedno, jak i drugie z przedstawionych tu przykazań, ujęte jest w cudzysłów. Zatem, są to cytaty z Prawa Starego Testamentu. Na czym zatem polega ich nowość, skoro często mówimy, iż jest to Przykazanie nowe?
Na połączeniu jednego z drugim. Nie tylko w brzmieniu, poprzez zestawienie jednego z drugim, ale poprzez najgłębsze, istotowe połączenie treści, przesłania: miłość do Boga ma się wyrażać w bardzo konkretnej miłości do człowieka, a miłość do człowieka ma być realizowana ze względu na Boga, dla Boga i z myślą o Bogu. Jest to połączenie nierozerwalne, istotowo najgłębsze!
Nie da się zatem kochać Boga, nienawidząc człowieka, albo chociażby go lekceważąc. Nie można też tak nieprzytomnie i bezrozumnie kochać człowieka, że o całym świecie dookoła się zapomni, a także o Bogu. W jednym i w drugim przypadku nie mowy o żadnej miłości. Kiedy zatem możemy o niej mówić?
Z pewnością, jesteśmy w stanie wymienić i opowiedzieć wiele sytuacji, w których taka miłość – prawdziwa, szczera, ofiarna, a nade wszystko: konkretna – jest realizowana. Gdyby jednak ktoś chciał pomocy w tym względzie, to znajdzie ją w pierwszym i drugim dzisiejszym czytaniu.
Oto we fragmencie Księgi Wyjścia słyszymy wskazania, dotyczące szczególnego odniesienia, jakie należy zastosować do osób najbardziej potrzebujących, a w hierarchii społecznej narodu wybranego pozostających głęboko na uboczu, w sytuacji dla siebie bardzo niekorzystnej. Mowa tu o cudzoziemcach, sierotach i wdowach oraz szeroko rozumianych «ubogich z ludu». A na końcu – o dłużnikach, od których słusznie, w zgodzie z Prawem, można pobrać zastaw na poczet długu, ale jeżeli tym zastawem jest ostatni płaszcz, albo jakaś inna rzecz, bardzo osobista i potrzebna, to trzeba im ją zwrócić, by mogli z niej korzystać w sytuacji największej potrzeby.
Taka postawa nie ujdzie uwadze Boga, który ją wynagrodzi, przez co ten, kogo na taką wspaniałomyślność stać, na pewno nic na tym nie straci, a tylko zyska. Podobnie, jak i ten, kto z miłością i troską pochyli się nad losem cudzoziemców, sierot i wdów, a także szeroko rozumianych «ubogich z ludu»
Z kolei drugie czytanie ukazuje nam sytuacje z takiej – powiedzielibyśmy – najzwyklejszej apostolskiej codzienności. Zwracając się do wiernych Gminy chrześcijańskiej w Tesalonikach, Święty Paweł stwierdza: Dzięki wam nauka Pańska stała się głośna nie tylko w Macedonii i Achai, ale wasza wiara w Boga wszędzie dała się poznać, tak że nawet nie trzeba nam o tym mówić. Albowiem oni sami opowiadają o nas, jakiego to przyjęcia doznaliśmy od was i jak nawróciliście się od bożków do Boga, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu i oczekiwać z niebios Jego Syna, którego wzbudził z martwych, Jezusa, naszego wybawcę od nadchodzącego gniewu.
Zobaczmy: konkretna postawa nawrócenia, konkretne świadectwo wiary – i konkretne dobro, okazane samemu Pawłowi i tym, którzy z nim byli. Same konkrety! A wszystko – powodowane miłością! Do drugiego człowieka, ale wcześniej jeszcze – do Jezusa, którego ponownego przyjścia wszyscy wówczas wyglądali. My też dzisiaj wyglądamy, ale z nieco innym nastawieniem, niż oni wówczas.
Wracając jednak do tej pięknej postawy uczniów Pawłowych, to warto zauważyć, że w dzisiejszym czytaniu odnajdujemy także wskazanie na jej źródło. Słyszymy bowiem takie stwierdzenia Apostoła: Wiecie, jacy byliśmy dla was, przebywając pośród was. A wy, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego, staliście się naśladowcami naszymi i Pana, by okazać się w ten sposób wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i Achai.
Zatem, nie uderzając w jakąś fałszywą pokorę, ale stając w pełnej prawdzie, Paweł wyraźnie wskazuje na własną postawę, jako przykład, dany uczniom. Ci zaś, z tego wzoru korzystając, odpowiedzieli samemu Pawłowi swoją miłością, wyrażoną w gorliwym świadectwie wiary, danym innym ludziom. A i sam Paweł – by się tak wyrazić – skorzystał na tym, wszak i dzisiaj mówi o przyjęciu, jakiego od swoich uczniów doznał.
Możemy więc mówić o wymianie miłości, o wymianie darów duchowych i materialnych, o wzajemnym obdarowywaniu się i otwieraniu się na siebie nawzajem serc, pełnych miłości. Bo na tym właśnie ta prawdziwa miłość winna polegać: na konkrecie! Na konkretnym dobru, okazanym konkretnemu człowiekowi! Tak, temu konkretnemu człowiekowi, z którym na co dzień żyjemy, z którym mieszkamy pod jednym dachem, albo po sąsiedzku; z którym pracujemy, studiujemy, uczymy się; którego dzisiaj spotkamy, kiedy wyjdziemy z tej Mszy Świętej.
Konkretny człowiek – ze swoimi konkretnymi potrzebami i pragnieniami, które z miłością staramy się dostrzec i którym z miłością staramy się zaradzić. Okazując takie dobro, jakie jest mu naprawdę potrzebne, a nie takie, jakie nam się wydaje, że jest mu potrzebne. I pochylając się nad tym jednym, konkretnym człowiekiem – z całą jego historią, z całym jego dramatem, jaki być może przeżywa – a nie nad całą ludzkością!
Bo jakimś dziwnym trafem tacy właśnie wielcy „miłośnicy całej ludzkości” niszczą pojedynczego człowieka! Ci, którzy wielką „orkiestrą” trąbią na rzekomą pomoc całemu światu, zwykle krzyczą za zabijaniem dzieci w łonach matek i niszczą tych, którzy ośmielą się ich skrytykować. Dziwna to miłość, dziwna to troska, dziwna to pomoc. Dziwna taka „orkiestra” – i wszelkie tego typu „orkiestry”…
Obraz prawdziwej miłości jest tylko jeden: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. […] Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.
