Z obfitości serca…

Z

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, do wczorajszych Solenizantów dołączam jeszcze dwóch. A są to:

Ksiądz Mirosław Stańczuk – pochodzący z mojej rodzinnej Parafii, Proboszcz jednej z Parafii naszej Diecezji, a przez lata – posługujący na Ukrainie;

Profesor Mirosław Minkina – Rektor Uniwersytetu Przyrodniczo – Humanistycznego w Siedlcach.

Niech dobry Bóg błogosławi Solenizantom i udziela wszelkiego dobra! Wspieram modlitwą!

A oto, moi Drodzy, kończy się nasz pobyt w Szklarskiej Porębie. Po Mszy Świętej, na której podejmiemy postanowienia końcowe z naszych rekolekcji – bo w takim duchu staramy się przeżywać każdy wyjazd – i po śniadaniu wyruszymy w drogę.

Wcześniej podziękujemy naszym wspaniałym Gospodarzom, Państwu Jolancie i Tomaszowi Drzyzgom, z którymi spotkaliśmy się po raz drugi, ale jesteśmy już z nimi naprawdę w dobrej komitywie. Są Oni bardzo życzliwi – i wyrozumiali, chociażby dla zmieniającej się do ostatniej chwili liczby uczestników wyjazdu. W modlitwie będziemy polecać sprawy Ich samych i Ich Rodziny.

A teraz, już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim przesłaniem zwraca się do mnie osobiście? Duchu Święty, bądź światłem i natchnieniem.

Na pobożne i radosne przeżywanie Dnia Pańskiego – niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

8 Niedziela zwykła, C,

27 lutego 2022.,

do czytań: Syr 27,4–7; 1 Kor 15,54b–58; Łk 6,39–45

CZYTANIE Z KSIĘGI SYRACYDESA:

Gdy sitem się przesiewa, zostają odpadki, podobnie okazują się błędy człowieka w jego rozumowaniu.

Piec wystawia na próbę naczynia garncarza, a sprawdzianem człowieka jest jego wypowiedź.

Hodowlę drzewa poznaje się po jego owocach, podobnie serce człowieka po rozumnym słowie.

Nie chwal człowieka, zanim poznasz, jak przemawia, to bowiem jest próbą dla ludzi.

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:

Bracia: Kiedy już to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: „Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” Ościeniem zaś śmierci jest grzech, a siłą grzechu Prawo. Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofiarnie dziełem Pańskim, pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Jezus opowiedział uczniom przypowieść: „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj?

Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: «Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata.

Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo: nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta”.

Niekiedy mówimy o kimś, kto uchodzi za inteligentnego, lub za takiego się uważa, a tak naprawdę wcale taki nie jest, że mieliśmy go właśnie za inteligentnego i mądrego, aleniestety – zabrał głos… I czar prysł!

O tym właśnie mówi – choć nie w sposób żartobliwy – Mędrzec Syracydes, stwierdzając jednoznacznie: Gdy sitem się przesiewa, zostają odpadki, podobnie okazują się błędy człowieka w jego rozumowaniu. Piec wystawia na próbę naczynia garncarza, a sprawdzianem człowieka jest jego wypowiedź. Hodowlę drzewa poznaje się po jego owocach, podobnie serce człowieka po rozumnym słowie. Nie chwal człowieka, zanim poznasz, jak przemawia, to bowiem jest próbą dla ludzi.

Przywołujemy tu całą dzisiejszą wypowiedź starotestamentalnego Mędrca, bo właściwie każde zdanie wnosi jakąś treść i warte jest przypomnienia, zwrócenia uwagi. Mowa człowieka jest uzewnętrznieniem tego, co nosi w sercu. Wypowiedź człowieka jest sprawdzianem tego, co nosi w sercu – jest potwierdzeniem dobra, lub zła, jakie w sobie nosi, jakie kryje się w jego umyśle.

Jezus wyraża to wprost w dzisiejszej Ewangelii, gdy stwierdza: Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo: nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.

Szczególnie to ostatnie zdanie zawiera w sobie mocny przekaz, dlatego warto je zapamiętać i stosować jako kryterium do oceny tego, co prezentuje sobą dany człowiek. Owszem, może on grać i udawać – przez jakiś czas. Ale nie ukryje do końca intencji swego serca, kierunku swego myślenia, swego wewnętrznego nastawienia… To wszystko – wcześniej, czy później – wyjdzie na jaw, bo jeśli choćby troszkę dłużej przebywa się z drugim człowiekiem, to nie ma sposobu, by nie poznać go lepiej: nie poznać sposobu jego myślenia, jego nastawienia do różnych osób i spraw… Z pewnością, wyjdzie to z jego wypowiedzi, wybrzmi to wyraźnie w jego słowach.

Chociaż bowiem człowiek będzie się ukrywał z prawdą o sobie, będzie grał przed innymi, będzie bardzo uważnie kontrolował każde swoje słowo, aby za bardzo się przed innymi nie odkryć, to i tak do końca ze wszystkim się nie ukryje, a im dłużej przebywa się z kimś, tym bardziej wzrasta wzajemne zaufanie, co wyrazi się także w większej otwartości w rozmowach, co z kolei sprawi, że będą one dłuższe i bardziej szczere.

A to znowu poskutkuje tym, że ów drugi nie będzie dla nas tak wielką tajemnicą… Jego słowa z pewnością dużo nam o nim powiedzą. Podobnie, jak i nasze słowa, które wypowiadamy do innych. Co mówią o nas? Jaki nasz obraz pokazują innym?

Może warto czasami i o tym pomyśleć, bo my częściej chyba jednak koncentrujemy się na innych, o nich mówimy, ich oceniamy – nierzadko krytycznie – gdy tymczasem Jezus przestrzega: Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: «Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata.

I właśnie po usłyszeniu tej Jezusowej przestrogi, raz jeszcze zapytajmy samych siebie: Co nasze słowa mówią o nas? Jaki nasz obraz przedstawiają innym? Jakie jest bogactwo naszego serca – skoro to właśnie z obfitości serca mówią usta? I skoro Jezus powiedział, że dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło to jakim skarbcem jest moje serce? Co tam skrywam? A może wcześniej: co tam składam? Czym napełniam moje serce?

Moi Drodzy, obserwujemy w naszych czasach postępującą coraz bardziej dewaluację słowa. Słowo dziś generalnie nie ma zbyt dużego znaczenia. Oczywiście, nie powinno się generalizować, bo trzeba by mówić o konkretnych słowach, wypowiadanych przez konkretne osoby. Nie da się jednak nie zauważyć, że dzisiaj zasadniczo można powiedzieć i napisać co się tylko chce – i nie ponieść za to żadnej odpowiedzialności. Nawet, jeżeli użyje się słów wulgarnych, albo kłamliwych! Szczególnie internet jest taką przestrzenią, w której słowami szafuje się dowolnie i bezkarnie.

A przecież to właśnie słowa stanowią kryterium poznania i oceny zawartości ludzkiego serca. Zasada, zawarta w dzisiejszym Bożym słowie, że człowieka poznaje się po tym, co mówi – nie przestała obowiązywać tylko dlatego, że dzisiaj słowo mniej znaczy, niż znaczyło kiedyś.

Bóg swoich zasad nie zmienia. I oczekuje od swoich uczniów słów, które jednak coś znaczą, które zawierają w sobie jakąś treść i niosą prawdę. Którym zatem można wierzyć, na które się można powołać. Słów, które niosą dobro, miłość, mądrość i piękno… Słów, które na duchu podnoszą i przywracają nadzieję, a nie dołują i przybijają.

Ale – oczywiście – trudno oczekiwać takich słów, jeżeli nie wypływałyby z obfitości serca! Jak bowiem może obdarzać innych dobrem i mądrością swoich słów ten, kto tej mądrości i dobra nie ma w swoim sercu? Z czego niby ma dawać? Wszak już od dawna mówi się, że z pustego – to i Salomon nie naleje…

I może to jest właśnie, moi Drodzy, przyczyną, dla której dzisiaj gada się byle co i byle jak, nie biorąc żadnej odpowiedzialności za słowo, a jednocześnie niczego tym słowem dobrego nie budując – właśnie to, że serca ludzkie są puste, że nie ma po prostu z czego czerpać dobra i mądrości, o których tu sobie mówimy.

A to, że ktoś jest medialnie znany (najczęściej „znany z tego, że jest znany”) – co daje mu możliwość częstego pojawiania się na szklanym ekranie i wypowiadania się na każdy temat – nie jest żadną gwarancją tego, że ma cokolwiek do powiedzenia. Zresztą, uważne wsłuchanie się w to, co mówią owi celebryci, albo też medialni eksperci od wszystkiego, jasno pokazuje często ich duchową i intelektualną płyciznę.

I nawet pięć tytułów naukowych przed nazwiskiem, ani – tym bardziej – status gwiazdy telewizyjnej lub filmowej, nie jest gwarancją mądrości. To nie tu jest źródło prawdziwej mądrości. Sam fakt częstego występowania przed kamerą nie czyni człowieka mądrym. Ani fakt posiadania wykształcenia, wysokiego stanowiska czy obycia w świecie. O jednym z polskich królów mawiano, że co prawda zna siedem języków, ale w żadnym nie ma nic do powiedzenia.

Tymczasem, niestety, owi medialni „gadacze” wypowiadają się na każdy temat, na wszystkim się znają i chętnie pouczają społeczeństwo w każdej nieomalże kwestii. Jezus jednak przestrzega dziś: Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.

Nieraz zastanawiałem się, dlaczegóż to jakiś młody aktor – tylko dlatego, że jest akurat na fali, bo dostał swoje pięć minut – śmie mnie pouczać w kwestiach, o których tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia – chociażby, na przykład, czy mam się szczepić, czy nie?… Z jakiego wewnętrznego bogactwa czerpie?

Albo jak może zachęcać do czynienia dobra i włączania się w określone dobre dzieła człowiek, który neguje Boga? Przecież Jezus powiedział, że tylko Bóg jest dobry. Czy może więc być tak naprawdę dobrym ktoś, kto nie buduje na Bogu, kto na co dzień żyje bez Boga, kto się Go wręcz wyrzeka? Czy nie są to wówczas jedynie pozory dobra?

Jezus mówi: Po owocu […] poznaje się każde drzewo: nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Czy ktoś, kto nie buduje na Bogu, może dać innym coś prawdziwie i trwale dobrego – dobry, duchowy owoc? A niby z czego?…

Myślę, moi Drodzy, że musimy z większą dozą krytycyzmu odnosić się do tego wszystkiego, co mówią do nas ze szklanego ekranu albo z radiowego głośnika, co też mówią do nas lub piszą nam w internecie. Warto kryterium, wskazane dzisiaj przez Jezusa i Mędrca Syracydesa, częściej stosować do oceny tego, czego słuchamy i od kogo słuchamy. Ale też do tego, co sami do innych mówimy, z czym sami do innych wychodzimy. Może już czas najwyższy, żeby zacząć bardziej szanować słowo!

I bardziej szanować siebie, nie przyjmując tak bezkrytycznie wszystkiego, co ktoś powie, ale do każdego słowa – swojego lub czyjegoś – przykładać właśnie tę miarę, którą wskazuje dzisiaj Boże słowo. I zapytać, dlaczego ktoś wypowiada się na ten lub inny temat? Z jakiej pozycji do mnie mówi? I co przemawia za tym, abym mu wierzył?

Ale też – co przemawia za tym, by inni mi wierzyli i mnie słuchali? Czy za każdym razem argumentem przekonującym jest prawdziwe bogactwo, które przepełnia serce moje i serca innych? I czy jest to dobre bogactwo, a więc mądrość, która płynie od Boga, a którą zyskuje się poprzez modlitwę i życie sakramentalne – oraz przez kontakt z Bożym słowem?

Święty Paweł, w drugim dzisiejszym czytaniu, nawiązując do Prawa Starego Testamentu wskazuje, że samo Prawo, traktowane w sposób literalny, wpędzało człowieka jedynie w poczucie grzechu. Prawdziwe wyzwolenie przyniósł Jezus, który też pomógł nam zrozumieć właściwe przesłanie tegoż Prawa. Z pewnością jednak, same reguły, zapisane w księgach – same słowa – to za mało, by doprowadziły człowieka do zbawienia.

Jezus te reguły i te zapisy – wypełnił treścią. Wypełnił miłością. A można też powiedzieć, że wypełnił z miłością, nie zaś dla samej litery, dla samego suchego zapisu. Dlatego Apostoł mówi: Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Po czym dopowiada serdeczną zachętę: Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofiarnie dziełem Pańskim, pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu.

Właśnie, kiedy człowiek jest zajęty ofiarnie dziełem Pańskim, to nie musi sycić swojej próżności tanim gwiazdorstwem i gadaniem „trzy po trzy” przed kamerami, żeby zabłysnąć za wszelką cenę. Nie ma zwyczajnie czasu na takie głupoty!

Człowiek wewnętrznie bogaty nie musi się hałaśliwie reklamować, ani podkręcać swojej popularności. Wystarczy, że codziennie będzie robił swoje, trzymał się Boga i zabierał głos wtedy, kiedy naprawdę będzie miał coś do powiedzenia – a do tego będzie przekonany, że przyniesie to jakieś określone dobro. I to będzie najbardziej wiarygodnym świadectwem tego, co ma w swoim sercu.

Bo przecież, to z obfitości serca mówią jego usta!

Dodaj komentarz

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.