Figowiec w winnicy?…

F

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym rocznicę Chrztu Świętego przeżywa moja Siostrzenica, Weronika Niedźwiedzka. Niech stale rozwija sobie wiarę, otrzymaną w tym Sakramencie – zwłaszcza, że od kilku miesięcy może korzystać z dwóch innych Sakramentów: Spowiedzi i Komunii Świętej!

Urodziny natomiast przeżywa Jakub Zieliński, Lektor z Parafii w Miastkowie Kościelnym.

Wczoraj z kolei urodziny przeżywali:

Ksiądz Andrzej Kuflikowski, Proboszcz Parafii Świętego Ojca Pio w Warszawie, gdzie przez rok posługiwałem;

Bartłomiej Przybysz, należący w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot.

W czwartek zaś – o czym w czwartek nie napisałem, bo dość mocno spieszyłem się z zamieszczeniem słówka – osiemnaste urodziny przeżywał Jonasz Kargulewicz, bardzo porządny i życzliwy Człowiek, solidny Lektor w mojej rodzinnej Parafii Chrystusa Miłosiernego w Białej Podlaskiej. Należał do Ekipy, która wraz ze mną nagrywała Rekolekcje wielkopostne w FARO.TV. Życzę, aby przez całe dorosłe życie ani na krok nie odszedł od Jezusa, ale tylko na Nim budował całą swoją przyszłość!

Wszystkim świętującym także tego życzę: aby mieli oczy i serca skierowane na Jezusa – i za Nim wytrwale podążali, wsparci wstawiennictwem Jego i naszej Matki. O to będę się dla Nich modlił!

Moi Drodzy, bardzo dziękujemy Siostrze Joannie i Księdzu Markowi za wczorajsze słówko z Syberii. Tak się złożyło, że zanim Ksiądz Marek słówko to zamieścił, to ze dwie godziny rozmawialiśmy na skype. Mam więc z pierwszej ręki trochę wiadomości, co tam u Nich. A we wczorajszym rozważaniu – dość mocne przypomnienie o potrzebie odczytywania znaków czasu. W tym kontekście, ważnym było przypomnienie postawy i świętości Jana Pawła II. Dziękujemy Siostrze Joannie za czytelny przekaz, a Księdzu Markowi za słówko mówione i za przypomnienie wywiadu z Arcybiskupem Mieczysławem Mokrzyckim. Oczywiście – zgodnie z prośbą Księdza Marka – wspieramy modlitwą Parafię w Surgucie.

I już przechodzimy do rozważania słowa Bożego dzisiejszej liturgii. Swoją refleksją dzieli się z nami – jak w każdą sobotę – Ksiądz Leszek. Bardzo serdecznie za to dziękujemy!

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim konkretnym przesłaniem dziś do mnie się zwraca? Duchu Święty, pomóż odczytać…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 29 tygodnia zwykłego, rok I,

23 października 2021.,

do czytań: Rz 8,1–11; Łk 13,1–9

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:

Bracia: Teraz dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. Albowiem prawo Ducha, które daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci. Co bowiem było niemożliwe dla Prawa, ponieważ ciało czyniło je bezsilnym, tego dokonał Bóg. On też zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla usunięcia grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech, aby to, co nakazuje Prawo, wypełniło się w nas, jeżeli postępujemy nie według ciała, ale według Ducha.

Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha, do tego, czego chce Duch. Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha do życia i pokoju. A to dlatego, że dążność ciała wroga jest Bogu, nie podporządkowuje się bowiem Prawu Bożemu ani nawet nie jest do tego zdolna. A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą.

Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na skutki grzechu, duch jednak ma życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w nas Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.

Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloe i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”.

I opowiedział im następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł.

Rzekł więc do ogrodnika: «Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?»

Lecz on mu odpowiedział: «Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć»”.

A OTO SŁÓWKO KSIĘDZA LESZKA:

Czytając dzisiejszą Ewangelię poznajemy Jezusa, który stanowczo poucza i ostrzega. Można powiedzieć, że jest zdenerwowany i z pełną determinacją przekazuje prawdy, które w pewien sposób szokują Jego rozmówców.

tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach,których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar” – Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam…

Gdyby przenieść te pytania do współczesnego świata, Jezus zapytałby: czy myślicie, że ci którzy zginęli wczoraj w wypadkach samochodowych, byli większymi grzesznikami, niż inni kierowcy? Odpowiedź brzmiałaby tak samo – bynajmniej!

Jest taka mentalność wśród ludzi, że postrzegają cierpienia jako karę za grzechy. Łatwo przychodzi nam oceniać postępowanie innych, doszukując się jednocześnie, że to, co dzieje się u kogoś w rodzinie, u kogoś w życiu, to Boża kara, bo to i to zrobił…

Pan Jezus dzisiaj podkreśla i w przypowieści pokazuje, że nie ma takiego prostego i bezpośredniego przełożenia grzechu na karę… Oczywiście, trwanie w grzechu niesie za sobą konsekwencje. Jeżeli grzeszysz, to sam na siebie ściągasz skutki tego grzechu. Jeżeli – na przykład – palisz, to skazujesz siebie na trwanie w nałogu, który w końcu może spowodować Twoją śmierć… W ten sposób jest wymierzona w tymże grzechu kara – ten grzech sam w sobie niesie karę.

Natomiast Bóg nie karze natychmiast kalectwem za grzech, co jednocześnie nie pozwala nam na takie podejście do sprawy, że możemy sobie grzeszyć i nie będzie z tego żadnych konsekwencji. Oczywiście, że tak nie jest. Boża logika jest tu zupełnie inna od naszej ludzkiej. Jezus w tych słowach i później w przypowieści o figowcu pragnie pokazać, że najważniejsze jest nasze NAWRÓCENIE.

Ilekroć słyszę tę Ewangelię, to za każdym razem zadziwia mnie fragment o figowcu w winnicy – figowcu, który tam nie pasuje, bo w końcu winnica to nie jest gaj figowy. Zatem, drzewo to – na pierwszy rzut oka – jest tam zbędne. Jednakże fakt, że zostało tam posadzone, ma głęboki sens. Jeśli wyda wspaniałe owoce, wówczas ochroni winorośle przed ptakami, które na nim skoncentrują swój żer. On chroni więc całą winnicę.

Ile razy w naszym życiu pojawią się takie sytuacje czy osoby, jak ten figowiec w winnicy? Ileż razy pytamy Pana Boga: „Po co, Panie Boże, dajesz mi to wydarzenie, po co postawiłeś tę osobę w moim życiu?” Figowce w naszym życiu to te trudne sytuacje, które z pozoru są bez sensu, są zbędne, ale Bóg dopuszcza do nich, byśmy mogli z nich się podnieść, byśmy mogli się nawrócić i zaowocować.

Bóg jest cierpliwy i daje nam kolejne szanse, byśmy próbowali owocować, byśmy wstawali z tych nieszczęść, z naszych grzechów – byśmy się NAWRACALI, bo na to nigdy nie jest za późno.

A oto opowiadanie nawróceniu:

W pewnej parafii odbywały się tradycyjne misje. Misjonarz wygłosił poprawne, dobrze przygotowane, naszpikowane wzruszającymi przykładami, dosyć długie kazanie o nawróceniu. Potem zasiadł do konfesjonału, aby słuchać spowiedzi. Podchodzili na ogół mali grzesznicy. W pewnym momencie uklęknął mężczyzna z wyznaniem, że u spowiedzi nie był już trzydzieści lat, i że teraz chce zacząć na nowo.

Spowiednik ucieszył się tym penitentem i zapytał delikatnie o motywy: „Co pana skłoniło, że postanowił pan skorzystać z sakramentu pokuty?” „Jak to co? – odparł ten za kratkami – kazanie, które dziś usłyszałem.”

Kapłan chciał dokładniej wiedzieć o skutkach swej nauki (ostatecznie przyda się to na przyszłość), a więc pyta dalej: „Jakie słowa przemówiły najbardziej? Jaki przykład chwycił za serce?”

Na to ten: „Żaden przykład, ojcze duchowny. Kiedy po trzydziestu minutach usłyszałem, że to była pierwsza połowa, a teraz przejdziemy do drugiej części, pomyślałem sobie, że tak samo jest z moim życiem: pierwsza połowa już minęła, a teraz zacznie się druga, a ta musi być inna, lepsza…

Lepsze życie – to życie z Jezusem. Nie możemy odkładać nawrócenia na później, na kiedyś… My sami wiemy, że im wcześniej przeżyjemy nasze nawrócenie, tym bardziej nasze życie będzie przepełnione radością dnia powszedniego… Gdy Jezus jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym miejscu…

Pan Bóg jest wobec nas cierpliwy, on czeka na to, że wydamy owoce, że wykorzystamy daną sytuację, daną chwilę do przemiany i wyjścia z grobu grzechu, w którym tkwimy nieraz długie lata, oszukując siebie i innych. Nasze nawrócenie to okopanie figowca, zerwanie z grzechem. To nie tylko wybór wieczności z Bogiem po śmierci, ale także wybór szczęśliwego i spokojnego życia tu i teraz.

Poza Bogiem bowiem człowiek nie może być tak naprawdę szczęśliwym, nie może się rozwijać. Nie odkładaj więc na później tego, co najważniejsze! Nie dawaj sobie tak dużo czasu, bo może już druga połowa się zaczęła?… Niech więc będzie lepsza…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.