Jezus Chrystus – w centrum życia!

J

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Zofia Pałysa – wspaniała młoda Osoba, głęboko wierząca, a jednocześnie bardzo solidna we wszystkim, czego się podejmuje – w tym także: w studiowaniu – a do tego: otwarta na ludzi. Dziękując za świadectwo pięknej postawy, życzę nieustannego optymizmu, mocy, mądrości i miłości Bożej oraz ludzkiej życzliwości. Zapewniam o modlitwie!

A oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Jutro natomiast słówko z Syberii – w całości na naszym forum! Czekamy z radością.

Teraz natomiast pochylmy się nad Słowem, jakie Pan kieruje do nas dzisiaj. Co konkretnie mówi osobiście do mnie? Z jakim przesłaniem właśnie do mnie się zwraca? Duchu Święty – tchnij!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Czwartek 4 Tygodnia Wielkanocy,

12 maja 2022.,

do czytań: Dz 13,13–25; J 13,16–20

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Odpłynąwszy z Pafos, Paweł i jego towarzysze przybyli do Perge w Pamfilii, a Jan wrócił do Jerozolimy, odłączywszy się od nich.

Oni zaś przeszli przez Perge, dotarli do Antiochii Pizydyjskiej, weszli w dzień sobotni do synagogi i usiedli. Po odczytaniu Prawa i Proroków przełożeni synagogi posłali do nich i powiedzieli: „Przemówcie, bracia, jeżeli macie jakieś słowo zachęty dla ludu”.

Wstał więc Paweł i skinąwszy ręką, przemówił:

Słuchajcie, Izraelici, i wy, którzy boicie się Boga! Bóg tego ludu izraelskiego wybrał ojców naszych i wywyższył lud na obczyźnie w ziemi egipskiej i wyprowadził go z niej mocnym ramieniem. Mniej więcej przez czterdzieści lat znosił cierpliwie ich obyczaje na pustyni. I wytępiwszy siedem szczepów w ziemi Kanaan, oddał im ziemię ich w dziedzictwo, mniej więcej po czterystu pięćdziesięciu latach. I potem dał im sędziów aż do proroka Samuela.

Później poprosili o króla, i dał im Bóg na lat czterdzieści Saula, syna Kisza z pokolenia Beniamina. Gdy zaś jego odrzucił, powołał na ich króla Dawida, o którym też dał świadectwo w słowach: «Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę».

Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wyprowadził Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa. Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu. A pod koniec swojej działalności Jan mówił: «Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach»”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Kiedy Jezus umył uczniom nogi, powiedział im: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować.

Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz potrzeba, aby się wypełniło Pismo: «Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę». Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że Ja jestem.

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”.

Z pewnością, należy docenić życzliwość, a może nawet wspaniałomyślność przełożonych synagogi, którzy sami z siebie zaproponowali Apostołom: Przemówcie, bracia, jeżeli macie jakieś słowo zachęty dla ludu. Wydaje się, że wiedzieli, komu to proponują – iż są to chrześcijanie, głosiciele nowej nauki, wyznawcy Jezusa Chrystusa. A jednak, nie stanowiło to przeszkody do tego, by poprosić właśnie ich o zabranie głosu. I o skierowanie «słowa zachęty do ludu», czy też – jak ujmuje to inne tłumaczenie – skierowanie do ludzi «słów krzepiących».

Czyżby sytuacja, w jakiej żyli podopieczni tejże synagogi była na tyle trudna, a może smutna, że potrzeba było słów krzepiących, albo słów zachęty?… I czy przełożeni synagogi uznali, że Apostołowie Jezusa Chrystusa są tymi, którzy mogą naprawdę powiedzieć coś pocieszającego, coś krzepiącego? I jak to się stało, że nie przeszkadzał w tym nawet fakt wyznawania wiary w Jezusa Chrystusa, co przecież w środowisku synagogalnym wcale nie cieszyło się takim uznaniem?…

Trudno to dokładnie stwierdzić, natomiast cieszy z pewnością taka otwartość przełożonych synagogi, iż właśnie Pawłowi i jego towarzyszom pozwolili przemówić. Może byli na tyle odpowiedzialni za swoich podopiecznych, że naprawdę zależało im na ich dobru, dlatego odważyli się nie zważać na tego typu różnice w wierze tych, których poprosili o słowo – tego nie wiemy.

Wiemy natomiast, że Pawłowi nie trzeba było dwa razy powtarzać propozycji i od razu zabrał głos. Uczynił to w sposób bardzo umiejętny, bowiem odniósł się od razu do historii narodu wybranego, a konkretnie – do znaków działania Boga w tejże historii. Dlatego usłyszeliśmy o wyjściu z niewoli egipskiej, o wędrówce przez pustynię, o powoływaniu królów i sędziów, którzy byli przewodnikami ludu, a wreszcie – w tym kontekście i na tle całej tej historii – słyszymy o Jezusie Chrystusie, który stanowi wypełnienie tejże historii, stanowi wypełnienie prorockich zapowiedzi, który jest Centrum całej historii świata i wszechświata!

I ta wieść miała być owym «słowem krzepiącym», z którym Paweł zwrócił się do swoich słuchaczy: Jezus Chrystus, Boży Syn, wszedł w historię narodu i w historię świata jako Potomek Dawida, czyli ktoś żyjący w bardzo określonym czasie i miejscu, aby dokonać zbawienia całego rodzaju ludzkiego. To jest ta dobra nowina, to jest to tak bardzo oczekiwane i tak bardzo potrzebne słowo krzepiące i słowo pociechy: JEZUS CHRYSTUS!

A co teraz zrobią z tym słuchacze, czyli: czy posłuchają Pawła, czy mu uwierzą, czy uwierzą w Jezusa – to już zależy wyłącznie od nich samych. Wszak Jezus dzisiaj w Ewangelii stwierdził wyraźnie: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować.

A powiedział to Jezus po tym, jak umył nogi swoim uczniom – jak sługa, wręcz jak niewolnik. Właśnie w tym momencie stwierdził, że sługa nie jest większy od pana. To kto tu jest sługą, a kto jest panem? Czyż nie jest tak, że ten, kto chce być pierwszym – ma być sługą? O tym Jezus już wcześniej mówił.

Zatem, wybierając Jezusa i opowiadając się za Nim, trzeba jasno wiedzieć, że opowiada się za taką właśnie opcją, za takim stylem, za takim sposobem postępowania i funkcjonowania, jaki pokazuje Jezus. Każdy ma wolny wybór. Trzeba jednak pamiętać także o ostatnich słowach z dzisiejszej Ewangelii: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.

Zapewne tymi słowami ośmielony, Paweł tak odważnie przemawiał do wszystkich, zgromadzonych w synagodze – i do wszystkich innych, do których kiedykolwiek przemawiał. A oni – czy posłuchali?

Wiemy, że różnie to bywało. Dzisiejsi słuchacze Pawła – jak czytamy dalej w Księdze Dziejów Apostolskich – w znakomitej większości bardzo pozytywnie odebrali jego słowa, a nawet prosili, aby w następny szabat znowu przemawiał. I tak się stało, i znowu wielu uwierzyło.

Ale nie obyło się też bez problemów, bo to właśnie wtedy stało się to, o czym niedawno słyszeliśmy, że Żydzi podburzyli pobożne, a wpływowe niewiasty i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie i wyrzucili Apostołów z miasta… No, cóż…

Przecież Jezus wyraźnie powiedział dzisiaj w Ewangelii: Ja wiem, których wybrałem; lecz potrzeba, aby się wypełniło Pismo: «Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę». Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że Ja jestem. Co oznacza, że wszelkie sprzeciwy i prześladowania nie były dla Jezusa nigdy żadnych zaskoczeniem. On o nich wiedział – i wyraźnie zapowiadał je zapowiadał, a także zapowiadał je swoim Apostołom i uczniom. W jakiś sposób, były one – i są do dzisiaj – nieodłącznie związane z głoszeniem Dobrej Nowiny.

I z decyzją o osobistym wyborze Jezusa jako swego Pana, Zbawiciela, Przyjaciela, Przewodnika… Kto się na to decyduje, musi być świadomym, że spotkają go za to trudności i sprzeciwy ze strony ludzi. Ale w tej sytuacji trzeba sobie przypomnieć, co Jezus dzisiaj powiedział: Kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. A ile tak naprawdę zyskuje ten, kto przyjmuje do swego życia Jezusa – kto przyjmuje całą Trójcę Świętą – to wręcz trudno wyrazić! Bo tego po ludzku nie da się wyrazić, ani wyliczyć. Tylko trzeba w to uwierzyć.

Trzeba Jezusa Chrystusa umieścić w centrum swego życia – i pozwolić Mu działać. To jest właśnie słowo pociechy, słowo krzepiące, jakie przez Apostoła Pawła Kościół kieruje do nas, słowami dzisiejszych czytań mszalnych.

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.