Nie bójcie się!

N

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! 

Pozdrawiam serdecznie z Syberii, z Surgutu. Dziękuję za wsparcie i modlitwę w czasie rekolekcji. Zapraszam do wspólnego rozmyślania nad Słowem Bożym, jakie dziś daje nam Kościół, nad Słowem jakie daje nam Pan. Niech Duch Święty nas oświeca, prowadzi. 

(Rz 4, 1-8)
Bracia: Zapytajmy, co zyskał Abraham, praojciec nasz według ciała? Jeżeli bowiem Abraham został usprawiedliwiony dzięki uczynkom, ma powód do chlubienia się, ale nie przed Bogiem. Bo cóż mówi Pismo? „Uwierzył Abraham Bogu i zostało mu to policzone za sprawiedliwość”. Otóż temu, który pracuje, liczy się zapłatę nie tytułem łaski, lecz należności. Temu jednak, który nie wykonuje pracy, a wierzy w Tego, co usprawiedliwia grzesznika, wiarę jego liczy się za tytuł do usprawiedliwienia, zgodnie z pochwałą, jaką Dawid wypowiada o człowieku, którego Bóg usprawiedliwia niezależnie od uczynków: „Błogosławieni ci, których nieprawości zostały odpuszczone i których grzechy zostały zakryte. Błogosławiony mąż, któremu Pan nie liczy grzechu”.

(Łk 12, 1-7)
Kiedy ogromne tłumy zebrały się koło Jezusa, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: «strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a co w izbie szeptaliście do ucha, głoszone będzie na dachach. A mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”.

„Ogromne tłumy zebrały się koło Jezusa…” I jakby tego było mało, ewangelista dodaje – „tak że jedni cisnęli się na drugich”. 

Spójrzmy oczami wyobraźni i oczami wiary na te tłumy. Są to ludzie prości, strapieni, ludzie chorzy, lub mający bliskich chorych, ludzie ubodzy, którzy boją się czym nakarmią swoją rodzinę. Są to ludzie, którzy nie wiedzą do kogo się udać, kto może im pomóc. Ja przynajmniej, kiedy czytam o tych ludziach cisnących się jedni na drugich, widzę taki obraz. 

Przed tym tłumem cisnących się ludzi stoi Jezus ze Swoimi uczniami. 

Jezus zwraca się do swoich uczniów – „strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów”. Czemu takie słowa? 

Tylko co wczoraj, przedwczoraj, czytaliśmy jak Jezus w mocnych słowach próbował poruszyć skamieniałe serca faryzeuszów. I jak się wydaje bezskutecznie. 

Spróbujmy wrócić myślą, do wczorajszego i poprzedniego fragmentu Ewangelii i znów włączyć wyobraźnię, spróbujmy zobaczyć oczami wyobraźni faryzeuszy i uczonych w Piśmie. Jakie twarze widzimy? 

Do obrazu jaki sobie wyobrażam, pasują słowa Jezusa – kwas – strzeżcie się kwasu faryzeuszów. Kwas… Człowiek skwaszony, mina kwaśna… Człowiek, który ma kwas w sobie, w sercu, jest wewnętrznie skwaszony. Człowiek, który się nie uśmiecha, człowiek ciągle niezadowolony, człowiek zły, zdenerwowany, w złym humorze. Człowiek podstępny, chytry, czyhający na jakieś potknięcie Jezusa, by Go zniszczyć. 

Faryzeusze, ludzie uczeni, inteligentni, znający pisma, proroctwa, będący tak blisko Jezusa, widzący Jego cuda, słyszący Jego słowa, czujący Jego miłość, a jednak zamknięci na Jego łaskę, zamknięci na zbawienie. 

Strzeżcie się kwasu faryzeuszów… Czy my nie chodzimy ciągle skwaszeni, czy w naszym sercu nie ma tego kwasu niezadowolenia, podstępu, obłudy, hipokryzji (owa obłuda w oryginale jest jako – hipokryzja). 

Jezus jak dobry Ojciec i Nauczyciel przestrzega Swoich uczniów i nas – strzeżcie się! 

Mówi to do swoich uczniów, którzy stoją naprzeciw cisnących się tłumów. Mówi im – nie bądźcie jak faryzeusze. Będziecie teraz spotykać się z ludźmi, będziecie im służyć, nie bądźcie jak faryzeusze, strzeżcie się kwasu. Kiedy będziecie rozmawiać z ludźmi, nie bądźcie skwaszeni, nie bądźcie nadęci, nie bądźcie pyszni, nie bądźcie dwulicowi, nieszczerzy. 

Jak często słyszę tu ludzi skarżących się, że weszli gdzieś do cerkwi (bo kościołów tu innych nie ma) i ktoś ich niegrzecznie potraktował, ochrzanił od razu, na wejście. Tam gdzie ludzie oczekiwali miłości, podtrzymania, wsparcia, ktoś ich potraktował z kwasem, ze skwaszoną miną. 

Strzeżcie się kwasu faryzeuszów, strzeżcie się obłudy, hipokryzji. 

Spróbujmy dziś nie być skwaszeni, nie mieć skwaszonej miny. Popracujmy dziś nad tym. 

Dalej Jezus mówi: „strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome”.

W tym kontekście słyszę te słowa tak – faryzeusze są dwulicowi, wyglądają pięknie, prezentują się jako dobrzy ludzie, a wewnątrz są źli. Jednak nie da się tak długo grać. Jeśli wewnątrz jest zgnilizna to jej mądrą miną nie zakryjesz – wszystko będzie jawne. Prędzej czy później ta zgnilizna zacznie dawać o sobie znać, zacznie śmierdzieć. Jeśli będziecie skwaszeni w środku, w sercu, to to wyjdzie, to ludzie zobaczą, wyczują. Nie ma nic ukrytego. Nie da się tego ukryć. Dlatego strzeżcie się, byście nie mieli kwasu w sobie, w sercu. Strzeżcie się, byście nie byli jak faryzeusze. 

Dalej Jezus patrzy na ten zebrany lud, gdzie jedni cisną się na drugich. Ci ludzie też, na pierwszy rzut oka nie są szczęśliwi, ponieważ są przygnieceni życiem. Jednak to nie jest kwas, to nie są skwaszone miny, pysznych i nadętych, wiecznie niezadowolonych faryzeuszy. 

To są twarze ludzi zalęknionych, zmęczonych, spracowanych, utrudzonych. Jednak twarze pełne nadziei – widząc Jezusa, widzą nadzieję. Tylko Jezus może im pomóc. Oni w Niego wierzą, oni Mu ufają, oni Go słuchają. 

Dlatego słyszą piękne słowo Jezusa – przyjaciele moi! 

„Mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą”.

Nie bójcie się! To ważne słowo wybrzmiewa dziś mocno i dostojnie, niejednokrotnie. Nie bójcie się! 

Czego się boimy? Boimy się o swoje zdrowie, o zdrowie bliskich, boimy się o swoją pracę, utrzymanie… Różne strachy, lęki, nosimy w sobie. Jezus mówi nam – nie bójcie się! Ten kto was zabije, lub to co może was zabić, niczego więcej wam zrobić nie może. Jeśli nawet tak się zdarzy, wpadniecie wtedy w miłujące objęcia Ojca. 

Jednak Jezus też mówi – bójcie się! Czego mamy się bać, a często tego akurat się nie boimy? 

„Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie!”

Tu jest niejasne kogo mamy się bać. „Tego” jest z dużej litery, znaczy tak jakby Boga. Rzeczywiście On ma moc, On sędzia sprawiedliwy. Jednak słowa – „obawiać się”, „ma moc wtrącić do piekła”, jakoś nie pasują do Boga. Może więc chodzi o złego ducha. 

Myślę, że lepiej wyrazić to sytuacyjnie – bójcie się tego, by nie być wtrąconym do piekła, czyli – bójcie się grzechu, bójcie się pokusy, trwania w grzechu, bójcie się obłudy, hipokryzji, która zamyka na skruchę, na nawrócenie. Tego się mamy bać. A tego co nam zagraża fizycznie, tego się bać nie trzeba. 

Nie bójcie się! – to mówi Jezus, to mówi Bóg, w którego rękach są nasze losy, nasze życie. On nie tylko mówi – Jego słowo sprawia. Jeśli mówi – nie bójcie się, znaczy trzyma w Swoim ręku wszystko co nam zagraża i możemy się już nie bać. Jeśli uwierzymy nie będziemy się bali. 

Nie musimy się bać, ponieważ nasze włosy na głowie są policzone, ponieważ małe wróble Pan Bóg zna i się nimi opiekuje, to co mówić nas, Jego ukochane dzieci. 

Spróbujmy policzyć dziś swoje włosy. A Pan Bóg zna każdy nasz włos. Spróbujmy popatrzeć dziś na wróble, jak beztrosko latają i się nie boją niczego, nie martwią się że zachorują, że pracę stracą. Pan Bóg się o nie troszczy, więc i o nas się zatroszczy. Nie bójcie się! 

 

W zeszłym tygodniu byliśmy w Nowosybirsku. od wtorku do piątku były rekolekcje, skupienie i spotkanie kapłanów i sióstr zakonnych posługujących w naszej diecezji nowosybirskiej. Owo spotkanie odbyło się w domu rekolekcyjnym, niedawno rozbudowanym, w Moczyszcze pod Nowosybirskiem. W sobotę i niedzielę, po tym spotkaniu, w samym Nowosybirsku odbyło się ogólnorosyjskie świętowanie 30-lecia wolności wiary. Liczy się to od daty ustanowienia struktur Kościoła Katolickiego w Rosji, którego dokonał św. Jan Paweł II. Po 70 latach komunizmu i zabraniania wszystkiego co chrześcijańskie, znów otworzyły się kościoły. Na tym świętowaniu mnie już nie było, ja wróciłem, przyleciałem (u nas do kurii lata się samolotem) do Surgutu, żeby w niedzielę odprawić Mszę Św. w parafii. Tam zostały nasze siostry, to może kiedyś coś opowiedzą. Niżej zdjęcia z owych rekolekcji – spotkania.

13 października było nabożeństwo fatimskie w Surgucie.

Zachęcając do różańca powiedziałem, że warto Maryi podarować 50 róż. Pewien parafianin z Nojabrska potraktował to dosłownie, przysłał pieniądze, żeby kupić 50 róż, bo wiele zawdzięcza Maryi. Ciekawe, że ten pan ma na imię Józef. Zachęcam, byśmy dawali Maryi po 50 róż dziennie.

Na koniec przyjcie błogosławieństwo od biskupów, zebranych w Nowosybirsku

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.