Bóg Go nad wszystko wywyższył…

B

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Grzegorz Matysiak, Kościelny – jak Go zawsze nazywałem: Dyrektor – w Parafii w Miastkowie Kościelnym. Dziękując za naszą współpracę w trakcie mojego pobytu w Parafii, życzę Bożego błogosławieństwa.

Natomiast rocznicę zawarcia sakramentalnego Małżeństwa przeżywają dziś Monika i Dariusz Kondejowie, Rodzice Janka, Autora poniedziałkowych rozważań na naszym blogu. To bardzo wymowne, że związali się na całe życie w takim właśnie dniu. Niech więc Krzyż Jezusa Chrystusa będzie dla Nich zawsze źródłem siły i wszelkich dobrych natchnień do budowania w swoim Małżeństwie i w swojej Rodzinie atmosfery Świętej Rodziny z Nazaretu! Niech jaśniejący Krzyż Chrystusa będzie także wsparciem w momentach trudnych.a

Wszystkich dzisiaj świętujących zapewniam o serdecznej modlitwie!

Moi Drodzy, dzisiaj ważne i piękne Święto. Nie ma dziś obowiązku udziału we Mszy Świętej, ale gdybyście mogli, to pójdźcie. Naprawdę – jak zaznacza Ania w rozważaniu – musimy bardziej zdecydowanie umieszczać Krzyż w centrum naszego życia, w centrum naszego serca, na szczycie naszej hierarchii wartości. Ale nawet jeżeli nie uda się dotrzeć do kościoła, to we własnym domu można sobie dzisiaj zrobić adorację Krzyża. Według własnego pomysłu. Choćby pobycie przez Krzyżem w zupełnej ciszy, bez słów…

W Kaplicy Duszpasterstwa Akademickiego w Siedlcach dzisiaj odbędzie się taka właśnie adoracja – we wspólnocie Młodzieży. Organizatorem całości jest Ksiądz Radosław Piotrowski, Diecezjalny Duszpasterz Młodzieży, a przedmiotem adoracji będzie Krzyż pielgrzymkowy z Relikwiami Błogosławionych Męczenników Podlaskich. Jak pamiętacie, po Pielgrzymce trafił on do naszej Kaplicy i ma być tu przez cały rok. Bardzo się cieszę, że co jakiś czas jest używany do dobrych celów.

Tak było ostatnio, kiedy to nasz Drogi Rafał, Komentator na blogu, zabrał go na Beatyfikację Prymasa i Matki Czackiej. Szkoda, że służby porządkowe nie wpuściły Go z tym Krzyżem do sektora, a kiedy już wpuściły, to musiał stać gdzieś na samym końcu… Przykre… Ale dobrze obrazujące, jakie jest obecnie miejsce Krzyża w hierarchii spraw dzisiejszego świata. Może to zbyt górnolotne porównanie, ale mi od razu takie skojarzenie się nasunęło.

Dlatego dzisiaj, w Kaplicy, będziemy adorować Krzyż. Całość Wydarzenia rozpocznie Msza Święta o godz. 19:00, której przewodniczyć będzie Biskup pomocniczy Diecezji siedleckiej, Grzegorz Suchodolski. Zapraszam do Kaplicy, albo do duchowej łączności z nami. Po Mszy Świętej – adoracja.

A teraz już zapraszam do refleksji nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Pomocą służy nam – jak co wtorek – krótkie, acz treściwe słówko Ani. Bardzo Jej dziękuję za podzielenie się swoimi przemyśleniami.

Zatem, co dzisiaj mówi do mnie osobiście Pan? Na co tak szczególnie i konkretnie mi wskazuje? Co mi podpowiada? Duchu Święty, pomóż odczytać…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego,

14 września 2021.,

do czytań z t. VI Lekcjonarza: Lb 21,4b–9; Flp 2,6–11; J 3,13–17

CZYTANIE Z KSIĘGI LICZB:

W owych dniach podczas drogi lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny”.

Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli zatem ludzie do Mojżesza, mówiąc: „Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże”. I wstawił się Mojżesz za ludem.

Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: „Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu”. Sporządził więc Mojżesz węża z brązu i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża z brązu, zostawał przy życiu.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO FILIPIAN:

Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.

Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych, i aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego.

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.

A OTO SŁÓWKO ANI:

W naszym życiu przywykliśmy do obecności Krzyża, jest on stałym „meblem” w mieszkaniu, klasie szkolnej, przy drodze do pracy, ale także stałym elementem naszego życia, niejednokrotnie wypełnionego bólem i cierpieniem. Pojawia się w naszym otoczeniu tak często że przestajemy zauważać jego obecność. Jest, to niech będzie… Nie ma go – to może nawet tego nie zauważę…

Pierwsze czytanie pokazuje mam naród wybrany w czasie wędrówki przez pustynię. Synom Izraela ciągle bliska była wizja doczesnego raju, doczesnego dobrobytu. Ciągle im było mało, ciągle źle, ciągle nie tak, jak by chcieli.

My, współcześni, też jesteśmy czasem jak oni. Bo tak, jak im dane było przejść przez Morze Czerwone i doświadczyć tylu dobrodziejstw od Boga, tak i my jesteśmy ciągle hojnie obdarowywani. Jednak pomimo ogromu łask, które dostajemy – stale narzekamy i marudzimy na to, co mamy, bo wydaje nam się, że gdzieś indziej byłoby lepiej, bardziej po naszej myśli.

Dopiero gdy przyjdzie trudność, cierpienie, to nagle znajdujemy drogę do krzyża, bo przekonujemy się, że jest nam potrzebny, bo znikąd indziej nie widzimy ratunku i wpatrujemy się w ten znak, jak naród wybrany z zaufaniem wpatrywał się w znak miedzianego węża, umieszczonego na palu.

Potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. W dzisiejszej Ewangelii Jezus przypomina nie tylko o wywyższeniu znaku swojego zbawienia, ale wyraźnie wskazuje, że wartość tego znaku wynika stąd, iż to On, Zbawiciel, na tymże krzyżu dokona zbawienia człowieka. Dlatego to właśnie Jezus, a nie sam znak dla samego znaku, ma w naszym życiu zajmować pierwsze i centralne miejsce. bo to przez zbawczą śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu wszyscy mamy możliwość życia na zawsze.

Co nie oznaczy, że sam krzyż jest znakiem nieistotnym. Wprost przeciwnie, sam w sobie także mocno przemawia do naszych serc i umysłów, bo przypomina nam o wielkiej miłości Boga do nas. My często o niej zapominamy i przechodzimy nad tym faktem zbyt łatwo do porządku dziennego. I obok krzyża też nieraz przychodzimy obojętnie…

Dlatego dzisiejsze Święto – i czytane w jego trakcie słowo Boże – przypomina nam i uświadamia, że tak nie może być! Krzyż mamy ustawić w centrum swojego serca! Bo Krzyż jest znakiem bezgranicznego poświęcenia się Syna Bożego za grzechy wszystkich ludzi. Jest znakiem bezgranicznej miłości Boga – do mnie…

5 komentarzy

  • Ludzie co z się z nami stało,
    że nawet Krzyż Jezusa Chrystusa to za mało,
    fundujemy sobie wzajemne udręki,
    By dopiec bliźniemu i dostarczyć mu męki.

    Skąd dzisiaj taka niechęć do Krzyża,
    Już tego żadna ustawa czy procedura nie zatrzyma,
    Jeśli teraz odrzucimy resztki Miłości,
    zaniknie między nami nić wzajemnej życzliwości.

    Czemu lud znowu traci cierpliwość
    odwracając się od Świętego Znaku,
    znowu wąż zamydlił nam oczy,
    a my dotykamy grzechu lub żyjemy w strachu.

    Nie rozumiem wielu sytuacji
    W których się coraz częściej znajduję,
    Lecz gdy na wiarę i rozum nie pojmuję
    To w Krzyż Chrystusa się zapatruję.

    I tak jak On nie nadużywając ziemskich możliwości,
    Oddaje to wszystko Boskiej cierpliwości,
    I czekam aż Świat znowu stanie w obronie Krzyża
    Bo tylko przy nim jest Nasza Siła.

    Krzyż nauczył mnie najważniejszego
    By nigdy nie zdezerterować i nie odwrócić się plecami do Tego,
    Który przez Mękę i żywot ziemski,
    Wypełniał wolę Ojca i pozostał z nami Zwycięski.

  • „…Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.
    Zauważam słowo ” świat”. Nie tylko ludzi prawych, dobrych, ale wszystkich, a więc i mnie i Ciebie. Cały świat, został zbawiony przez Krzyż Chrystusa, przez Jego mękę , cierpienie, wypełnienie woli Ojca od ” A do Z”, z bezgranicznej miłości do człowieka. Więc jak może nie wzbudzać się we mnie refleksja wdzięczności, miłości, braterstwa do mojego Zbawcy? do Ojca, który był pomysłodawcą planu zbawienia? do Ducha Świętego, który prowadzi mnie, udzielając mi swych darów między innymi rozeznania dobra i zła …
    Bądź uwielbiona Trójco Święta w Twej odwiecznej Mądrości i prowadzeniu świata od początku do skończenia świata w naszym ludzkim rozumieniu i po wieczność całą. Amen.

  • Jezus wziął za grzechy winę
    bo naszego  pragnie szczęścia
    my szemrzemy „jeszcze chwilę”
    zamiast przylgnąć w Niego z miejsca.

    Z miłości do mnie zrobił
    wszystko co potrzeba
    przyniósł moce z nieba
    serce krwią ozdobił.

    Grzech mnie kąsa, wąż podgryza
    wsącza we mnie jad bez końca
    lecz mój Jezus wywyższony
    jest jak jasne światło słońca.

    Wąż bezsilny kiedy Pańska
    moc dopada go, poniża
    gładzi szkody, duszę goi
    Chrystus Pan jest blisko, zbliża

    się, uzdrawia moje winy
    kiedy w Jego ranach głębi
    pozostaję w ciszy, błogi
    Jezu, przepraw mnie na drugą stronę drogi.

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.