Świadectwo potrzebne… i skuteczne…

Ś
Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny obchodzi moja Siostra, Anna Niedźwiedzka. Z okazji osiągnięcia „wieku Pańskiego” życzę, aby zawsze za Jezusem podążała i z Nim uzgadniała wszystkie sprawy, dotyczące życia małżeńskiego i rodzinnego. Niech jak najlepiej wypełnia swą misję – Żony i Matki. I wszystkie inne dobre zamierzenia, za realizację których się weźmie. A my wszyscy wspieramy te działania modlitwą!
            W dniu dzisiejszym także imieniny obchodzi Ksiądz Wiesław Mućka, pochodzący z Parafii mojego pierwszego wikariatu: kiedy ja tam po święceniach poszedłem, Wiesław akurat „startował” do Seminarium. Rocznicę święceń natomiast przeżywa Ojciec Bernard Morawski, Kapucyn, pochodzący z Celestynowa. Życzę Czcigodnym Księżom wszelkiego Bożego błogosławieństwa, o które też będę się dla Nich modlił.
          Moi Drodzy, pamiętajcie cały czas o Wielkiej Księdze Intencji, do której dzisiaj dopisałem nową prośbę. Nie zapominajcie także o naszej duchowej i modlitewnej łączności o godzinie 20.00.
       Niech Pan nam udziela swoich dobrych natchnień, abyśmy nie zmarnowali dzisiejszego dnia, ale wykorzystali go w całej pełni. A jutro – na dobry początek kolejnego dnia – słówko z Syberii!
                         Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Wtorek
10 Tygodnia zwykłego, rok II,
do
czytań: 1 Krl 17,7–16; Mt 5,13–16
CZYTANIE
Z PIERWSZEJ KSIĘGI KRÓLEWSKIEJ:
Po
upływie pewnego czasu wysechł potok, przy którym ukrywał się
Eliasz; w kraju bowiem nie padał deszcz. Wówczas Pan skierował do
Eliasza
to słowo: „Wstań! Idź do Sarepty koło Sydonu i tam będziesz
mógł zamieszkać, albowiem kazałem tam pewnej wdowie, aby cię
żywiła”. Wtedy wstał i zaraz poszedł do Sarepty.
Kiedy
wchodził do bramy tego miasta, pewna wdowa zbierała tam sobie drwa.
Więc zawołał ją i powiedział: „Daj mi, proszę, trochę wody w
naczyniu, abym się napił”. Ona zaś zaraz poszła, aby jej
nabrać, ale zawołał na nią i rzekł: „Weź, proszę, dla mnie i
kromkę chleba”.
Na
to odrzekła: „Na życie Pana twego, Boga! Już nie mam pieczywa –
tylko garść mąki w dzbanie i trochę oliwy w baryłce. Właśnie
zbieram kilka kawałków drewna i kiedy przyjdę, przyrządzę sobie
i memu synowi strawę. Zjemy to, a potem pomrzemy”.
Eliasz
zaś jej powiedział: „Nie bój się! Idź, zrób, jak rzekłaś;
tylko najpierw zrób z tego mały podpłomyk dla mnie i przynieś mi!
A sobie i twemu synowi zrobisz potem. Bo Pan, Bóg Izraela, rzekł
tak: «Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni
się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię»”.
Poszła
więc i zrobiła, jak Eliasz powiedział, a potem zjadł on i ona
oraz jej syn, i tak było co dzień. Dzban mąki nie wyczerpał się
i baryłka oliwy nie opróżniła się według obietnicy, którą Pan
wypowiedział przez Eliasza.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Wy
jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak,
czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na
wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.
Wy
jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone
na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem,
ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu.
Tak
niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre
uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”.
Kiedy
wczoraj słyszeliśmy, że Bóg kazał Eliaszowi zamieszkać
przy potoku, aby mógł pić z niego wodę i tak przeżyć czas
suszy, wydawało się, że sprawa jego ocalenia jest już
definitywnie rozstrzygnięta: wszak to Bóg sam wskazał miejsce i
sposób,
w jaki Prorok ma się uratować przed suszą.
A
jednak, okazało się, że nawet ten sposób, jasno i wyraźnie
wskazany przez samego Boga, nie okazał się ostatecznie
skuteczny,
bo – jak słyszeliśmy – po
upływie pewnego czasu wysechł potok, przy którym ukrywał się
Eliasz.

Chciałoby
się rzec: a więc jednak! Nawet to miejsce, które Bóg wskazał,
nie
dało pełnego schronienia

na czas głodu i pragnienia.
Ale
oto okazało się, że kiedy nawet wysechł ów potok, Bóg
natychmiast
da
ł
nowe rozwiązanie:

wysłał
Eliasza do Sarepty Sydońskiej, aby tam mógł on
pożywić
się z tego, co miała
mu zaoferować tajemnicza wdowa.

Sam Bóg bowiem kazał jej zadbać o Proroka.
Jednak – mówiąc tak trochę przekornie – chyba do niej to Boże
polecenie nie
zdążyło
dotrzeć,
zanim dotarł do niej Prorok,

bowiem na skierowaną do siebie prośbę o coś do jedzenia,
zareagowała ona dość dramatycznie.
A
jednak i ta przeszkoda została – dzięki
nadzwyczajnej interwencji Bożej – pokonana.

Nie zabrało bowiem mąki i oliwy do codziennego przyrządzania
pokarmu.
Bóg
zatem rzeczywiście
rozwiązał problem
wyżywienia,
a tym samym ocalenia
Eliasza przed śmiercią, natomiast posłużył się przy tym kilkoma
różnymi
sposobami…
Nie jednym i jedynym, ale kilkoma
– w zależności od kontekstu.

Wykazał się tym
samym
swoistą
„elastycznością”

jeśli idzie o dążenie
do dobra
człowieka, dobrał
bowiem
odpowiednie sposoby do konkretnej sytuacji.
I
tego także Jezus
oczekuje
od każdej i każdego z nas, mówiąc do nas dzisiaj w Ewangelii: Tak
niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre
uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Jeżeli
mówimy o spełnianiu dobrych uczynków, to przecież zdajemy sobie
sprawę, że trzeba przy tym uwzględniać
różne sytuacje i różne ludzkie potrzeby,

bo dobry uczynek to nie ten, który za taki uważa wyłącznie osoba
go spełniająca,
ale taki, który za taki uważa osoba,
która jest jego adresatem.

Jeżeli bowiem ktoś spełnia jakiekolwiek uczynki jedynie
dla własnego zadowolenia

albo własnej satysfakcji, to nawet jeżeli są to dokonania
pozytywne, to jednak nie są one w pełni dobre, bo nie
niosą konkretnego dobra ludziom.
A
Jezus przecież dzisiaj mówi: Tak
niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre
uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie

co
nie oznacza bynajmniej wykonywania czegokolwiek na pokaz, ale dawanie
pełnego świadectwa

swojej wiary. To na tym właśnie polega także bycie solą
dla
ziemi
i światłem
świata.

Sól
oczyszcza, daje smak, konserwuje, podnosi walory potrawy. O
dobroczynnych skutkach światła
na pewno nie trzeba nawet przypominać, bo jest to oczywiste.
Zwłaszcza, kiedy mówimy o rozświetlonym
mieście, ulokowanym na jakimś wzniesieniu,

które ewentualnemu zagubionemu nocnemu wędrowcy wskazuje kierunek i
daje poczucie bezpieczeństwa.
Takie
właśnie walory posiadają – i jednocześnie takie
zadania mają do spełnienia – uczniowie Jezusa.
Przy
czym wywiążą się oni z tego zadania w sposób pełny i właściwy
nie tylko wtedy, kiedy rzeczywiście będą wypełniali dobre uczynki
i będą żyli zgodnie z Bożymi przykazaniami, ale też kiedy będą
starali się realizować
tę swoją postawę w czasie i miejscu najbardziej odpowiednim,

czyli – jak już wspomnieliśmy – będą starali się wypełniać
owe dobre uczynki tam,
gdzie rzeczywiście są one potrzebne i wyczekiwane;

i blaskiem swojej postawy świecić będą tam, gdzie
zalegają prawdziwe ciemności

niewiary, grzechu, zwątpienia, braku nadziei, a nie tylko tam, gdzie
jest to wygodne
i nic nie kosztuje.
Dlatego
też trzeba nam,
chrześcijanom, przyjaciołom Jezusa, ciągle
poszukiwać sposobów jak najpełniejszego i najskuteczniejszego
oddziaływania.

Tego uczy nas Bóg, który Eliasza wyprowadzał z kolejnych, trudnych
sytuacji, dopasowując
środki i sposoby działania do okoliczności. I tego uczy nas Jezus,
mówiąc o świeceniu przed ludźmi

uczy nas tego, że nasze świadectwo ma być nie tyle efektowne,
co efektywne,
czyli po prostu – potrzebne…
I
skuteczne…
W
tym kontekście pomyślmy w ciszy serca:
– Czy
świadczę innym takie dobro, jakiego oni najbardziej potrzebują i
oczekują, czy może takie, jakie akurat mi najbardziej pasuje?
– Czy
staram się zawsze poszukiwać najlepszych sposobów i okoliczności
do realizacji dobra?
– Czy
każdą okazję do dobrego wykorzystuję?

Tak
niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre
uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie!

14 komentarzy

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.