Burza na jeziorze i… Jezus!

B

Szczęść Boże! Moi Drodzy, ponieważ tak dzisiaj wyszło, że dopiero teraz mogę zamieścić słówko Księdza Leszka, gdyż wczoraj po audycji długo jeszcze rozmawialiśmy, a dzisiaj, od wczesnego rana, bardzo ostre tempo, dlatego już je zamieszczam, a słowo wstępne z dzisiaj połączę z jutrzejszym i jutro złożę życzenia Osobom świętującym dzisiaj.

Dziękuję Księdzu Leszkowi za przygotowanie – już wczoraj, czyli jak zawsze na czas – tego słówka.

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 2 Tygodnia Wielkanocy,

17 kwietnia 2021.,

do czytań: Dz 6,1–7; J 6,16–21

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy.

Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów, powiedziało: „Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbali słowo Boże, a obsługiwali stoły. Upatrzcież zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Im zlecimy to zadanie. My zaś oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze słowa”.

Spodobały się te słowa wszystkim zebranym i wybrali Szczepana, męża pełnego wiary i Ducha Świętego, Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z Antiochii. Przedstawili ich apostołom, którzy modląc się włożyli na nich ręce.

A słowo Boże rozszerzało się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie, a nawet bardzo wielu kapłanów przyjmowało wiarę.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wiatru.

Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: „To Ja jestem, nie bójcie się”. Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

A OTO SŁÓWKO KSIĘDZA LESZKA:

Myślę, że dzisiejszą Ewangelię znamy bardzo dobrze. Oto Jezus chodzi po jeziorze – idzie do uczniów w samym środku burzy i uspokaja ich: To Ja jestem, nie bójcie się. I nad tymi trzema elementami chciałbym się nieco pochylić: burza, słowa Jezusa i chodzenie po jeziorze.

Burza

Dzisiejsza scena dzieje się w ciemności, przy silnym wietrze – jest burza… Uczniowie odpłynęli bez Jezusa, nieco oburzeni faktem, iż nie dał się On ogłosić Królem tuż po rozmnożeniu chleba… Są zatem sami w samym środku okropnego zrywu natury… Jako doświadczeni rybacy, raczej nie czuli strachu, przeprawiając się przez burzliwe jezioro. Jednak widzimy, że przestraszyli się nieznanej postaci…

Nauczyciel, który ukazuje się im w samym środku jeziora, dociera do nich i mówi: To Ja jestem, nie bójcie się! Jest zatem jakby wędrowcem, który – jak gdyby nigdy nic – podchodzi pieszo do zepsutego samochodu, żeby powiedzieć swym przyjaciołom: „Widzicie jak to jest, gdy wybieracie się w podróż beze Mnie!”

Warto się zastanowić czy kiedy zostawiamy Jezusa, nie narażamy się przypadkiem na pewne niebezpieczeństwo utracenia Go na zawsze? Oczywiście, że nie – bo On zawsze będzie nas szukał, a kiedy nas znajdzie, zawsze możemy wrócić do Niego, nawet poprzez ciemności naszego pokręconego życia.

Dobrze wiemy, iż ciemność i burza to są dwa zjawiska, które pojawiają się, kiedy zabraknie wśród nas Pana Jezusa. Ciemność – czyli brak rozeznania, kim jestem i po co żyję, nieumiejętność jasnego odróżniania dobra od zła, tak że dobro myli się ze złem, a zło z dobrem.

Z kolei burza na jeziorze to obraz tych nienawiści i oszczerstw, wyzwisk i krzywd, arogancji i agresji, które są owocem naszych grzechów i które sprawiają, że nasze życie jest często przeciwieństwem pokoju i wzajemnej miłości.

Otóż, zarówno ciemności, jak i burze, stają się naszym losem, jeśli zabraknie wśród nas Pana Jezusa. Ty też pewnie doświadczyłeś już w swoim życiu tego, że kiedy uwierzyłeś tylko we własne siły, a Jezusa odstawiłeś na boczny tor, to w pewnym momencie jednak zdajesz sobie sprawę i jak najszybciej pragniesz Go znaleźć, złapać za rękę, bo wiesz, że tylko z Nim dasz radę naprawić wszystko, a sam, bez Jego dłoni, jeszcze gorzej wszystko zepsujesz…

Słowa Jezusa

To ja jestem, nie bójcie się! Jezus przebywa samotnie na górze po cudzie rozmnożenia chleba, ale ciągle obserwuje uczniów, a widząc ich dramatyczne położenie wobec szalejącej siły natury – natychmiast im pomaga. W samym środku burzy i ciemności, kiedy już nic widać, On staje i mówi: Nie bójcie się! Tak jest i w naszym życiu, kiedy nie widzimy wyjścia z naszych problemów – przychodzi Jezus i mówi: Nie bój się, tylko pozwól Mi być z tobą i w końcu nie walcz sam, bo nie dasz rady, a ze mną TAK.

Chodzenie po jeziorze

Opowiadanie pt. „O misjonarzu i insektach”

Pewien misjonarz w jednym z krajów tropikalnych chciał zaimponować (to taka nie do wykorzenienia męska słabostka) swoim parafianom: paru z nich zabrał na „przejażdżkę” awionetką. Samolot szybował ponad wioskami i lasami, kołował nad jeziorami i rzekami. Tubylcy od czasu do czasu – owszem – spoglądali na dół, ale bez specjalnego entuzjazmu i zachwytu.

Po wylądowaniu wszyscy wyszli bez słowa. Ksiądz zaskoczony takim brakiem reakcji i zainteresowania, wygłosił im krótką mowę: „Czy to nie cudowne? Czy to nie wspaniałe, że człowiek do tego doszedł? Możemy latać wysoko w przestworzach, możemy z góry patrzeć na nasze domy i pola.”

Pasażerowie słuchali tych słów beztrosko. W końcu odezwał się najstarszy i podsumował tak: „Insekty potrafią to samo!”

Chodzenie po jeziorze, po wodzie, jest czymś abstrakcyjnym dla nas… Przecież to niemożliwe i wiemy, że tak się po prostu unosić nie da. Dla tych, co nie potrafią pływać, już samo pływanie jest czymś nieosiągalnym, jakimś wielkim wyczynem, a co dopiero chodzenie po wodzie… Może takie chodzenie jest zarezerwowane wyłącznie dla tych „świętych ludzi”, a my? Cóż…

Jezus uczy nas, że każdego dnia chodzimy po jeziorze. Owszem, czasami nam się to nie udaje i popadamy w grzechy, które nas topią… Sami się nie podźwigniemy, a woda będzie nas coraz to bardziej pochłaniać… Chodzenie po jeziorze niepowodzeń i porażek jest możliwie, ale tylko z Jezusem…

Jezus nie chodził przecież po wodzie, by zaimponować uczniom. On pokazywał w ten sposób, że pokona zło – to zapowiedź Zmartwychwstania Chrystusa, zapowiedź zwycięstwa Jezusa nad złem. Jezus kroczy i prosi o spokój, o przylgnięcie do Niego, o jedność, bowiem tylko z Jezusem możemy osiągnąć sukces w walce ze złem.

W tych ciemnościach naszego życia, niepewnościach i w tych naszych topieniach się – Jezus cały czas z nami Jest. To Jego obecność powinna nas umacniać. Przecież słyszymy: Nie bójcie się!

Kiedy człowiek się boi? Wtedy, gdy nie kocha. Bo w miłości nie ma lęku. Ufaj i zawierz się Jemu w burzy swojego życia! Kochaj i nie bój się, trzymaj za rękę, żeby nie było, jak w tej historii, którą wczoraj czytałem gdzieś w sieci:

Uwaga… Sprawdzam obecność:

Zaufanie? – Jestem!

Nadzieja? – Obecna!

Szczerość? – Jest!

Miłość? miłość?! Miłości znowu nie ma…

Pamiętaj, że one wszystkie potrzebne są, byś mógł kroczyć z Jezusem po wodzie, byś nie został samotny, zalękniony pośrodku burzy – ale byś mógł kroczyć z ufnością, szczerością, miłością i nadzieją przez swoje życie z Jezusem…

16 komentarzy

  • Chodzenie po wodzie nie jest niczym osobliwym i nie ma w sobie niczego cudownego. Potrafią to rozliczne owady. Potrafi to i człowiek. Wiele razy robiłem to sam na mazurskich jeziorach. Wystarczy odpowiednio niska temperatura utrzymująca się – powiedzmy – przez tydzień…
    Pozdrawiam trzeźwo

    • Właśnie, przydałoby się trochę trzeźwego myślenia. Wtedy łatwo byłoby dostrzec, że w Ewangelii nie ma mowy o chodzeniu po lodzie, tylko po wodzie. Zapewne, trudno to dostrzec, jeżeli motywem przewodnim pisania tutaj jest jedynie złośliwość. Jakieś kompleksy, czy co?…
      xJ

      • Jak widać niektórzy nie mają żadnych rozterek, są sami sobie panami życia, Stary Człowiek z pewnością jest królem życia. No i nic z tym nie zrobimy.

  • Jezu, dobrze że Jesteś! Dobrze , że przychodzisz gdy jest ciężko, sam bez zaproszenia, nawet wtedy gdy się nie spodziewamy Ciebie, gdy jesteśmy w grzechu, gdy nie zrozumieliśmy Twoich dobrych intencji i planów. Jesteś naszym niezawodnym Przyjacielem, ratujesz nas z różnych depresji, uwikłań, ciemności. Proszę Cię, przyjdź do nas w czas pandemii i ukaż swą moc. Rozkaż uciszyć się wirusom, niech nie szaleją po Twoim Bożym świecie. Ukształtuj nasze serca na nowo, by z ufnością wołały do Ciebie ” Panie , ratuj bo giniemy”. Amen.

    • Ciekawe spostrzeżenie. Ale tak już jest w naszym rozważaniu Bożego słowa i w naszym kaznodziejstwie, że tak naprawdę mówimy o jednym: o Królestwie niebieskim, tylko ujmujemy to w różnych aspektach…
      xJ

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.