Miłość – motyw przewodni

M

Szczęść
Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Siostra
Aldona Deczewska, Franciszkanka Misjonarka Maryi, którą w swoim
czasie miałem radość poznać w Lublinie i z którą przez jakiś
czas spotykałem się, prowadząc ważne i głębokie rozmowy. A w
domu Sióstr, w Lublinie, udało się kiedyś zorganizować
kilkudniowe rekolekcje naszych młodzieżowych Wspólnot. Niech Pan
błogosławi Solenizantce, a dzisiejszy Patron wyprasza tę dobroć
serca i pogodę ducha, z której sam słynął. Ja, ze swej strony,
zapewniam o modlitwie!
A
tym Patronem – chociaż mówimy o liturgicznym wspomnieniu dowolnym
– jest Papież Jan XXIII. Odwołuję się do Jego osoby i postawy,
bo mam osobiste nabożeństwo do Niego, bardzo Go sobie cenię i
często wzywam Jego wstawiennictwa. I Was, moi Drodzy, do tego
zachęcam!
Gaudium
et spes! Ks. Jacek

Czwartek
27 Tygodnia zwykłego, rok II,
Wspomnienie
dowolne Św. Jana XXIII, Papieża,
do
czytań: Ga 3,1–5; Łk 11,5–13

CZYTANIE
Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO GALATÓW:
O,
nierozumni Galaci! Któż was urzekł, was, przed których oczami
nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Tego jednego
chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście na
skutek wypełniania Prawa za pomocą uczynków czy też stąd, że
daliście posłuch wierze? Czyż jesteście aż tak nierozumni, że
zacząwszy duchem, chcecie teraz kończyć ciałem? Czyż tak
wielkich rzeczy doznaliście na próżno? A byłoby to rzeczywiście
na próżno. Czy Ten, który udziela wam Ducha i działa cuda wśród
was, czyni to dlatego, że wypełniacie Prawo za pomocą uczynków,
czy też dlatego, że dajecie posłuch wierze?

SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Ktoś
z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu:
«Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do
mnie z drogi, a nie mam co mu podać». Lecz tamten odpowie z
wewnątrz: «Nie naprzykrzaj mi się. Drzwi są już zamknięte i
moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać
tobie».
Mówię
wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego
przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile
potrzebuje.
I
ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a
znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi,
otrzymuje; kto szuka, znajdzie, a kołaczącemu otworzą.
Jeżeli
którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień?
Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o
jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście,
umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z
nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.

Jaki
stopień zażyłości musi istnieć między nauczycielem, a
uczniami; między wychowawcą, a wychowankami; między pasterzem,
a wiernymi,
żeby móc się do nich zwrócić ze słowami, z
którymi dziś zwrócił się Paweł do Galatów, nazywając ich
najpierw nierozumnymi, potem tak jasno i wyraźnie stawiając
im mocne zarzuty i wymagania? Jaki stopień zażyłości – a
wręcz miłości – pozwala wychowawcy na to, by tak powiedzieć, a
uczniom nakazuje, by to przyjęli, nie obrażając się na
wychowawcę?
Jaki
stopień zażyłości i przyjaźni istnieje pomiędzy tym, kto
przychodzi w nocy, a tym, kto otwiera,
iż ten pierwszy wpuszcza
tego drugiego i daje mu trzy chleby, chociaż – właśnie – jest
środek nocy i cała sytuacja wyrwie ze snu dzieci i innych
domowników? Jaki stopień przyjaźni pozwala już na taką nocną
wizytę,
a jaki każe się jeszcze powstrzymać?
To
ważne pytania, bo od odpowiedzi na nie zależy prawdziwy kształt
naszych relacji z Bogiem i relacji międzyludzkich. I tylko ten, kto
całe swoje życie oddaje ludziom, powodowany szczerą miłością
do nich, ma prawo mówić do nich w taki sposób, w jaki Paweł mówi
dziś do Galatów. Tak, bo tylko wówczas wychowawca ma wielki
autorytet
i nawet jeśli powie coś trudnego do przyjęcia, to
wychowankowie to przyjmą. Może nie od razu, może na
początku się zbuntują, może zaczną się tłumaczyć, albo
przekonywać – przede wszystkim siebie samych – że wychowawca
nie miał racji. Ale kiedy na spokojnie i trzeźwo pomyślą,
to dotrze do nich, że jednak miał rację. I że chce ich dobra.
I
podobnie rzecz się ma, jeśli idzie o wszelkie, zwyczajne,
międzyludzkie relacje: jeżeli ich motywem przewodnim będzie
szczera miłość
wzajemna i troska o siebie nawzajem, to
naprawdę nie będzie problemu z tym, by w środku nocy usłużyć
bliźniemu – żeby posłużyć się obrazem z dzisiejszej
Ewangelii, będącym symbolem wszelkich codziennych sytuacji,
także tych nietypowych, w których człowiek może drugiemu okazać
życzliwość.
W
każdej z tych sytuacji, o których tu dzisiaj sobie mówimy,
najważniejsza jest owa najgłębsza motywacja – i to nie
byle jaka motywacja, tylko ta jedyna: miłość do drugiego,
troska o niego, szczere poświęcenie się dla jego dobra. Jeżeli
taką właśnie motywacją kierujemy się w tych relacjach, wówczas
wiemy, że i noc trzeba będzie poświęcić, aby drugiemu pomóc; i
w inny jeszcze sposób „dać z siebie więcej”,
przekroczyć działania standardowe dla danej sytuacji. Ale też
wiemy, że wówczas możemy więcej i mocniej powiedzieć, chcąc
chociażby zwrócić uwagę na złe zachowanie.
Jeżeli
motywem przewodnim naszych wszelkich działań jest miłość do
drugiego i troska o niego, to naprawdę poszerza się bardzo
zakres tego
naszego działania. Jeżeli
motywem przewodnim jest miłość…
Czy
jest?…
Takie
pytanie często stawiał sobie Patron dnia dzisiejszego – którego
Kościół wspomina w liturgicznym wspomnieniu dowolnym – Święty
Papież Jan XXIII.
Urodził
się we
wsi Sotto il Monte, w prowincji Bergamo,
we Włoszech, w
dniu
25
listopada 1881 roku, jako Angelo Giuseppe Roncalli,

w biednej rodzinie chłopskiej. Jego matka była osobą bardzo
religijną. Urodziła jedenaścioro
dzieci,

z których Angelo przyszedł na świat jako czwarty. Charakteryzowała
go niezwykła dobroć,
ciepło i pogoda ducha.
Mając
dwanaście lat, wstąpił do niższego
seminarium duchownego

w Bergamo, które było wówczas jednym z najbardziej prestiżowych
miejsc kształcenia przyszłych księży. Tam też został przyjęty
do Trzeciego Zakonu Świętego Franciszka, w dniu 1 marca 1896 roku.
Po otrzymaniu stypendium za wyniki w nauce, rozpoczął naukę w
Papieskim
Seminarium Rzymskim.

W 1902 roku przerwał naukę na rok, żeby odbyć
służbę wojskową.

Po jej zakończeniu obronił doktorat z teologii i przyjął
święcenia kapłańskie.

Rok
po podjęciu nauki w seminarium, zaczął spisywać
swoje notatki duchowe
i
kontynuował tę pracę aż do późnej starości. Jego zapiski
wydane zostały pod tytułem „Dziennik
duszy”.

W 1903 roku napisał w nim między innymi: „Bóg pragnie, abyśmy
podążali
wzorem Świętych

poprzez czerpanie z życiodajnej esencji ich cnót, a następnie
przerabianie jej na swój własny sposób, adaptowanie
do naszych indywidualnych możliwości

i okoliczności życia. Gdyby Święty Alojzy był taki, jak ja,
stałby się świętym w zupełnie inny sposób.”
Jako
młodemu Księdzu, powierzono mu funkcję Sekretarza
Biskupa Bergamo, Giacomo Radiniego Tedeschi.

W tym czasie wykładał
też w seminarium,

redagował biuletyn „Życie diecezjalne”, współpracował
również z innym lokalnym pismem katolickim, a także był
duszpasterzem Akcji Katolickiej. Inspirowała
go zwłaszcza postawa Świętych:

Karola Boromeusza, Franciszka Salezego i Grzegorza Barbarigo.
W
1925 mianowany został Oficjałem w Bułgarii i Arcybiskupem
Areopolis. Jako swoje hasło biskupie Angelo Roncalli wybrał:
Oboedientia
et
Pax”
– „
Posłuszeństwo
i pokój”.

W późniejszych latach pełnił funkcję kolejno: apostolskiego
Delegata w Bułgarii, w Turcji i Grecji oraz Nuncjusza
apostolskiego w Paryżu.

Tę ostatnią funkcję sprawował już w czasie trwania Drugiej Wojny
światowej.
Dnia
12 stycznia

1953 roku,
Angelo
Roncalli został mianowany
Kardynałem i Patriarchą Wenecji.

Prezydent Francji, Vincent Auriol, powołał się na stary przywilej
francuskich królów i sam
włożył czerwony kapelusz

na głowę Kardynała Roncalli, w czasie ceremonii w Pałacu
Elizejskim.
Z
tego okresu przyszły Papież zapamiętał
pewne humorystyczne zdarzenie,

kiedy to na jednym z oficjalnych przyjęć, na jakie został
zaproszony, pojawiła się kobieta w sukni z zadziwiająco dużym
dekoltem. Zwróciło to uwagę nie tyle na samą kobietę, co na
Kardynała – goście
przyglądali się jego reakcji
na
odsłonięte kobiece wdzięki. Po przyjęciu kardynał podszedł do
kobiety, wręczył jej czerwone jabłko i zapytał: „Pamięta Pani,
co
uświadomiła sobie Ewa, kiedy zjadła jabłko?”
Po
śmierci Piusa XII, podczas trzydniowego konklawe, Kardynał
Roncalli został wybrany Papieżem,
w
dniu 28
października 1958 roku.

Jego
pierwszą reakcją był strach i zmieszanie. Ufny w wybór Kardynałów
i Bożą Opatrzność, Angelo
Roncalli przyjął wybór
Konklawe,
a wraz z nim –
imię
Jana XXIII.

Przez zebranych na Konklawe
Kardynałów
był traktowany jako
Papież
przejściowy”.
Ich
faworytem był arcybiskup Mediolanu Montini, ale ten nie był w
tamtym czasie jeszcze Kardynałem.
Godność tę otrzymał później z rąk samego Jana XXIII, a jeszcze
później został
jego następcą jako Paweł VI.
Jan
XXIII, jako Papież,
podbił
serca wiernych.

Zawsze otwarty na kontakty z prasą, patrzył odważnie w obiektyw
aparatu. Był pierwszym Papieżem
od 1870 roku,
który odbył oficjalne
spotkanie poza Watykanem.
Spotkał
się wówczas z
więźniami,
którzy
sami do niego przyjść nie mogli. Słynął także ze
zdystansowanego
podejścia do ceremoniału papieskiego.

Starał się go przestrzegać, ale z przymrużeniem oka.
Anegdotyczna
opowieść, dotycząca dnia koronacji Jana XXIII na Papieża
mówi, że kiedy podszedł do niego po błogosławieństwo włoski
ordynariusz polowy, zobaczył, jak papież przyjmuje postawę
zasadniczą i usłyszał: „Panie
generale, melduje się sierżant Roncalli”.

Przez ludzi zapamiętany został jako Papież,
który palił fajkę

i zawsze się uśmiechał, a przede wszystkim –
jako Papież,
który zwołał Sobór Watykański II

i na zawsze zmienił historię Kościoła.
Pomimo
zapewnień sekretarzy, że na jego
przygotowania
potrzeba dziesiątek lat – Jan XXIII przewidział
tylko kilkanaście miesięcy

pomiędzy zwołaniem, a rozpoczęciem Soboru,
w
dniu

11 października 1962 r
oku.
Jan
XXIII ogłosił osiem encyklik, z których najważniejsze to: Mater
et Magistra”,

oraz Pacem
in terris”.

Ta
druga adresowana była do „wszystkich
ludzi dobrej woli”,
a
nie – jak dotychczasowe – do Kardynałów, Biskupów i
Duchownych;
nawoływała do pokoju
między narodami całego świata.
Ponadto,
Papież
ustanowił komisję do
spraw
rewizji
prawa kanonicznego,

której ostatecznym celem było opracowanie nowego Kodeksu Prawa
Kanonicznego, opublikowanego ostatecznie
dopiero w
1983 roku.
Wiele ojcowskiej troski
wykazał o „Kościół milczenia”,

prześladowany na różne sposoby w krajach rządzonych przez
komunistów, m.in. w Polsce.
Dnia
3
czerwca 1963 roku, o godzinie 19:49,

w
dzień po Zesłaniu Ducha Świętego, w wyniku krwotoku, związanego
z wcześniej zdiagnozowanym rakiem żołądka, Jan XXIII odszedł
do Pana.
Jego ostatnie słowa brzmiały: „Nie
mam innej woli, jak tylko wolę Boga.
Ut
unum sint!”

(Aby
byli jedno!).

W
swoim testamencie, nawiązując do duchowości franciszkańskiej, z
jaką związał się we wczesnych latach młodości, pisał: „Pozory
dostatku często zasłaniały
ukryte ciernie dotkliwego ubóstwa

i uniemożliwiały mi dawanie zawsze z taką hojnością, jakiej bym
pragnął. Dziękuję
Bogu za tę łaskę ubóstwa,
które
ślubowałem w młodości; ubóstwa
ducha,

jako kapłan Serca Bożego, i ubóstwa
rzeczywistego,

co mi dopomogło, by nigdy o nic nie prosić: ani o stanowiska, ani o
pieniądze, ani o względy –
nigdy: ani dla siebie, ani dla mojej rodziny, czy przyjaciół”.
Święty
Jan Paweł II ogłosił go Błogosławionym
w
dniu 3 września

2000 roku,

razem z Papieżem
Piusem IX. W liturgii wspominany jest 11 października – w rocznicę
dnia, w którym nastąpiło uroczyste otwarcie Soboru Watykańskiego
II.
Jan
XXIII został kanonizowany
przez
Papieża
Franciszka

– wraz z Janem Pawłem II – na
Placu
Świętego
Piotra w Rzymie, w
niedzielę Miłosierdzia Bożego, 27 kwietnia 2014 r
oku.
Wpatrzeni
w przykład jego pięknej postawy i zasłuchani w Boże słowo
dzisiejszej liturgii, raz jeszcze zechciejmy uświadomić sobie, że
jeżeli
motywem przewodnim naszych wszelkich działań jest miłość do
drugiego i troska o niego, to naprawdę poszerza
się bardzo zakres tego
naszego
działania.

Jeżeli motywem przewodnim jest miłość…
Czy
jest?…

8 komentarzy

    • Napisałem dłuższą odpowiedź, ale licho nie śpi i zawieśiła mi się przeglądarka, którą musiałem odpalić jeszcze raz tracąc tekst…. krótko: spraw tak złożonych i wieloaspektowych nie traktowałbym zero-jedynkowo, dlatego uważam, że nie można stwierdzić (w tak krótkiej perspektywie czasowej – zaledwie pół wieku) czy coś się udało czy nie: do takiej oceny musielibyśmy przyjąć jakieś kryteria :). Jeżeli chodzi o kryterium duszpasterstwa w kolebce cywilizacji chrześcijańskiej pod kątem ilości wiernych lub jakości wiary, to możemy jasno stwierdzić, że to się nie udało / nie udaje. Byłem ostatnio na konferencji z Ks. Prof. Tadeuszem Guzem i p. Marguerite Peeters, gdzie główną osią dyskusji była historia powojennego świata w kontekście przejmowania tradycyjnych wartości przez pseudowartości i proszę mi wierzyć, że stosunkowo bezpieczna "Polska katolicka" wcale bezpieczna nie jest, a kryzys powołań jest mocno widoczny. Jest przecież sporo opracowań dotyczących II SW, z których jasno wynika, że Duch Święty musiał się "mocno napracować", aby Święty Kościół Rzymsko-Katolicki i Święta Wiara Katolicka nie uległa rozmyciu doktrynalnemu…. :). Wiemy przecież, że sobór był mocno inwigilowany przez wiele tajnych służb i organizacji delikatnie mówiąc "programowo niechętnych KK" :). Na szczęście, to że KK wciąż jest i będzie trwać aż po kres dni (jego kondycja to inna sprawa) jest najlepszym dowodem tego, że słowa Chrystusa o Jego Kościele się sprawdzają… i Chwała Panu!

    • Mogę zgodzić się z całą tą opinią. Pytanie też, czy ustalenia Soboru są błędne, czy sposób ich wprowadzania w życie. Wiemy, że inaczej to wyglądało na Zachodzie, inaczej u nas. Jan Paweł II, w swoim Testamencie, zaznaczył, że przez wiele jeszcze lat będziemy czerpać z dobrodziejstw tego Wydarzenia. Natomiast z pewnością nie uniknięto błędów – szczególnie na etapie interpretacji i wprowadzania co duszpasterskiej codzienności.
      Serdecznie dziękuję za wyjaśnienia. Pozdrawiam! Ks. Jacek

    • Tak, na zachodzie wyglądało i wygląda inaczej, ale niestety i w tej materii Polska "zachodnieje". Ogromnym smutkiem napawa mnie fakt, że nauki, efekty pracy św. JP II w tak szybkim tempie są zatracane…

    • Tak to rzeczywiście wygląda… Ale ja wierzę – może naiwnie – że coś w ludzkich sercach zostało… I w odpowiednim czasie przypomni się – i zacznie kształtować ludzkie postawy. Może wtedy, kiedy ludzie już będą mieli dość nieokiełznanej wolności, będącej w rzeczywistości swawolą…
      xJ

    • Tragizm polega na tym, że współczesne postawienie rzeczy na głowie i wypaczaniu przez polityczną poprawność m. in. takich pojęć jak wolność, tolerancja czy demokracja 😀 ludzie sami nakładają na siebie jarzmo niewoli, tolerancji opresyjnej i terroru globalizmu, zwłaszcza finansowego 🙁

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.