Jeszcze chwila…

J

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Rafał Rękawek, imieniny natomiast przeżywa Aleksandra Szcześniak – oboje należący w swoim czasie do młodzieżowych Wspólnot. Życzę Im Bożej opieki na każdy dzień i wszelkich darów z Nieba – o co też będę się dla Nich modlić.

Ziemskie urodziny w Niebie przeżywa Święty Jan Paweł II. Pomódlmy się dziś – przez Jego wstawiennictwo – we wszelkich, ważnych dla nas sprawach.

A oto dzisiaj – czwartek jak co czwartek. Najpierw dyżur na ulicy Żytniej, a o 19:00 Msza Święta w intencji Ojca Pawła Kaczmarka, Misjonarza posługującego w RPA, z którym łączyliśmy się przed tygodniem, we wtorek, w czasie spotkania Studenckiego Koła Formacyjnego. Takie spotkanie odbędzie się także dzisiaj, po Mszy Świętej i nabożeństwie majowym.

Teraz zaś skupmy się zatem na Bożym słowie dzisiejszej liturgii. Co Pan do mnie osobiście mówi? Duchu Święty, pomóż to odczytać!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Czwartek 6 Tygodnia Wielkanocy,

18 maja 2023., 

do czytań: Dz 18,1–8; J 16,16–20

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Paweł opuścił Ateny i przybył do Koryntu. Znalazł tam pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który z żoną Pryscyllą przybył niedawno z Italii, ponieważ Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich Żydów. Przyszedł do nich, a ponieważ znał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów. A co szabat rozprawiał w synagodze i przekonywał tak Żydów, jak i Greków.

Kiedy Sylas i Tymoteusz przyszli z Macedonii, Paweł oddał się wyłącznie nauczaniu i udowadniał Żydom, że Jezus jest Mesjaszem. A kiedy się sprzeciwiali i bluźnili, otrząsnął swe szaty i powiedział do nich: „Krew wasza na waszą głowę, jam nie winien. Od tej chwili pójdę do pogan”.

Odszedł stamtąd i poszedł do domu pewnego „czciciela Boga”, imieniem Tycjusz Justus. Dom ten przylegał do synagogi. Przełożony synagogi, Kryspus, uwierzył w Pana z całym swym domem, wielu też słuchaczy korynckich uwierzyło i przyjmowało wiarę i chrzest.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”.

Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili miedzy sobą: „Co to znaczy, co nam mówi: «Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie»; oraz: «Idę do Ojca»?” Powiedzieli więc: „Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi”.

Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: „Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: «Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie»? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość”.

Pamiętamy zapewne wczorajsze czytanie z Dziejów Apostolskich, jak to Paweł zostawił Ateny i poszedł dalej, kiedy ich mieszkańcy zlekceważyli głoszone przez niego Boże słowo, a szczególnie prawdę o Zmartwychwstaniu. Skoro to jego głoszenie skwitowali stwierdzeniem, że posłuchają go innym razem, to i on dał im do zrozumienia, że w takim razie on też – przemówi do nich innym razem. I poszedł dalej.

Dzisiaj słyszymy, że przybył do Koryntu. Tutaj najpierw zaczął zajmować się wyrabianiem namiotów, aby w ten sposób zarabiać na swoje utrzymanie – chociaż cały czas w mocy pozostawały słowa Jezusa, że godzien jest robotnik swoje zapłaty, także ten robotnik na niwie Bożej. W kolejne natomiast szabaty nauczał Paweł w synagodze. Jednak po jakimś czasie oddał się wyłącznie nauczaniu i udowadniał Żydom, że Jezus jest Mesjaszem.

I tutaj słyszymy, że Żydzi sprzeciwiali się i bluźnili, a wówczas on otrząsnął swe szaty i powiedział do nich: „Krew wasza na waszą głowę, jam nie winien. Od tej chwili pójdę do pogan”. Zatem, mamy już drugą – w niedługim odstępie czasowym – taką ostrą reakcję Apostoła na ludzki opór. Po prostu: Jak nie, to nie. Nie chcecie, abym Wam głosił Dobrą Nowinę o Jezusie? Wasza sprawa! To zostańcie sobie ze swoim oporem. Ja pójdę do tych, którzy posłuchają, którzy z tego skorzystają, którzy zrobią z tego dobry użytek”…

Słyszymy, że Kryspus, przełożony synagogi, okazał się tym, który uwierzył. A z nim – cała jego rodzina. Wielu też słuchaczy korynckich uwierzyło i przyjmowało wiarę i chrzest to dalsza informacja. I właśnie do takich można iść i dla takich się poświęcać. Natomiast, jeżeli ktoś to wyśmiewa, drwi sobie „w żywe oczy”, albo wprost przeklina i bluźni – to jaki sens ma nawracanie go na siłę? Czemuż by to miało służyć?…

Zauważmy też, że dzisiaj widzimy Pawłabardzo różnych i jednocześnie bardzo ciekawych sytuacjach. Już ta pierwsza, o której sobie wspomnieliśmy, czyli wyrabianie namiotów, daje do myślenia. Przecież Paweł to człowiek wysoko wykształcony w szkole Gamaliela, niezwykły umysł, a do tego świetny mówca, błyskotliwy nauczyciel i myśliciel – i nie było dla niego żadnym problemem, że zabrał się za taką robotę, jak wyszywanie namiotów.

Na pewno, chciał w ten sposób pokazać swoim uczniom i całemu światu, że choć ma prawo korzystać z utrzymania ze strony wspólnoty Kościoła, to jednak stać go i na to, żeby z niej nie korzystać, a więc – pracować własnymi rękami. Kiedy jednak okoliczności nieco się zmieniły, zajął się już tylko głoszeniem – wychodząc zapewne z założenia, że jednak tej pracy apostolskiej jest niemało i nie ma co marnować czasu na jakieś zajęcia, które nie są aż tak konieczne, natomiast wszystkie siły należy skoncentrować na tym, co najważniejsze.

Skoro bowiem sam Jezus tak poustawiał sprawy, że głosiciele Jego Ewangelii mają prawo do utrzymania ze strony tych, którym głoszą, to nie postanowił tak po to, by im pozwalać na lenistwo i wygodne życie, tylko chciał im stworzyć jak najlepsze warunki do solidnego wypełnienia swojej misji. Dlatego w tym przypadku i w tym momencie – Paweł zajął się tylko głoszeniem.

Ale i to zajęcie miało – jak słyszymy – różnorodny i dynamiczny przebieg, bo Paweł nie marnował czasu na przekonywanie nieprzekonywalnych, tylko reagował adekwatnie do sytuacji: szedł do tych, którzy chcieli przyjąć naukę. Mamy zatem do czynienia z działalnością bardzo aktywną, dynamiczną, różnorodną – słowem: ciekawą, oryginalną, momentami radykalną. Taki był właśnie Święty Paweł. I tak zdobywał nowych wyznawców dla Chrystusa. Nie marudził, nie użalał się nad sobą, tylko odważnie i zdecydowanie szedł naprzód w realizacji swego dzieła.

W tym swoim działaniu z całą pewnością mógł liczyć na wsparcie ze strony samego Jezusa, który dzisiaj, w Ewangelii, dość nietypowo – żeby nie powiedzieć, że dość dziwnie – wypowiada się na temat życia i aktywności swoich uczniów. Zapowiadając swoje odejście i powrót «za chwilę» – oczywiście, tę «chwilę», widzianą na tle wieczności – mówi: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Komentatorzy biblijni odnoszą te słowa do prześladowań, jakie spadną na chrześcijan.

Ten cieszący się świat – to właśnie obraz chwilowego triumfu tych, którzy uderzają w uczniów Pańskich, podczas gdy oni sami przeżywa cierpienie. Ale ta sytuacja się zmieni, odwróci i ci, którzy płaczą i cierpią z powodu prześladowań – będą się cieszyli. I to przez całą wieczność. Ich smutek zamieni się w radość! A owa «chwila», o której Jezus dzisiaj mówi kilka razy i o którą pytają Go słuchacze, to wyraźne wskazanie na to, że wieczne będzie tylko to, co będzie w Niebie. Tu, na ziemi, wszystko jest chwilą…

Dlatego nie ma co się cieszyć z chwilowych zwycięstw zła nad dobrem, bo w wieczności sytuacja się odwróci. I jeżeli gdziekolwiek ma zastosowanie przysłowie, że ten się śmieje naprawdę, kto się śmieje ostatni – to na pewno w tej sytuacji. Prawdziwą radość przeżyją ci, którzy ją będą przeżywali w wieczności, a nie ci, którzy tutaj, na ziemi, pokazują swoją władzę, moc i siłę, ale przez całą wieczność ich udziałem będzie płacz i zgrzytanie zębów.

A skoro tak, to nie warto marnować tej «chwili», którą jest nasze życie doczesne, tylko trzeba je przeżywać mądrze i wykorzystywać dosłownie każdą chwilę na rzeczy cenne i potrzebne. Jeżeli coś nie jest potrzebne, mądre, czy święte – szkoda na to czasu. Bo życie jest chwilą… Nie można go więc marnować!

Wśród zaś tych spraw niepotrzebnych jest – według przykładu, danego nam działaniami Apostoła Pawła – przekonywanie na siłę ludzi, którzy nie mają najmniejszego zamiaru kogokolwiek słuchać, czy przyjmować czyichś argumentów. Życie jest za krótkie i za cenne, by – jakby to brutalnie nie zabrzmiało – marnować je na takich ludzi. Oni na to nie zasługują. Szkoda na nich czasu. Warto go poświęcić dla tych, którzy zrobią z tego dobry użytek – choćby nie od razu, ale przynajmniej szczerze chcą uwierzyć. Dla takich – rzeczywiście, warto się poświęcać! I nigdy na nich nie szkoda czasu…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.